Dwa sądy, dwie niemal identyczne sprawy i dwa wyroki

Mirosław Maciorowski
26.01.2011 , aktualizacja: 26.01.2011 16:55
A A A Drukuj
Wyroków za głoszenie rasistowskich haseł i propagowanie faszyzmu nie można w Polsce wydawać, nie uwzględniając aspektu historycznego. Wiedział o tym opolski sąd, skazując dwóch ONR-owców za hajlowanie. Nie wziął tego pod uwagę wrocławski, uniewinniając w grudniu NOP-owców.
2 maja 2006 roku, działacze ONR podczas obchodów 65. rocznicy III powstania śląskiego na Górze św. Anny
Fot. Rafał Mielnik / AG
2 maja 2006 roku, działacze ONR podczas obchodów 65. rocznicy III powstania śląskiego na Górze św. Anny
21 marca 2007 roku, manifestacja NOP i Zadrugi na wrocławskim Rynku
Fot. Łukasz Giza / AG
21 marca 2007 roku, manifestacja NOP i Zadrugi na wrocławskim Rynku
Wyrok w sprawie hajlowania w 2008 roku podczas uroczystości na Górze Świętej Anny w rocznicę III powstania śląskiego zapadł we wtorek. Dwóch młodych ludzi z Obozu Narodowo-Radykalnego wyciągnęło wtedy ręce do góry i wykrzyczało słowa "chwała bohaterom". Dostali za to po cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywny - 1000 i 750 zł. Wyrok jest prawomocny, bo zapadł po apelacji.

Warto spojrzeć na niego w kontekście orzeczenia wydanego przez wrocławski sąd, który w grudniu ubiegłego roku uniewinnił członków Narodowego Odrodzenia Polski od zarzutu nawoływania do nienawiści na tle rasowym.

Przypomnijmy: w marcu 2007 roku uczestnicy manifestacji na wrocławskim Rynku wznosili rasistowskie okrzyki, nieśli swastyki i transparenty, m.in. o treści "Europa dla białych, Afryka dla HIV". A w specjalnej odezwie zapowiadali, że nie pozwolą, by dziedzictwo białych "zastąpiła kultura buszu i bambusa".

W czerwcu ubiegłego roku sąd pierwszej instancji skazał NOP-owców na kary od pięciu do siedmiu miesięcy prac społecznych. Ale w grudniu uwzględniono ich apelację i uniewinniono.

Dwa sądy, dwie niemal identyczne sprawy, ale dwa różne wyroki.

Oba wydarzenia - demonstracja na Górze Świętej Anny i manifestacja na wrocławskim Rynku - podpadają pod inne paragrafy. Pierwszy pod propagowanie symboli faszystowskich, drugi pod nawoływanie do nienawiści rasowej. Ale są podobne, bo w obu przypadkach ocena dotyczyła symboliki, gestów i haseł. Oba wyroki pokazały, w jak różny sposób można interpretować znaczenie tych haseł i symboli.

Autor uzasadnienia wrocławskiego wyroku, sędzia Robert Zdych, oczyszcza rasistów, tłumacząc, że ich hasła o wyższości białej rasy to jedynie klasyka "francuskich i angielskich XIX - i XX-wiecznych doktrynerów" m.in. Arthura de Gobineau, autora koncepcji, z której czerpał niemiecki faszyzm.

Opolski sędzia Artur Grabowski daleki jest od tłumaczenia młodych ONR-owców, że czerpią np. z tradycji rzymskich legionistów. Bo w przeciwieństwie do wrocławskiego sądu jakoś się domyślił, że inspiruje ich niemiecki klasyk pochodzenia austriackiego lub też włoski lider "czarnych koszul".

Nie daje też wiary tłumaczeniom jednego z nich, że obca jest mu ideologia faszystowska, a jest tylko narodowcem. "Pamięć o zdarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat oraz miejsce i okoliczności wykonywania gestu [hajlowania - przyp. red.] nie pozostawiają wątpliwości, że jest on dziś kojarzony z faszyzmem" - wyjaśniał wyrok sędzia Grabowski.

Ten fragment jego uzasadnienia dotyka najistotniejszego aspektu obu procesów, czyli kontekstu historycznego oraz miejsca, w którym doszło do obu wydarzeń.

Gdyby narodowcy hajlowali na Grenlandii albo na Borneo, to ten gest miałby tam zupełnie inny wymiar niż wykonany w Polsce, spustoszonej 65 lat temu przez faszyzm, miejscu, gdzie doszło do Holocaustu. Hajlowanie ma u nas bowiem jaskrawo wyraźne znaczenie. Jego stosowanie jeszcze długo musi być odbierane jako gest jednoznacznie przypisany do ideologii, która powinna być wyrzucona poza nawias cywilizacji.

Podobnie jest ze swastyką, którą nieśli uczestnicy demonstracji na Rynku, co zupełnie nie przeszkadza wrocławskiemu sądowi. Czy ludzie niosący symbol faszyzmu - nawet zniekształcony - którzy we wszystkim, co mówią i robią, odwołują się do odrzuconej przez europejską cywilizację ideologii, nie popełnili tego samego czynu co ONR-owcy na Górze Świętej Anny?

Tyle gesty, a teraz hasła. Czy "Polska cała tylko biała" i "Biała siła, czarna kiła" albo odezwa czytana na Rynku wzywają do nienawiści rasowej? Wrocławski sąd podszedł do sprawy wyłącznie od strony semantycznej. W okrzykach problemu nie widzi. W sprawie odezwy zastanawia się jedynie, czy zwroty "odrzucamy", "chcemy zachować" "pragniemy bronić" wzywają do agresji, i konkluduje, że nie.

Nie wiadomo, dlaczego skupia się na semantyce, a - przeciwnie do sądu opolskiego - ignoruje aspekt miejsca i historii. Gdyby o nim pamiętał, pewnie nigdy nie napisałby tak bzdurnego tłumaczenia postępowania NOP-owców, przepisując zresztą żywcem z ich wniosku apelacyjnego frazę, że ich postępowanie stanowiło jedynie "gwarant zachowania w mozaice ras ludzkich biologicznych cech własnego narodu, jego oryginalnego, niepowtarzalnego piękna".

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów