Wychować, zmusić, przekupić... niech idą do teatru
05.01.2011
, aktualizacja: 04.01.2011 19:13
Kulturalna oferta Wrocławia jest coraz bogatsza, ale nie wystarcza, żeby odciągnąć mieszkańców od telewizora. Filharmonia, teatry czy opera muszą walczyć o widzów. Wychowywać, zachęcać, przekonywać, wabić. Pomysły są coraz bardziej oryginalne, a nawet desperackie. I choć nie dają na razie efektów, należy je wspierać
ZOBACZ TAKŻE
- Wspólny prezent dla babci i wnuczka - wizyta w muzeum (18-01-11, 18:33)
W marcu poznaliśmy raport socjologów, którzy zbadali, czy i jak wrocławianie uczestniczą w kulturze. Okazało się, że król jest nagi i cała kulturalna moc Wrocławia nie wystarcza, żeby odciągnąć mieszkańców od telewizorów. Dla aż 77 procent wrocławian to ulubiona forma spędzania wolnego czasu. Kino, teatr, galerie, wystawy są w stanie przyciągnąć zaledwie 12 procent obywateli miasta, a tylko 7 procent wrocławian można uznać za aktywnych uczestników życia kulturalnego.
Fatalny wynik w mieście, które za pięć lat chce być Europejską Stolicą Kultury, i kiepski bodziec do walki o przyciągnięcie tych, którzy znaleźli się "po ciemnej stronie". Pomysły, jak to zmienić, są mniej lub bardziej udane, ale najważniejsze, że jest ich coraz więcej. I że coraz częściej jest to oddolna inicjatywa ludzi kultury, którzy nie, oglądając się na władze miejskie, próbują te statystyki poprawić.
Dyrektor Filharmonii Andrzej Kosendiak zaczął akcję uczenia przyszłych matek śpiewania kołysanek. Nauczycielkami są chórzystki filharmonii, które szukają uczennic na oddziałach położniczych i w szkołach rodzenia. Bo, jak mówi dyr. Kosendiak, skoro mamy będą śpiewać dzieciom, to później także dzieci zaczną to robić, a to dobry krok w kierunku rozumienia muzyki i filharmonii. Niestety, aż 80 proc. Polaków nigdy go nie zrobiło i filharmonię ogląda tylko z zewnątrz.
Młodych rodziców (jeszcze pełnych zapału i wiary w wychowanie) wzięła też na cel Miejska Biblioteka Publiczna, która razem z Instytucją Kultury Wrocław 2016 prowadzi akcję "Na dobry początek". Przygotowuje tzw. startery, zestaw książek i materiałów edukacyjnych dla rodziców z dziećmi od do piątego roku życia, które rozdaje jako czytelniczą wyprawkę dla noworodków w wybranych szpitalach.
Z kolei Wrocławski Teatr Lalek wymyślił razem z MOPS akcję "Kup bilet dla dzieciaka" (sponsorzy kupują bilety na spektakle teatralne dla dzieci z rodzin wielodzietnych i zastępczych), a prof. Adam Chmielewski, prowadzący wrocławską ekipę do boju o ESK, zamierza utworzyć Wrocławski Akcjonariat Kultury. Do programu może przystąpić każdy, kto chce promować kandydaturę Wrocławia do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury albo ma pomysły na projekty kulturalne. Młodzież w zamian za pracę jako wolontariusze na rzecz miejskich instytucji kultury i hospicjów będzie dostawać obligacje kulturalne, która pozwolą im kupować bilety na kulturalne wydarzenia z dużymi zniżkami. Rodziny wielodzietne i seniorzy otrzymają obligacje za darmo.
Akcjonariat, jak i reszta wymienionych projektów, kierowany jest jednak przede wszystkim do dzieci i młodzieży. Szansa, że jeśli połkną kulturalnego bakcyla w dzieciństwie, będą systematycznie odwiedzać teatry, muzea i sale koncertowe jako dorośli, jest spora. Gorzej z dorosłymi, u który nigdy takich potrzeb nie kształtowano. Za późno, żeby ich wychowywać dla kultury wysokiej. Można ewentualnie zmusić lub przekupić.
Niezłym pomysłem przekupywania jest akcja Wrocławskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli "Z babcią i dziadkiem do muzeum". 21 i 22 stycznia babcie i dziadkowie z wnukami będą mogli za darmo wejść do 15 muzeów Wrocławia i Dolnego Śląska, a także wziąć udział w konkursie fotograficznym na zdjęcie ze wspólnego zwiedzania. Jeśli wspólne zwiedzanie okaże się atrakcyjne, pewnie zechcą je powtórzyć.
Z cudzych pomysłów na przyciągnięcie do udziału w kulturze wysokiej wart odnotowania jest projekt Krakowa obowiązujący od dwóch tygodni. Mieszkańcy, którzy wybierają się na koncert do filharmonii, na spektakl do opery czy teatru, mogą dojechać tam autobusem i tramwajem za darmo (podobną akcję prowadzi m.in. Wiedeń). Warunkiem jest posiadanie przy sobie ważnego biletu na imprezę kulturalną. Z ulgi można korzystać na dwie godziny przed i pięć godzin po czasie rozpoczęcia wydarzenia. Mniej w tym przekupstwa, a więcej demonstracji, że dla miasta i mieszkańców kultura wysoka jest bardzo ważna. A ci, którzy zechcą w niej uczestniczyć, są godni pochwały.
Fatalny wynik w mieście, które za pięć lat chce być Europejską Stolicą Kultury, i kiepski bodziec do walki o przyciągnięcie tych, którzy znaleźli się "po ciemnej stronie". Pomysły, jak to zmienić, są mniej lub bardziej udane, ale najważniejsze, że jest ich coraz więcej. I że coraz częściej jest to oddolna inicjatywa ludzi kultury, którzy nie, oglądając się na władze miejskie, próbują te statystyki poprawić.
Dyrektor Filharmonii Andrzej Kosendiak zaczął akcję uczenia przyszłych matek śpiewania kołysanek. Nauczycielkami są chórzystki filharmonii, które szukają uczennic na oddziałach położniczych i w szkołach rodzenia. Bo, jak mówi dyr. Kosendiak, skoro mamy będą śpiewać dzieciom, to później także dzieci zaczną to robić, a to dobry krok w kierunku rozumienia muzyki i filharmonii. Niestety, aż 80 proc. Polaków nigdy go nie zrobiło i filharmonię ogląda tylko z zewnątrz.
Młodych rodziców (jeszcze pełnych zapału i wiary w wychowanie) wzięła też na cel Miejska Biblioteka Publiczna, która razem z Instytucją Kultury Wrocław 2016 prowadzi akcję "Na dobry początek". Przygotowuje tzw. startery, zestaw książek i materiałów edukacyjnych dla rodziców z dziećmi od do piątego roku życia, które rozdaje jako czytelniczą wyprawkę dla noworodków w wybranych szpitalach.
Z kolei Wrocławski Teatr Lalek wymyślił razem z MOPS akcję "Kup bilet dla dzieciaka" (sponsorzy kupują bilety na spektakle teatralne dla dzieci z rodzin wielodzietnych i zastępczych), a prof. Adam Chmielewski, prowadzący wrocławską ekipę do boju o ESK, zamierza utworzyć Wrocławski Akcjonariat Kultury. Do programu może przystąpić każdy, kto chce promować kandydaturę Wrocławia do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury albo ma pomysły na projekty kulturalne. Młodzież w zamian za pracę jako wolontariusze na rzecz miejskich instytucji kultury i hospicjów będzie dostawać obligacje kulturalne, która pozwolą im kupować bilety na kulturalne wydarzenia z dużymi zniżkami. Rodziny wielodzietne i seniorzy otrzymają obligacje za darmo.
Akcjonariat, jak i reszta wymienionych projektów, kierowany jest jednak przede wszystkim do dzieci i młodzieży. Szansa, że jeśli połkną kulturalnego bakcyla w dzieciństwie, będą systematycznie odwiedzać teatry, muzea i sale koncertowe jako dorośli, jest spora. Gorzej z dorosłymi, u który nigdy takich potrzeb nie kształtowano. Za późno, żeby ich wychowywać dla kultury wysokiej. Można ewentualnie zmusić lub przekupić.
Niezłym pomysłem przekupywania jest akcja Wrocławskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli "Z babcią i dziadkiem do muzeum". 21 i 22 stycznia babcie i dziadkowie z wnukami będą mogli za darmo wejść do 15 muzeów Wrocławia i Dolnego Śląska, a także wziąć udział w konkursie fotograficznym na zdjęcie ze wspólnego zwiedzania. Jeśli wspólne zwiedzanie okaże się atrakcyjne, pewnie zechcą je powtórzyć.
Z cudzych pomysłów na przyciągnięcie do udziału w kulturze wysokiej wart odnotowania jest projekt Krakowa obowiązujący od dwóch tygodni. Mieszkańcy, którzy wybierają się na koncert do filharmonii, na spektakl do opery czy teatru, mogą dojechać tam autobusem i tramwajem za darmo (podobną akcję prowadzi m.in. Wiedeń). Warunkiem jest posiadanie przy sobie ważnego biletu na imprezę kulturalną. Z ulgi można korzystać na dwie godziny przed i pięć godzin po czasie rozpoczęcia wydarzenia. Mniej w tym przekupstwa, a więcej demonstracji, że dla miasta i mieszkańców kultura wysoka jest bardzo ważna. A ci, którzy zechcą w niej uczestniczyć, są godni pochwały.
Najnowsze wiadomości
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz wpadł do Odry. Zmarł po reanimacji
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
A może jest to po prostu kultura nudna?
jiddu
05.01.11, 15:09
Komuś mogą się podobać na przykład witraże i malowidła świątyń czy pałaców, mnie się nie podobają, bardziej mniej zachwyca czas spędzony w parku na ławeczce. Lubię dawnych kompozytorów, ale »
Najczęściej czytane24 htydzień





