Nieoczekiwane zwroty akcji z udziałem karty miejskiej
25.11.2010
, aktualizacja: 25.11.2010 13:37
LIST CZYTELNIKA. Złożyłem wniosek o wyrobienie urbancard w sierpniu w oddziale Banku Zachodniego, w miejscu najbliższym mojemu miejscu pracy. Po upływie dwóch tygodni od złożenia wniosku udałem się po odbiór karty. I tutaj nastąpił pierwszy zwrot akcji.
ZOBACZ TAKŻE
- Bilet musi być! Nawet jeśli nie ma gdzie go kupić (18-02-11, 11:00)
- Z dziennika znalezionego pod zepsutym biletomatem (30-12-10, 10:00)
- Magistrat o biletomatach: Mennica karze się sama (08-12-10, 18:59)
- Wrocławskie biletomaty mają problemy z napięciem (08-12-10, 06:00)
- Nie chcę się bawić w szukanie czynnego biletomatu (06-12-10, 14:15)
Pani w oddziale po długich poszukiwaniach wręczyła mi kartę w celu weryfikacji danych. Na karcie nie dość, że były literówki w nazwisku, to jeszcze zdjęcie nie moje. Czyli trzeba jeszcze raz przejść procedurę wypełniania wniosku i odczekać kolejny czas przeznaczony na produkcję karty. Cóż wypadki się zdarzają.
Gdy minął wyznaczony czas, ponownie udałem się do oddziału banku i pani w okienku poinformowała mnie, że nie ma jeszcze mojej karty, ponieważ jest bardzo dużo wniosków i Mennica nie nadąża z produkcją. Pani ładnie się uśmiechając, poprosiła mnie o powrót za kolejne dwa tygodnie.
Dla pewności przyszedłem trzy tygodnie później i tutaj nastąpił kolejny zwrot akcji. Pani stwierdziła, że ponieważ karta nie została odebrana w ciągu miesiąca, została odesłana na ul. Grabiszyńską do centrum Urbancard. W tym momencie parę ciepłych słów cisnęło mi się na usta pod adresem Banku Zachodniego.
Ale nic to, pojechałem na Grabiszyńską, a tam kolejki takie jak za poprzedniego ustroju, gdy papier toaletowy rzucili do sklepu. Widząc to, pomyślałem, że może przyjdę w inny dzień, gdy kolejka będzie mniejsza. Takich wycieczek zaliczyłem z pięć i sytuacja była identyczna.
Pomyślałem, że przynajmniej dowiem się, czy karta jest zrobiona i zadzwoniłem pod numer telefonu podany na stronie urbancard.pl. Nie powiem, cierpliwie czekałem na moment, gdy usłyszę ludzki głos w słuchawce, a nie sygnał oczekiwania na połączenie (około 50 sygnałów). Wreszcie odebrał pan, któremu wyłuszczyłem, w jakiej sprawie dzwonię. Pan po sprawdzeniu w swoim systemie, stwierdził, że powinienem się udać na Grabiszyńską, celem wyjaśnienia całej sprawy. Ale, ale, to gdzie ja się dodzwoniłem? No i pan mnie uświadomił, że pracownicy Urbancard przekierowali telefon, który miał być odbierany na Grabiszyńskiej, do Mennicy Polskiej w Warszawie.
No i tutaj pojawia się szereg pytań:
1. Dlaczego nie można sprawdzić na stronie Urbancard, czy karta jest gotowa do odbioru?
2. Dlaczego karty są przesyłane na Grabiszyńską, co podważa sens wybierania miejsca wygodnego dla odbierającego przy składaniu wniosku?
3. Dlaczego automaty Mennicy nie działają prawidłowo? Np. na rondzie Reagana dopiero w trzecim udało mi się zakodować bilet dla żony, bo poprzednie dwa z różnych powodów nie kończyły rozpoczętej operacji. Pomijając fakt, że jeszcze dwa w innych lokalizacjach były całkowicie nieczynne z powodu awarii.
Chciałbym na koniec podkreślić, że jestem zwolennikiem rozwiązania, jakim jest Urbancard, ale może należałoby uczulić ludzi w magistracie odpowiedzialnych za wdrożenie tego systemu, że jest on po to, aby ułatwić życie mieszkańcom Wrocławia, a nie utrudnić.
Gdy minął wyznaczony czas, ponownie udałem się do oddziału banku i pani w okienku poinformowała mnie, że nie ma jeszcze mojej karty, ponieważ jest bardzo dużo wniosków i Mennica nie nadąża z produkcją. Pani ładnie się uśmiechając, poprosiła mnie o powrót za kolejne dwa tygodnie.
Dla pewności przyszedłem trzy tygodnie później i tutaj nastąpił kolejny zwrot akcji. Pani stwierdziła, że ponieważ karta nie została odebrana w ciągu miesiąca, została odesłana na ul. Grabiszyńską do centrum Urbancard. W tym momencie parę ciepłych słów cisnęło mi się na usta pod adresem Banku Zachodniego.
Ale nic to, pojechałem na Grabiszyńską, a tam kolejki takie jak za poprzedniego ustroju, gdy papier toaletowy rzucili do sklepu. Widząc to, pomyślałem, że może przyjdę w inny dzień, gdy kolejka będzie mniejsza. Takich wycieczek zaliczyłem z pięć i sytuacja była identyczna.
Pomyślałem, że przynajmniej dowiem się, czy karta jest zrobiona i zadzwoniłem pod numer telefonu podany na stronie urbancard.pl. Nie powiem, cierpliwie czekałem na moment, gdy usłyszę ludzki głos w słuchawce, a nie sygnał oczekiwania na połączenie (około 50 sygnałów). Wreszcie odebrał pan, któremu wyłuszczyłem, w jakiej sprawie dzwonię. Pan po sprawdzeniu w swoim systemie, stwierdził, że powinienem się udać na Grabiszyńską, celem wyjaśnienia całej sprawy. Ale, ale, to gdzie ja się dodzwoniłem? No i pan mnie uświadomił, że pracownicy Urbancard przekierowali telefon, który miał być odbierany na Grabiszyńskiej, do Mennicy Polskiej w Warszawie.
No i tutaj pojawia się szereg pytań:
1. Dlaczego nie można sprawdzić na stronie Urbancard, czy karta jest gotowa do odbioru?
2. Dlaczego karty są przesyłane na Grabiszyńską, co podważa sens wybierania miejsca wygodnego dla odbierającego przy składaniu wniosku?
3. Dlaczego automaty Mennicy nie działają prawidłowo? Np. na rondzie Reagana dopiero w trzecim udało mi się zakodować bilet dla żony, bo poprzednie dwa z różnych powodów nie kończyły rozpoczętej operacji. Pomijając fakt, że jeszcze dwa w innych lokalizacjach były całkowicie nieczynne z powodu awarii.
Chciałbym na koniec podkreślić, że jestem zwolennikiem rozwiązania, jakim jest Urbancard, ale może należałoby uczulić ludzi w magistracie odpowiedzialnych za wdrożenie tego systemu, że jest on po to, aby ułatwić życie mieszkańcom Wrocławia, a nie utrudnić.
Najnowsze wiadomości
-
Prokurator stawia zarzuty za śmierć w przepompowni
-
Legendarna polska tancerka przyjedzie do Wrocławia
-
Była dolnośląska posłanka Beata Sawicka skazana na 3 lata
-
Napad na sortownię pieniędzy. Policja szuka sprawcy
-
Bardzo długie czekanie na tramwaj w deszczu i chłodzie
-
Skarga w sprawie trawy na Stadionie Miejskim odrzucona
-
Wybierz się na niedzielną Wielką Majówkę ornitologów
- 20 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Nieoczekiwane zwroty akcji z udziałem karty mie...
bahn
25.11.10, 15:42
"Ludzi w magistracie odpowiedzialnych za wdrożenie tego systemu" w każdym normalnie funkcjonującym mieście należałoby czym prędzej wyrzucić, a nie uczulać... Takiej prowizorki jak we »
-
Nieoczekiwane zwroty akcji z udziałem karty mie...
umciaciarumcia
25.11.10, 17:57
Korek jak jasna cholera w każdy dzień roboczy. Śmierdzące, syfiaste i zapchane autobusy i tramwaje bez klimatyzacji. Merony kradną pieniądze, nowe automaty nie działają. Po kartę urbana stoi»
-
Re: Nieoczekiwane zwroty akcji z udziałem karty m
pawel_zet
25.11.10, 21:49
Urbankarta to przykład, w jaki sposób dobrą ideę można - z przeproszeniem - spieprzyć, tak po wrocławsku. Poziom niekompetencji wrocławskich decydentów dawno temu przekroczył granice »
Najczęściej czytane24 htydzień




