Wrocław ma nowy teatr. Malutki, ale z dużymi ambicjami
20.01.2011
, aktualizacja: 19.01.2011 17:07
W sobotę po raz pierwszy rozsunie kurtynę. Wystawi "Małą pastorałkę" Leona Schillera z muzyką Jana Maklakiewicza.
Teatr nazywa się Piccolo i stoi (na razie, bo będzie także jeździł, głównie po Dolnym Śląsku) we wnętrzu gmachu dawnej Resursy Kupieckiej, dziś Teatru Lalek. To dla niego najlepsze miejsce, bo takie teatrzyki jak Piccolo były dwieście lat temu salonową rozrywką bogatego mieszczaństwa i szlachty.
Ma zaledwie 70 cm wysokości i z zewnątrz wygląda jak miniatura Resursy. Ale gdy otworzy podwoje, to widać, że jest gotów zrealizować najbardziej ekstrawaganckie pomysły reżyserskie. Pluszowa kurtyna rozsuwana jest elektrycznie, zapadnia może unieść ciężar sześciu kilogramów, scena obrotowa i ruchomy horyzont pozwalają błyskawicznie przenosić widza w inną przestrzeń, a orkiestra (lalkowa!) gra równie dobrze, jak Filharmonicy Berlińscy, na pewno zaś lepiej wygląda. Muzycy są czujni na najlżejszy ruch batutą maleńkiego dyrygenta.
Piccolo inauguruje swoją działalność "Małą pastorałką" Schillera. Ten dwudziestominutowy spektakl będzie pokazywany po każdym przedstawieniu "Muminków". - Szykujemy się do wystawienia w grudniu pełnej wersji "Pastorałki" i ta miniatura jest elementem naszych przygotowań. Po raz pierwszy wystąpi nasz chór dziecięcy, założony specjalnie na potrzeby Schillerowskiego przedstawienia, które będzie naprawdę wielkim widowiskiem. Chcemy wystawić je z chorałami, bo nikt dotąd tego nie zrobił. A przecież "Pastorałka" to sztuka wyjątkowa, którą powinien każdy znać, sięgająca (zdaniem m.in. Czesława Miłosza) w rdzeń polszczyzny, jak "Pan Tadeusz" - mówi dyrektor WTL Roberto Skolmowski.
W "Małej pastorałce" lalki są jeszcze płaskie, ale pracownia teatralna już przygotowuje trójwymiarowe, obdarzone imponującą możliwością ruchu. Bez problemu zrobią nawet pas de deux.
Od marca Piccolo będzie grał w piątki najpiękniejsze klasyczne bajki. - To kameralne przedstawienia dla 50 widzów, takie teatralne dobranocki. Zaczynamy od "Tomcia Palucha" i "Księżniczki na ziarnku grochu". Dzieci przyjdą do nas późnym popołudniem, obejrzą spektakl, potem jeszcze wieczorny spacer z rodzicami i sen na pewno też będzie bajkowy - uważa Roberto Skolmowski.
Piccolo przygotowuje też cykl przedstawień "Ze starego kuferka". To opowieści związane z różnymi przedmiotami, w które zaklęta została przeszłość. Sukienka prababci, obtłuczona filiżanka z saskiej porcelany, pęknięta sygnaturka, bilet wystawę sprzed stu lat czy pozytywka mogą przywołać historię. I tę dużą, która zmieniała państwa, i tę małą, prywatną, będącą częścią życia zwykłych ludzi. - Chciałbym, żeby dzieci miały szacunek dla przeszłości, wiedziały, jak ważne i ciekawe mogą być pamiątki rodzinne - tłumaczy dyrektor Skolmowski.
Piccolo będzie czasem opuszczał plac Teatralny, bo zamierza objechać Dolny Śląsk. Planowane są dwie trasy. Pierwsza wiedzie przez zamki i pałace. Większość z nich ma fascynującą historię, która aż się prosi, żeby ją przerobić na teatralny spektakl. Opowieść o perłach księżnej Daisy z Książa czy tragicznej miłości Elizy Radziwiłłówny (zwanej aniołem z Ciszycy) do pruskiego następcy tronu będą pretekstem do przedstawienia skomplikowanej przeszłości naszego regionu. Ku pożytkowi i zabawie turystów, a także dla mieszkańców, często niedoceniających swoich zabytków.
Drugą trasę wytyczono przez te miejscowości Dolnego Śląska, z których do teatru jest daleko. - Za to grasują tam ekipy chałturników robiących "przedstawienia dla dzieci". Widziałem kilka, to koszmar. Artystyczne kłusownictwo. Postanowiliśmy zacząć z tym walczyć. Wprawdzie według prawa Kopernika-Greshama zły pieniądz wypiera lepszy, ale ja mam nadzieję, że w świecie sztuki będzie odwrotnie - zapowiada Skolmowski.
Wiadomo też, gdzie Piccolo na pewno się nie pojawi. We wrocławskich szkołach i przedszkolach. - Uważamy, że dzieci muszą nauczyć się przychodzić do teatru. Jeśli poczują jego magię, wrócą jako dorośli ludzie.
Ma zaledwie 70 cm wysokości i z zewnątrz wygląda jak miniatura Resursy. Ale gdy otworzy podwoje, to widać, że jest gotów zrealizować najbardziej ekstrawaganckie pomysły reżyserskie. Pluszowa kurtyna rozsuwana jest elektrycznie, zapadnia może unieść ciężar sześciu kilogramów, scena obrotowa i ruchomy horyzont pozwalają błyskawicznie przenosić widza w inną przestrzeń, a orkiestra (lalkowa!) gra równie dobrze, jak Filharmonicy Berlińscy, na pewno zaś lepiej wygląda. Muzycy są czujni na najlżejszy ruch batutą maleńkiego dyrygenta.
Piccolo inauguruje swoją działalność "Małą pastorałką" Schillera. Ten dwudziestominutowy spektakl będzie pokazywany po każdym przedstawieniu "Muminków". - Szykujemy się do wystawienia w grudniu pełnej wersji "Pastorałki" i ta miniatura jest elementem naszych przygotowań. Po raz pierwszy wystąpi nasz chór dziecięcy, założony specjalnie na potrzeby Schillerowskiego przedstawienia, które będzie naprawdę wielkim widowiskiem. Chcemy wystawić je z chorałami, bo nikt dotąd tego nie zrobił. A przecież "Pastorałka" to sztuka wyjątkowa, którą powinien każdy znać, sięgająca (zdaniem m.in. Czesława Miłosza) w rdzeń polszczyzny, jak "Pan Tadeusz" - mówi dyrektor WTL Roberto Skolmowski.
W "Małej pastorałce" lalki są jeszcze płaskie, ale pracownia teatralna już przygotowuje trójwymiarowe, obdarzone imponującą możliwością ruchu. Bez problemu zrobią nawet pas de deux.
Od marca Piccolo będzie grał w piątki najpiękniejsze klasyczne bajki. - To kameralne przedstawienia dla 50 widzów, takie teatralne dobranocki. Zaczynamy od "Tomcia Palucha" i "Księżniczki na ziarnku grochu". Dzieci przyjdą do nas późnym popołudniem, obejrzą spektakl, potem jeszcze wieczorny spacer z rodzicami i sen na pewno też będzie bajkowy - uważa Roberto Skolmowski.
Piccolo przygotowuje też cykl przedstawień "Ze starego kuferka". To opowieści związane z różnymi przedmiotami, w które zaklęta została przeszłość. Sukienka prababci, obtłuczona filiżanka z saskiej porcelany, pęknięta sygnaturka, bilet wystawę sprzed stu lat czy pozytywka mogą przywołać historię. I tę dużą, która zmieniała państwa, i tę małą, prywatną, będącą częścią życia zwykłych ludzi. - Chciałbym, żeby dzieci miały szacunek dla przeszłości, wiedziały, jak ważne i ciekawe mogą być pamiątki rodzinne - tłumaczy dyrektor Skolmowski.
Piccolo będzie czasem opuszczał plac Teatralny, bo zamierza objechać Dolny Śląsk. Planowane są dwie trasy. Pierwsza wiedzie przez zamki i pałace. Większość z nich ma fascynującą historię, która aż się prosi, żeby ją przerobić na teatralny spektakl. Opowieść o perłach księżnej Daisy z Książa czy tragicznej miłości Elizy Radziwiłłówny (zwanej aniołem z Ciszycy) do pruskiego następcy tronu będą pretekstem do przedstawienia skomplikowanej przeszłości naszego regionu. Ku pożytkowi i zabawie turystów, a także dla mieszkańców, często niedoceniających swoich zabytków.
Drugą trasę wytyczono przez te miejscowości Dolnego Śląska, z których do teatru jest daleko. - Za to grasują tam ekipy chałturników robiących "przedstawienia dla dzieci". Widziałem kilka, to koszmar. Artystyczne kłusownictwo. Postanowiliśmy zacząć z tym walczyć. Wprawdzie według prawa Kopernika-Greshama zły pieniądz wypiera lepszy, ale ja mam nadzieję, że w świecie sztuki będzie odwrotnie - zapowiada Skolmowski.
Wiadomo też, gdzie Piccolo na pewno się nie pojawi. We wrocławskich szkołach i przedszkolach. - Uważamy, że dzieci muszą nauczyć się przychodzić do teatru. Jeśli poczują jego magię, wrócą jako dorośli ludzie.
Najnowsze wiadomości
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz wpadł do Odry. Zmarł po reanimacji
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Wrocław ma nowy teatr. Malutki, ale z dużymi am...
damsob
20.01.11, 12:18
Wspaniale! Życzę powodzenia w realizowaniu planów! Takich inicjatyw na wysokim poziomie powinno być jak najwięcej i cieszę się, że w naszym mieście są tego typu instytucje jak Teatr Piccolo!»
-
Wrocław ma nowy teatr. Malutki, ale z dużymi am...
awanti2
25.01.11, 10:48
Nie widziałem tego spektaklu, pomysł podoba mi się - sądzę że każdy rodzaj popularyzacji teatru realnego, niewirtualnego jest b.ważny, różnice zdań między aktorami lalkarzami a Dyrektorem »
Najczęściej czytane24 htydzień




