Rzecznik urzędu obwinia rowerzystów za nieudolność magistratu

Radek Lesisz, Wrocławska Inicjatywa Rowerowa
23.09.2010 , aktualizacja: 23.09.2010 15:17
A A A Drukuj
LIST DO REDAKCJI. Organizacja Europejskiego Tygodnia Mobilności (ETM) i Europejskiego Dnia Bez Samochodu (EDBS) to zadanie miasta - tak się dzieje na całym świecie. Ale rzecznik Urzędu Miasta Wrocławia widzi to inaczej. Za nieudolność urzędników stara się obwiniać organizację pozarządową.
Nie tak dawno pan Paweł Czuma twierdził, że Wrocławska Inicjatywa Rowerowa powinna ponosić odpowiedzialność skutki dopuszczenia ruchu rowerowego na Rynku. Przed dwoma dniami stwierdził zaś, że Wrocław, trzecie najbardziej zakorkowane miasto w Europie, nie zorganizowało po raz kolejny Europejskiego Tygodnia Mobilności, "bo organizacje nie zgłosiły się z taką propozycją".

Jest to demagogia "pełną gębą", parafrazując jego własne słowa. Pragniemy panu rzecznikowi przypomnieć, że organizacja ETM i EDBS jest zadaniem, za które odpowiedzialna jest gmina Wrocław. Zadanie to nie polega na bezrefleksyjnym fundowaniu darmowych przejazdów MPK, ale na zmianie świadomości społecznej. Organizacje pozarządowe chętnie by się tym zajęły, ale ponieważ od dwóch lat gmina konsekwentnie nie przeznacza na to żadnych środków, trudno o nie aplikować. Zresztą, miasto w bardzo prosty i tani sposób mogłoby samo przeprowadzić taką kampanię: wystarczyłoby, aby dostojnicy z Ratusza na tydzień zostawili swoje auta w garażach i w świetle kamer głośno mówili o konieczności ograniczenia ruchu samochodowego w mieście.

Nieprawdą jest, że Wrocławska Inicjatywa Rowerowa zaproponowała urzędowi, iż wykupi darmową komunikację na 22 września. To urząd zaproponował nam wykupienie takiej usługi - z prostej przyczyny - to oni potrzebują nas, a nie my ich. Po pierwsze: obligują ich do tego procedury. Ponieważ w latach ubiegłych wykupywaliśmy tą usługę od miasta (z wyjątkiem roku 2009, gdy Wrocław nie brał udziału w ETM), zgodziliśmy się to zrobić także i teraz. Po drugie, to urząd miasta odcina kupony od darmowej komunikacji, chwaląc się tym jako "organizacją Dnia Bez Samochodu". Prawda jest jednak taka, że Wrocław nie spełnia kryteriów wyznaczonych organizatorom EDBS. Stać nas było tylko na umieszczenie naklejek kampanii w MPK - lecz to za mało.

Podczas happeningu pan Paweł Czuma wykazał się także daleko idącą niekompetencją i brakiem poczucia humoru. Według słów pana rzecznika wniesienie rowerów na pusty w tym czasie korytarz urzędu to utrudnianie pracy, zaś sam akt wejścia z rowerem do budynku publicznego porównał do wtargnięcia z rowerem do czyjegoś domu. Pomijając fakt, że panu Czumie nie mieści się w głowie możliwość przechowywania roweru we własnym domu, najwyraźniej tak bardzo przywiązał się do swojego miejsca pracy, że mylnie bierze je za swoją prywatną kwaterę. Uwagę rowerzystów, że przed wejściem nie ma zakazu wprowadzania rowerów do urzędu, skwitował, że to paranoja.

Podsumowując: rzecznik miasta raczy sobie żartować sobie z czytelników "Gazety", roztaczając przed nimi obraz urzędu zatroskanego problemami rowerzystów. Dla przypomnienia tylko: przez całe dwie kadencje prezydent Dutkiewicz miał czas tylko na dwa spotkania z rowerzystami (wychodzi średnio jedno na cztery lata) - oba wymuszone głośnymi protestami społecznymi.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów