Samorządy czerpią ciepło ze słońca i słomy
27.01.2011
, aktualizacja: 26.01.2011 16:44
Gminy coraz częściej korzystają z zielonej energii, którą wykorzystują do ogrzewania mieszkań i podgrzewania wody użytkowej
Rozmowa z Iwoną Korohodą
Karolina Drogowska: Z jakich źródeł odnawialnych można pozyskiwać ciepło i które z nich najczęściej wykorzystuje się w Polsce?
Iwona Korohoda: Do odnawialnych źródeł energii wykorzystywanych do produkcji ciepła zaliczamy biomasę, biogaz oraz energię: promieniowania słonecznego, wody, wiatru i wnętrza Ziemi. W Polsce przede wszystkim wykorzystuje się biomasę. Z ogólnopolskich danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2009 roku ponad 85 proc. zielonej energii produkowano z biomasy, ok. 7 proc. z biopaliw, 3,4 proc. z wody, zaledwie ponad 1 proc. z biogazu i wiatru, a poniżej 1 proc. z pomocą pomp ciepła oraz z wykorzystaniem energii słonecznej.
Jak rozwija się ta dziedzina gospodarki w Polsce w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej?
- Zarówno w Polsce, jak i na świecie obserwujemy wzrost zainteresowania energetyką odnawialną. Zielona energia stanowi alternatywę dla wykorzystania paliw kopalnych, których zasoby powoli się wyczerpują, oraz których pozyskiwanie i spalanie wiąże się ze znacznym zanieczyszczeniem środowiska naturalnego. W 2008 roku w Polsce udział energii odnawialnej w całkowitym jej zużyciu wyniósł 6,4 proc. Był on zatem trochę wyższy od średniej dla UE wynoszącej 5,6 proc. Jeżeli jednak porównujemy się z poszczególnymi krajami Europy Zachodniej, a nawet Środkowej, to nie wypadamy już tak dobrze.
Kto nas wyprzedza?
- Choćby Niemcy. Ale jesteśmy też daleko w tyle za Czechami, zwłaszcza w rozwoju energetyki słonecznej. Energia produkowana jest tam w kilku elektrowniach fotowoltaicznych. W Polsce jeszcze się takiej nie doczekaliśmy. Czesi są już po wielkim boomie solarnym, u nas dopiero się on rozpoczyna.
W Polsce trudno jest też pozyskać środki za sfinansowanie instalacji wykorzystującej OZE. We Włoszech na przykład wystarczy wypełnić krótki formularz i całość inwestycji jest refundowana przez władze lokalne. U nas najczęściej trzeba najpierw zainwestować, a potem - po wypełnieniu kilkustronicowych formularzy - możemy liczyć na zwrot 20-40 proc. kosztów. Niektóre gminy finansują inwestycje z własnych środków, korzystają z kredytów, np. BOŚ, inne starają się o dofinansowanie m.in. z unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko oraz z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Jako stowarzyszenie prowadzicie ranking najefektywniejszych działań w dziedzinie zielonej energii.
- Jesteśmy koordynatorem Ligi Mistrzów Energii Odnawialnej, która została stworzona w ramach projektu współfinansowanego z programu Komisji Europejskiej "Inteligentna Energia dla Europy". Liga od kilku lat działa w Czechach, Francji i Niemczech, a w Bułgarii, Polsce i na Węgrzech od 2009 roku. Rok temu ruszyła też we Włoszech. Mogą się do niej zgłosić miasta i gminy efektywnie wykorzystujące zieloną energię. Konkurują one ze sobą na poziomie krajowym i europejskim w dwóch kategoriach: wykorzystania energii słońca i biomasy oraz biogazu do produkcji ciepła i energii elektrycznej. Obecnie trwa nabór do kolejnej edycji, która zakończy się z końcem maja tego roku.
Czy Dolny Śląsk ma swoich reprezentantów w Lidze?
- Tak. W kategorii biomasy prowadzą Lubań z kotłownią opalaną słomą, Lądek-Zdrój i Bielawa, a w lidze solarnej Dzierżoniów i Bielawa.
Które gminy są najlepszym przykładem do naśladowania?
- Ciekawa jest Szczawnica z Małopolski. To miasto uzdrowiskowe żyjące z turystyki. 90 proc. jego powierzchni to park narodowy. Tutaj sami mieszkańcy postanowili walczyć o dofinansowanie do produkcji zielonej energii. Z pomocą gminy założyli stowarzyszenie "EKO Szczawnica". Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyznał im środki pozwalające na zamontowanie kolektorów o sumarycznej powierzchni 3,5 tys. m kw. w większości na prywatnych budynkach mieszkalnych. W mieście znacznie spadła emisja dwutlenku węgla i innych zanieczyszczeń.
Związki, nie tylko mieszkańców, ale i gmin, mają najczęściej większe szanse na uzyskanie wsparcia finansowego. Innym ciekawym przykładem jest lider zeszłorocznego rankingu Polskiej Ligi Mistrzów OZE oraz zwycięzca w swojej kategorii rozmiaru w Lidze Europejskiej: gmina Nowa Dęba z Podkarpacia. Tutaj ponad 60 proc. miasta zaopatrywane jest w zielone ciepło produkowane z uprawianej samodzielnie wierzby. W poszukiwaniu tańszego ciepła samorząd postanowił wykorzystać naturalne atuty gminy, czyli istniejące kompleksy leśne oraz założyć plantację wierzby energetycznej na nieużytkach rolniczych i namówić do współpracy okolicznych rolników. Dzięki temu nie tylko ograniczono emisję zanieczyszczeń, zaoszczędzono pieniądze, ale i stworzono nowe miejsca pracy. Często wystarczy więc jedynie odrobina wyobraźni.
Karolina Drogowska: Z jakich źródeł odnawialnych można pozyskiwać ciepło i które z nich najczęściej wykorzystuje się w Polsce?
Iwona Korohoda: Do odnawialnych źródeł energii wykorzystywanych do produkcji ciepła zaliczamy biomasę, biogaz oraz energię: promieniowania słonecznego, wody, wiatru i wnętrza Ziemi. W Polsce przede wszystkim wykorzystuje się biomasę. Z ogólnopolskich danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2009 roku ponad 85 proc. zielonej energii produkowano z biomasy, ok. 7 proc. z biopaliw, 3,4 proc. z wody, zaledwie ponad 1 proc. z biogazu i wiatru, a poniżej 1 proc. z pomocą pomp ciepła oraz z wykorzystaniem energii słonecznej.
Jak rozwija się ta dziedzina gospodarki w Polsce w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej?
- Zarówno w Polsce, jak i na świecie obserwujemy wzrost zainteresowania energetyką odnawialną. Zielona energia stanowi alternatywę dla wykorzystania paliw kopalnych, których zasoby powoli się wyczerpują, oraz których pozyskiwanie i spalanie wiąże się ze znacznym zanieczyszczeniem środowiska naturalnego. W 2008 roku w Polsce udział energii odnawialnej w całkowitym jej zużyciu wyniósł 6,4 proc. Był on zatem trochę wyższy od średniej dla UE wynoszącej 5,6 proc. Jeżeli jednak porównujemy się z poszczególnymi krajami Europy Zachodniej, a nawet Środkowej, to nie wypadamy już tak dobrze.
Kto nas wyprzedza?
- Choćby Niemcy. Ale jesteśmy też daleko w tyle za Czechami, zwłaszcza w rozwoju energetyki słonecznej. Energia produkowana jest tam w kilku elektrowniach fotowoltaicznych. W Polsce jeszcze się takiej nie doczekaliśmy. Czesi są już po wielkim boomie solarnym, u nas dopiero się on rozpoczyna.
W Polsce trudno jest też pozyskać środki za sfinansowanie instalacji wykorzystującej OZE. We Włoszech na przykład wystarczy wypełnić krótki formularz i całość inwestycji jest refundowana przez władze lokalne. U nas najczęściej trzeba najpierw zainwestować, a potem - po wypełnieniu kilkustronicowych formularzy - możemy liczyć na zwrot 20-40 proc. kosztów. Niektóre gminy finansują inwestycje z własnych środków, korzystają z kredytów, np. BOŚ, inne starają się o dofinansowanie m.in. z unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko oraz z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Jako stowarzyszenie prowadzicie ranking najefektywniejszych działań w dziedzinie zielonej energii.
- Jesteśmy koordynatorem Ligi Mistrzów Energii Odnawialnej, która została stworzona w ramach projektu współfinansowanego z programu Komisji Europejskiej "Inteligentna Energia dla Europy". Liga od kilku lat działa w Czechach, Francji i Niemczech, a w Bułgarii, Polsce i na Węgrzech od 2009 roku. Rok temu ruszyła też we Włoszech. Mogą się do niej zgłosić miasta i gminy efektywnie wykorzystujące zieloną energię. Konkurują one ze sobą na poziomie krajowym i europejskim w dwóch kategoriach: wykorzystania energii słońca i biomasy oraz biogazu do produkcji ciepła i energii elektrycznej. Obecnie trwa nabór do kolejnej edycji, która zakończy się z końcem maja tego roku.
Czy Dolny Śląsk ma swoich reprezentantów w Lidze?
- Tak. W kategorii biomasy prowadzą Lubań z kotłownią opalaną słomą, Lądek-Zdrój i Bielawa, a w lidze solarnej Dzierżoniów i Bielawa.
Które gminy są najlepszym przykładem do naśladowania?
- Ciekawa jest Szczawnica z Małopolski. To miasto uzdrowiskowe żyjące z turystyki. 90 proc. jego powierzchni to park narodowy. Tutaj sami mieszkańcy postanowili walczyć o dofinansowanie do produkcji zielonej energii. Z pomocą gminy założyli stowarzyszenie "EKO Szczawnica". Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyznał im środki pozwalające na zamontowanie kolektorów o sumarycznej powierzchni 3,5 tys. m kw. w większości na prywatnych budynkach mieszkalnych. W mieście znacznie spadła emisja dwutlenku węgla i innych zanieczyszczeń.
Związki, nie tylko mieszkańców, ale i gmin, mają najczęściej większe szanse na uzyskanie wsparcia finansowego. Innym ciekawym przykładem jest lider zeszłorocznego rankingu Polskiej Ligi Mistrzów OZE oraz zwycięzca w swojej kategorii rozmiaru w Lidze Europejskiej: gmina Nowa Dęba z Podkarpacia. Tutaj ponad 60 proc. miasta zaopatrywane jest w zielone ciepło produkowane z uprawianej samodzielnie wierzby. W poszukiwaniu tańszego ciepła samorząd postanowił wykorzystać naturalne atuty gminy, czyli istniejące kompleksy leśne oraz założyć plantację wierzby energetycznej na nieużytkach rolniczych i namówić do współpracy okolicznych rolników. Dzięki temu nie tylko ograniczono emisję zanieczyszczeń, zaoszczędzono pieniądze, ale i stworzono nowe miejsca pracy. Często wystarczy więc jedynie odrobina wyobraźni.
Najnowsze wiadomości
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Co trzeba wiedzieć o kibicach Euro 2012? POT informuje
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
-
Kolorowe graffiti - pomysł na ożywienie szarego podwórza
-
Policja poszukuje zaginionego. Cierpi na zaniki pamięci
-
Policja przyjmie do pracy ponad 250 nowych policjantów
-
Husyci najechali na Oleśnicę, trwają walki [ZDJĘCIA]
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


