Koniec pomocy dla inwestorów? Metropolie kontra rząd
29.12.2010
, aktualizacja: 28.12.2010 19:40
Prezydenci Wrocławia, Poznania, Gdańska i Katowic apelują do premiera o wycofanie się z niekorzystnych dla ich miast zapisów w rządowym programie wspierania inwestycji. Alarmują, że ich wprowadzenie pozbawi polskie metropolie możliwości przyciągania kolejnych firm
ZOBACZ TAKŻE
- Częstochowa będzie lokomotywą rozwoju Polski (13-03-11, 20:20)
- Microsoft dogoni Google'a dzięki naszym informatykom? (16-11-10, 12:00)
- IBM oficjalnie otworzył swoje centrum we Wrocławiu (10-09-10, 13:06)
- McKinsey zatrudnił we Wrocławiu pierwszych pracowników (05-07-10, 08:00)
- McKinsey zaczyna we Wrocławiu rekrutację analityków (12-01-10, 19:22)
- Międzynarodowa firma doradcza doradziła sobie Wrocław (20-11-09, 06:00)
- Miejska strefa dla IBM w ekspresowym tempie (06-10-09, 16:48)
- Wrocław: IBM zatrudni 3 tys. osób po studiach (14-09-09, 08:00)
- Rząd dotuje Google, by ten zatrudniał Polaków (15-04-08, 19:57)
SERWISY
Chodzi o "Program wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2020" przygotowany przez Ministerstwo Gospodarki, do którego poprawki wprowadził resort finansów. Jego celem jest pomoc przy pozyskiwaniu zagranicznych firm z branży nowoczesnych technologii.
Program ma obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku, ale wprowadzone w nim zapisy ostro krytykują prezydenci dużych miast. Protestują przeciwko zakazowi łączenia wsparcia dla inwestorów, polegającego na jednoczesnym udzieleniu im grantu rządowego, pieniędzy z funduszy Unii Europejskiej i ulg podatkowych. Twierdzą, że brak takiej możliwości będzie zabójczy dla pozyskiwania kolejnych firm. Np. koncern IBM, skuszony takimi właśnie trzema formami pomocy, otworzył swoje centrum usługowe we Wrocławiu, a nie w Kairze, który również ubiegał się o tę inwestycję. IBM zatrudnia w stolicy Dolnego Śląska około 800 osób, docelowo pracę ma w nim znaleźć trzy tysiące ludzi.
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia: - Takie formy wsparcia dla inwestycji zagranicznych stosowane są na całym świecie. Jeśli u nas ich nie będzie, inwestorzy będą Polskę omijać. Wybiorą Węgry czy Rumunię. Uważam, że wprowadzenie przez rząd nowych zasad jest bardzo nieroztropne.
Dzięki dotychczasowym możliwościom Wrocławiowi udało się w ostatnich latach przyciągnąć co najmniej kilka firm światowej rangi, m.in. zatrudniające ponad dwa tysiące osób centrum doskonałości Hewlett Packard (dzięki połączeniu grantu rządowego i pieniędzy unijnych), centrum innowacji Google (grant rządowy, praca dla stu osób), tzw. centrum wiedzy amerykańskiej firmy doradztwa strategicznego McKinsey (pieniądze unijne i rządowe, docelowo praca dla stu osób).
Tomasz Gondek z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławia: - To tylko przykłady inwestycji, na które zapewne nie mielibyśmy szans, gdyby nie możliwość udzielenia inwestorom wsparcia.
Kolejną zmianą w Programie wspierania inwestycji jest zasada, zgodnie z którą granty rządowe nie będą udzielane aglomeracjom o niskiej stopie bezrobocia. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny: - Problem w tym, że inwestorzy wybierają właśnie takie rozwijające się miasta. Tu już nie chodzi tylko o to, że straci Poznań, Wrocław czy Gdańsk, choć z punktu widzenia prezydentów tych miast to oczywiście wielki problem. Wprowadzenie takich przepisów oznacza, że Polska rezygnuje z konkurowania o nowoczesne firmy z innymi krajami w tej części Europy.
Dutkiewicz i Grobelny przypuszczają, że zmiany podyktowane są szukaniem przez resort finansów oszczędności. - To zrozumiałe i oczywiście politykę grantową można prowadzić ostrożniej. Ale czym innym jest wprowadzenie sztywnych kryteriów, które z góry eliminują z gry np. Wrocław czy Poznań. W przyszłym roku należy spodziewać się kolejnej fali inwestycji, a my już na starcie wysyłamy do inwestorów bardzo zły sygnał, odstraszamy ich - ocenia prezydent Wrocławia.
Pod apelem do premiera Donalda Tuska podpisali się prezydenci: Wrocławia Rafał Dutkiewicz, Poznania Ryszard Grobelny, Gdańska Paweł Adamowicz oraz Katowic Piotr Uszok. Napisali m.in., że „zapisy te praktycznie uniemożliwiają wspieranie inwestycji w sektorze nowoczesnych usług w aglomeracjach miejskich (...) W związku z powyższym zwracamy się do Pana Premiera o przeanalizowanie celowości wprowadzenia wspomnianych zapisów do »Programu wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2002 «, który w obecnym kształcie może nie spełnić swojej roli”.
Komentuje Wojciech Szymański, Gazeta Wyborcza
Prezydenci dużych miast, na co dzień często rywalizujący o inwestycje międzynarodowych koncernów, zjednoczyli siły. Próbują przekonać premiera, że zmiany w programie wspierania inwestorów zaszkodzą nie tylko rządzonym przez nich metropoliom, ale państwu w ogóle. To nie jest egoistyczna walka o partykularny interes Wrocławia, Gdańska, Poznania czy Katowic. Dutkiewicz, Grobelny, Adamowicz i Uszok jednym głosem mówią, że rezygnując z zachęt dla inwestorów w dużych miastach, rząd wcale nie spowoduje, że przeniosą się oni do Kamiennej Góry, Bolesławca, Gniezna czy Częstochowy.
Jeśli celem nowych zasad miała być pomoc mniejszym miastom, to rząd wylewa dziecko z kąpielą. Wcale im nie pomoże, a pogrąży tych, którzy już pokazali, że potrafią z sukcesami starać się o miejsca pracy dla absolwentów swoich uczelni w nowych biurach Google czy IBM.
Program ma obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku, ale wprowadzone w nim zapisy ostro krytykują prezydenci dużych miast. Protestują przeciwko zakazowi łączenia wsparcia dla inwestorów, polegającego na jednoczesnym udzieleniu im grantu rządowego, pieniędzy z funduszy Unii Europejskiej i ulg podatkowych. Twierdzą, że brak takiej możliwości będzie zabójczy dla pozyskiwania kolejnych firm. Np. koncern IBM, skuszony takimi właśnie trzema formami pomocy, otworzył swoje centrum usługowe we Wrocławiu, a nie w Kairze, który również ubiegał się o tę inwestycję. IBM zatrudnia w stolicy Dolnego Śląska około 800 osób, docelowo pracę ma w nim znaleźć trzy tysiące ludzi.
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia: - Takie formy wsparcia dla inwestycji zagranicznych stosowane są na całym świecie. Jeśli u nas ich nie będzie, inwestorzy będą Polskę omijać. Wybiorą Węgry czy Rumunię. Uważam, że wprowadzenie przez rząd nowych zasad jest bardzo nieroztropne.
Dzięki dotychczasowym możliwościom Wrocławiowi udało się w ostatnich latach przyciągnąć co najmniej kilka firm światowej rangi, m.in. zatrudniające ponad dwa tysiące osób centrum doskonałości Hewlett Packard (dzięki połączeniu grantu rządowego i pieniędzy unijnych), centrum innowacji Google (grant rządowy, praca dla stu osób), tzw. centrum wiedzy amerykańskiej firmy doradztwa strategicznego McKinsey (pieniądze unijne i rządowe, docelowo praca dla stu osób).
Tomasz Gondek z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławia: - To tylko przykłady inwestycji, na które zapewne nie mielibyśmy szans, gdyby nie możliwość udzielenia inwestorom wsparcia.
Kolejną zmianą w Programie wspierania inwestycji jest zasada, zgodnie z którą granty rządowe nie będą udzielane aglomeracjom o niskiej stopie bezrobocia. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny: - Problem w tym, że inwestorzy wybierają właśnie takie rozwijające się miasta. Tu już nie chodzi tylko o to, że straci Poznań, Wrocław czy Gdańsk, choć z punktu widzenia prezydentów tych miast to oczywiście wielki problem. Wprowadzenie takich przepisów oznacza, że Polska rezygnuje z konkurowania o nowoczesne firmy z innymi krajami w tej części Europy.
Dutkiewicz i Grobelny przypuszczają, że zmiany podyktowane są szukaniem przez resort finansów oszczędności. - To zrozumiałe i oczywiście politykę grantową można prowadzić ostrożniej. Ale czym innym jest wprowadzenie sztywnych kryteriów, które z góry eliminują z gry np. Wrocław czy Poznań. W przyszłym roku należy spodziewać się kolejnej fali inwestycji, a my już na starcie wysyłamy do inwestorów bardzo zły sygnał, odstraszamy ich - ocenia prezydent Wrocławia.
Pod apelem do premiera Donalda Tuska podpisali się prezydenci: Wrocławia Rafał Dutkiewicz, Poznania Ryszard Grobelny, Gdańska Paweł Adamowicz oraz Katowic Piotr Uszok. Napisali m.in., że „zapisy te praktycznie uniemożliwiają wspieranie inwestycji w sektorze nowoczesnych usług w aglomeracjach miejskich (...) W związku z powyższym zwracamy się do Pana Premiera o przeanalizowanie celowości wprowadzenia wspomnianych zapisów do »Programu wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-2002 «, który w obecnym kształcie może nie spełnić swojej roli”.
Komentuje Wojciech Szymański, Gazeta Wyborcza
Prezydenci dużych miast, na co dzień często rywalizujący o inwestycje międzynarodowych koncernów, zjednoczyli siły. Próbują przekonać premiera, że zmiany w programie wspierania inwestorów zaszkodzą nie tylko rządzonym przez nich metropoliom, ale państwu w ogóle. To nie jest egoistyczna walka o partykularny interes Wrocławia, Gdańska, Poznania czy Katowic. Dutkiewicz, Grobelny, Adamowicz i Uszok jednym głosem mówią, że rezygnując z zachęt dla inwestorów w dużych miastach, rząd wcale nie spowoduje, że przeniosą się oni do Kamiennej Góry, Bolesławca, Gniezna czy Częstochowy.
Jeśli celem nowych zasad miała być pomoc mniejszym miastom, to rząd wylewa dziecko z kąpielą. Wcale im nie pomoże, a pogrąży tych, którzy już pokazali, że potrafią z sukcesami starać się o miejsca pracy dla absolwentów swoich uczelni w nowych biurach Google czy IBM.
Najnowsze wiadomości
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz wpadł do Odry. Zmarł po reanimacji
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Szydło wyjdzie z worka
obinobi
29.12.10, 08:29
Bez programu "wspomagania" (czytaj przenoszenia kosztów firm na podatnika) będziemy mogli przekonać się o prawdziwym obliczu naszej gospodarki opartej głównie na niskich kosztach pracy. »
-
Koniec pomocy dla inwestorów? Metropolie kontra...
morongo
29.12.10, 08:57
Bardzo drogie te korporacyjne miejsca pracy. Czy powinniśmy dopłacać, żeby prezydenci duzych miast zarabiali na swoje sukcesy? Dziwne to czasy, że państwo ma finansować prywatne »
-
Inwestycje nomadyczne
mlodywroclaw.pl
29.12.10, 11:11
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony nowe inwestycje zawsze są powodem do zadowolenia z sukcesu i źródłem dochodów podatkowych (choć ograniczonych, bo wsparcie to częściowe zwolnienie z »
Najczęściej czytane24 htydzień




