Wrocławska klinika została ukarana za histeroskopie
04.11.2010
, aktualizacja: 05.11.2010 16:44
Ponad 270 tys. zł kary musi zapłacić wrocławska klinika ginekologiczno-położnicza przy ul. Dyrekcyjnej za nieprawidłowości podczas badań histeroskopowych w latach 2007-2009. To efekt kontroli przeprowadzonej przez dolnośląski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- AM: Jeszcze dwustu świadków w sprawie histeroskopii (12-09-11, 07:27)
- Profesor Zimmer broni swojej kliniki po kontroli NIK (02-12-10, 09:00)
- Klinika zarabiała duże pieniądze za byle jakie badania (01-12-10, 09:00)
- NFZ podważył raport komisji ASK o klinice ginekologii (08-07-10, 20:22)
- Bez poważania o histeroskopiach na Akademii Medycznej (30-06-10, 22:00)
- Wewnętrzny raport korzystny dla kliniki ginekologii (29-06-10, 22:00)
- Rozłam na Akademii Medycznej z powodu histeroskopii (29-06-10, 08:00)
- Środowiskowa zmowa milczenia w sprawie badań macic (02-06-10, 08:00)
- Badali macice źle lub co najmniej niepotrzebnie (01-06-10, 08:00)
- Ginekolodzy z Dyrekcyjnej: nie możemy dłużej milczeć (09-03-10, 09:00)
Kontrolę wszczęto w kwietniu tego roku na polecenie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza po tym, jak "Gazeta" opisała, że w II Katedrze i Klinice Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii kierowanej przez prof. Mariusza Zimmera masowo robiono badania histeroskopowe, nawet bez wskazań medycznych. Taki zarzut postawili szefowi kliniki trzej ginekolodzy: prof. Jerzy Zalewski, dr hab. Jerzy Heimrath i dr Marek Elias. Histeroskopia to inwazyjne badanie macicy przy użyciu endoskopu. Jest stosowana m.in. przy poronieniach, niepłodności lub polipach w macicy. Trwa kilkanaście minut, robi się ją najczęściej w znieczuleniu miejscowym.
Klinika była pod tym względem rekordzistką na Dolnym Śląsku i w kraju. Tylko w 2007 r. wykonano w niej 988 histeroskopii. Dla porównania w tym samym czasie w dziewięciu klinikach Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zrobiono 70 takich zabiegów, w dwóch lubelskich klinikach - 14, a na całym Mazowszu przebadano w ten sposób 1265 kobiet. Konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa prof. Stanisław Radowicki stwierdził, że wrocławskie dane są mało prawdopodobne. Inaczej interpretował je prof. Andrzej Stelmachów, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej. - Histeroskopie są bardzo dobrze opłacane przez NFZ. Niektóre szpitale mogą w ten sposób szukać źródeł pieniędzy, bo zasadności tego badania nie da się podważyć - mówił "Gazecie" kilka miesięcy temu. Tylko w 2007 roku klinika prof. Zimmera dostała za histeroskopie blisko milion złotych.
Narodowy Fundusz Zdrowia nie miał prawa weryfikować, czy zlecone badania wykonane we wrocławskiej klinice były uzasadnione. - Żadne przepisy tego nie regulują. Brakuje standardów, więc musieliśmy się skupić jedynie na analizie dokumentacji medycznej - mówi Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego Funduszu.
NFZ sprawdził dokumentację tylko części pacjentek kliniki, które w latach 2007-2009 poddały się histeroskopii. W 368 przypadkach z 414 skontrolowanych urzędnicy stwierdzili różnego typu uchybienia. - Ich skala jest ogromna, sięga blisko 90 proc. - komentuje Mierzwińska. - Zwykle nieprawidłowości nie przekraczają 20.
Co konkretnie wykazali kontrolerzy? Do najbardziej rażących uchybień zaliczono: * brak zgody pacjentek na wykonanie histeroskopii - takich przypadków stwierdzono aż 157; * brak skierowań do szpitala - ponad 40; * brak w dokumentacji wyników badań histopatologicznych (wycinki pobierano podczas histeroskopii). NFZ zakwestionował też kilka badań, za które zapłacono, a których lekarze z kliniki w ogóle nie wykonali.
Zdaniem dr. Marka Eliasa, ginekologa z Dyrekcyjnej, najpoważniejsze uchybienie dotyczy braków zgody pacjentek na badanie. - To niedopuszczalne, żeby chory przed inwazyjnym zabiegiem nie wyraził pisemnej zgody na jego wykonanie - podkreśla. - Może się tak zdarzyć jedynie w sytuacjach nagłych, gdy występuje zagrożenie życia pacjenta.
Prof. Jerzy Rabczyński, patomorfolog, który już kilka miesięcy temu kwestionował jakość przeprowadzanych we Wrocławiu histeroskopii, zwraca uwagę na luki w dokumentacji medycznej: - Brak wyników badań w dokumentacji to sposób na ukrycie nieudolności lekarzy, którzy je robili.
Dolnośląski NFZ zdecydował, że stwierdzone nieprawidłowości są na tyle rażące, że klinika powinna zapłacić karę. Joanna Mierzwińska: - Zgodnie z przepisami nałożyliśmy na klinikę ponad 274 tys. zł kary. To maksymalna kwota stanowiąca jeden procent wartości kontraktu, jaki klinika miała na świadczenia ginekologiczno-położnicze w latach 2007-2009.
Szpital nie zamierza na razie płacić. Arkadiusz Förster, rzecznik Akademickiego Szpitala Klinicznego, poinformował, że szpital złożył odwołanie od wystąpienia pokontrolnego NFZ.
Komentarz. Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki: Czekamy na raport NIK
W sprawie masowych badań wreszcie coś drgnęło. Kontrolerzy NFZ z całą pewnością ustalili, że w dokumentacji szpitalnej dotyczącej pacjentek poddanych histeroskopii były poważne nieprawidłowości i bałagan. Szpital został za to ukarany. Jednak nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy w klinice przy Dyrekcyjnej zarabiano, zlecając zbędne badania, a przede wszystkim narażając zdrowie i życie kobiet? To musi rozstrzygnąć prokuratura. Postępowanie w tej sprawie trwa. Czekamy także na raport Najwyższej Izby Kontroli.
Klinika była pod tym względem rekordzistką na Dolnym Śląsku i w kraju. Tylko w 2007 r. wykonano w niej 988 histeroskopii. Dla porównania w tym samym czasie w dziewięciu klinikach Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zrobiono 70 takich zabiegów, w dwóch lubelskich klinikach - 14, a na całym Mazowszu przebadano w ten sposób 1265 kobiet. Konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa prof. Stanisław Radowicki stwierdził, że wrocławskie dane są mało prawdopodobne. Inaczej interpretował je prof. Andrzej Stelmachów, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej. - Histeroskopie są bardzo dobrze opłacane przez NFZ. Niektóre szpitale mogą w ten sposób szukać źródeł pieniędzy, bo zasadności tego badania nie da się podważyć - mówił "Gazecie" kilka miesięcy temu. Tylko w 2007 roku klinika prof. Zimmera dostała za histeroskopie blisko milion złotych.
Narodowy Fundusz Zdrowia nie miał prawa weryfikować, czy zlecone badania wykonane we wrocławskiej klinice były uzasadnione. - Żadne przepisy tego nie regulują. Brakuje standardów, więc musieliśmy się skupić jedynie na analizie dokumentacji medycznej - mówi Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego Funduszu.
NFZ sprawdził dokumentację tylko części pacjentek kliniki, które w latach 2007-2009 poddały się histeroskopii. W 368 przypadkach z 414 skontrolowanych urzędnicy stwierdzili różnego typu uchybienia. - Ich skala jest ogromna, sięga blisko 90 proc. - komentuje Mierzwińska. - Zwykle nieprawidłowości nie przekraczają 20.
Co konkretnie wykazali kontrolerzy? Do najbardziej rażących uchybień zaliczono: * brak zgody pacjentek na wykonanie histeroskopii - takich przypadków stwierdzono aż 157; * brak skierowań do szpitala - ponad 40; * brak w dokumentacji wyników badań histopatologicznych (wycinki pobierano podczas histeroskopii). NFZ zakwestionował też kilka badań, za które zapłacono, a których lekarze z kliniki w ogóle nie wykonali.
Zdaniem dr. Marka Eliasa, ginekologa z Dyrekcyjnej, najpoważniejsze uchybienie dotyczy braków zgody pacjentek na badanie. - To niedopuszczalne, żeby chory przed inwazyjnym zabiegiem nie wyraził pisemnej zgody na jego wykonanie - podkreśla. - Może się tak zdarzyć jedynie w sytuacjach nagłych, gdy występuje zagrożenie życia pacjenta.
Prof. Jerzy Rabczyński, patomorfolog, który już kilka miesięcy temu kwestionował jakość przeprowadzanych we Wrocławiu histeroskopii, zwraca uwagę na luki w dokumentacji medycznej: - Brak wyników badań w dokumentacji to sposób na ukrycie nieudolności lekarzy, którzy je robili.
Dolnośląski NFZ zdecydował, że stwierdzone nieprawidłowości są na tyle rażące, że klinika powinna zapłacić karę. Joanna Mierzwińska: - Zgodnie z przepisami nałożyliśmy na klinikę ponad 274 tys. zł kary. To maksymalna kwota stanowiąca jeden procent wartości kontraktu, jaki klinika miała na świadczenia ginekologiczno-położnicze w latach 2007-2009.
Szpital nie zamierza na razie płacić. Arkadiusz Förster, rzecznik Akademickiego Szpitala Klinicznego, poinformował, że szpital złożył odwołanie od wystąpienia pokontrolnego NFZ.
Komentarz. Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki: Czekamy na raport NIK
W sprawie masowych badań wreszcie coś drgnęło. Kontrolerzy NFZ z całą pewnością ustalili, że w dokumentacji szpitalnej dotyczącej pacjentek poddanych histeroskopii były poważne nieprawidłowości i bałagan. Szpital został za to ukarany. Jednak nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy w klinice przy Dyrekcyjnej zarabiano, zlecając zbędne badania, a przede wszystkim narażając zdrowie i życie kobiet? To musi rozstrzygnąć prokuratura. Postępowanie w tej sprawie trwa. Czekamy także na raport Najwyższej Izby Kontroli.
Najnowsze wiadomości
-
Matka przyznała się do pobicia sześciomiesięcznego dziecka
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz omal się nie utopił, uratowali go wędkarze
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
29 głosów
-
Wrocławska klinika została ukarana za histerosk...
muszlan
04.11.10, 09:12
Ciekaw jestem w jakiej formie ta klinika będzie funkcjonowała w murach nowych klinik na Borowskiej ? Jeśli nic się nie zmieni (głównie sposób myślenia/mentalność kadry lekarskiej) to będzie »
-
Wrocławska klinika została ukarana za histerosk...
donia1982
04.11.10, 12:34
Poszukuję osób poszkodowanych przeprowadzeniem bez wskazań medycznych badania histeroskopowego we Wrocławiu. Mój adres ddominica@interia.pl»
Najczęściej czytane24 htydzień




odtwórz