Magistrat o biletomatach: Mennica karze się sama

Magda Nogaj
08.12.2010 , aktualizacja: 08.12.2010 18:59
A A A Drukuj
Nie działa wiele biletomatów w mieście. Pasażerowie mają przez to problem z doładowaniem urbancard. Miasto nie zamierza jednak w tej sprawie interweniować, bo uważa że wystarczającą karą dla operatora systemu jest brak wpływów z zepsutych urządzeń.
Nieczynny biletomat na ul. Legnickiej
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Nieczynny biletomat na ul. Legnickiej
SERWISY
We wtorek nie działał w mieście co ósmy biletomat. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom Mennicy, która jest właścicielem urządzeń, usterki nie są usuwane w ciągu jednego dnia. Biletomaty przy ul. Borowskiej czy Bezpiecznej były zepsute przez ponad tydzień. O sprawie pisaliśmy już wczoraj.

Operator systemu Urbancard wyjaśnił, że przyczyną awarii są skoki napięcia w sieci energetycznej, która zasila automaty. Napraw nie można natomiast przeprowadzić szybciej, bo usterek jest wiele, a serwis tylko jeden. Skutek jest taki, że pasażerowie muszą się nachodzić i tracić czas, nim znajdą działający automat.

Czytaj więcej

Sytuacja jest tym bardziej denerwująca, że miasto wprowadzając urbancard zapewniało, że dzięki temu rozwiązaniu znacznie poprawi się dostępność biletów. Ale ich kupno wciąż nastręcza problemy.

Magistrat uważa jednak, że pasażerowie nie mają powodów do niezadowolenia. - Awarie automatów mnie nie cieszą. Pamiętajmy jednak, że obecna sieć sprzedaży biletów okresowych i tak jest znacznie gęstsza niż w poprzednim systemie - mówi Paweł Czuma, szef biura prasowego urzędu miasta. - Jest sto biletomatów, 130 punktów sprzedaży biletów, a do tego można je jeszcze kupić przez internet [ale i tak trzeba kodować je w biletomacie - dop. red.].

Okazuje się, że umowa, jaką miasto zawarło z Mennicą, jest tak sformułowana, że mogłyby przestać działać nawet wszystkie biletomaty w mieście, a operator systemu i tak nie poniósłby żadnych konsekwencji. - Największą karą dla Mennicy jest brak wpływów z zepsutych automatów - uważa Czuma. - Firma zarabia na prowizji od sprzedaży biletów. Poza tym to spółka giełdowa, która musi dbać o swój dobry wizerunek.

Umowa z Mennicą nie wyznacza też konkretnego terminu na naprawę uszkodzonych biletomatów. Jest w niej jedynie zapis, że usterki powinny być usunięte niezwłocznie. Czyli kiedy? Zgodnie z prawem takie sformułowanie oznacza, że bez zbędnej zwłoki, czyli najszybciej jak firma będzie w stanie - tłumaczy Czuma.

Komentuje Joanna Banaś: Miasto karze nas Mennicą

Spadek wpływu ze sprzedaży biletów byłby, owszem, dla Mennicy karą, gdyby można było kupić bilet gdzie indziej, nie zasilając jej konta. Ale wrocławianin nie może się obrazić na Mennicę, której nie chce się zadbać o swoje bankomaty. Nie może kupić biletu w konkurencji, bo jej nie ma. Jeśli nie działa jeden, drugi, trzeci biletomat, pasażer musi szukać kolejnego Tak czy owak musi dać zarobić Mennicy jej prowizję albo ryzykować mandat za jazdę bez biletu.

Miasto nie przewidując w umowie kar za zepsute urządzenia czy złe funkcjonowanie systemu, nie zadbało wystarczająco o interesy mieszkańców. A Mennica jako operator systemu Urbacard już nic nie musi. Bo dobrego wizerunku i tak we Wrocławiu nie ma.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 88 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów