Tradycyjna, papierowa książka umiera na naszych oczach

Klaus Bachmann, prof. UWr i SWPS
03.05.2011 , aktualizacja: 03.05.2011 17:21
A A A Drukuj
Śmierć jest mała, elegancka, kwadratowa, niewiele większa od samej książki i jeździ pociągiem, metrem, a czasami nawet autobusem. Nazywa się Nook albo Kindle, jest małym płaskim ekranem, na którym pojawiają się strony książek, które w niektórych modelach można nawet przewijać jak w prawdziwej książce.
Czytnik Kindle. Z tym urządzeniem Amazon rozpoczął modę na czytniki ebooków
Fot. Ted S. Warren AP
Czytnik Kindle. Z tym urządzeniem Amazon rozpoczął modę na czytniki ebooków
Krążąc po Nowym Jorku i Waszyngtonie, widziałem je dosłownie wszędzie: w kawiarniach, na dworcach, w biurach i w restauracjach. Rzadko natomiast widziałem książki i bardzo mało gazet. Gazety ludzie też czytali elektronicznie, niektórzy nawet stojąc w zatłoczonym tramwaju, trzymając się jedną ręką uchwytów, tak jak kiedyś czytali książki i czasopisma. Trudno im się dziwić. Podczas konferencji na Columbia University największe wydawnictwa naukowe sprzedawały swoje książki. Ta, która mnie najbardziej interesowała, kosztowała 99 dolarów. Czekałem na ostatni dzień konferencji, kiedy wydawnictwa zazwyczaj obniżają ceny, i udało mi się ją zdobyć za 45 dolarów. Ale wersje elektroniczne podobnych książek i tak kosztują ułamek tej sumy.

Widziałem śmierć książki i prawie uczestniczyłem w jej pogrzebie. Pewnego ranka ludzie nagle ruszyli do wielkiego sklepu kanadyjskiej sieci księgarskiej, aby tam kupować tradycyjne, staromodne, ciężkie i drogie książki. Okazało się, że kanadyjska sieć właśnie ogłosiła bankructwo i syndyk zaczął sprzedawać cały towar z 90-procentową obniżką. Przez kilka godzin książka odżyła, ale jak się okazało, był to raczej jej łabędzi śpiew niż zmartwychwstanie.

Powoli księgarnie znikają z krajobrazu Nowego Jorku, a na ścianach i wielkich ekranach ogłoszeniowych pojawiają się reklamy coraz nowszych wersji czytników elektronicznych. Znajomi, którzy już je mają, uspokoili mnie: autorom i wydawnictwom nic nie grozi. Przez czytniki ludzie co prawda nie będą więcej czytać, ale za to będą więcej kupować wersji elektronicznych.

Kiedyś jako studenci na pytanie kolegów, czy się czytało zaleconą przez profesora książkę, zwykliśmy odpowiadać: "Nie, ale już ją skserowałem". Potem typowa odpowiedź brzmiała: "Nie, ale ściągnąłem ją z internetu". Za kilka lat, a może wcześniej, standardową odpowiedzią pewnie będzie: "Nie, ale mam ją na Kindle". Być może przyjdzie nawet czas, kiedy odpowiedź będzie: "Tak, czytałem ją". Ale będzie się to odnosić do tekstu, artykułu, pliku albo zbioru danych.

Bo książek już nie będzie.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 58 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów