Dzień Chiński w przedszkolu przy ul. Grabiszyńskiej

Marzena Żuchowicz
18.05.2011 , aktualizacja: 18.05.2011 20:42
A A A Drukuj
- Kto biegle zna język chiński, rosyjski i angielski, bez problemu dostanie się na najbardziej prestiżowe uczelnie świata - przekonuje Anna Dąbrowska z prywatnego przedszkola Król Maciuś. Maluchy uczą się tutaj aż czterech języków obcych.
Dzień Chiński w przedszkolu Króla Maciusia
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Dzień Chiński w przedszkolu Króla Maciusia
- Nin hao! Zdrawstwujtie! Hello! Bongiorno! - wykrzykują pięciolatki, gdy goście wchodzą do sali, w której trwa lekcja języka chińskiego.

W środę w autorskim przedszkolu niepublicznym Król Maciuś przy ul. Grabiszyńskiej, w którym dzieci - oprócz zajęć z języka polskiego - uczą się na co dzień chińskiego, rosyjskiego, angielskiego, a od czasu do czasu także włoskiego, zorganizowano Dzień Chiński. Zajęciom i zabawom przyglądali się rodzice i młodsze rodzeństwo.

Nikt z obecnych nie odnosi wrażenia, że nauka kilku języków jednocześnie to odbieranie maluchom dzieciństwa. - Dzieci najlepiej uczą się przez zabawę. Nikt nie oczekuje, że będą dobrze mówiły po chińsku i nie sprawdza, czy dużo się nauczyły, czy nie. Chodzi tylko o to, żeby miały możliwość poszerzenia horyzontów. Im więcej poznają teraz, tym będą bogatsze w przyszłości - mówi Robert Kordowski, tata sześcioletniego Kuby, który chińskiego uczy się już dwa lata.

Dwa lata temu przedszkole nawiązało współpracę z nowo powstałym przy Uniwersytecie Wrocławskim Instytutem Konfucjusza. Dzięki temu może liczyć na native speakerów prosto z Chin, a także pomoce naukowe. - Chińskiego uczymy od 2005 roku. Na początku bardzo trudno było jednak znaleźć lektorów. Pomoce naukowe musieliśmy sprowadzać aż z Pekinu - wyjaśnia właścicielka przedszkola Małgorzata Lech-Krawczyk.

Lilong Zhang, dyrektor Instytutu Konfucjusza UWr, uważa, że niełatwo jest uczyć chińskiego tak małe dzieci. - Jest to jednak język tonalny, więc dobrze jest zacząć wcześniej - mówi. Dodaje, że polscy studenci, z którymi ma do czynienia, chińskiego uczą się w dwa lata.

W przedszkolu Król Maciuś największy nacisk kładzie się na kształtowanie słuchu muzycznego, niezbędnego w nauce języków. - W chińskim słuch jest szczególnie ważny. "Nin hao" w zależności od tego, jak je wypowiemy, może znaczyć "dzień dobry", "do widzenia", "jak się masz", a nawet "czy już się rozwiodłeś?" - mówi Anna Dąbrowska, nauczycielka z wieloletnim stażem pracy w przedszkolu, obecnie dyrektorka Króla Maciusia i autorka wdrażanej tu metody nauczania (wszechstronne stymulowanie rozwoju dziecka w warunkach przedszkolnych). Język chiński w przedszkolu był właśnie jej pomysłem.

- Maluchy poznają też chińską kulturę. Najbardziej lubią jednak kaligrafię. Pisanie od góry do dołu jest dla nich bardziej naturalne i przychodzi im łatwiej niż pisanie od lewej strony do prawej - mówi Dąbrowska. Naukę chińskiego, rosyjskiego i angielskiego dzieci mogą kontynuować w prywatnej szkole Leonardo da Vinci przy ul. Młodych Techników. - Miejski wydział edukacji przymierza się do tego, by język chiński wprowadzić w kilku publicznych gimnazjach - zdradza Małgorzata Lech-Krawczyk.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy