Czy będzie kara dla lekarza ze szpitala na Borowskiej?
20.09.2010
, aktualizacja: 20.09.2010 15:21
Rzecznik odpowiedzialności zawodowej działający przy Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej sprawdza, czy są podstawy do ukarania lekarza z Akademickiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej, który odmówił pomocy ciężko chorej kobiecie.
ZOBACZ TAKŻE
- Lekarz kazał ochroniarzowi wyrzucić chorą ze szpitala (10-09-10, 09:00)
SERWISY
Ewa Nowacka zgłosiła się do oddziału ratunkowego ASK w piątek 3 września ok. godz. 21. Skierował ją tam (na cito) lekarz rodzinny, który uznał, że kobietę natychmiast powinien przebadać neurolog. Wcześniej lekarz upewnił się telefonicznie, że oddział neurologiczny pracuje normalnie.
Pani Ewa pomocy jednak nie uzyskała. Lekarz, który do niej przyszedł, nie sprawdzając nawet, w jakim stanie jest pacjentka, odesłał ją do szpitala w rejonie. Gdy zaprotestowała, stwierdził, że jest niezrównoważona i wezwał ochroniarza. Kobietą zajęli się dopiero neurolodzy ze szpitala przy ul. Traugutta. Po natychmiast wykonanych badaniach zdiagnozowali zapalenie rdzenia kręgowego.
Historię opisaliśmy kilka dni temu. Rzecznik prasowy ASK Arkadiusz Foerster tłumaczył zachowanie lekarza tym, że wieczór nie jest dobrą porą na przyjęcia planowe. Dodał, że kobieta "wtargnęła do strefy zielonej i wszczęła awanturę, grożąc skargą do NFZ i mediów".
Po artykule w "Gazecie" sprawą zainteresował się rzecznik odpowiedzialności zawodowej Dolnośląskiej Izby Lekarskiej. - To odpowiednik prokuratora, więc z urzędu reaguje na wszelkie sygnały tego typu - mówi Magdalena Furman z DIL.
Jeśli po zbadaniu dokumentów rzecznik stwierdzi, że lekarz mógł naruszyć przepisy, skieruje sprawę do sądu lekarskiego. Sąd może medyka ukarać upomnieniem, naganą lub czasowym lub stałym zawieszeniem prawa wykonywania zawodu.
Tylko do końca sierpnia do sądu lekarskiego, działającego przy DIL wpłynęło 56 skarg. - Jest ich coraz więcej, bo pacjenci z roku na rok lepiej znają swoje prawa. Poza tym coraz więcej kancelarii specjalizuje się w tego typu postępowaniach - komentuje Magdalena Furman.
Pani Ewa pomocy jednak nie uzyskała. Lekarz, który do niej przyszedł, nie sprawdzając nawet, w jakim stanie jest pacjentka, odesłał ją do szpitala w rejonie. Gdy zaprotestowała, stwierdził, że jest niezrównoważona i wezwał ochroniarza. Kobietą zajęli się dopiero neurolodzy ze szpitala przy ul. Traugutta. Po natychmiast wykonanych badaniach zdiagnozowali zapalenie rdzenia kręgowego.
Historię opisaliśmy kilka dni temu. Rzecznik prasowy ASK Arkadiusz Foerster tłumaczył zachowanie lekarza tym, że wieczór nie jest dobrą porą na przyjęcia planowe. Dodał, że kobieta "wtargnęła do strefy zielonej i wszczęła awanturę, grożąc skargą do NFZ i mediów".
Po artykule w "Gazecie" sprawą zainteresował się rzecznik odpowiedzialności zawodowej Dolnośląskiej Izby Lekarskiej. - To odpowiednik prokuratora, więc z urzędu reaguje na wszelkie sygnały tego typu - mówi Magdalena Furman z DIL.
Jeśli po zbadaniu dokumentów rzecznik stwierdzi, że lekarz mógł naruszyć przepisy, skieruje sprawę do sądu lekarskiego. Sąd może medyka ukarać upomnieniem, naganą lub czasowym lub stałym zawieszeniem prawa wykonywania zawodu.
Tylko do końca sierpnia do sądu lekarskiego, działającego przy DIL wpłynęło 56 skarg. - Jest ich coraz więcej, bo pacjenci z roku na rok lepiej znają swoje prawa. Poza tym coraz więcej kancelarii specjalizuje się w tego typu postępowaniach - komentuje Magdalena Furman.
Najnowsze wiadomości
-
Sześć osób w szpitalu po kolizji aut w Jeleniej Górze
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz omal się nie utopił, uratowali go wędkarze
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
-
Euroszpitale dla eurovipów. Mają w czym wybierać
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




