Prokuratura w klinice ginekologii przy Dyrekcyjnej
11.09.2010
, aktualizacja: 10.09.2010 21:04
Wrocławska prokuratura zbada sprawę masowych zabiegów histeroskopowych w klinice ginekologicznej przy ul. Dyrekcyjnej. To m.in. efekt naszych publikacji na temat ryzykownych badań. - Jestem spokojny o wynik każdego dochodzenia prowadzonego w tej sprawie - komentuje szef kliniki prof. Mariusz Zimmer.
ZOBACZ TAKŻE
- Ginekolodzy jednak mogli krytykować szefa kliniki (27-02-11, 20:00)
- Profesor wie lepiej, co i jak badać u innego profesora (12-01-11, 10:00)
- Klinika zarabiała duże pieniądze za byle jakie badania (01-12-10, 09:00)
- Klinika ukarana za histeroskopie (04-11-10, 01:00)
- NFZ podważył raport komisji ASK o klinice ginekologii (08-07-10, 20:22)
- Bez poważania o histeroskopiach na Akademii Medycznej (30-06-10, 22:00)
- Środowiskowa zmowa milczenia w sprawie badań macic (02-06-10, 08:00)
- Badali macice źle lub co najmniej niepotrzebnie (01-06-10, 08:00)
- Badania macicy dla pieniędzy (19-03-10, 01:00)
- Ginekolodzy z Dyrekcyjnej: nie możemy dłużej milczeć (09-03-10, 09:00)
Prokuratura Rejonowa Krzyki-Zachód wszczęła postępowanie dotyczące masowych histeroskopii diagnostycznych. To inwazyjne badanie macicy wykonywane za pomocą endoskopu. Wykonuje się je m.in. po poronieniach, przy niepłodności, polipach macicy. Trwa kilkanaście minut, najczęściej przeprowadza się je w znieczuleniu miejscowym.
W II Katedrze i Klinice Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii przy ul. Dyrekcyjnej robiono ich zaskakująco dużo. Z danych NFZ wynika, że w 2007 r. przebadano w ten sposób 988 kobiet, podczas gdy w dziewięciu klinikach Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu - jedynie 70. Na całym Mazowszu w kilkudziesięciu szpitalach histeroskopię przeprowadzono u 1265 pacjentek. Za jedno badanie NFZ płacił wtedy około 1 tys. zł. Łącznie klinika przy Dyrekcyjnej dostała więc blisko milion.
Sprawę opisaliśmy w "Gazecie" w marcu tego roku, gdy zarzuty wobec szefa kliniki prof. Mariusza Zimmera sformułowali trzej ginekolodzy. Prof. Jerzy Zalewski, dr Jerzy Heimrath i dr Marek Elias twierdzili, że Zimmer nakazał lekarzom masowe wykonywanie histeroskopii mimo braku wskazań medycznych, a nawet przy występujących przeciwwskazaniach. Sprawę opisali w artykule, który zamierzali opublikować w "Gazecie Uczelnianej" Akademii Medycznej, ale redakcja im to uniemożliwiła.
Kilka miesięcy później prof. Jerzy Rabczyński, szef Katedry Patomorfologii AM, która oceniała materiał pobrany od pacjentek podczas histeroskopii, mówił "Gazecie", że część badań była albo fikcyjna, albo robiona nieprawidłowo. - Wiele wycinków pochodziło bowiem nie z trzonu macicy, jak być powinno, ale z szyjki macicy - tłumaczył profesor.
Czym zajmie się teraz wrocławska prokuratura? Śledczy sprawdzą, czy prof. Zimmer przekroczył uprawnienia, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzania mieniem skarbu państwa, a przy tym naraził pacjentki na utratę zdrowia.
- Postępowanie zostało wszczęte po serii artykułów w "Gazecie" na temat nieprawidłowości w klinice przy ul. Dyrekcyjnej. Poza tym dodatkowe szczegółowe informacje o badaniach histeroskopowych zlecanych przez kierownictwo szpitala dostarczyli prokuraturze przedstawiciele związku zawodowego Solidarność '80 - mówi Małgorzata Klaus, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Z naszych informacji wynika, że może chodzić o konkretne przypadki, w których kobiety przebadano mimo braku wskazań medycznych do histeroskopii.
Związkowcy o zarzutach wobec prof. Zimmera informowali wrocławską prokuraturę już w styczniu 2009 r. Jednak wtedy śledczy nie wszczęli dochodzenia. W czerwcu tego roku Anna Molik, szefowa Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki-Zachód, tłumaczyła, że było zbyt mało danych, by zająć się sprawą.
- Tym razem dochodzenie będzie nadzorowane przez prokuraturę okręgową - podkreśla Klaus.
Prof. Zimmer: - Formalnie nie zostałem jeszcze powiadomiony o wszczęciu przez prokuraturę śledztwa w sprawie histeroskopii. Jestem spokojny o wynik każdego dochodzenia prowadzonego w tej sprawie.
Dwa miesiące temu specjalna komisja powołana przez dyrektora Akademickiego Szpitala Klinicznego stwierdziła, że zarzuty wobec szefa kliniki ginekologicznej są bezpodstawne. Sprawę na polecenie prezesa NFZ bada dolnośląski oddział Funduszu. Swoją kontrolę prowadzi także Najwyższa Izba Kontroli.
Na poniedziałek na przesłuchanie w prokuraturze wezwania dostali doktorzy Heimrath i Elias.
- Dzięki zaangażowaniu się prokuratury wyjaśnienie sprawy histeroskopii nabierze tempa - mówi Heimrath. - Poza tym prokuratorzy mają uprawnienia do sprawdzenia na przykład twardych dysków w szpitalnych komputerach oraz tego, czy nie manipulowano w dokumentacji medycznej pacjentek, które przeszły histeroskopię.
Komentują Marzena Kasperska i Tomasz Wysocki: Niech przemówią pacjentki
Wyjaśnieniem masowych badań histeroskopowych zajmuje się już sztab ludzi: kontrolerzy dolnośląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, Najwyższej Izby Kontroli, izby lekarskiej oraz członkowie specjalnej komisji Ministerstwa Zdrowia. Problem w tym, że ich kompetencje są ograniczone i sprowadzają się tak naprawdę do analizy dokumentacji medycznej, ewentualnie księgowej.
W momencie wszczęcia postępowania przez prokuraturę otwierają się dodatkowe możliwości, być może najważniejsze - przesłuchanie pacjentek. Ich zeznania w połączeniu z historiami chorób muszą dać odpowiedź na najważniejsze pytania: czy badania histeroskopowe klinika ginekologiczna robiła dla pieniędzy, czy dla zdrowia kobiet?
W II Katedrze i Klinice Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii przy ul. Dyrekcyjnej robiono ich zaskakująco dużo. Z danych NFZ wynika, że w 2007 r. przebadano w ten sposób 988 kobiet, podczas gdy w dziewięciu klinikach Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu - jedynie 70. Na całym Mazowszu w kilkudziesięciu szpitalach histeroskopię przeprowadzono u 1265 pacjentek. Za jedno badanie NFZ płacił wtedy około 1 tys. zł. Łącznie klinika przy Dyrekcyjnej dostała więc blisko milion.
Sprawę opisaliśmy w "Gazecie" w marcu tego roku, gdy zarzuty wobec szefa kliniki prof. Mariusza Zimmera sformułowali trzej ginekolodzy. Prof. Jerzy Zalewski, dr Jerzy Heimrath i dr Marek Elias twierdzili, że Zimmer nakazał lekarzom masowe wykonywanie histeroskopii mimo braku wskazań medycznych, a nawet przy występujących przeciwwskazaniach. Sprawę opisali w artykule, który zamierzali opublikować w "Gazecie Uczelnianej" Akademii Medycznej, ale redakcja im to uniemożliwiła.
Kilka miesięcy później prof. Jerzy Rabczyński, szef Katedry Patomorfologii AM, która oceniała materiał pobrany od pacjentek podczas histeroskopii, mówił "Gazecie", że część badań była albo fikcyjna, albo robiona nieprawidłowo. - Wiele wycinków pochodziło bowiem nie z trzonu macicy, jak być powinno, ale z szyjki macicy - tłumaczył profesor.
Czym zajmie się teraz wrocławska prokuratura? Śledczy sprawdzą, czy prof. Zimmer przekroczył uprawnienia, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzania mieniem skarbu państwa, a przy tym naraził pacjentki na utratę zdrowia.
- Postępowanie zostało wszczęte po serii artykułów w "Gazecie" na temat nieprawidłowości w klinice przy ul. Dyrekcyjnej. Poza tym dodatkowe szczegółowe informacje o badaniach histeroskopowych zlecanych przez kierownictwo szpitala dostarczyli prokuraturze przedstawiciele związku zawodowego Solidarność '80 - mówi Małgorzata Klaus, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Z naszych informacji wynika, że może chodzić o konkretne przypadki, w których kobiety przebadano mimo braku wskazań medycznych do histeroskopii.
Związkowcy o zarzutach wobec prof. Zimmera informowali wrocławską prokuraturę już w styczniu 2009 r. Jednak wtedy śledczy nie wszczęli dochodzenia. W czerwcu tego roku Anna Molik, szefowa Prokuratury Rejonowej Wrocław Krzyki-Zachód, tłumaczyła, że było zbyt mało danych, by zająć się sprawą.
- Tym razem dochodzenie będzie nadzorowane przez prokuraturę okręgową - podkreśla Klaus.
Prof. Zimmer: - Formalnie nie zostałem jeszcze powiadomiony o wszczęciu przez prokuraturę śledztwa w sprawie histeroskopii. Jestem spokojny o wynik każdego dochodzenia prowadzonego w tej sprawie.
Dwa miesiące temu specjalna komisja powołana przez dyrektora Akademickiego Szpitala Klinicznego stwierdziła, że zarzuty wobec szefa kliniki ginekologicznej są bezpodstawne. Sprawę na polecenie prezesa NFZ bada dolnośląski oddział Funduszu. Swoją kontrolę prowadzi także Najwyższa Izba Kontroli.
Na poniedziałek na przesłuchanie w prokuraturze wezwania dostali doktorzy Heimrath i Elias.
- Dzięki zaangażowaniu się prokuratury wyjaśnienie sprawy histeroskopii nabierze tempa - mówi Heimrath. - Poza tym prokuratorzy mają uprawnienia do sprawdzenia na przykład twardych dysków w szpitalnych komputerach oraz tego, czy nie manipulowano w dokumentacji medycznej pacjentek, które przeszły histeroskopię.
Komentują Marzena Kasperska i Tomasz Wysocki: Niech przemówią pacjentki
Wyjaśnieniem masowych badań histeroskopowych zajmuje się już sztab ludzi: kontrolerzy dolnośląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, Najwyższej Izby Kontroli, izby lekarskiej oraz członkowie specjalnej komisji Ministerstwa Zdrowia. Problem w tym, że ich kompetencje są ograniczone i sprowadzają się tak naprawdę do analizy dokumentacji medycznej, ewentualnie księgowej.
W momencie wszczęcia postępowania przez prokuraturę otwierają się dodatkowe możliwości, być może najważniejsze - przesłuchanie pacjentek. Ich zeznania w połączeniu z historiami chorób muszą dać odpowiedź na najważniejsze pytania: czy badania histeroskopowe klinika ginekologiczna robiła dla pieniędzy, czy dla zdrowia kobiet?
Najnowsze wiadomości
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz omal się nie utopił, uratowali go wędkarze
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
-
Euroszpitale dla eurovipów. Mają w czym wybierać
-
Grupa działaczy Ruchu Palikota przechodzi do SLD
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
39 głosów
-
Prokuratura w klinice ginekologii przy Dyrekcyjnej
kluska11
11.09.10, 11:24
A obchody 60-lecia Uczelni sie w ogole odbeda? Bo jeden z szefow umoczony w plagiat, drugi jakos tam do przeprosin zmuszony, kolejny w jakies sledztwo zamieszany. Zostal ktos jeszcze? Nie »
-
"Pokaż lekarzu co masz w garażu."
serafin07
11.09.10, 13:14
"Pokaż lekarzu co masz w garażu." -gdybym był inspektorem skarbówki i chciał się szybko wykazać podliczyłbym majątek ordynatorów =pensje w szpitalach na AM oraz + gabinety pryw ( iośc »
-
kasa misiu , kasa
chrust
11.09.10, 15:28
to oczywiste ze robili histeroskopie dla pieniedzy i "podratowania" oddzialu. pewnie jeszcze mysleli jacy to sa dobrzy dla swoich pacjentek, ze nie pozwalaja oddzialowi zbankrutowac. »
Najczęściej czytane24 htydzień




