Lecisz z Wrocławia tanio, ale na stojąco i bez toalety
19.10.2010
, aktualizacja: 19.10.2010 13:11
Ryanair zapowiada uruchomienie na wiosnę zawieszonych połączeń na południe Europy. Irlandzka linia lotnicza zastanawia się też nad wprowadzeniem dodatkowych połączeń z Wrocławia do Włoch, Hiszpanii i Portugalii. Tnąc koszty, być może wprowadzi zakaz korzystania z toalet na krótkich dystansach.
ZOBACZ TAKŻE
- Ryanair będzie reklamował Wrocław i Dolny Śląsk (05-01-10, 11:00)
- Ryanair chce uruchomić więcej lotów do Londynu z wrocławskiego lotniska (02-01-06, 00:00)
- Ryanair uruchamia trzecie połączenie z wrocławskiego lotniska (01-12-05, 00:00)
SERWISY
Ryanair jest największym przewoźnikiem na wrocławskim lotnisku. W tym roku do września przewiózł 552 tys. pasażerów, czyli 42 proc. Od 1 listopada linia zawiesiła pięć połączeń - do Alicante, Girony, Malagi, Bolonii i Rzymu. Rzecznik przewoźnika Laszlo Tamas zapewnia jednak, że linie te powrócą do letniej siatki połączeń. Prawdopodobnie zostaną też dołożone nowe. Decyzja w tej sprawie ma zostać ogłoszona pod koniec listopada.
Słynąca ze skandalizujących pomysłów linia poważnie rozważa nowe rozwiązania mające obniżyć koszty jej funkcjonowania. W wywiadzie dla niemieckiego "Handelsblatt" Michael O'Leary, szef Ryanaira, przekonuje, że wprowadzenie miejsc stojących w samolotach, tak by mogło się w nim zmieścić więcej osób, ma sens i nie jest niebezpieczne. W przypadku turbulencji pasażerowie mają po prostu mocniej się trzymać uchwytów.
Rozmowa z Laszlo Tamasem
Ryanair zdecydowanie dominuje wśród przewoźników na wrocławskim lotnisku. Jak duży potencjał ma ten rynek dla firmy? Czy pasażerowie z Wrocławia mogą liczyć na nowe połączenia?
Laszlo Tamas: Zdecydowanie tak. W porównaniu do ubiegłego roku od stycznia do września przewieźliśmy o 6 proc. pasażerów więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Wzrost jest co prawda niższy od średniej krajowej w Polsce, która w naszym przypadku wynosi 17 proc., ale Wrocław pozostaje nadal portem nr 2, zaraz po Krakowie, i każdy wzrost na tym rynku bardzo nas cieszy. Polska jest w ogóle bardzo obiecującym rynkiem.
Zastanawiamy się nad uruchomieniem nowych połączeń do Włoch na Sycylię lub Sardynię, do Portugalii do Porto lub do Hiszpanii. Niewykluczone, że uruchomimy więcej niż jedno nowe połączenie. Polacy coraz częściej latają na wakacje, a nie do pracy, jak było na początku naszej działalności kilka lat temu. Wówczas dominowały połączenia do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Ale tendencja związana z turystyką będzie się pogłębiać. Polskę jako jedyny kraj w Europie ominął kryzys gospodarczy i wasz kraj stale się rozwija.
Spodziewacie się, że budowany pod Berlinem wielki port lotniczy Berlin Brandenburg International odbierze wam pasażerów z zachodniej części Polski?
- Przeciwnie. BBI będzie nowym terminalem, na którym mają obowiązywać bardzo wysokie opłaty lotniskowe. Na razie nie zamierzamy z niego korzystać. Dlatego będziemy zwiększać liczbę połączeń z Wrocławia i innych polskich lotnisk na zachodzie kraju. Chcemy do nich przyciągnąć pasażerów ze wschodniej części Niemiec. W listopadzie będziemy rozmawiać z zarządem wrocławskiego lotniska o uruchomieniu kampanii reklamowej, skierowanej do Niemców.
We Wrocławiu moglibyśmy jeszcze szybciej się rozwijać niż dotychczas, gdyby nie wysokie opłaty, które narzuca Polska. Mają one podrożeć o 20 proc. od przyszłego roku.
Michael O'Leary, szef Ryanaira, mówi stale o cięciu kosztów. Pojawiają się nowe kontrowersyjne pomysły na oszczędności - wprowadzenie miejsc stojących czy opłat za korzystanie z toalet. Na ile są realne?
- Ryanair słynie z tego, że ma wiele rewolucyjnych pomysłów na obniżenie kosztów i przecież dzięki temu firma tak dobrze się rozwija, a pasażerowie mogą bardzo tanio latać. Chcielibyśmy wprowadzić miejsca stojące, ale w tej chwili ani Boeing, ani Airbus nie są w stanie zaprojektować dla nas tak samolotów, by te miejsca tam powstały. Ciągle prowadzimy na ten temat rozmowy. Chcemy, by pasażerowie sami nieśli bagaż do samolotu zamiast obsługi, która dzisiaj to robi i za którą trzeba płacić. Na krótkich lotach, które trwają nie dłużej niż godzinę, obowiązywałby zakaz korzystania z toalet. Na dłuższych już nie, bo przecież nie chcemy zabić naszych pasażerów.
To bardzo szlachetne z waszej strony. Na takie pomysły wielu reaguje oburzeniem.
- Zupełnie niepotrzebnie. Nam zależy na tym, by pasażerowie z Wrocławia mogli latać za 45 zł do Hiszpanii. Dzięki takim oszczędnościom rozwija się turystyka wielu miast - hotele mają więcej gości, a restauracje więcej klientów. Firma ma oczywiście też z tego zysk, ale w ostatecznym rozrachunku na takiej polityce wygrywają wszyscy.
Słynąca ze skandalizujących pomysłów linia poważnie rozważa nowe rozwiązania mające obniżyć koszty jej funkcjonowania. W wywiadzie dla niemieckiego "Handelsblatt" Michael O'Leary, szef Ryanaira, przekonuje, że wprowadzenie miejsc stojących w samolotach, tak by mogło się w nim zmieścić więcej osób, ma sens i nie jest niebezpieczne. W przypadku turbulencji pasażerowie mają po prostu mocniej się trzymać uchwytów.
Rozmowa z Laszlo Tamasem
Ryanair zdecydowanie dominuje wśród przewoźników na wrocławskim lotnisku. Jak duży potencjał ma ten rynek dla firmy? Czy pasażerowie z Wrocławia mogą liczyć na nowe połączenia?
Laszlo Tamas: Zdecydowanie tak. W porównaniu do ubiegłego roku od stycznia do września przewieźliśmy o 6 proc. pasażerów więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Wzrost jest co prawda niższy od średniej krajowej w Polsce, która w naszym przypadku wynosi 17 proc., ale Wrocław pozostaje nadal portem nr 2, zaraz po Krakowie, i każdy wzrost na tym rynku bardzo nas cieszy. Polska jest w ogóle bardzo obiecującym rynkiem.
Zastanawiamy się nad uruchomieniem nowych połączeń do Włoch na Sycylię lub Sardynię, do Portugalii do Porto lub do Hiszpanii. Niewykluczone, że uruchomimy więcej niż jedno nowe połączenie. Polacy coraz częściej latają na wakacje, a nie do pracy, jak było na początku naszej działalności kilka lat temu. Wówczas dominowały połączenia do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Ale tendencja związana z turystyką będzie się pogłębiać. Polskę jako jedyny kraj w Europie ominął kryzys gospodarczy i wasz kraj stale się rozwija.
Spodziewacie się, że budowany pod Berlinem wielki port lotniczy Berlin Brandenburg International odbierze wam pasażerów z zachodniej części Polski?
- Przeciwnie. BBI będzie nowym terminalem, na którym mają obowiązywać bardzo wysokie opłaty lotniskowe. Na razie nie zamierzamy z niego korzystać. Dlatego będziemy zwiększać liczbę połączeń z Wrocławia i innych polskich lotnisk na zachodzie kraju. Chcemy do nich przyciągnąć pasażerów ze wschodniej części Niemiec. W listopadzie będziemy rozmawiać z zarządem wrocławskiego lotniska o uruchomieniu kampanii reklamowej, skierowanej do Niemców.
We Wrocławiu moglibyśmy jeszcze szybciej się rozwijać niż dotychczas, gdyby nie wysokie opłaty, które narzuca Polska. Mają one podrożeć o 20 proc. od przyszłego roku.
Michael O'Leary, szef Ryanaira, mówi stale o cięciu kosztów. Pojawiają się nowe kontrowersyjne pomysły na oszczędności - wprowadzenie miejsc stojących czy opłat za korzystanie z toalet. Na ile są realne?
- Ryanair słynie z tego, że ma wiele rewolucyjnych pomysłów na obniżenie kosztów i przecież dzięki temu firma tak dobrze się rozwija, a pasażerowie mogą bardzo tanio latać. Chcielibyśmy wprowadzić miejsca stojące, ale w tej chwili ani Boeing, ani Airbus nie są w stanie zaprojektować dla nas tak samolotów, by te miejsca tam powstały. Ciągle prowadzimy na ten temat rozmowy. Chcemy, by pasażerowie sami nieśli bagaż do samolotu zamiast obsługi, która dzisiaj to robi i za którą trzeba płacić. Na krótkich lotach, które trwają nie dłużej niż godzinę, obowiązywałby zakaz korzystania z toalet. Na dłuższych już nie, bo przecież nie chcemy zabić naszych pasażerów.
To bardzo szlachetne z waszej strony. Na takie pomysły wielu reaguje oburzeniem.
- Zupełnie niepotrzebnie. Nam zależy na tym, by pasażerowie z Wrocławia mogli latać za 45 zł do Hiszpanii. Dzięki takim oszczędnościom rozwija się turystyka wielu miast - hotele mają więcej gości, a restauracje więcej klientów. Firma ma oczywiście też z tego zysk, ale w ostatecznym rozrachunku na takiej polityce wygrywają wszyscy.
Najnowsze wiadomości
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz omal się nie utopił, uratowali go wędkarze
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
-
Euroszpitale dla eurovipów. Mają w czym wybierać
- 158 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
40 głosów
-
A czemu nie do Warszawy?
man345
19.10.10, 12:26
Ja jednego nie mogę zrozumieć - czemu Ryanairowi opłaca się sprzedawać za 50-70zł bilety na przelot do Włoch czy Hiszpanii a nie uruchomi codziennego połączenia z Warszawą? Przecież każdy »
-
Jakby nie Ryan - mniej Polaków by latało
idepozapalki
19.10.10, 14:47
Nie oszukujmy się. Tylko dzięki temu jak niskie ceny stosuje Ryan wielu Polaków stać na to, żeby gdzieś polecieć. Ja służbowo latam zawsze normalnymi liniami, ale urlopy i wypady "gdzieś" »
-
<a href="http://www.ihateryanair.org/ez" target="_blank" rel="nofo
korozynka
20.10.10, 09:00
www.ihateryanair.org/ciągle tam jest niewiele o Polsce, może warto dodawać takie rzeczy »
Najczęściej czytane24 htydzień



