Dzięki znieczuleniom spadnie liczba cięć cesarskich
19.05.2011
, aktualizacja: 18.05.2011 20:58
Od maja oddział położniczy szpitala na Brochowie jako jedyna placówka w mieście oferuje znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie. Od dwóch lat walczyliśmy o to, żeby kobiety mogły rodzić w ten sposób.
Ruszyła kolejna edycja naszej akcji "Rodzić po ludzku". Będziemy pisać o tym, jak wygląda dziś sytuacja na porodówkach: czy szpitale respektują prawa rodzących i jak same kobiety oceniają swoje porody. Będziemy rozmawiać z ekspertami i pacjentkami. W tym roku zaczynamy od hasła "Pozwólcie nam się przywitać", bo chcemy, żeby matka miała prawo do bezpośredniego kontaktu z dzieckiem "skóra do skóry" zaraz po porodzie.
Rozmowa z dr. Zbigniewem Olszowym
Agnieszka Czajkowska: Powinno się znieczulać porody? Zdania położników są podzielone.
Dr Zbigniew Olszowy, szef zespołu anestezjologów w szpitalu specjalistycznym na Brochowie: Cała Europa znieczula porody. W niektórych krajach znieczulenie stosuje się przy 70 proc. wszystkich porodów. Mamy XXI wiek i nie widzę powodu, dla którego kobiety miałyby cierpieć. A w Polsce to ciągle bardziej kwestia finansowa niż ideologiczna. Nasz szpitalny program znieczulania rodzących ma być dofinansowany przez urząd marszałkowski, dlatego zaczęliśmy go realizować.
Jednak w dotyczącym opieki okołoporodowej rozporządzeniu minister Kopacz, które obowiązuje od kwietnia, znieczulenie zewnątrzoponowe nie jest standardową procedurą.
- A powinno być, bo jest standardem np. Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Znieczulenie przy porodzie powinno być dostępne, bo tego wymaga cywilizowany świat. Przecież znieczulamy ząb w czasie leczenia kanałowego i nikogo to już nie dziwi. Ból porodowy jest jednym z najsilniejszych, jakiego może doznać człowiek. Kobieta może oczywiście mieć silną motywację, żeby urodzić siłami natury, może mieć wsparcie położnej ze szkoły rodzenia i własnej rodziny. Ale i tak może się zdarzyć, że w czasie porodu dojdzie do momentu, w którym uzna, że już dalej sama sobie z bólem nie poradzi. I wtedy właśnie powinna mieć możliwość poproszenia o znieczulenie.
Rodziła u nas niedawno 15-letnia dziewczynka, której zrobiliśmy znieczulenie dożylne w ostatniej fazie porodu, bo na inne było już za późno. Wcześniej nie prosiła o żadne znieczulenie, a jej krewni przekonywali, że sobie poradzi.
Co stoi przede wszystkim na przeszkodzie, żeby znieczulenie przy porodzie stało się standardem we wszystkich szpitalach w Polsce?
- Pieniądze. Trzeba dodatkowo zapłacić za pracę anestezjologowi i pielęgniarce anestezjologicznej. Tymczasem NFZ płaci tę samą kwotę za poród, bez względu na to, czy był fizjologiczny, czy w znieczuleniu. Anestezjolodzy są gotowi, żeby znieczulenia wykonywać.
Czy znieczulenie zaburza przebieg porodu? Część położników przestrzega, że może się tak zdarzyć.
- Jeśli jest profesjonalnie wykonane, to nie powinno wpływać na przebieg akcji porodowej. Ale w medycynie jest tak jak w kinie - nie da się wszystkiego przewidzieć. Pamiętajmy, że anestezjolog jest tylko częścią zespołu, który powinien ze sobą współpracować, monitorując poród.
Żeby dostać znieczulenie przy porodzie w szpitalu na Brochowie, wystarczy o nie poprosić?
- Najlepiej jeśli kobieta znajdzie czas jeszcze przed porodem i zjawi się u nas, żeby porozmawiać z anestezjologiem i wypełnić naszą ankietę. Ale oczywiście jeśli poprosi o znieczulenie w czasie porodu, to też je zrobimy, pod warunkiem, że nie będzie przeciwwskazań położniczych.
Ostatnio mówi się o nowej metodzie znieczulania rodzących "gazem rozweselającym"?
- To nie jest nowość, to jest po prostu tzw. znieczulenie wziewne mieszanką podtlenku azotu i tlenu. Potrzebna jest do tego maska i butla. Na rynku polskim pojawiła się nowa substancja entonox, czyli gotowa mieszanka podtlenku azotu i tlenu. My mamy dwie osobne butle i musimy te substancje mieszać sami. W Anglii taką metodą mogą znieczulać położne, u nas tylko anestezjolog. Najczęściej stosujemy znieczulenie wziewne w końcowej fazie porodu. Podobnie jak ze znieczuleniem dożylnym. Porody "na gazie" są bezpieczne, ta metoda w ogóle nie wpływa na dziecko. Stosujemy ją zwykle kilka razy w roku. Marzy nam się teraz tzw. pompa PCA do podawania leków znieczulających. Nastawia się elektronicznie np. godzinową dawkę leku, a pacjentka ma odpowiedni guziczek i może sama sobie go dozować. Oczywiście automat poda tyle leku, ile trzeba, ale rodząca ma poczucie kontroli nad tym procesem. To jest taki efekt placebo, bardzo skuteczny.
Od tygodnia znieczulenie przy porodzie jest u was dostępne przez całą dobę i bezpłatnie. Ile kobiet się na nie już zdecydowało?
- Od 9 maja znieczuliliśmy sześć porodów, w tym aż trzy jednego dnia. Od kwietnia naszą ankietę wypełniło ponad dwadzieścia kobiet. Prawie codziennie zgłaszają się do nas panie w ciąży, żeby zapytać o taką możliwość. Mamy nadzieję, że dzięki znieczuleniom spadnie u nas liczba cięć cesarskich, których jest za dużo.
Rozmowa z dr. Zbigniewem Olszowym
Agnieszka Czajkowska: Powinno się znieczulać porody? Zdania położników są podzielone.
Dr Zbigniew Olszowy, szef zespołu anestezjologów w szpitalu specjalistycznym na Brochowie: Cała Europa znieczula porody. W niektórych krajach znieczulenie stosuje się przy 70 proc. wszystkich porodów. Mamy XXI wiek i nie widzę powodu, dla którego kobiety miałyby cierpieć. A w Polsce to ciągle bardziej kwestia finansowa niż ideologiczna. Nasz szpitalny program znieczulania rodzących ma być dofinansowany przez urząd marszałkowski, dlatego zaczęliśmy go realizować.
Jednak w dotyczącym opieki okołoporodowej rozporządzeniu minister Kopacz, które obowiązuje od kwietnia, znieczulenie zewnątrzoponowe nie jest standardową procedurą.
- A powinno być, bo jest standardem np. Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Znieczulenie przy porodzie powinno być dostępne, bo tego wymaga cywilizowany świat. Przecież znieczulamy ząb w czasie leczenia kanałowego i nikogo to już nie dziwi. Ból porodowy jest jednym z najsilniejszych, jakiego może doznać człowiek. Kobieta może oczywiście mieć silną motywację, żeby urodzić siłami natury, może mieć wsparcie położnej ze szkoły rodzenia i własnej rodziny. Ale i tak może się zdarzyć, że w czasie porodu dojdzie do momentu, w którym uzna, że już dalej sama sobie z bólem nie poradzi. I wtedy właśnie powinna mieć możliwość poproszenia o znieczulenie.
Rodziła u nas niedawno 15-letnia dziewczynka, której zrobiliśmy znieczulenie dożylne w ostatniej fazie porodu, bo na inne było już za późno. Wcześniej nie prosiła o żadne znieczulenie, a jej krewni przekonywali, że sobie poradzi.
Co stoi przede wszystkim na przeszkodzie, żeby znieczulenie przy porodzie stało się standardem we wszystkich szpitalach w Polsce?
- Pieniądze. Trzeba dodatkowo zapłacić za pracę anestezjologowi i pielęgniarce anestezjologicznej. Tymczasem NFZ płaci tę samą kwotę za poród, bez względu na to, czy był fizjologiczny, czy w znieczuleniu. Anestezjolodzy są gotowi, żeby znieczulenia wykonywać.
Czy znieczulenie zaburza przebieg porodu? Część położników przestrzega, że może się tak zdarzyć.
- Jeśli jest profesjonalnie wykonane, to nie powinno wpływać na przebieg akcji porodowej. Ale w medycynie jest tak jak w kinie - nie da się wszystkiego przewidzieć. Pamiętajmy, że anestezjolog jest tylko częścią zespołu, który powinien ze sobą współpracować, monitorując poród.
Żeby dostać znieczulenie przy porodzie w szpitalu na Brochowie, wystarczy o nie poprosić?
- Najlepiej jeśli kobieta znajdzie czas jeszcze przed porodem i zjawi się u nas, żeby porozmawiać z anestezjologiem i wypełnić naszą ankietę. Ale oczywiście jeśli poprosi o znieczulenie w czasie porodu, to też je zrobimy, pod warunkiem, że nie będzie przeciwwskazań położniczych.
Ostatnio mówi się o nowej metodzie znieczulania rodzących "gazem rozweselającym"?
- To nie jest nowość, to jest po prostu tzw. znieczulenie wziewne mieszanką podtlenku azotu i tlenu. Potrzebna jest do tego maska i butla. Na rynku polskim pojawiła się nowa substancja entonox, czyli gotowa mieszanka podtlenku azotu i tlenu. My mamy dwie osobne butle i musimy te substancje mieszać sami. W Anglii taką metodą mogą znieczulać położne, u nas tylko anestezjolog. Najczęściej stosujemy znieczulenie wziewne w końcowej fazie porodu. Podobnie jak ze znieczuleniem dożylnym. Porody "na gazie" są bezpieczne, ta metoda w ogóle nie wpływa na dziecko. Stosujemy ją zwykle kilka razy w roku. Marzy nam się teraz tzw. pompa PCA do podawania leków znieczulających. Nastawia się elektronicznie np. godzinową dawkę leku, a pacjentka ma odpowiedni guziczek i może sama sobie go dozować. Oczywiście automat poda tyle leku, ile trzeba, ale rodząca ma poczucie kontroli nad tym procesem. To jest taki efekt placebo, bardzo skuteczny.
Od tygodnia znieczulenie przy porodzie jest u was dostępne przez całą dobę i bezpłatnie. Ile kobiet się na nie już zdecydowało?
- Od 9 maja znieczuliliśmy sześć porodów, w tym aż trzy jednego dnia. Od kwietnia naszą ankietę wypełniło ponad dwadzieścia kobiet. Prawie codziennie zgłaszają się do nas panie w ciąży, żeby zapytać o taką możliwość. Mamy nadzieję, że dzięki znieczuleniom spadnie u nas liczba cięć cesarskich, których jest za dużo.
Najnowsze wiadomości
-
Husyci najechali na Oleśnicę, trwają walki [ZDJĘCIA]
-
Oni kochają auta z PRL? Pokazali je we Wrocławiu [FOTO]
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz wpadł do Odry. Zmarł po reanimacji
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




