Melodie Janka Samołyka z Wrocławiem w tle
26.09.2010
, aktualizacja: 26.09.2010 18:06
Wrocławska scena szeroko rozumianej muzyki alternatywnej rośnie w siłę. Po wydanych w krótkim czasie dwóch świetnych płytach Indigo Tree dołącza do niej Janek Samołyk z krążkiem "Wrocław".
Janek gra od dziecka: pierwszą gitarę dostał od znajomych z Niemiec, gdy miał sześć lat, wkrótce samodzielne próby nauki gry na niej zastąpiła szkoła muzyczna i nauka gitarowej klasyki. Jako 15-latek napisał swoją pierwszą piosenkę. Od tego czasu tworzy właściwie bez przerwy: najpierw pisał muzykę do słów Maćka Litkowskiego, z którym w czasach liceum współtworzył zespół Sztumbrrr, potem był liderem i głównym kompozytorem w grupie The Ossis. Ten indiepopowy zespół istniał przez mniej więcej pięć lat, koncertował w kraju i za granicą. Po jego rozwiązaniu - w 2008 roku - Janek zdecydował się na występy pod własnym nazwiskiem.
Od tego czasu występuje zarówno z małym, trzyosobowym składem, jak i z większym zespołem. Właśnie z tą pięcioosobową formacją brał udział m.in. w konkursie "Debiutów" na OFF Festiwalu 2009, skąd przywiózł pochlebne recenzje jurorów, m.in. Artura Rojka z Myslovitz. Rok później Samołyk został finalistą Konkursu Młodych Zespołów w Jarocinie, a także otrzymał nagrodę prezydenta Gdańska na festiwalu im. Grzegorza Ciechowskiego w Tczewie za wykonanie kultowej "Białej flagi".
Debiutancki album to piosenki pochodzące z różnych okresów muzycznej wędrówki Samołyka, są wśród nich nawet te, które pisał jeszcze jako 16-latek. Nagrywanie trwało około roku, w produkcji płyty uczestniczył realizator Marcin Szwajcer. - Gitary, bas i wokal nagrywałem samodzielnie, chodziliśmy od studia do studia i w miarę możliwości robiliśmy kolejne sesje - mówi Samołyk.
Na krążku królują spokojne akustyczne brzmienia z gitarą w roli głównej. Całość można podciągnąć pod alternatywne granie rodem z Wysp Brytyjskich. Skrzypce i momentami eksponowane klawisze jednak trochę zbliżają płytę Samołyka do poezji śpiewanej, ale raczej do jej bardziej dynamicznej odmiany spod znaku Roberta Kasprzyckiego (rozpoczynający płytę utwór "Wszy"). Ale nie jest to proste skrzyżowanie brit-popu z "Krainą Łagodności". "Anybody Home?" to mieszanka swingującej sekcji rytmicznej i solówek gitary elektrycznej ocierająca się trochę o rockabilly, ostrzej brzmi (mimo trochę przytłumionego przesterowanego solo gitary) "Portrait of a Drunk Tunesmith" z gęstym rytmem perkusji. Równie sugestywny, nieballadowy rytm ma "I Ain't Gonna Give Up (Yet)" z elektronicznym początkiem i zmianami klimatu w dalszych częściach piosenki, z kolei "Getting Colder" mogłoby spokojnie powstać w jakimś małym garażu gdzieś nad Tamizą.
Tytuł płyty - „Wrocław” - pachnie patriotyzmem lokalnym wokalisty. - To nie są piosenki o mieście, nawet tytułowy utwór z krążka to nie jest opis Wrocławia, ale zapis jednego wieczoru, jaki mi się przydarzył. Po prostu chciałem zwrócić uwagę na tę piosenkę - tłumaczy tę „wrocławskość” Samołyk, który jednak jasno deklaruje, że Wrocław jest dla niego bardzo ważny, nie tylko jako miejsce urodzenia, ale też jako źródło inspiracji i miejsce, gdzie powstaje jego muzyka.
Chyba się udało - krótki, trwający niewiele ponad dwie minuty walczyk może wkrótce powalczyć w kilku rozgłośniach radiowych o gusta słuchaczy. Na pewno jego atutami są chwytliwa melodia i brzmienie, które już sprawdziło się na antenie, choćby w wykonaniu wrocławskiego (!) zespołu Rotary. Podobnie jest z "In The Name of Progression" - po kilku taktach nasuwa się tylko jedno słowo: Myslovitz.
- Mam świadomość, że moja muzyka to żadna rewolucja, poruszam się w pewnym kręgu dźwięków, nie eksperymentuję z elektroniką - mówi Samołyk. Nie szkodzi, nie zawsze trzeba wywracać wszystko do góry nogami. Nagrać solidną, ciekawą płytę, pełną dobrych melodii, jest tak samo trudno, a może nawet trudniej, jak zaszokować jakimś ekstremalnym pomysłem muzycznym. Jankowi ta sztuka się udała - płyta "Wrocław" rzeczywiście nie brzmi rewolucyjnie, ale nie zdziwiłbym się, gdyby niedługo stał się stałym bywalcem scen na takich imprezach jak choćby OFF Festiwal.
** Janek Samołyk wystąpi w poniedziałek w Firleju, ul. Grabiszyńska 56, o godz. 20. Wstęp 10 zł.
Od tego czasu występuje zarówno z małym, trzyosobowym składem, jak i z większym zespołem. Właśnie z tą pięcioosobową formacją brał udział m.in. w konkursie "Debiutów" na OFF Festiwalu 2009, skąd przywiózł pochlebne recenzje jurorów, m.in. Artura Rojka z Myslovitz. Rok później Samołyk został finalistą Konkursu Młodych Zespołów w Jarocinie, a także otrzymał nagrodę prezydenta Gdańska na festiwalu im. Grzegorza Ciechowskiego w Tczewie za wykonanie kultowej "Białej flagi".
Debiutancki album to piosenki pochodzące z różnych okresów muzycznej wędrówki Samołyka, są wśród nich nawet te, które pisał jeszcze jako 16-latek. Nagrywanie trwało około roku, w produkcji płyty uczestniczył realizator Marcin Szwajcer. - Gitary, bas i wokal nagrywałem samodzielnie, chodziliśmy od studia do studia i w miarę możliwości robiliśmy kolejne sesje - mówi Samołyk.
Na krążku królują spokojne akustyczne brzmienia z gitarą w roli głównej. Całość można podciągnąć pod alternatywne granie rodem z Wysp Brytyjskich. Skrzypce i momentami eksponowane klawisze jednak trochę zbliżają płytę Samołyka do poezji śpiewanej, ale raczej do jej bardziej dynamicznej odmiany spod znaku Roberta Kasprzyckiego (rozpoczynający płytę utwór "Wszy"). Ale nie jest to proste skrzyżowanie brit-popu z "Krainą Łagodności". "Anybody Home?" to mieszanka swingującej sekcji rytmicznej i solówek gitary elektrycznej ocierająca się trochę o rockabilly, ostrzej brzmi (mimo trochę przytłumionego przesterowanego solo gitary) "Portrait of a Drunk Tunesmith" z gęstym rytmem perkusji. Równie sugestywny, nieballadowy rytm ma "I Ain't Gonna Give Up (Yet)" z elektronicznym początkiem i zmianami klimatu w dalszych częściach piosenki, z kolei "Getting Colder" mogłoby spokojnie powstać w jakimś małym garażu gdzieś nad Tamizą.
Tytuł płyty - „Wrocław” - pachnie patriotyzmem lokalnym wokalisty. - To nie są piosenki o mieście, nawet tytułowy utwór z krążka to nie jest opis Wrocławia, ale zapis jednego wieczoru, jaki mi się przydarzył. Po prostu chciałem zwrócić uwagę na tę piosenkę - tłumaczy tę „wrocławskość” Samołyk, który jednak jasno deklaruje, że Wrocław jest dla niego bardzo ważny, nie tylko jako miejsce urodzenia, ale też jako źródło inspiracji i miejsce, gdzie powstaje jego muzyka.
Chyba się udało - krótki, trwający niewiele ponad dwie minuty walczyk może wkrótce powalczyć w kilku rozgłośniach radiowych o gusta słuchaczy. Na pewno jego atutami są chwytliwa melodia i brzmienie, które już sprawdziło się na antenie, choćby w wykonaniu wrocławskiego (!) zespołu Rotary. Podobnie jest z "In The Name of Progression" - po kilku taktach nasuwa się tylko jedno słowo: Myslovitz.
- Mam świadomość, że moja muzyka to żadna rewolucja, poruszam się w pewnym kręgu dźwięków, nie eksperymentuję z elektroniką - mówi Samołyk. Nie szkodzi, nie zawsze trzeba wywracać wszystko do góry nogami. Nagrać solidną, ciekawą płytę, pełną dobrych melodii, jest tak samo trudno, a może nawet trudniej, jak zaszokować jakimś ekstremalnym pomysłem muzycznym. Jankowi ta sztuka się udała - płyta "Wrocław" rzeczywiście nie brzmi rewolucyjnie, ale nie zdziwiłbym się, gdyby niedługo stał się stałym bywalcem scen na takich imprezach jak choćby OFF Festiwal.
** Janek Samołyk wystąpi w poniedziałek w Firleju, ul. Grabiszyńska 56, o godz. 20. Wstęp 10 zł.
Najnowsze wiadomości
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Wypadek na krajowej piątce pod Trzebnicą. Są ranni
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
-
Zaśpiewają piosenki Boba Dylana na urodziny artysty
-
Miasto zabierze stado owiec pasterzowi z Rędzina
-
Mecze Euro 2012 już dziś w Twoim domu? To możliwe
-
Kłęby dymu nad mostami Warszawskimi. Paliły się opony
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zobacz najpiękniejsze budynki Wrocławia. ...
- Sky Tower. Tak wieża pięła się do nieba [FOTO]
- Tramwaj obciął nogi mężczyźnie, który ...
- W czwartek na zakupy do Sky Tower. Wałęsa ...
- Z nami nie zgubisz się w Noc Muzeów we ...
- Czerwona szarfa oplata wieżę Sky Tower. ...
- Sky Tower. Gigantyczne interaktywne ...





