Dlaczego szansa na powrót Willmanna do Lubiąża maleje?
13.03.2011
, aktualizacja: 13.03.2011 17:49
10 marca opublikowaliśmy w "Gazecie" tekst poświęcony dziełom sztuki wywiezionym z klasztoru w Lubiążu. Zespół autorów zbadał ich losy i zaproponował utworzenie tam muzeum Michaela Willmanna. Jednocześnie wróciło pytanie, co zrobić z zespołami klasztornymi, które powinny przyciągać na Śląsk turystów? Dziś głos specjalisty
ZOBACZ TAKŻE
- Niech dzieła Michaela Willmanna powrócą do Lubiąża (10-03-11, 07:00)
- Trzeba wreszcie zinwentaryzować dolnośląskie zabytki (28-08-10, 08:00)
- Willmann zostawił ślad - niezwykłe odkrycie w kościele (09-04-10, 06:00)
- Obraz śląskiego Rembrandta odnaleziony na poddaszu (07-01-10, 07:00)
Teoretycznie nie powinno być z tym problemu. Przez Śląsk przebiega ważny odcinek europejskiego Szlaku Cysterskiego objętego patronatem Rady Europy. Odcinek śląski został zbudowany na podstawie pięciu wielkich opactw pocysterskich: Krzeszowa (Pomnik Historii RP), Henrykowa, Trzebnicy, Jemielnicy oraz Rud. Poza tym możemy się pochwalić takimi perłami, jak dawne opactwo w Żaganiu (od marca Pomnik Historii RP), klasztor Franciszkanów na Górze św. Anny, dawne opactwa benedyktyńskie w Legnickim Polu (Pomnik Historii RP), Legnicy oraz Lubomierzu, pokarmelickie w Kożuchowie oraz znane tylko wytrawnym turystom przepiękne barokowe opactwo w Głębowicach.
W najgorszej sytuacji są opactwa w Głębowicach (na progu ruiny, to trzeba głośno powiedzieć), Żagań oraz Lubiąż. W przypadku Głębowic potrzebna jest natychmiastowa mobilizacja całego regionu. To perła. Jeśli ktoś widział kościół w Głębowicach, odrestaurowany dzięki staraniom niezwykłego proboszcza (z zawodu także konserwatora dzieł sztuki!), ten wie, jak mógłby wyglądać cały zespół. Dwa pozostałe opactwa: Lubiąż i Żagań też wymagają pomocy i zainteresowania. Obydwa zawierają najważniejsze dzieła sztuki śląskiego baroku i obydwa łączy brak pomysłu, co z tymi skarbami zrobić.
W przypadku Lubiąża od lat słyszymy, że wszyscy czekają na tajemniczego inwestora z jakiegoś tajemniczego kraju, który włoży w opactwo ogromne środki i wybuduje w nim hotel na elitarne spotkania biznesowe. Wizja może i jest realna, ale na razie to Ministerstwo Kultury inwestuje dość duże środki w rewitalizację obiektów opactwa (nikt nie ma wątpliwości, że słusznie), np. bibliotekę czy aktualnie w budynki koło klasztoru. Może warto policzyć, czy przy braku wizji te środki powinny tam trafiać, a w przypadku komercjalizacji obiektu - czy powinny być policzone jako pomoc publiczna (wiem, dla wielu osób piszę herezję)? Uważam, że z każdym rokiem maleje szansa na powrót do Lubiąża wywiezionych dzieł sztuki (tak precyzyjnie skatalogowanych przez zespół dr. hab. Andrzeja Kozieła) i tracona jest nadzieja na utworzenie muzeum Michaela Willmanna bezpośrednio nad grobem tego wielkiego artysty (jest pochowany w krypcie lubiąskiego kościoła).
Z kolei opactwo w Żaganiu traci swoje szanse rozwojowe, bo po pierwsze, leży na peryferiach dość biednego regionu lubuskiego, a po drugie, zdecydowanie przegrywa konkurencję z innym opactwem pocysterskim w Gościkowie-Paradyżu. Siłą parafii żagańskiej jest grupa miłośników z Adamem Raciborskim na czele, która doprowadziła do nadania opactwu rangi Pomnika Historii (o ironio, nie dostał jej dotychczas zespół w Paradyżu). W przypadku Żagania sprawa jest jednak dużo prostsza - należałoby przez kurię zielonogórsko-gorzowską powołać zespół zarządzający opactwem, który stworzy sensowną wizję rozwoju i rewitalizacji oraz (przede wszystkim!) wykorzystania tego pięknego obiektu.
A powiedzmy sobie szczerze, że to właśnie Lubiąż i Żagań powinny zamykać wielką pętlę całej turystyki kulturowej na obszarze historycznego Śląska. Moglibyśmy kierować ruch turystyczny z Wrocławia na Szlak Cysterski, Szlak Willmanna czy Szlak św. Jakuba. Oczywiście, jeśli te szlaki zostaną właściwie zagospodarowane. Bo na razie przegrywamy na całej długości z np. piękną (i także śląską) czeską Opawą, morawskimi Olomoucem i Brnem czy klasztorami Traktu Leopoldyńskiego w Austrii.
* Grzegorz Zajączkowski jest koordynatorem programu "Szlak Sakralnej Sztuki Barokowej im. Michaela Willmanna", www.drogibaroku.org
W najgorszej sytuacji są opactwa w Głębowicach (na progu ruiny, to trzeba głośno powiedzieć), Żagań oraz Lubiąż. W przypadku Głębowic potrzebna jest natychmiastowa mobilizacja całego regionu. To perła. Jeśli ktoś widział kościół w Głębowicach, odrestaurowany dzięki staraniom niezwykłego proboszcza (z zawodu także konserwatora dzieł sztuki!), ten wie, jak mógłby wyglądać cały zespół. Dwa pozostałe opactwa: Lubiąż i Żagań też wymagają pomocy i zainteresowania. Obydwa zawierają najważniejsze dzieła sztuki śląskiego baroku i obydwa łączy brak pomysłu, co z tymi skarbami zrobić.
W przypadku Lubiąża od lat słyszymy, że wszyscy czekają na tajemniczego inwestora z jakiegoś tajemniczego kraju, który włoży w opactwo ogromne środki i wybuduje w nim hotel na elitarne spotkania biznesowe. Wizja może i jest realna, ale na razie to Ministerstwo Kultury inwestuje dość duże środki w rewitalizację obiektów opactwa (nikt nie ma wątpliwości, że słusznie), np. bibliotekę czy aktualnie w budynki koło klasztoru. Może warto policzyć, czy przy braku wizji te środki powinny tam trafiać, a w przypadku komercjalizacji obiektu - czy powinny być policzone jako pomoc publiczna (wiem, dla wielu osób piszę herezję)? Uważam, że z każdym rokiem maleje szansa na powrót do Lubiąża wywiezionych dzieł sztuki (tak precyzyjnie skatalogowanych przez zespół dr. hab. Andrzeja Kozieła) i tracona jest nadzieja na utworzenie muzeum Michaela Willmanna bezpośrednio nad grobem tego wielkiego artysty (jest pochowany w krypcie lubiąskiego kościoła).
Z kolei opactwo w Żaganiu traci swoje szanse rozwojowe, bo po pierwsze, leży na peryferiach dość biednego regionu lubuskiego, a po drugie, zdecydowanie przegrywa konkurencję z innym opactwem pocysterskim w Gościkowie-Paradyżu. Siłą parafii żagańskiej jest grupa miłośników z Adamem Raciborskim na czele, która doprowadziła do nadania opactwu rangi Pomnika Historii (o ironio, nie dostał jej dotychczas zespół w Paradyżu). W przypadku Żagania sprawa jest jednak dużo prostsza - należałoby przez kurię zielonogórsko-gorzowską powołać zespół zarządzający opactwem, który stworzy sensowną wizję rozwoju i rewitalizacji oraz (przede wszystkim!) wykorzystania tego pięknego obiektu.
A powiedzmy sobie szczerze, że to właśnie Lubiąż i Żagań powinny zamykać wielką pętlę całej turystyki kulturowej na obszarze historycznego Śląska. Moglibyśmy kierować ruch turystyczny z Wrocławia na Szlak Cysterski, Szlak Willmanna czy Szlak św. Jakuba. Oczywiście, jeśli te szlaki zostaną właściwie zagospodarowane. Bo na razie przegrywamy na całej długości z np. piękną (i także śląską) czeską Opawą, morawskimi Olomoucem i Brnem czy klasztorami Traktu Leopoldyńskiego w Austrii.
* Grzegorz Zajączkowski jest koordynatorem programu "Szlak Sakralnej Sztuki Barokowej im. Michaela Willmanna", www.drogibaroku.org
Najnowsze wiadomości
-
Oni kochają auta z PRL? Pokazali je we Wrocławiu [FOTO]
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz wpadł do Odry. Zmarł po reanimacji
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Dlaczego szansa na powrót Willmanna do Lubiąża ...
cancro
14.03.11, 07:42
Dzięki za ten artykuł! Wreszcie choć dano do zrozumienia, że Żagań to także śląskie dziedzictwo kulturowe. Niestety, o zabytkowym opactwie augustiańskim napisano samą prawdę. Wspaniały »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć