Marszałek tłumaczy, dlaczego nie dotrzymał słowa

Agnieszka Czajkowska
01.03.2011 , aktualizacja: 01.03.2011 18:18
A A A Drukuj
Dwa lata temu wojewoda, a dziś marszałek województwa Rafał Jurkowlaniec, wziął odpowiedzialność za wprowadzenie znieczuleń. Nie udało mu się tego osiągnąć. - Jeśli NFZ płaci, to usługa jest, jeśli nie, to jej nie ma - tłumaczy dziś. Mówi więc to samo, co wtedy mówili dyrektorzy szpitali, w których znieczuleń nie można było wprowadzić
Marszałek Rafał Jurkowlaniec
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Marszałek Rafał Jurkowlaniec
Pani Marta chciała rodzić w szpitalu na Brochowie. Tam znieczulenia są tylko do godz. 14.
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Pani Marta chciała rodzić w szpitalu na Brochowie. Tam znieczulenia są tylko do godz. 14.
Od tygodnia piszemy o tym, że wrocławianki nie mają dostępu do znieczulenia w czasie porodu. Żadna z wrocławskich porodówek nie oferuje rodzącym znieczulenia zewnątrzoponowego, które jest standardem w wielu krajach europejskich, a nawet w niektórych szpitalach w Polsce. Opisaliśmy historię pani Marty, która bezskutecznie szuka szpitala we Wrocławiu, w którym mogłaby poprosić o znieczulenie podczas porodu.

Miało być inaczej. Dwa lata temu zorganizowaliśmy akcję "Godnie rodzić we Wrocławiu" właśnie po to, żeby wywalczyć dostęp wrocławianek do znieczuleń. Odzew społeczny był ogromny. Pod petycją do ówczesnego wojewody Rafała Jurkowlańca podpisało się 4 tys. osób. Poparli nas politycy i urzędnicy zarządzający służbą zdrowia. Znieczulenie miało być możliwe w dwóch szpitalach - na Brochowie i w Akademickim Szpitalu Klinicznym. Niestety, nadal nie jest.

Rozmowa z marszałkiem województwa Rafałem Jurkowlańcem

Agnieszka Czajkowska: Dwa lata temu, jeszcze jako wojewoda dolnośląski, przyłączył się pan do naszej akcji "Godnie rodzić we Wrocławiu". "Znieczulenia muszą być dostępne. Biorę za to pełną odpowiedzialność" - obiecał pan publicznie. Nie dotrzymał pan słowa.

Rafał Jurkowlaniec, marszałek województwa dolnośląskiego: Podjąłem wiele działań, żeby program znieczuleń wprowadzić we wrocławskich i dolnośląskich szpitalach. Oczywiście zdania na ten temat nie zmieniłem, bo nadal uważam, że kobiety powinny mieć taką możliwość. Jako wojewoda starałem się wpłynąć na instytucje na szczeblu krajowym: NFZ, Ministerstwo Zdrowia. Zorganizowałem też wiele spotkań z dyrektorami szpitali, ordynatorami oddziałów ginekologiczno-położniczych i urzędnikami odpowiedzialnymi za służbę zdrowia.

Dlaczego się panu nie udało?

- Cały czas słyszałem, że musi się pojawić nowy produkt pod tytułem "poród ze znieczuleniem" i powinien być osobno finansowany. Szpitale, dyrektorzy, ordynatorzy deklarowali, że mają zaplecze, że będą znieczulać, ale musi być spełniony ten warunek. Właściwie mogę powiedzieć, że dostałem obietnicę od wszystkich, że znieczulenia będą dostępne. Dziś muszę przyznać, że nie są, ale tylko dlatego, że nie znalazły się na to pieniądze. To w pani tekście w "Gazecie" przeczytałem, że dyrektorzy nadal chcą, żeby pacjentki miały dostęp do znieczulenia w czasie porodu, ale uzależniają to od dodatkowych środków z NFZ.

Jednak problem braku pieniędzy podnoszony był już dwa lata temu. Niektóre szpitale w Polsce oferują dziś znieczulenie rodzącym właśnie w ramach kontraktu z NFZ. Pacjentki nie muszą za nic płacić. Tak jest np. w niewielkim szpitalu w Wałbrzychu.

- To prawda, ale z tego co wiem, znieczulenie jest możliwe właśnie w mniejszych szpitalach, które nie mają wielu oddziałów. W Wałbrzychu jest to tak zorganizowane, że da się operować i jednocześnie znieczulać rodzące kobiety, ale oni mają oddział ginekologiczny i położniczy i nie muszą zapewniać obsady gdzie indziej. W większych szpitalach, takich jak wrocławski Brochów, nie ma już takiej swobody. Tutaj anestezjolodzy (którzy muszą być obecni przy porodzie ze znieczuleniem) potrzebni są na wielu różnych oddziałach. Powtarzam: problemem są jak zwykle pieniądze.

Nikt się nie zobowiązał podczas negocjacji, które pan prowadził dwa lata temu, że pieniądze na znieczulenia będą? Pisaliśmy wtedy, że wprowadzą je co najmniej dwa szpitale we Wrocławiu.

- Obiecywano mi, że będzie taka usługa jak poród ze znieczuleniem. Dziś słyszę, że jednak NFZ nie przeznaczy na to dodatkowych pieniędzy. Proszę zrozumieć, ja wtedy koordynowałem działania na rzecz wprowadzenia takiego programu, nie mogłem nikomu nic kazać. Wydawało się, że proponowane rozwiązania są sensowne. Ale sprawa jest prosta: jeśli NFZ płaci, to usługa jest, jeśli nie płaci, to jej nie ma.

Jako marszałek ma pan zamiar coś zrobić w tej sprawie?

- Wolałbym mówić tym razem o konkretach, a nie składać kolejne obietnice. Ale zleciłem już analizę sytuacji w szpitalach podległych marszałkowi. Chcę wiedzieć, o jakie dokładnie koszty chodzi i czego brakuje, żeby wprowadzić taką usługę jak znieczulanie w czasie porodu w naszych szpitalach. Nie będzie to rozwiązanie systemowe, bo na to wpływu nie mam, ale postaramy się jakoś ten problem rozwiązać. Skoro NFZ nie chce płacić więcej za poród ze znieczuleniem, to musimy szukać innej drogi.

Czyli jakiej?

- Jak tylko będę mógł podać konkrety, to sam zadzwonię, żeby jak najszybciej udzielić wywiadu na ten temat.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów