Odszedł Wiesław Wodecki - dziennikarz-legenda
02.01.2011
, aktualizacja: 02.01.2011 13:37
Wiesław Wodecki (1927-2010) pracował m.in. w "Gazecie Robotniczej" i Wrocławskim Ośrodku Telewizji. Był reporterem, felietonistą i eseistą, a także reżyserem. Zmarł w sylwestra
Był legendą wrocławskiego środowiska dziennikarskiego. Żołnierz AK, po przyjeździe do Wrocławia w 1945 roku bronił klinik Akademii Medycznej przed szabrownikami. Przez wiele lat pracował w "Gazecie Robotniczej", wymyślił "Magazyn Tygodniowy", a po 1956 roku został przez zespół wybrany redaktorem naczelnym (ale szybko go wyrzucono, bo żadna władza nie znosi samodzielności). Po różnych perypetiach trafił do telewizji. Za "Rzecz o zagładzie miasta", dokumentalne widowisko o oblężeniu Festung Breslau (ukazała się także w wersji książkowej) otrzymał jeden z kilku Złotych Ekranów. W 1970 roku został zastępcą redaktora naczelnego wrocławskiego Ośrodka TVP. 13 grudnia 1981 r. internowany. Kiedy wyszedł, kupił pod Wrocławiem ziemię i został rolnikiem. Zdobył licencje mistrza ogrodnictwa i pszczelarstwa. Obiecał sobie, że już nigdy nikt nie wrzuci go z pracy. Kiedy w 1992 wrócił do zawodu, zrobił to na zasadach, które sam ustalił. Po latach, w książce "Herbata na żyletkach", opowieść o Polakach, Solidarności, komunizmie, internowaniu i wolności, napisał: "Najmądrzejszą rzeczą, jaką zrobiłem w życiu, było osiedlenie się na wsi".
Przez wiele lat pisał felietony (ukazały się w zbiorze "W Pińczowie dnieje",) choć o felietonistach nie był zdania najlepszego. Uważał, że z temperamentu i manier przypominają watahę wygłodniałych wilków albo sępy ścierwojady; a w najlepszym razie przemądrzałe puchacze. Sam był felietonistą w tym ostatnim gatunku i to największy komplement, jaki może felietonista usłyszeć.
Napisał kiedyś o sobie: "Urodziłem się w tym samym roku co Juliette Greco, a bracia Warner pokazali pierwszy film dźwiękowy >>The Jazz Singer<< z kantorem synagogi Alem Jonsonem. Publiczność kinowa zaśmiewała się z Harolda Lloyda i Charliego Chaplina". Przeżyte lata i przeczytane książki (a sprawiał wrażenie, że przeczytał wszystko, co zostało napisane kiedykolwiek i gdziekolwiek) dawały mu dystans do świata i poczucie, że prawie wszystko już było, a głupota jest niezależna od ustroju, wieku i przekonań politycznych. O każdym potrafił opowiedzieć anegdotę i dobrze pamiętał, jak kto zachowywał się wtedy, kiedy był czas na zachowania przyzwoite.
Dzięki temu nie ekscytował się modami, przemijającymi trendami, nie ulegał myśleniu stadnemu w żadnej dziedzinie. Kiedy coś uważał za głupie, nie wahał się ani chwili przed napisaniem, że jest to głupie, kiedy miał dość taniego populizmu i demagogii tryskających z polityków, nie obawiał się napisać o błocie chamstwa i obłudy, w którym utytłano ojczyznę, a kiedy stanął przed murem bezsilności z powodu arogancji miejskich urzędników, zagroził w felietonie "Będę siusiał w bramie magistratu".
Kiedy dwa lata temu zmarła mu żona, wydał książkę "Listy do Ity", ciepłą, wzruszającą, momentami zabawną. Była próbą oswojenia świata, w którym Ity już nie było. Wspomnieniem tego, co razem dobrego i gorszego przeżyli. Wspomnieniem rozmów, spektakli, które razem oglądali i tworzyli, pierwszej kawy i pierwszego pocałunku, budowy wymarzonego domu i psów, które towarzyszyły im całe życie.
Byli razem 40 lat, ślub wzięli po 22 latach przeżytych na kocią łapę. Widocznie teraz, tuż przed nadejściem kolejnego roku, Wiesław uznał, że dłuższy pobyt w świecie bez Ity nie ma sensu.
Przez wiele lat pisał felietony (ukazały się w zbiorze "W Pińczowie dnieje",) choć o felietonistach nie był zdania najlepszego. Uważał, że z temperamentu i manier przypominają watahę wygłodniałych wilków albo sępy ścierwojady; a w najlepszym razie przemądrzałe puchacze. Sam był felietonistą w tym ostatnim gatunku i to największy komplement, jaki może felietonista usłyszeć.
Napisał kiedyś o sobie: "Urodziłem się w tym samym roku co Juliette Greco, a bracia Warner pokazali pierwszy film dźwiękowy >>The Jazz Singer<< z kantorem synagogi Alem Jonsonem. Publiczność kinowa zaśmiewała się z Harolda Lloyda i Charliego Chaplina". Przeżyte lata i przeczytane książki (a sprawiał wrażenie, że przeczytał wszystko, co zostało napisane kiedykolwiek i gdziekolwiek) dawały mu dystans do świata i poczucie, że prawie wszystko już było, a głupota jest niezależna od ustroju, wieku i przekonań politycznych. O każdym potrafił opowiedzieć anegdotę i dobrze pamiętał, jak kto zachowywał się wtedy, kiedy był czas na zachowania przyzwoite.
Dzięki temu nie ekscytował się modami, przemijającymi trendami, nie ulegał myśleniu stadnemu w żadnej dziedzinie. Kiedy coś uważał za głupie, nie wahał się ani chwili przed napisaniem, że jest to głupie, kiedy miał dość taniego populizmu i demagogii tryskających z polityków, nie obawiał się napisać o błocie chamstwa i obłudy, w którym utytłano ojczyznę, a kiedy stanął przed murem bezsilności z powodu arogancji miejskich urzędników, zagroził w felietonie "Będę siusiał w bramie magistratu".
Kiedy dwa lata temu zmarła mu żona, wydał książkę "Listy do Ity", ciepłą, wzruszającą, momentami zabawną. Była próbą oswojenia świata, w którym Ity już nie było. Wspomnieniem tego, co razem dobrego i gorszego przeżyli. Wspomnieniem rozmów, spektakli, które razem oglądali i tworzyli, pierwszej kawy i pierwszego pocałunku, budowy wymarzonego domu i psów, które towarzyszyły im całe życie.
Byli razem 40 lat, ślub wzięli po 22 latach przeżytych na kocią łapę. Widocznie teraz, tuż przed nadejściem kolejnego roku, Wiesław uznał, że dłuższy pobyt w świecie bez Ity nie ma sensu.
Najnowsze wiadomości
-
Dzień Matki już w sobotę. Czekamy na życzenia dla mam
-
Żołnierze ostro strzelali. Na wirtualnej strzelnicy
-
Zbigniew Zamachowski: Wszystko jest w rękach ucznia
-
Kot Bobik kontra kot Dante: Pojedynek na ul. Szewskiej
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Pod zderzeniu busa z cysterną droga nr 5 odblokowana
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Odszedł Wiesław Wodecki - dziennikarz-legenda
niebieskaszafa
02.01.11, 14:28
Żal i smutek, bo to był wspaniały człowiek...»
-
Re: Odszedł Wiesław Wodecki - dziennikarz-legenda
kupalnik
02.01.11, 17:07
Panie Wiesławie, dzięki za każde mądre słowo, Będzie Pana brak. Niech dobre anioły prowadzą Pana ....»
Najczęściej czytane24 htydzień




