Rondo na Powstańców Śląskich jest jak pole minowe
25.11.2010
, aktualizacja: 25.11.2010 14:04
LIST CZYTELNIKA. Chciałem podzielić się swoimi obserwacjami, co drogowcy robią z Rondem Powstańców Śląskich. Otóż jeżdżę przez nie niemal codziennie na uczelnię. Najczęściej jadę ulicą Powstańców, czasem zdarza mi się też wyjechać z bocznych ulic.
ZOBACZ TAKŻE
- Kierowca MPK lepiej niż urzędnik wie, co się dzieje na rondzie (25-11-10, 13:41)
- Wielkie korki z powodu zamknięcia ulicy Wielkiej (23-11-10, 16:00)
Około miesiąca temu budowa na rogu Powstańców i Zaporoskiej rozrosła się o połowę zewnętrznego pasa Ronda. Nie postawiono jednak żadnego znaku. Kierowcy wjeżdżający na rondo ulicą Powstańców od strony miasta nagle dowiadywali się, że ich pas się kończy. Działo się to zaraz za zakrętem, tuż przed przejściem dla pieszych i w pobliżu dwóch skrzyżowań. Znak o tym, że zwęża się pas, zauważyłem dopiero po kilku tygodniach, jednak nie zmienia to samej sytuacji. Zwężanie pasa w takim miejscu jest po prostu niebezpieczne. Szczególnie, że pasy na rondzie są mocno starte i wielu kierowców nawet nie wiedziało, że zajeżdża komuś drogę.
Było źle, jednak to nic w porównaniu z tym, co drogowcy zrobili ostatnio.
1) Od strony Krzyków na ul. Powstańców Śląskich wyrysowano teraz trzy w miejscu dwóch pasów. Każdy kto jeździ rondem wie, że nawet gdy były dwa, trzeba było uważać, wjeżdżając na rondo obok autobusu bądź innego dużego pojazdu. Nie najlepiej było też zawsze z kierowcami spoza Wrocławia, którzy potrafili się pogubić. Nie jest to dla mnie dziwne, bo stan utrzymania oznakowania poziomego na rondzie nigdy nie był najlepszy.
W tej chwili mamy trzy pasy i to szerokości takiej, że ledwie mieszczą się na nich samochody osobowe, nie wspominając już o autobusach. Żółte oznakowanie na kostce brukowej wytarło się po kilku dniach. Nie pojmuję też powodu samej zmiany. Co było złego w dwóch pasach? Dodanie na odcinku 50 metrów trzeciego, moim zdaniem, nie zmieni przepustowości tego miejsca, a wręcz przeciwnie - bo trzeba bardziej uważać na skręcie. Na dodatek jadąc lewym pasem po ulicy Powstańców Śląskich, ląduje się na wewnętrznym pasie ronda i, aby jechać później prosto Powstańców Śląskich, trzeba zmienić pas.
2) W drugą stronę nie jest lepiej. Od skrzyżowania z ulicą Wielką pojawia się trzeci pas. Również jest wąsko, również bez sensu. W dodatku już na samym wjeździe na rondo, pasy wytarły się tak, że sam nie wiem, co "autor miał na myśli" i jadę na wyczucie, szukając wzrokiem pasów, które ostały się kawałek dalej (na wysokości ulicy Zaporoskiej).
Zaobserwowałem też, że kierowcy nie zwracają uwagi na żółte oznakowanie poziome. Spotkałem się już z tym podczas remontu ulicy Armii Krajowej, na której drogowcy wielokrotnie żółtymi liniami, ewidentnie i wyraźnie, zmieniali przebieg pasów. Bardzo duży odsetek kierowców nie zważał na to oznakowanie i jechał prosto według białych linii.
3) Teraz o światłach. Drogowcy zaszaleli również z sygnalizacją na zjeździe z ronda w kierunku Bielan. Przed samym zjazdem pojawiły się światła, które notabene wielu kierowców przegapia, sam też byłem tego bliski. W prawo jadą dwa pasy, prosto jeden. Przejeżdżałem tamtędy trzykrotnie od czasu uruchomienia świateł. Za każdym razem towarzyszyła mi strzałka w prawo. Według mojej wiedzy przed taką strzałką należy się zatrzymać - przed sygnalizatorem, a nie przed przejściem dla pieszych. W tym samym czasie na obu przejściach dla pieszych, które są w pobliżu, paliło się czerwone światło. Może to zbieg okoliczności, jednak sytuacja wydaje mi się przekomiczna. W każdym razie w tej chwili wszyscy łamią tam prawo.
4) Nie do końca rozumiem też, jak rozumieć oznakowanie przy przejeździe przez tory tramwajowe po południowej części ronda (tej od strony Bielan). 15 m przed torami są światła, po czym zaraz przed torami jest znak "stop". Wiadomo, że kiedy znak "stop" występuje wraz ze światłami, to obowiązuje jedynie w przypadku niefunkcjonowania sygnalizatora. Ten jednak stoi 10 m dalej. Wydaje się więc, że mimo świateł, przed torami powinniśmy się jeszcze zatrzymać. W takim razie po co sygnalizacja dla tramwajów, którą również zamontowano?
W poniedziałek, zaraz po uruchomieniu sygnalizacji, na rondzie zderzyły się dwa samochody. Utworzył się wielki korek. Ciekawa jest natomiast reakcja magistratu, który wyłączył na jakiś czas światła, aby zator rozładować (wiadomość o tym przeczytałem w jednej z wrocławskich gazet). A skoro wyłączenie świateł zwiększa przepustowość ronda, to po co je włączać?
Oczywiście zbytnio upraszczam. Światła na rondzie są potrzebne aby zwiększyć na nim płynność włączania się do ruchu, a przede wszystkim bezpieczeństwo. Każdy pieszy wie, że przejście w tym miejscu przez ulicę jest trudne. Większość kierowców wie też, że niebezpieczni są przechodnie, którzy np. wychodzą zza stojących samochodów wprost pod te nadjeżdżające sąsiednimi pasami.
Dlatego ucieszyłem się, kiedy zobaczyłem, że ruszyły prace nad uporządkowaniem ruchu na naszym największym nie-rondzie. Jednak efekt prac spowodował, że jest jeszcze gorzej niż było. Rondo powinno zwiększać płynność ruchu i zwiększać bezpieczeństwo. Dzięki drogowcom, coś co i tak nie było rondem, jeszcze bardziej oddaliło się od jego pierwotnej idei.
Było źle, jednak to nic w porównaniu z tym, co drogowcy zrobili ostatnio.
1) Od strony Krzyków na ul. Powstańców Śląskich wyrysowano teraz trzy w miejscu dwóch pasów. Każdy kto jeździ rondem wie, że nawet gdy były dwa, trzeba było uważać, wjeżdżając na rondo obok autobusu bądź innego dużego pojazdu. Nie najlepiej było też zawsze z kierowcami spoza Wrocławia, którzy potrafili się pogubić. Nie jest to dla mnie dziwne, bo stan utrzymania oznakowania poziomego na rondzie nigdy nie był najlepszy.
W tej chwili mamy trzy pasy i to szerokości takiej, że ledwie mieszczą się na nich samochody osobowe, nie wspominając już o autobusach. Żółte oznakowanie na kostce brukowej wytarło się po kilku dniach. Nie pojmuję też powodu samej zmiany. Co było złego w dwóch pasach? Dodanie na odcinku 50 metrów trzeciego, moim zdaniem, nie zmieni przepustowości tego miejsca, a wręcz przeciwnie - bo trzeba bardziej uważać na skręcie. Na dodatek jadąc lewym pasem po ulicy Powstańców Śląskich, ląduje się na wewnętrznym pasie ronda i, aby jechać później prosto Powstańców Śląskich, trzeba zmienić pas.
2) W drugą stronę nie jest lepiej. Od skrzyżowania z ulicą Wielką pojawia się trzeci pas. Również jest wąsko, również bez sensu. W dodatku już na samym wjeździe na rondo, pasy wytarły się tak, że sam nie wiem, co "autor miał na myśli" i jadę na wyczucie, szukając wzrokiem pasów, które ostały się kawałek dalej (na wysokości ulicy Zaporoskiej).
Zaobserwowałem też, że kierowcy nie zwracają uwagi na żółte oznakowanie poziome. Spotkałem się już z tym podczas remontu ulicy Armii Krajowej, na której drogowcy wielokrotnie żółtymi liniami, ewidentnie i wyraźnie, zmieniali przebieg pasów. Bardzo duży odsetek kierowców nie zważał na to oznakowanie i jechał prosto według białych linii.
3) Teraz o światłach. Drogowcy zaszaleli również z sygnalizacją na zjeździe z ronda w kierunku Bielan. Przed samym zjazdem pojawiły się światła, które notabene wielu kierowców przegapia, sam też byłem tego bliski. W prawo jadą dwa pasy, prosto jeden. Przejeżdżałem tamtędy trzykrotnie od czasu uruchomienia świateł. Za każdym razem towarzyszyła mi strzałka w prawo. Według mojej wiedzy przed taką strzałką należy się zatrzymać - przed sygnalizatorem, a nie przed przejściem dla pieszych. W tym samym czasie na obu przejściach dla pieszych, które są w pobliżu, paliło się czerwone światło. Może to zbieg okoliczności, jednak sytuacja wydaje mi się przekomiczna. W każdym razie w tej chwili wszyscy łamią tam prawo.
4) Nie do końca rozumiem też, jak rozumieć oznakowanie przy przejeździe przez tory tramwajowe po południowej części ronda (tej od strony Bielan). 15 m przed torami są światła, po czym zaraz przed torami jest znak "stop". Wiadomo, że kiedy znak "stop" występuje wraz ze światłami, to obowiązuje jedynie w przypadku niefunkcjonowania sygnalizatora. Ten jednak stoi 10 m dalej. Wydaje się więc, że mimo świateł, przed torami powinniśmy się jeszcze zatrzymać. W takim razie po co sygnalizacja dla tramwajów, którą również zamontowano?
W poniedziałek, zaraz po uruchomieniu sygnalizacji, na rondzie zderzyły się dwa samochody. Utworzył się wielki korek. Ciekawa jest natomiast reakcja magistratu, który wyłączył na jakiś czas światła, aby zator rozładować (wiadomość o tym przeczytałem w jednej z wrocławskich gazet). A skoro wyłączenie świateł zwiększa przepustowość ronda, to po co je włączać?
Oczywiście zbytnio upraszczam. Światła na rondzie są potrzebne aby zwiększyć na nim płynność włączania się do ruchu, a przede wszystkim bezpieczeństwo. Każdy pieszy wie, że przejście w tym miejscu przez ulicę jest trudne. Większość kierowców wie też, że niebezpieczni są przechodnie, którzy np. wychodzą zza stojących samochodów wprost pod te nadjeżdżające sąsiednimi pasami.
Dlatego ucieszyłem się, kiedy zobaczyłem, że ruszyły prace nad uporządkowaniem ruchu na naszym największym nie-rondzie. Jednak efekt prac spowodował, że jest jeszcze gorzej niż było. Rondo powinno zwiększać płynność ruchu i zwiększać bezpieczeństwo. Dzięki drogowcom, coś co i tak nie było rondem, jeszcze bardziej oddaliło się od jego pierwotnej idei.
Najnowsze wiadomości
-
Dzień Matki już w sobotę. Czekamy na życzenia dla mam
-
Żołnierze ostro strzelali. Na wirtualnej strzelnicy
-
Zbigniew Zamachowski: Wszystko jest w rękach ucznia
-
Kot Bobik kontra kot Dante: Pojedynek na ul. Szewskiej
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Pod zderzeniu busa z cysterną droga nr 5 odblokowana
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
- 26 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Rondo na Powstańców Śląskich jest jak pole minowe
sajm
25.11.10, 15:52
na rondzie powinna zoastac jak najszybciej wymieniona nawierzchnia, inaczej malowanie pasów nic nie da (ścierają się po góra miesiącu), ponadto mokra kostka jest śliska, dzieki czemu po »
-
Rondo na Powstańców Śląskich jest jak pole minowe
shaquille
26.11.10, 15:12
bardzo dobry tekst, przez rondo przejżdzam codziennie, jest teraz koszmar, nie wiem czemu nie usuną barany znaków stop skoro jest zielone światło i wszyscy dalej sie zatrzymują przed »
-
Rondo na Powstańców Śląskich jest jak pole minowe
donal-dina
26.11.10, 17:30
Myśleliśmy że po wyborach bezmózgowce i jełopy z inżynierii ruchu znajdą się na bruku a tu dalej działają na nerwy mieszkańcom rozpieprzają miejski ruch »
Najczęściej czytane24 htydzień




