Polubili Wrocław: Polska dobre serce, pieniądze dają
18.11.2010
, aktualizacja: 18.11.2010 20:12
Romowie z dziećmi, których coraz więcej widać na wrocławskich ulicach, to mieszkańcy nielegalnego obozowiska na obrzeżach miasta. Pochodzą z Rumunii. Wszędzie, gdzie się osiedlą, żyją z żebrania.
ZOBACZ TAKŻE
- Wszystkie socjotechniki żebrania zbadali w Poznaniu (20-11-10, 12:00)
- Nie dawajcie się naciągać żebrakom, nawet dzieciom (16-11-10, 10:00)
- Żebracy wrócili do Wrocławia. Niestety z dziećmi (13-11-10, 09:00)
- Nie dawaj pieniędzy żebrakom - tak im nie pomagasz (14-05-10, 16:31)
- Co nasi licealiści zrobiliby z żebrakami, gdyby mogli (11-02-10, 12:00)
- Jak się pozbyć żebraków we Wrocławiu (15-07-09, 20:49)
Kobiety z małymi dziećmi żebrzące pod kościołami albo nastoletni chłopcy nagabujący przechodniów w centrum Wrocławia - takich obrazków jest coraz więcej. Skarżą się na nich właściciele i klienci restauracji. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej zapewnia, że większość żebrzących to obywatele Rumunii. To właśnie tych Romów pozbywa się prezydent Francji. Mają z nimi poważny kłopot Włochy, Słowacja i Czechy.
Ich pierwsze obozowisko we Wrocławiu pojawiło się przed rokiem w okolicach budowy obwodnicy śródmiejskiej na Psim Polu. Wykonawca, firma Skanska, zaalarmowała MOPS.
Ewa Wnęk, zastępczyni kierownika zespołu terenowej pracy socjalnej nr 10: - Skanska skarżyła się, że "rumuńscy Cyganie stwarzają zagrożenie na placu budowy i kradną". Prosiła nas o interwencję.
W czerwcu pracownicy socjalni, strażnicy miejscy i policjanci pojechali obejrzeć obozowisko. Ustalili, że jego mieszkańcami są obywatelami Rumunii, którzy jako członkowie UE mają prawo przebywać w Polsce, o czym doskonale wiedzą. Służby uznały, że niewiele mogą zdziałać.
Jacek Sutryk, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej: - No cóż, chcemy być w Unii, to mamy unijne problemy. Mieszkańcy tego koczowiska twierdzili, że we Wrocławiu są turystycznie. Mieli papiery na auta, którymi jeżdżą. W ich prowizorycznych chatkach było nawet czysto, a oni sami niespecjalnie byli zainteresowani pomocą. Wtedy było ich około setki.
Rumuńscy Romowie mieszkają nadal na Psim Polu. Niedawno osiedlili się też na ogródkach działkowych w okolicach ul. Kamieńskiego.
Obozowisko na łąkach obok obwodnicy śródmiejskiej to kilkanaście prowizorycznych domków skleconych z cegieł, dykty i desek. Ocieplone są dywanami, w środku mają piecyki, w których Romowie palą drewnem. Nie mają bieżącej wody ani sanitariatów. Na spotkanie wybiegają nam dwa szczekające psy, potem pojawiają się dzieci z młodym mężczyzną. Zostaje z nami Nikki (wygląda na jakieś 20 lat) i jego młodszy kuzyn Florin.
- My z Rumunii - opowiada Nikki. - Po polsku trochę rozumiemy. U nas praca w Rumunii nie, bieda tak.
Przybiegają kolejne dzieci, z domków wyglądają młode kobiety. Pytamy, z czego żyją. - Chodzimy na żebry - odpowiada Sabrina, która ma maleńką córeczkę. Zaprasza do swojego domku, chwali się, że zbudowała go sama z mężem. W środku jest ciepło, w kącie stoi piecyk typu koza. Dziecko Sabriny śpi na jednej z kanap przykrytych grubymi matami. Kobiety mają na sobie złotą biżuterię. Mówią, że ich mężowie są "na czentro, na zarobek".
- Potrzebujecie pomocy. Ktoś ją proponował? - pytamy.
- Niee. Żebry na czentro. Polska dobre serce, pieniądze dają. Tu lubimy. Niemcy nie dają, Polska dają - tłumaczą nam Cyganki.
Pobyt rumuńskich Romów w Polsce jest legalny. Ewa Piechota z Urzędu ds. Cudzoziemców w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji: - Jako obywatele UE do trzech miesięcy nie muszą nic robić, dopiero po ich upływie powinni zarejestrować swój pobyt u wojewody. Ale z doświadczenia wiemy, że tego nie robią. Straż Graniczna może ich oczywiście legitymować, nękać, ale o deportacji nie ma mowy.
Trudno też, dopóki nie łamią prawa, zakazać im żebrania - twierdzą służby miejskie.
Dyrektor MOPS zapowiada, że mieszkańcy obozowiska mogą liczyć na doraźną pomoc miasta. Już ubiegłej zimy kuchnia charytatywna dowoziła im zupę. Dostali koce i ciepłą odzież.
Obiecuje, że pracownicy socjalni będą monitorować sytuację w obozowisku. - Głównie ze względu na dzieci, których jest tam bardzo dużo i w różnym wieku. My możemy uważać, że to nie są warunki dla nich, ale chyba trzeba tu wziąć pod uwagę kontekst kulturowy - dodaje Sutryk. - Wierzymy, że oni nie krzywdzą swoich dzieci. A że zabierają je na żebry? Widać taki mają sposób na życie. Żebrzą wszędzie tam, gdzie im się to opłaca.
Ich pierwsze obozowisko we Wrocławiu pojawiło się przed rokiem w okolicach budowy obwodnicy śródmiejskiej na Psim Polu. Wykonawca, firma Skanska, zaalarmowała MOPS.
Ewa Wnęk, zastępczyni kierownika zespołu terenowej pracy socjalnej nr 10: - Skanska skarżyła się, że "rumuńscy Cyganie stwarzają zagrożenie na placu budowy i kradną". Prosiła nas o interwencję.
W czerwcu pracownicy socjalni, strażnicy miejscy i policjanci pojechali obejrzeć obozowisko. Ustalili, że jego mieszkańcami są obywatelami Rumunii, którzy jako członkowie UE mają prawo przebywać w Polsce, o czym doskonale wiedzą. Służby uznały, że niewiele mogą zdziałać.
Jacek Sutryk, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej: - No cóż, chcemy być w Unii, to mamy unijne problemy. Mieszkańcy tego koczowiska twierdzili, że we Wrocławiu są turystycznie. Mieli papiery na auta, którymi jeżdżą. W ich prowizorycznych chatkach było nawet czysto, a oni sami niespecjalnie byli zainteresowani pomocą. Wtedy było ich około setki.
Rumuńscy Romowie mieszkają nadal na Psim Polu. Niedawno osiedlili się też na ogródkach działkowych w okolicach ul. Kamieńskiego.
Obozowisko na łąkach obok obwodnicy śródmiejskiej to kilkanaście prowizorycznych domków skleconych z cegieł, dykty i desek. Ocieplone są dywanami, w środku mają piecyki, w których Romowie palą drewnem. Nie mają bieżącej wody ani sanitariatów. Na spotkanie wybiegają nam dwa szczekające psy, potem pojawiają się dzieci z młodym mężczyzną. Zostaje z nami Nikki (wygląda na jakieś 20 lat) i jego młodszy kuzyn Florin.
- My z Rumunii - opowiada Nikki. - Po polsku trochę rozumiemy. U nas praca w Rumunii nie, bieda tak.
Przybiegają kolejne dzieci, z domków wyglądają młode kobiety. Pytamy, z czego żyją. - Chodzimy na żebry - odpowiada Sabrina, która ma maleńką córeczkę. Zaprasza do swojego domku, chwali się, że zbudowała go sama z mężem. W środku jest ciepło, w kącie stoi piecyk typu koza. Dziecko Sabriny śpi na jednej z kanap przykrytych grubymi matami. Kobiety mają na sobie złotą biżuterię. Mówią, że ich mężowie są "na czentro, na zarobek".
- Potrzebujecie pomocy. Ktoś ją proponował? - pytamy.
- Niee. Żebry na czentro. Polska dobre serce, pieniądze dają. Tu lubimy. Niemcy nie dają, Polska dają - tłumaczą nam Cyganki.
Pobyt rumuńskich Romów w Polsce jest legalny. Ewa Piechota z Urzędu ds. Cudzoziemców w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji: - Jako obywatele UE do trzech miesięcy nie muszą nic robić, dopiero po ich upływie powinni zarejestrować swój pobyt u wojewody. Ale z doświadczenia wiemy, że tego nie robią. Straż Graniczna może ich oczywiście legitymować, nękać, ale o deportacji nie ma mowy.
Trudno też, dopóki nie łamią prawa, zakazać im żebrania - twierdzą służby miejskie.
Dyrektor MOPS zapowiada, że mieszkańcy obozowiska mogą liczyć na doraźną pomoc miasta. Już ubiegłej zimy kuchnia charytatywna dowoziła im zupę. Dostali koce i ciepłą odzież.
Obiecuje, że pracownicy socjalni będą monitorować sytuację w obozowisku. - Głównie ze względu na dzieci, których jest tam bardzo dużo i w różnym wieku. My możemy uważać, że to nie są warunki dla nich, ale chyba trzeba tu wziąć pod uwagę kontekst kulturowy - dodaje Sutryk. - Wierzymy, że oni nie krzywdzą swoich dzieci. A że zabierają je na żebry? Widać taki mają sposób na życie. Żebrzą wszędzie tam, gdzie im się to opłaca.
Najnowsze wiadomości
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz omal się nie utopił, uratowali go wędkarze
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
- 53 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Re: Polubili Wrocław: Polska dobre serce, pieniąd
idepozapalki
18.11.10, 20:31
Ej, ale w naszym kraju chyba istnieje coś takiego jak obowiązek szkolny. Tak więc dzieci do szkoły powinny chodzić. Jeśli ktoś nie jest obywatelem naszego kraju, ale obywatelem innego kraju »
-
Zabrać dzieciaki do izby dziecka...
moher75
18.11.10, 21:04
...a żebraczych sutenerów pozbawić praw rodzicielskich»
-
Polubili Wrocław: Polska dobre serce, pieniądze...
krv16
19.11.10, 17:36
Ja się pytam, gdzie są ci wszyscy wrocławscy narodowcy, których podobno setki maszerowały Świdnicką 11.11?»
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć