Przewodnicząca i rzecznik wiedzą, ale nie powiedzą

Tomasz Wysocki
09.02.2011 , aktualizacja: 09.02.2011 21:07
A A A Drukuj
Jeśli studenci chcą się dowiedzieć, jak to jest naprawdę ze sprawą rektora Ryszarda Andrzejaka, zawieszonego w związku z podejrzeniem o popełnienie plagiatu, niech nie szperają po gazetach i portalach, tylko zapytają przedstawicieli samorządu. My wiemy - twierdzi Karolina Kaaz, szefowa samorządu studenckiego Akademii Medycznej, ale stawia pytanie: Kto stoi za tym, że tak źle się mówi o naszej uczelni?
Ryszard Andrzejak, były rektor wrocławskiej Akademii Medycznej
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Ryszard Andrzejak, były rektor wrocławskiej Akademii Medycznej
SERWISY


Karolina Kaaz udzieliła wywiadu "Gazecie Uczelnianej" Akademii Medycznej. Rozmowę przeprowadził Arkadiusz Förster, rzecznik uczelni. Dowiadujemy się z niej, że na co dzień sprawa prof. Andrzejaka w studiowaniu nikomu nie przeszkadza, choć część studentów rzeczywiście zastanawia się, czy rektor nadal jest rektorem. "Swoją wiedzę czerpią zwykle z gazet lub portali internetowych, a te niekoniecznie opisują rzeczywistość zgodnie z prawdą" - żali się Karolina Kaaz. Przekonuje jednak, że samorząd wie, gdzie leży prawda. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, wystarczy, że przyjdzie i zapyta. Ale w wywiadzie tego nie mówi. Pewnie lubi, kiedy studenci przychodzą zapytać. A rzecznik nie pyta. Pewnie też wie.

Wie też, jak podtrzymać w rozmowie napięcie. Pyta: "Czy jako samorząd studencki macie przeświadczenie, że jest prowadzona nagonka medialna na Akademię Medyczną?". I słyszy od przewodniczącej samorządu dokładnie to, co chce usłyszeć: "Nagonka medialna jest dostrzegalna". Ale tym razem Karolina Kaaz nie wie, skąd ona się bierze. "...jako studenci nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, z czyjej inicjatywy tak źle mówi się w ostatnich miesiącach o naszej uczelni, (...) mamy znajomych na innych wrocławskich uczelniach czy też w innych miastach Polski i wiemy, że tam często dzieją się podobne sytuacje, tylko nikt o nich nie mówi poza murami uczelni". Komunikat jest jasny: studenci nie mają gdzie przyjść i zapytać.

Pewnie tym razem to przewodnicząca mogłaby spytać rzecznika, komu zależy na psuciu opinii Akademii Medycznej i kto za tym stoi. Ale nie pyta. A rzecznik nie mówi. Choć pewnie wie. Ale przecież nie może powiedzieć, że o uczelni mówi się źle przez byłego rektora.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów