Chcą walczyć z alkoholizmem. Zaszkodzą sklepikarzom

Wojciech Szymański
04.03.2011 , aktualizacja: 04.03.2011 20:45
A A A Drukuj
Za dwa tygodnie radni miejscy mają zdecydować o zwiększeniu liczby punktów sprzedaży alkoholu. Ale władze miasta jednocześnie chcą wprowadzić bardziej restrykcyjne przepisy przyznawania koncesji. Uderzy to w sklepikarzy i restauratorów.
W rejonie ul. Partyzantów na Sępolnie w pobliżu kościoła, podstawówki, przedszkola i szkolnego internatu działa kilka sklepów z alkoholem. Gdyby proponowane przez radnych ograniczenia obowiązywały wcześniej, wiele z tych sklepów by nie powstało
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
W rejonie ul. Partyzantów na Sępolnie w pobliżu kościoła, podstawówki, przedszkola i szkolnego internatu działa kilka sklepów z alkoholem. Gdyby proponowane przez radnych ograniczenia obowiązywały wcześniej, wiele z tych sklepów by nie powstało
SONDAŻ
Alkohol we Wrocławiu powinien być sprzedawany...

wszędzie
nie bliżej niż 50 m od szkół, kościołów, itp.
nie bliżej niż 100 m
podobnie jak tiry należy go zatrzymać na rogatkach miasta

O powiększenie limitu miejsc sprzedaży alkoholu z 800 do 1000 zawnioskował sekretarz miasta Włodzimierz Patalas. Rozsądnie tłumaczył, że na nowych osiedlach powstają sklepy, którym trzeba dać prawo do sprzedawania procentowych trunków. Ale przeciwko temu ostro zaprotestowała część radnych. Pomysł kontestuje PiS, ale także grupa radnych z klubu Rafała Dutkiewicza. Przekonują, że im więcej sklepów sprzedaje alkohol, tym łatwiejszy do niego dostęp, zwłaszcza dla młodych ludzi. Zwiększenie limitu to prosta droga do ich rozpijania.

Wprawdzie w radzie miasta jest większość dla przegłosowania uchwały zwiększającej liczbę miejsc (poprze ją liberalna w tej sprawie Platforma), to jednocześnie zrodził się pomysł, który ma spowodować, że o koncesje będzie trudniej. Jego założenia przygotowała miejska komisja do rozwiązywania problemów alkoholowych. - Bo jeśli zwiększamy limit miejsc, to potrzebna jest jakaś przeciwwaga - mówi Bogumił Maszewski z komisji.

Komisja chce, aby rozszerzyć obecny katalog miejsc, w pobliżu których nie można handlować alkoholem (teraz są to szkoły i kościoły). A także precyzyjnie określić odległość między nimi a punktami sprzedaży alkoholu. Obecnie obowiązujące przepisy nie określają wymaganej odległości pomiędzy np. szkołą a sklepikiem, w którym jest piwo. Do 1997 roku obowiązywało 100 metrów. Teraz ustawa mówi jedynie, że alkoholu nie wolno sprzedawać w "najbliższej okolicy" szkół i kościołów. Miejska komisja do rozwiązywania problemów alkoholowych proponuje, by we Wrocławiu było to 50 metrów. A do dotychczasowej listy miejsc specjalnie chronionych chce dopisać także młodzieżowe domy kultury, świetlice środowiskowe, ośrodki animacji kultury, być może także boiska orliki. - To są miejsca, w których przebywają młodzież i dzieci. Po pierwsze nie powinno się stwarzać im okazji do zakupu alkoholu, po drugie nie muszą także oglądać tych, którzy w okolicy go spożywają - wyjaśnia Maszewski.

Projekt komisji trafił już do wydziału zdrowia urzędu miasta, ten ma przygotować uchwałę dla radnych. Komisja liczy, że stanie się to szybko. Zwolennikiem nowych rozwiązań jest wiceprezydent Wrocławia Jarosław Obremski. - Istnieje związek między liczbą punktów sprzedaży alkoholu a jego dostępnością. Chcemy chronić miejsca szczególnie wrażliwe, m.in. te, w których przebywa młodzież - mówi.

Nowe przepisy, jeśli wejdą w życie, nie zaszkodzą tym sklepikarzom i restauratorom, którzy już mają koncesje. Prawo nie będzie działało wstecz. Ale o pozwolenie trudniej będzie w nowo powstających sklepach czy knajpkach, bo urzędnicy będą mogli odmówić jego wydania, jeśli na przykład nie będzie zachowana odległość 50 metrów. Podobne problemy będą tam, gdzie alkohol sprzedawano, ale np. sklep zamknięto. Kolejny właściciel musi na nowo wystąpić o koncesję. Może jej nie dostać, jeśli lokal położony jest w objętej zakazem strefie.

Ile metrów do sklepu z alkoholem
Od 1997 roku samorządy same decydują o tym, w jakiej odległości m.in. od szkół czy kościołów można sprzedawać alkohol.
* Gdańsk, Wrocław - nie ma żadnego limitu
* Opole - 20 metrów
* Warszawa i Kraków - 50 metrów
* Bydgoszcz - 60 metrów
* Szczecin, Poznań - 100 metrów



Alkohol jest dla ludzi - komentuje Jerzy Sawka

Projekt wrocławskiej komisji do rozwiązywania problemów alkoholowych idzie w stronę szkodliwego komplikowania rzeczywistości. Komisja powinna zająć się niwelowaniem przyczyn alkoholizmu, a nie piętrzeniem trudności przed ludźmi, którzy chcą zarabiać na życie. Bariera 50 metrów we Wrocławiu będzie tak samo groteskowa jak w Szczecinie 100 metrów. Tam inteligentny przedsiębiorca ośmieszył miasto, budując przed swoim sklepem labirynt, który uzupełnia mu brakujące metry. Nic nie da decyzja zwiększająca limit punktów sprzedaży z 800 do 1000, skoro rada wprowadzi tyle nowych restrykcji, że praktycznie niemożliwe stanie się otrzymanie koncesji. Prawo nie działa wstecz, ale jeśli właściciel lokalu z bliskiej okolicy kościoła św. Elżbiety sprzeda swój interes komu innemu, to nowy nabywca będzie musiał wystąpić o pozwolenie już w myśl nowych przepisów.

Szermując hasłami walki ze złem alkoholizmu, komisja, a za nią rada miasta mogą zafundować aktywnym mieszkańcom Wrocławia kolejną biurokratyczną mordęgę. Radni natomiast codziennie rano powinni sobie powtarzać, że ludzie wybrali ich dla siebie, a nie przeciw sobie. I to, że alkohol jest dla ludzi. Od zarania dziejów.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Chcą walczyć z alkoholizmem. Zaszkodzą sklepika... patrzyciel 04.03.11, 19:51

    Z jednej strony swoboda gospodarcza... z drugiej każdy z nas chyba się przekonał iż sklep z alkoholem potrafi być prawdziwą zmorą (obsikane bramy, śmieci, od czasu do czasu awantury). Inną »

  • prof. Teresie Łoś Nowak, dedykuję lorgenheim 05.03.11, 21:42

    która prowadzi najpodlejsze meliny we Wrocławiu, szumnie zwane akademikami : To są akademiki na jakie nas stać»

  • ale jaka to roznica 50 czy 100m??? fo.xy 06.03.11, 09:44

    po prostu powinno sie lepiej egzekwowac brak sprzedazy alkoholu nieletnim. Surowsze kary, jesli alkohol bylby sperzadawany dzieciom i mlodziezy.Odleglosc ni tutaj nie zmienia... Ktos sie w »