Wycieczki tylko z przewodnikiem? Nauczyciel nie osioł!
11.05.2011
, aktualizacja: 11.05.2011 13:40
Widziałam na wrocławskim Rynku nieletnich konspiratorów. Dowódca płochliwie rozglądał się na boki, czy wróg w osobach strażników miejskich nie zdemaskuje spiskowców i nie każe zapłacić. Za opowieść o wytyczeniu wrocławskiego Rynku, a raczej za naruszanie korporacyjnych przywilejów.
ZOBACZ TAKŻE
- Rzecznik straży staje w obronie przewodników miejskich (11-05-11, 19:03)
- Nauczyciele nie powinni oprowadzać po mieście (11-05-11, 15:59)
Zaczął się sezon wycieczek szkolnych i na popularnych ścieżkach turystycznych widać coraz więcej uczniów z nauczycielami. Niestety, nauczyciele powinni pamiętać, że milczenie jest złotem, bo za prowadzenie lekcji historii w terenie mogą dostać nawet 500-złotowy mandat od straży miejskiej.
To brzmi wprawdzie absurdalnie, ale nie jest żartem. Jeśli grupa liczy więcej niż dziesięć osób, nie może zwiedzać naszego miasta bez licencjonowanego przewodnika. Nakazuje to ustawa o usługach turystycznych. Wycieczek szkolnych też te przepisy dotyczą i w związku z tym nauczyciele muszą się liczyć z interwencją straży miejskiej. Albo płacą przewodnikowi, albo strażnikowi.
Jeszcze kilka lat temu Wrocławskie Centrum Doskonalenia Zawodowego Nauczycieli dostawało rozpaczliwe telefony od miejscowych pedagogów, którzy prowadzili lekcje historii w terenie i przez stróżów miejskiego prawa byli straszeni mandatami. Dzisiaj miejscowi miejscowym mogą o mieście publicznie opowiadać, ale przyjezdni powinni o tym zapomnieć.
- Przepisy są jasne. Przyjechali na wycieczkę, nocują we Wrocławiu, muszą mieć przewodnika. Nie ma wyjątków dla wycieczek szkolnych, wszyscy są traktowani jak grupa turystyczna. Poza tym przewodnicy posiadają wiedzę potwierdzoną egzaminami. Nauczyciel też nie uczy wszystkich przedmiotów w szkole - poucza mnie rzecznik prasowy straży miejskiej insp. Sławomir Chełchowski.
Tak, panie inspektorze, wiem, że takie są przepisy. Ale to złe przepisy. Nauczyciel ma prawo uczyć. Także na szkolnej wycieczce. To znakomita metoda edukacyjna. Sama regularnie zabieram moich studentów na historyczne wyprawy po mieście, choć - o zgrozo - nie mam uprawnień przewodnika. Doskonale wiem też, że żaden przewodnik nie jest w stanie zrealizować zaplanowanej przez nauczyciela lekcji. Dlatego uważam, że skandalem jest zmuszanie wycieczek szkolnych do korzystania z usług przewodnika. To szkodliwe, korporacyjne praktyki.
Przyłączyłam się wczoraj w Rynku do dwóch szkolnych wycieczek. Jedną prowadził przewodnik, a drugą nauczyciel. Ten pierwszy przemawiał, jakby czytał z książki przewodnika (styl, data wybudowania, autor...). Nauczyciel tłumaczył, jak wyglądał proces powstawania średniowiecznego miasta. Jestem pewna, że tę lekcję uczniowie zapamiętają. Tym bardziej że była to lekcja podwójna. Lekcja historii i konspiracji, a przy okazji łamania prawa. Do czego nauczyciel został zmuszony, bo chciał wypełnić swoje nauczycielskie obowiązki.
Przepisy, które tak restrykcyjnie nakazują korzystanie z licencjonowanych przewodników, wcale nie stoją na straży interesów miasta, a raczej na straży jednej grupy zawodowej. Wielu nauczycieli to ludzie zaangażowani w edukację regionalną, absolwenci podyplomowego studium wiedzy o Śląsku, dofinansowywanego m.in. z pieniędzy gminy. Nie mam wątpliwości, że znakomicie poradzą sobie z rolą przewodnika. Obejrzałam pisemne testy egzaminacyjne dla kandydatów na wrocławskich cicerones. Myślę, że odpowiedź na pytania, kto włączył Wrocław do państwa Polan, w jakiej bitwie zginął Henryk Pobożny (trzeba wybrać: z Niemcami pod Niemczą, husytami pod Starym Wielisławiem czy też z Mongołami) lub kto założył Teatr Pantomimy (tu z Tomaszewskim rywalizują Litwiniec i Różewicz), nie powinna nauczycielom nastręczyć kłopotu. Na pewno ignorancją nie zagrożą Wrocławiowi.
To brzmi wprawdzie absurdalnie, ale nie jest żartem. Jeśli grupa liczy więcej niż dziesięć osób, nie może zwiedzać naszego miasta bez licencjonowanego przewodnika. Nakazuje to ustawa o usługach turystycznych. Wycieczek szkolnych też te przepisy dotyczą i w związku z tym nauczyciele muszą się liczyć z interwencją straży miejskiej. Albo płacą przewodnikowi, albo strażnikowi.
Jeszcze kilka lat temu Wrocławskie Centrum Doskonalenia Zawodowego Nauczycieli dostawało rozpaczliwe telefony od miejscowych pedagogów, którzy prowadzili lekcje historii w terenie i przez stróżów miejskiego prawa byli straszeni mandatami. Dzisiaj miejscowi miejscowym mogą o mieście publicznie opowiadać, ale przyjezdni powinni o tym zapomnieć.
- Przepisy są jasne. Przyjechali na wycieczkę, nocują we Wrocławiu, muszą mieć przewodnika. Nie ma wyjątków dla wycieczek szkolnych, wszyscy są traktowani jak grupa turystyczna. Poza tym przewodnicy posiadają wiedzę potwierdzoną egzaminami. Nauczyciel też nie uczy wszystkich przedmiotów w szkole - poucza mnie rzecznik prasowy straży miejskiej insp. Sławomir Chełchowski.
Tak, panie inspektorze, wiem, że takie są przepisy. Ale to złe przepisy. Nauczyciel ma prawo uczyć. Także na szkolnej wycieczce. To znakomita metoda edukacyjna. Sama regularnie zabieram moich studentów na historyczne wyprawy po mieście, choć - o zgrozo - nie mam uprawnień przewodnika. Doskonale wiem też, że żaden przewodnik nie jest w stanie zrealizować zaplanowanej przez nauczyciela lekcji. Dlatego uważam, że skandalem jest zmuszanie wycieczek szkolnych do korzystania z usług przewodnika. To szkodliwe, korporacyjne praktyki.
Przyłączyłam się wczoraj w Rynku do dwóch szkolnych wycieczek. Jedną prowadził przewodnik, a drugą nauczyciel. Ten pierwszy przemawiał, jakby czytał z książki przewodnika (styl, data wybudowania, autor...). Nauczyciel tłumaczył, jak wyglądał proces powstawania średniowiecznego miasta. Jestem pewna, że tę lekcję uczniowie zapamiętają. Tym bardziej że była to lekcja podwójna. Lekcja historii i konspiracji, a przy okazji łamania prawa. Do czego nauczyciel został zmuszony, bo chciał wypełnić swoje nauczycielskie obowiązki.
Przepisy, które tak restrykcyjnie nakazują korzystanie z licencjonowanych przewodników, wcale nie stoją na straży interesów miasta, a raczej na straży jednej grupy zawodowej. Wielu nauczycieli to ludzie zaangażowani w edukację regionalną, absolwenci podyplomowego studium wiedzy o Śląsku, dofinansowywanego m.in. z pieniędzy gminy. Nie mam wątpliwości, że znakomicie poradzą sobie z rolą przewodnika. Obejrzałam pisemne testy egzaminacyjne dla kandydatów na wrocławskich cicerones. Myślę, że odpowiedź na pytania, kto włączył Wrocław do państwa Polan, w jakiej bitwie zginął Henryk Pobożny (trzeba wybrać: z Niemcami pod Niemczą, husytami pod Starym Wielisławiem czy też z Mongołami) lub kto założył Teatr Pantomimy (tu z Tomaszewskim rywalizują Litwiniec i Różewicz), nie powinna nauczycielom nastręczyć kłopotu. Na pewno ignorancją nie zagrożą Wrocławiowi.
Najnowsze wiadomości
-
Dzień Matki już w sobotę. Czekamy na życzenia dla mam
-
Żołnierze ostro strzelali. Na wirtualnej strzelnicy
-
Zbigniew Zamachowski: Wszystko jest w rękach ucznia
-
Kot Bobik kontra kot Dante: Pojedynek na ul. Szewskiej
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Pod zderzeniu busa z cysterną droga nr 5 odblokowana
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
- 93 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Wycieczki tylko z przewodnikiem? Nauczyciel nie...
sympatiaplus
11.05.11, 11:29
Bardzo dobrze, że GW podejmuje ten temat. Zaborczość i chciwość w wydaniu wrocławskich przewodników budzi ogromny niesmak. Dziwię się rolą strażników miejskich. To nie jest ich zadanie »
-
Wycieczki tylko z przewodnikiem? Nauczyciel nie...
zaluchi
11.05.11, 11:54
Jest to niestety praktyka przeniesiona z zachodu. Istnieje lista miast, w których nie można oprowadzać bez licencji.Zgadzam się jednak z autorem artykułu, że w przypadkach lekcji w terenie »
-
Wycieczki tylko z przewodnikiem? Nauczyciel nie...
pitek36
11.05.11, 12:01
Jestem pilotem wycieczek zagranicznych od 16 lat i chciałbym poinformować nieznających tematu, że tak jest w całej Europie. Ani pilot / z uprawnieniami / ani tym bardziej nauczyciel nie ma »
Najczęściej czytane24 htydzień




