Pięciu czarnoskórych w volvo, sprawców stłuczki brak

Katarzyna Lubiniecka
08.03.2011 , aktualizacja: 08.03.2011 22:05
A A A Drukuj
Przez dwa miesiące policjanci nie mogli ustalić, kto najechał na tył samochodu wrocławianina, który zapisał numer sprawcy kolizji i przekazał go policji. Dopiero po interwencji poszkodowanego u komendanta wojewódzkiego śledztwo doznało nagłego przyspieszenia.
Policja
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
Policja
Wypadek wydarzył się 12 stycznia, około 22.30, na ulicy Grunwaldzkiej we Wrocławiu. Stanisław Warchałowski wracał z Korony. - Za mną jechało terenowe volvo, które migało światłami, próbowało mnie wyprzedzić bez włączania kierunkowskazów - opowiada. - Kiedy zwolniłem, usłyszałem huk. Tamten samochód wpadł na mój, miażdżąc jego tył.

Na szczęście nikomu nic się nie stało. - Podszedłem do volvo - relacjonuje Warchałowski. - W środku siedziało pięciu czarnoskórych mężczyzn. Powiedziałem, że wzywam policję i żeby zjechali za mną w boczną ulicę. Wróciłem do swojego auta. Wtedy jeden z nich wysiadł, pozbierał z jezdni rozsypane części ich samochodu i rzucił w moim kierunku, że "Nie będzie czekać na policja!". I odjechali. Zdążyłem tylko zapisać numery rejestracyjne.

Policja nie zdołała zatrzymać sprawców. Kilka dni później Warta, w której było ubezpieczone volvo, przysłała Warłachowskiemu informację, że auto jest zarejestrowane na piłkarza, wówczas Zagłębia Lubin, Mateusza Bartczaka. Jednak ponieważ Bartczak twierdzi, że auto już do niego nie należy, Warta nie wypłaci ubezpieczenia, dopóki policja nie ustali, kto zawinił.

Pan Stanisław wszedł na stronę internetową Zagłębia i na zdjęciach zawodników rozpoznał czarnoskórych mężczyzn, którzy wjechali w jego renault. Swoimi ustaleniami podzielił się z policją. Po sześciu tygodniach policjantom udało się ustalić, że Bartczak sprzedał volvo czarnoskóremu koledze z zespołu.

- Policjanci cały czas pracują nad tą sprawą, idziemy po nitce do kłębka - zapewnia rzecznik wrocławskiej policji Paweł Petrykowski. - Materiały zostały przekazane policji w Legnicy z prośbą o pomoc prawną. Mężczyzna, na którego zarejestrowane jest auto, nie odebrał wezwania na policję wysłanego na adres jego stałego zamieszkania. Dopiero przez dzielnicowych ustalono czasowe miejsce jego pobytu w Lubinie. Został przesłuchany. Zeznał, że kilka dni przed wypadkiem sprzedał samochód mężczyźnie z Warszawy, który czasowo przebywa w Lubinie. Lubińska policja teraz stara się go przesłuchać. Musimy ustalić, kto kierował autem i spowodował wypadek.

Stanisław Warchałowski miał dość czekania. W poniedziałek złożył skargę na opieszałość policji u komendanta wojewódzkiego. I lubińscy policjanci natychmiast dotarli do nowego właściciela auta. Jego nazwisko znali od początku całej historii, jest na liście osób wskazanych im przez Warchałowskiego. To piłkarz Zagłębia Martins Ekwueme. Ten z kolei twierdzi, że tamtej nocy autem kierował znajomy, który wyjechał do Austrii i wróci do Polski za dwa miesiące.

Stanisław Warchałowski musi uzbroić się w cierpliwość.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 36 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Przez dwa miesiące policja szuka sprawcy stłuczki szuwarek75 08.03.11, 19:41

    Pitolicie Hipolicie! 4 czarnoskórych w volvo? Od razu śmierdzi rasizmem, afroamerykanie nie są zdolni do takiego bezeceństwa jak stłuczka! Pan powinien z miejsca trafić za kratki!»

  • Pięciu czarnoskórych w volvo, sprawców stłuczki... krzysztofczyz 08.03.11, 22:16

    Po tylu nagonkach ze strony GW na narodowców poprawność polityczna ze strony redakcji jest mile widziana. Sami zobaczycie, że trudno być nienagannym. Co do stłuczki to w tych krajach często »

  • protestuję!!! marcelinka22 08.03.11, 22:31

    Ta sprawa to rasizm w czystej postaci - ten Pan z całą pewnością specjalnie wywołał stłuczkę, żeby skrzywdzić biednych czarnoskórych!»