Na białej ławeczce można porozmawiać o zdrowiu dziecka
10.09.2010
, aktualizacja: 10.09.2010 18:04
W niedzielę w ogrodzie przy Teatrze Lalek rozpocznie akcja "biała ławeczka". Co tydzień wybitny wrocławski lekarz opiekujący się dziećmi, będzie tu czekał na rodziców maluchów (na razie w wieku przedszkolnym), które mają jakieś problemy zdrowotne. Jako pierwsza na ławeczce usiądzie prof. Alicja Chybicka.
Będzie czekać na Państwa od godziny 13 do 15. Chęć rozmów z małymi pacjentami na białej ławeczce zadeklarowali także prof. Bernarda Kazanowska i prof. Krzysztof Kałwa z Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej oraz prof. Maria Sąsiadek, genetyk. - Chcemy także zaprosić kardiologów, ortopedów, logopedów, a także specjalistów od żywienia. Do ogrodu będzie na pewno przychodzić dużo dzieci, to okazja, żeby obejrzał je dobry lekarz - mówi Roberto Skolmowski, dyrektor Wrocławskiego Teatru Lalek. - Dopóki pogoda pozwali, "biała ławeczka" będzie przyjmować. Jest ustawiona w ustronnym miejscu, z widokiem na pomnik "Amora na Pegazie" Gosena. Nikt w tych rozmowach nie będzie przeszkadzać - obiecuje dyr. Skolmowski.
Rozmowa z prof. Alicją Chybicką*
Beata Maciejewska: - Przyjmowała już Pani pacjentów w parku?
Prof. Alicja Chybicka*: Jeszcze nie, ale to według mnie bardzo dobre miejsce na rozmowę o problemach ze zdrowiem, lekcję profilaktyki czy zdrowego stylu życia. Bardzo się cieszę, że na "białą ławeczkę" zostały zaproszone przedszkolaki. Mamy mało pediatrów, w ciągu ostatnich kilku lat ubyło ich na Dolnym Śląsku blisko 200. I będzie ubywać, bo średnia wieku lekarzy tej specjalności to ponad 50 lat. Dzieciom brak opieki lekarskiej, nikt nie kontroluje kalendarza szczepień, za późno wykrywa się wady postawy. A bywa jeszcze gorzej. Zbyt często diagnozujemy u maluchów nowotwory trzeciego lub czwartego stopnia. Mam świadomość, że rodzice są pozostawieni sami sobie, nie mają komu opowiedzieć o lękach czy zgłosić wątpliwości, bo lekarze po prostu nie mają czasu na rozmowę. Przecież pod gabinetem kłębi się kolejka!
Zajmuje się Pani hematologią, onkologią, przeszczepami komórek macierzystych, terapią genową oraz immunologią nowotworów wieku dziecięcego. To bardzo skomplikowane nauki medyczne. Z jakimi właściwie problemami mogą do Pani przyjść rodzice?
- Ze wszystkim, które dotyczą zdrowia dzieci. Mam także specjalizację pediatryczną.
W czym może pomóc rodzicom taka rozmowa? Przecież Pani nie będzie badać dziecka na parkowej ławce.
- Oczywiście, że nie. Ale bardzo często rodzice mają pytania dotyczące żywienia, szczepień czy w ogóle sposobu zajmowania się dzieckiem i badanie nie jest potrzebne. Jeśli jednak już coś niepokojącego się dzieje i dziecko miało robione badania, można przynieść ze sobą ich wyniki, chętnie obejrzę. Poza tym rozmowa jest bardzo ważnym elementem stawiania diagnozy. Nikt tak uważnie nie obserwuje dziecka jak rodzice i zebrane przez nich informacje są bardzo cenne. Ja też umiem uważnie patrzeć, mąż twierdzi, że mam obsesję szukania u ludzi oznak choroby. Zdarza mi się, że zaczepiam na ulicy rodziców z dzieckiem, które wydaje się potrzebować pomocy, i je zapraszam do kliniki. W wielu przypadkach okazuje się, że na szczęście wszystko jest w porządku, ale czasem taka wizyta jest na wagę życia.
A co takiego może być niepokojącego w wyglądzie dziecka, że skłania Panią do interwencji?
- Na przykład powiększone węzły chłonne, bladość twarzy, lekkie utykanie. To mogą być objawy białaczki. A im szybciej zostanie zdiagnozowana, tym większe są szanse na wyleczenie.
Zdarza się, że ludzie zaczepiają Panią na ulicy i proszą o radę?
- Oczywiście, przecież ja już 35 lat zajmuje się onkologią, więc wiele osób mnie rozpoznaje. Zawsze odpowiadam na te pytania.
Nie boi się Pani, że w sobotę w Ogrodzie przed białą ławeczką ustawi się długa kolejka?
- To może się zdarzyć. Pamiętam taką "białą niedzielę" w klinice, kiedy przyjęliśmy 250 dzieci, a drugie tyle musieliśmy odesłać do domu. Przebadaliśmy je jednak w normalnym trybie pracy, w ciągu miesiąca. Na szczęście w ogrodzie jest tyle atrakcji dla maluchów, że nawet jak ktoś już nie zdąży ze mną porozmawiać, nie będzie miał poczucia straconego popołudnia. Lepszy tłok niż brak zainteresowania. Poza tym jeśli tylko będą chętni, mogę przyjść w kolejną niedzielę.
* Prof. Alicja Chybicka - kierowniczka Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu i prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.
Rozmowa z prof. Alicją Chybicką*
Beata Maciejewska: - Przyjmowała już Pani pacjentów w parku?
Prof. Alicja Chybicka*: Jeszcze nie, ale to według mnie bardzo dobre miejsce na rozmowę o problemach ze zdrowiem, lekcję profilaktyki czy zdrowego stylu życia. Bardzo się cieszę, że na "białą ławeczkę" zostały zaproszone przedszkolaki. Mamy mało pediatrów, w ciągu ostatnich kilku lat ubyło ich na Dolnym Śląsku blisko 200. I będzie ubywać, bo średnia wieku lekarzy tej specjalności to ponad 50 lat. Dzieciom brak opieki lekarskiej, nikt nie kontroluje kalendarza szczepień, za późno wykrywa się wady postawy. A bywa jeszcze gorzej. Zbyt często diagnozujemy u maluchów nowotwory trzeciego lub czwartego stopnia. Mam świadomość, że rodzice są pozostawieni sami sobie, nie mają komu opowiedzieć o lękach czy zgłosić wątpliwości, bo lekarze po prostu nie mają czasu na rozmowę. Przecież pod gabinetem kłębi się kolejka!
Zajmuje się Pani hematologią, onkologią, przeszczepami komórek macierzystych, terapią genową oraz immunologią nowotworów wieku dziecięcego. To bardzo skomplikowane nauki medyczne. Z jakimi właściwie problemami mogą do Pani przyjść rodzice?
- Ze wszystkim, które dotyczą zdrowia dzieci. Mam także specjalizację pediatryczną.
W czym może pomóc rodzicom taka rozmowa? Przecież Pani nie będzie badać dziecka na parkowej ławce.
- Oczywiście, że nie. Ale bardzo często rodzice mają pytania dotyczące żywienia, szczepień czy w ogóle sposobu zajmowania się dzieckiem i badanie nie jest potrzebne. Jeśli jednak już coś niepokojącego się dzieje i dziecko miało robione badania, można przynieść ze sobą ich wyniki, chętnie obejrzę. Poza tym rozmowa jest bardzo ważnym elementem stawiania diagnozy. Nikt tak uważnie nie obserwuje dziecka jak rodzice i zebrane przez nich informacje są bardzo cenne. Ja też umiem uważnie patrzeć, mąż twierdzi, że mam obsesję szukania u ludzi oznak choroby. Zdarza mi się, że zaczepiam na ulicy rodziców z dzieckiem, które wydaje się potrzebować pomocy, i je zapraszam do kliniki. W wielu przypadkach okazuje się, że na szczęście wszystko jest w porządku, ale czasem taka wizyta jest na wagę życia.
A co takiego może być niepokojącego w wyglądzie dziecka, że skłania Panią do interwencji?
- Na przykład powiększone węzły chłonne, bladość twarzy, lekkie utykanie. To mogą być objawy białaczki. A im szybciej zostanie zdiagnozowana, tym większe są szanse na wyleczenie.
Zdarza się, że ludzie zaczepiają Panią na ulicy i proszą o radę?
- Oczywiście, przecież ja już 35 lat zajmuje się onkologią, więc wiele osób mnie rozpoznaje. Zawsze odpowiadam na te pytania.
Nie boi się Pani, że w sobotę w Ogrodzie przed białą ławeczką ustawi się długa kolejka?
- To może się zdarzyć. Pamiętam taką "białą niedzielę" w klinice, kiedy przyjęliśmy 250 dzieci, a drugie tyle musieliśmy odesłać do domu. Przebadaliśmy je jednak w normalnym trybie pracy, w ciągu miesiąca. Na szczęście w ogrodzie jest tyle atrakcji dla maluchów, że nawet jak ktoś już nie zdąży ze mną porozmawiać, nie będzie miał poczucia straconego popołudnia. Lepszy tłok niż brak zainteresowania. Poza tym jeśli tylko będą chętni, mogę przyjść w kolejną niedzielę.
* Prof. Alicja Chybicka - kierowniczka Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu i prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.
Najnowsze wiadomości
-
W pasażu Niepolda powstanie nieoficjalna strefa kibica
-
Wikingowie i Flinstonowie. Płynęli Odrą na czym się dało
-
Ludzie oglądają samochody... A tu wybory miss [FOTO]
-
Najczęstszy błąd językowy? Aż 80 proc. z nas źle akcentuje
-
Pokazali, skąd się bierze ciepło w naszych domach
-
Jak zadowolić kibiców podczas Euro 2012? POT Ci doradzi
-
Od 3 czerwca autobus "147" będzie kursował inaczej
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Na białej ławeczce można porozmawiać o zdrowiu ...
beeate
10.09.10, 22:01
Super pomysł :)Doskonały :)»
-
Na białej ławeczce można porozmawiać o zdrowiu ...
salommea
11.09.10, 10:14
pomysł super i idea szczytna.Brawo!»
-
Na białej ławeczce można porozmawiać o zdrowiu ...
lockout
11.09.10, 23:21
diagnostyka na ławce w parku, dziecko ma powiększone węzły chłonne, może to białaczka.troche smieszno, troche straszno. a pani Chybicka faktycznie głównie bryluje w mediach.. »
Najczęściej czytane24 htydzień




