Zjawiska rasizmu po prostu nie można nie zauważać

Jacek Harłukowicz
23.03.2011 , aktualizacja: 22.03.2011 19:53
A A A Drukuj
Z raportu stowarzyszenia Nomada wynika, że obcokrajowcy we Wrocławiu spotykają się z agresją m.in. z powodu koloru skóry. Dla wielu to nic nowego - jedni o tym słyszeli, inni widzieli. Właśnie dlatego, że przechodzimy nad tym do porządku dziennego, księga rasistowskich wypadków jest tak ważna.
Prezentacja raportu dotyczącego incydentów rasistowskich we Wrocławiu
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Prezentacja raportu dotyczącego incydentów rasistowskich we Wrocławiu
Raport o rasizmie we Wrocławiu przygotowało Stowarzyszenie na rzecz Integracji Społeczeństwa Wielokulturowego Nomada. Skrupulatnie udokumentowano w nim wszystkie przypadki agresji na tle rasistowskim z ostatnich kilku lat. Opracowanie tym bardziej cenne, że o doświadczenia zapytano kilkudziesięciu obcokrajowców, którzy powiedzieli, czego potrzebują, by czuć się u nas bezpieczniej. Nie znam drugiego tak pełnego raportu w tej materii dotyczącego Wrocławia. To kapitalny materiał np. dla policji czy prokuratury. To także rzecz do głębokiego przemyślenia dla władz państwowych i samorządowych. Bo gorzka prawda płynąca z raportu jest taka, że np. z powodu rasizmu część czarnoskórych studentów czuje się u nas źle i chce stąd uciec. Miasto z europejskimi ambicjami, chwalące się otwartością i tolerancją, musi się z tym problemem zmierzyć. Nie twierdzę, że firmowe hasło "Wrocław miastem spotkań" jest pustym sloganem. Ale chciałbym, żeby z przekonaniem powtarzali je także ankietowani przez Nomadę mieszkający tu obcokrajowcy.

Szkoda, że na spotkaniu, podczas którego ogłaszano raport, zabrakło zaproszonego przedstawiciela Rzecznika Praw Obywatelski, policjantów i reprezentantów wymiaru sprawiedliwości. Opuszczoną lekcję powinni jak najszybciej nadrobić. Dokument przeczytać, wyciągnąć z niego wnioski, zacząć działać.

Przecież to we Wrocławiu oskarżani o szerzenie rasizmu działacze NOP regularnie paradują po ulicach. To tutaj cztery lata temu po Rynku przeszła brunatna demonstracja, której uczestnicy wznosili haniebne hasła: "nasza święta rzecz, czarni z Polski precz", "biała siła, czarna kiła". W bramie prowadzącej do synagogi regularnie pojawiały się swastyki i trzeba było specjalnej mobilizacji, by zainstalowano tam monitoring. Wreszcie to we wrocławskim sądzie powstało kuriozalne uzasadnienie oczyszczające NOP-owców, bo dla sędziego ich okrzyki o wyższości białej rasy to jedynie klasyka "francuskich i angielskich XIX - i XX-wiecznych doktrynerów". Nie chcę słyszeć, że swastyki przed synagogą to robota bezmyślnych gówniarzy. Nie akceptuję argumentów o tym, że na rasistowskie manifestacje przychodzi garstka oszołomów. Nie godzę się na to, aby wobec przypadków napaści na czarnoskórych studentów pozostawać obojętnym, bo "przecież nigdzie nie jest idealnie, wszędzie się to zdarza". O tym wręcz krzyczy raport przygotowany przez stowarzyszenie Nomada - nie lekceważmy żadnych przejawów rasizmu, nie bądźmy na nie obojętni. Stąd tylko krok do przyzwolenia.

W poniedziałek wieczorem na Wyspie Słodowej młodzi narodowcy spod znaku Młodzieży Wszechpolskiej utopili w Odrze marzannę - kukłę przedstawiającą Jana Tomasza Grossa. Obnosząc ją po wyspie, skandowali m.in. "j...ać Grossa". Można by machnąć na to ręką, uznać, że to głupi wybryk, w najlepszym razie polityczny folklor. Tak kilka lat temu myślało wielu i nikt nie spodziewał się, że ci sami wszechpolacy wkrótce pod szyldem LPR wejdą do rządu.

Ta historia nie może się powtórzyć.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów