Wrocławska klinika została ukarana za histeroskopie

Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki
04.11.2010 , aktualizacja: 05.11.2010 16:44
A A A Drukuj
Ponad 270 tys. zł kary musi zapłacić wrocławska klinika ginekologiczno-położnicza przy ul. Dyrekcyjnej za nieprawidłowości podczas badań histeroskopowych w latach 2007-2009. To efekt kontroli przeprowadzonej przez dolnośląski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia.
Obwiniany prof. Mariusz Zimmer wyszedł z badania czysty jak łza
Fot. Paweł Kozioł/ AG
Obwiniany prof. Mariusz Zimmer wyszedł z badania czysty jak łza
Kontrolę wszczęto w kwietniu tego roku na polecenie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza po tym, jak "Gazeta" opisała, że w II Katedrze i Klinice Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii kierowanej przez prof. Mariusza Zimmera masowo robiono badania histeroskopowe, nawet bez wskazań medycznych. Taki zarzut postawili szefowi kliniki trzej ginekolodzy: prof. Jerzy Zalewski, dr hab. Jerzy Heimrath i dr Marek Elias. Histeroskopia to inwazyjne badanie macicy przy użyciu endoskopu. Jest stosowana m.in. przy poronieniach, niepłodności lub polipach w macicy. Trwa kilkanaście minut, robi się ją najczęściej w znieczuleniu miejscowym.

Klinika była pod tym względem rekordzistką na Dolnym Śląsku i w kraju. Tylko w 2007 r. wykonano w niej 988 histeroskopii. Dla porównania w tym samym czasie w dziewięciu klinikach Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zrobiono 70 takich zabiegów, w dwóch lubelskich klinikach - 14, a na całym Mazowszu przebadano w ten sposób 1265 kobiet. Konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa prof. Stanisław Radowicki stwierdził, że wrocławskie dane są mało prawdopodobne. Inaczej interpretował je prof. Andrzej Stelmachów, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej. - Histeroskopie są bardzo dobrze opłacane przez NFZ. Niektóre szpitale mogą w ten sposób szukać źródeł pieniędzy, bo zasadności tego badania nie da się podważyć - mówił "Gazecie" kilka miesięcy temu. Tylko w 2007 roku klinika prof. Zimmera dostała za histeroskopie blisko milion złotych.

Narodowy Fundusz Zdrowia nie miał prawa weryfikować, czy zlecone badania wykonane we wrocławskiej klinice były uzasadnione. - Żadne przepisy tego nie regulują. Brakuje standardów, więc musieliśmy się skupić jedynie na analizie dokumentacji medycznej - mówi Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego Funduszu.

NFZ sprawdził dokumentację tylko części pacjentek kliniki, które w latach 2007-2009 poddały się histeroskopii. W 368 przypadkach z 414 skontrolowanych urzędnicy stwierdzili różnego typu uchybienia. - Ich skala jest ogromna, sięga blisko 90 proc. - komentuje Mierzwińska. - Zwykle nieprawidłowości nie przekraczają 20.

Co konkretnie wykazali kontrolerzy? Do najbardziej rażących uchybień zaliczono: * brak zgody pacjentek na wykonanie histeroskopii - takich przypadków stwierdzono aż 157; * brak skierowań do szpitala - ponad 40; * brak w dokumentacji wyników badań histopatologicznych (wycinki pobierano podczas histeroskopii). NFZ zakwestionował też kilka badań, za które zapłacono, a których lekarze z kliniki w ogóle nie wykonali.

Zdaniem dr. Marka Eliasa, ginekologa z Dyrekcyjnej, najpoważniejsze uchybienie dotyczy braków zgody pacjentek na badanie. - To niedopuszczalne, żeby chory przed inwazyjnym zabiegiem nie wyraził pisemnej zgody na jego wykonanie - podkreśla. - Może się tak zdarzyć jedynie w sytuacjach nagłych, gdy występuje zagrożenie życia pacjenta.

Prof. Jerzy Rabczyński, patomorfolog, który już kilka miesięcy temu kwestionował jakość przeprowadzanych we Wrocławiu histeroskopii, zwraca uwagę na luki w dokumentacji medycznej: - Brak wyników badań w dokumentacji to sposób na ukrycie nieudolności lekarzy, którzy je robili.

Dolnośląski NFZ zdecydował, że stwierdzone nieprawidłowości są na tyle rażące, że klinika powinna zapłacić karę. Joanna Mierzwińska: - Zgodnie z przepisami nałożyliśmy na klinikę ponad 274 tys. zł kary. To maksymalna kwota stanowiąca jeden procent wartości kontraktu, jaki klinika miała na świadczenia ginekologiczno-położnicze w latach 2007-2009.

Szpital nie zamierza na razie płacić. Arkadiusz Förster, rzecznik Akademickiego Szpitala Klinicznego, poinformował, że szpital złożył odwołanie od wystąpienia pokontrolnego NFZ.

Komentarz. Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki: Czekamy na raport NIK

W sprawie masowych badań wreszcie coś drgnęło. Kontrolerzy NFZ z całą pewnością ustalili, że w dokumentacji szpitalnej dotyczącej pacjentek poddanych histeroskopii były poważne nieprawidłowości i bałagan. Szpital został za to ukarany. Jednak nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy w klinice przy Dyrekcyjnej zarabiano, zlecając zbędne badania, a przede wszystkim narażając zdrowie i życie kobiet? To musi rozstrzygnąć prokuratura. Postępowanie w tej sprawie trwa. Czekamy także na raport Najwyższej Izby Kontroli.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów