Marsz NOP a demokracja: groźne eksponowanie przemocy

Rozmawiał Michał Karbowiak
10.11.2010 , aktualizacja: 09.11.2010 15:56
A A A Drukuj
- Łączenie haseł: "Bóg, Honor, Ojczyzna" z nienawiścią do kogokolwiek jest straszne. Przecież te rzeczy wzajemnie się wykluczają - mówi profesor Andrzej Antoszewski z Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego
Prof. Andrzej Antoszewski
Fot. Paweł Kozioł / AG
Prof. Andrzej Antoszewski
11 listopada przez Wrocław ma przejść tzw. Marsz Patriotów organizowany przez Narodowe Odrodzenie Polski. Trzy lata temu działacze tej samej organizacji przeprowadzili w mieście pikietę, podczas której nawoływali do nienawiści na tle rasowym, wznosząc okrzyki: "Europa dla białych, Afryka dla HIV", "Biała siła", "Każdy inny, wszyscy biali".

Nasz raport "Zadyma po zadymie w Rynku"

W czerwcu tego roku wrocławski sąd uznał, że okrzyki wznoszone podczas manifestacji były rasistowskie i skazał organizatorów na kary od pięciu do siedmiu miesięcy prac społecznych.

Rozmowa z prof. Andrzejem Antoszewskim

Michał Karbowiak: Często zdarza się, że podczas marszów organizowanych przez NOP eksponowane są hasła faszystowskie, rasistowskie czy antysemickie. Czy zatem tzw. Marsz Patriotów powinien w ogóle się odbyć ?

Andrzej Antoszewski: Z jednej strony mamy w Polsce do czynienia z wolnością w organizowaniu zgromadzeń i głoszeniu poglądów, które dla demokracji są absolutnie fundamentalne i przysługują każdemu obywatelowi. Z drugiej strony zasadne jest pytanie o granice tych wolności. Granica zaczyna się wówczas, kiedy podczas takich zgromadzeń głoszone są hasła nawołujące do nienawiści, np. wobec różnych narodów czy ras. Takie działania są zakazane prawnie, jeśli więc ktoś podczas podobnych marszów przekroczy te granice, powinien zostać ukarany.

Oprócz NOP w Dzień Niepodległości manifestować będą także inne skrajne organizacje. Swoje święto narodowe oddaliśmy radykałom?

- Jeżeli takie święta jak 11 listopada służą pojawianiu się na ulicach głównie radykałów, to znaczy, że coś jest nie tak z naszym szeroko pojętym stosunkiem do państwa. Tego rodzaju wydarzenia nigdy nie powinny być okazją do manifestowania nienawiści czy nawoływania do wykluczenia ze społeczeństwa kogokolwiek! Mimo wszystko uważam, że w polskim społeczeństwie skrajne postawy, poglądy są marginalne i dopóki tak będzie, to nie na zagrożenia dla ładu politycznego oraz demokracji. Oczywiście z czysto pragmatycznego punktu widzenia lepiej byłoby, gdyby manifestację organizacji takich jak NOP przemilczeć i gdyby media w ogóle tego nie pokazywały. Zdaje sobie jednak sprawę, że to pomysł utopijny, bo dla mediów tego rodzaju wydarzenia to łakomy kąsek.

A może Polacy mają problem ze świętowaniem Dnia Niepodległości i dlatego w tę lukę wpisują się właśnie radykałowie z NOP czy ONR?

- Na pewno jest to jakiś problem. Wśród naszych obywateli nie ma takiej spontanicznej radości, która powinna temu narodowemu świętu towarzyszyć. Wynika to choćby z faktu, że przez lata 11 listopada obchodzony był pompatycznie, z licznymi przemówieniami przedstawicieli władz, w dennej oprawie. Może wpływ na nasze nastawienie ma też ponura pora roku, w której wypada Dzień Niepodległości. Listopadowa pogoda zwykle nie sprzyja przecież ogólnemu zadowoleniu, nie sprzyja więc też sympatycznemu obchodzeniu naszego narodowego święta. Amerykanie mają pod tym względem nieporównanie lepiej, bo ich święto narodowe wypada w lipcu.

Próba wykorzystania świąt narodowych dla promowania postaw skrajnie prawicowych nie jest chyba jednak tylko polską specyfiką. Podobne zjawiska obserwujemy przecież w Niemczech.

- To prawda, choć tu w ogóle należałoby odejść od kwestii świąt narodowych. Skrajne ruchy prawicowe to aktualnie po prostu fragment politycznego krajobrazu całej Europy. Występują one nie tylko w Polsce czy w Niemczech. Wielokulturowość Starego Kontynentu nie wszystkim się podoba i wielu ludzi chce to zamanifestować. Swojego przywiązania do wartości narodowych nie trzeba jednak pokazywać, uczestnicząc w marszach z pochodnią w ręku. Takie manifestacje są szkodliwe, bo prowadzą często do eksponowania przemocy. Wśród ich uczestników wytwarza się przekonanie, że przemoc może być wyrazem siły. I choćby oni podczas samego marszu nikogo nie krzywdzili, to samo eksponowanie przemocy jest zjawiskiem niebezpiecznym.

Ta eksponowana przemoc może stać się przemocą fizyczną?

- Może, choć raczej nie stanie się to na masową skalę. Dziś raczej nikt nie wyciągnie tysięcy ludzi na ulicę, wznosząc hasła antysemickie czy, powiedzmy, antyrosyjskie. W Polsce podczas takich demonstracji pojawia się niewiele osób. Należy się więc cieszyć, że to zjawiska marginalne.

Pod hasłami "Bóg, Honor, Ojczyzna" ludzi na ulicę wyciągnąć znacznie łatwiej. A takimi hasłami posługuje się NOP.

- Łączenie takich haseł z nienawiścią do jakieś rasy czy narodu jest straszne. Tym, którzy stosują taki zabieg, nie można się dać zmanipulować, bo te pojęcia po prostu wzajemnie się wykluczają. Bezwzględnie powinniśmy o tym pamiętać.

Jak Pan spędzi Dzień Niepodległości?

- Jeszcze nie wiem, ale na pewno nie pójdę manifestować ani nawoływać do nienawiści w stosunku do kogokolwiek.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów