Amerykański koncern Hamilton kupi wrocławski Hydral
08.09.2010
, aktualizacja: 08.09.2010 14:48
Hamilton Sundstrand podpisał przedwstępną umowę zakupu PZL Wrocław, czyli faktycznie Hydralu, wrocławskiej firmy produkcyjnej z branży lotniczej. To finał trwających ponad rok starań o prywatyzację zakładu.
ZOBACZ TAKŻE
- Hydral uratowany. W firmę zainwestują Amerykanie (30-12-10, 16:31)
- Związkowcy błagają o prywatyzację Hydralu (22-08-09, 08:00)
- Związkowcy też potrafią prywatyzować (21-08-09, 20:00)
- Wrocław. Hydral chce strajkować (17-04-09, 18:42)
- Wrocławscy związkowcy przeciw cięciom w MON (05-03-09, 19:16)
- Cięcia w MON - mniej pracy na Dolnym Śląsku (16-02-09, 17:21)
SERWISY
Amerykańska firma umowę przedwstępną podpisała w środę z Agencją Rozwoju Przemysłu, która prowadziła z tą korporacją trwające ponad rok negocjacje.
Hamilton Sundstrand zamierza kupić udziały w spółce PZL Wrocław. W wyniku restrukturyzacji skupia ona w sobie majątek i produkcję PZL Hydral. Zakład zatrudnia około 500 pracowników. Produkuje układy paliwowo-regulacyjne do silników lotniczych oraz układy, wyroby i detale sterowania i kontroli lotu do śmigłowców i samolotów. O przyspieszenie jego prywatyzacji apelowali do Ministerstwa Skarbu związkowcy dolnośląskiej "Solidarności", bo ich zdaniem przechodzący trudności zakład nie przetrwa bez silnego inwestora. Firma wykonuje większość zleceń dla polskiego wojska, a Ministerstwo Obrony Narodowej przycięło w tym roku swój budżet z powodu oszczędności.
Hamilton podpisał umowę dzięki sierpniowej decyzji Komisji Europejskiej, która zaakceptowała rządowy plan restrukturyzacji wrocławskiej firmy i umorzenie części jej długów. Od tej akceptacji Amerykanie uzależniali swoją inwestycję we Wrocławiu.
- Podpisanie umowy jest absolutnym sukcesem. Fakt, że zanim do tego doszło, minął rok, nie wynika z trudności negocjacji z Hamiltonem, ale z tego, jak bardzo skomplikowana była to operacja i jak wiele warunków prawnych musieliśmy spełnić - podkreśla Roma Sarzyńska, rzeczniczka ARP.
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia: - Od ośmiu lat zajmuję się prowadzeniem różnych projektów inwestycyjnych, ale ten na pewno na długo zapadnie mi w pamięć. Był ogromnie skomplikowany ze względy na sytuację formalno-prawną Hydralu. Łatwiej już było pozyskać dla Wrocławia LG czy Whirpool.
- Czekamy na kupienie Hydrala jak na zbawienie - mówi Kazimierz Kimso, przewodniczący dolnośląskiej "Solidarności". - Dla tego zakładu inwestor to kwestia "być albo nie być", bo firma jest w bardzo trudnej sytuacji. Ostatnio przecież jej pracownicy z własnej woli zaproponowali ograniczenie swojego czasu pracy i pensji, by zmniejszyć koszty. Po podpisaniu przedwstępnej umowy w kręgach ministerialnych usłyszałem nawet określenie "oto nieboszczyk powstał z martwych". Idealnie oddaje ono sytuację.
Rafał Dutkiewicz podkreśla, że amerykańska inwestycja we wrocławski zakład jest inwestycją na lata, a miasto będzie zachęcało Hamiltona, by otworzył tu swój dział badawczo-rozwojowy.
- Mamy tu idealne warunki do rozwoju: jesteśmy silnym technicznie ośrodkiem i mamy dobry dostęp komunikacyjny - mówi. - Rozwój Hydralu to dobra wiadomość dla naszego rynku pracy, bo oznacza, że szeroką i urozmaiconą ofertę miasta, które proponuje pracę zarówno w firmach usługowych i wysokich technologii, jak i stanowiska w zakładach produkcyjnych.
Hamilton Sundstrand to część koncernu grupy United Technologies Corporation, który jest właścicielem m.in. PZL w Mielcu czy WSK PZL Rzeszów. Firma zamierza utrzymać dotychczasowy profil produkcji wrocławskiego zakładu i wprowadzić nowe produkty. Planuje także podwoić ich sprzedaż w ciągu pięciu lat.
Firma powinna podpisać ostateczną umowę kupna wrocławskiego zakładu do końca tego roku. Jej parafowanie zależy jednak od spełnienia ostatnich już warunków, m.in. spłacenia przez Agencję Rozwoju Przemysłu pozostałych długów Hydralu i dzięki temu zwolnieniu zabezpieczeń na majątku PZL Wrocław.
Hamilton Sundstrand zamierza kupić udziały w spółce PZL Wrocław. W wyniku restrukturyzacji skupia ona w sobie majątek i produkcję PZL Hydral. Zakład zatrudnia około 500 pracowników. Produkuje układy paliwowo-regulacyjne do silników lotniczych oraz układy, wyroby i detale sterowania i kontroli lotu do śmigłowców i samolotów. O przyspieszenie jego prywatyzacji apelowali do Ministerstwa Skarbu związkowcy dolnośląskiej "Solidarności", bo ich zdaniem przechodzący trudności zakład nie przetrwa bez silnego inwestora. Firma wykonuje większość zleceń dla polskiego wojska, a Ministerstwo Obrony Narodowej przycięło w tym roku swój budżet z powodu oszczędności.
Hamilton podpisał umowę dzięki sierpniowej decyzji Komisji Europejskiej, która zaakceptowała rządowy plan restrukturyzacji wrocławskiej firmy i umorzenie części jej długów. Od tej akceptacji Amerykanie uzależniali swoją inwestycję we Wrocławiu.
- Podpisanie umowy jest absolutnym sukcesem. Fakt, że zanim do tego doszło, minął rok, nie wynika z trudności negocjacji z Hamiltonem, ale z tego, jak bardzo skomplikowana była to operacja i jak wiele warunków prawnych musieliśmy spełnić - podkreśla Roma Sarzyńska, rzeczniczka ARP.
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia: - Od ośmiu lat zajmuję się prowadzeniem różnych projektów inwestycyjnych, ale ten na pewno na długo zapadnie mi w pamięć. Był ogromnie skomplikowany ze względy na sytuację formalno-prawną Hydralu. Łatwiej już było pozyskać dla Wrocławia LG czy Whirpool.
- Czekamy na kupienie Hydrala jak na zbawienie - mówi Kazimierz Kimso, przewodniczący dolnośląskiej "Solidarności". - Dla tego zakładu inwestor to kwestia "być albo nie być", bo firma jest w bardzo trudnej sytuacji. Ostatnio przecież jej pracownicy z własnej woli zaproponowali ograniczenie swojego czasu pracy i pensji, by zmniejszyć koszty. Po podpisaniu przedwstępnej umowy w kręgach ministerialnych usłyszałem nawet określenie "oto nieboszczyk powstał z martwych". Idealnie oddaje ono sytuację.
Rafał Dutkiewicz podkreśla, że amerykańska inwestycja we wrocławski zakład jest inwestycją na lata, a miasto będzie zachęcało Hamiltona, by otworzył tu swój dział badawczo-rozwojowy.
- Mamy tu idealne warunki do rozwoju: jesteśmy silnym technicznie ośrodkiem i mamy dobry dostęp komunikacyjny - mówi. - Rozwój Hydralu to dobra wiadomość dla naszego rynku pracy, bo oznacza, że szeroką i urozmaiconą ofertę miasta, które proponuje pracę zarówno w firmach usługowych i wysokich technologii, jak i stanowiska w zakładach produkcyjnych.
Hamilton Sundstrand to część koncernu grupy United Technologies Corporation, który jest właścicielem m.in. PZL w Mielcu czy WSK PZL Rzeszów. Firma zamierza utrzymać dotychczasowy profil produkcji wrocławskiego zakładu i wprowadzić nowe produkty. Planuje także podwoić ich sprzedaż w ciągu pięciu lat.
Firma powinna podpisać ostateczną umowę kupna wrocławskiego zakładu do końca tego roku. Jej parafowanie zależy jednak od spełnienia ostatnich już warunków, m.in. spłacenia przez Agencję Rozwoju Przemysłu pozostałych długów Hydralu i dzięki temu zwolnieniu zabezpieczeń na majątku PZL Wrocław.
Najnowsze wiadomości
-
ZNTK w Oleśnicy naprawią lokomotywy PKP Intercity
-
Wielkie żaglowce w miniaturze do obejrzenia w Legnicy
-
Miasto zaprasza na mecze Śląska: Poczęstujemy herbatą
-
Żołnierze ćwiczą w górach przed misją w Afganistanie
-
Policja przeciwna rozegraniu meczu Śląska z Ruchem
-
Autobusy pospieszne od wtorku jeżdżą już normalnie
-
O raku gruczołu krokowego w ramach kampanii "Męska sprawa"
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Prywatyzować i funkcjonować!
aboutblank
09.09.10, 13:31
Bo prywatyzacja i upadek to zwykłe złodziejstwo.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Każdy wypadek tira będzie na długo ...
- Mecz w sobotę, ale szału nie ma. Co z ...
- 600 telefonów dziennie pod jeden numer we ...
- Kiedy wrocławski stadion zabłyśnie jak ...
- Wrocław: dzisiaj będą przerwy w dostawie prądu
- Schemat zabił chłopca. Nieudana premiera ...
- Jak te koty patrzą... i nie tylko [WASZE ...





