O co walczyła "Solidarność" - mówią młodzi politycy
03.09.2010
, aktualizacja: 03.09.2010 20:29
Syska: Sierpień '80 jest mitem, który może być interpretowany na różne sposoby. Wszystkie są uprawnione. Mutor: Pomimo różnic w 1980 roku ludzie potrafili być razem ze względu na większe dobro.
Debatę „O co walczyła »Solidarność «„ rozpoczął przed tygodniem wywiad z psychologiem społecznym dr. Jarosławem Klebaniukiem. Naukowiec z Uniwersytetu Wrocławskiego mówił m.in., że protesty z sierpnia 1980 roku były wywołane przede wszystkim przez niezadowolenie z sytuacji ekonomicznej, a nie chęcią walki o wolności polityczne. Polemizował z nim dziennikarz „Gazety Wyborczej” Mirosław Maciorowski: „To w sierpniu po raz pierwszy staliśmy się wspólnotą”. Dowodził, że powstanie „Solidarności” było wyrazem wolnościowych dążeń części społeczeństwa. Głos w sprawie zabrali także Józef Pinior, prof. Ludwik Turko i prof. Klaus Bachmann.
Na zakończenie dyskusji oddajemy głos ludziom urodzonym w latach 80. - Michałowi Sysce* i Markowi Mutorowi**
Michał Syska: Mit przeżył
Prof. Karol Modzelewski, jedna z najwybitniejszych postaci opozycji demokratycznej, tak opisywał atmosferę końca lat 80.: „Jak przyszły dwie fale strajków, to okazało się, że te strajki robią bardzo młodzi ludzie, którzy nie mają wiele wspólnego ani z »Solidarnością « z lat 1980-1981, ponieważ wtedy chodzili do szkoły, ani z »Solidarnością « podziemną, bo do niej nie należeli”. Dlaczego więc robotnicy w 1988 roku nawiązywali do „Solidarności”? „Bo mit przeżył. (...) I strajkujący, żeby kraj ich zrozumiał i poparł, musieli wołać nie tylko o podwyżkę, ale i o »solidarność « dla wszystkich” - stwierdza prof. Modzelewski.
Tymczasem dla Mirosława Maciorowskiego dowodem na przetrwanie wspólnoty zrodzonej w Sierpniu'80 były wyniki wyborów do Sejmu kontraktowego oraz budowa społeczeństwa obywatelskiego w III RP. Warto więc przypomnieć, że frekwencja wyborcza 4 czerwca 1989 roku wyniosła zaledwie 62 proc. Wyniki wyborów świadczyły zaś po prostu o delegitymizacji obozu władzy. Z kolei słabość społeczeństwa obywatelskiego jest przez wielu badaczy uważana za jedną z ułomności polskiej transformacji.
Sierpień'80 jest mitem, który może być różnie interpretowany. Dla konserwatysty pierwsza "S" była po prostu patriotycznym i niepodległościowym zrywem. Dla liberała - przede wszystkim obywatelskim ruchem na rzecz praw człowieka, zaś dla ludzi lewicy - masowym ruchem pracowniczym. I wszystkie te trzy narracje są uprawnione. Na tym właśnie polegał fenomen Sierpnia'80. Dla mnie - co oczywiste - najbliższa jest ta trzecia opowieść o "Solidarności", mówiąca o samoorganizacji pracowników, wyrastająca z przyjętego na pierwszym zjeździe związku programu "Rzeczpospolita Samorządna", który był wielkim manifestem wolnościowego, demokratycznego i oddolnego socjalizmu. Przyjęty w grudniu 1989 roku kierunek przemian gospodarczych z tzw. terapią szokową na pewno nie wyrastał z aspiracji i dążeń robotników strajkujących dekadę wcześniej.
Wybierając jedną z opowieści o Sierpniu'80 - niepodległościową, liberalną lub lewicową, wybieramy także ocenę tego, co wydarzyło się później. To może nas dzielić. I nie ma w tym nic złego. Powinno nas jednak łączyć przekonanie, że wydarzenia sprzed 30 lat były ważną i pozytywną kartą naszej historii.
* Michał Syska - dyrektor Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle'a we Wrocławiu, członek zespołu "Krytyki Politycznej"
Marek Mutor: Idea wciąż aktualna
Co stało się w sierpniu 1980 roku? Bardzo dużo. Powstał ruch, ale też ucieleśniła się idea, dzięki której możliwe było zapoczątkowanie procesu prowadzącego do pozytywnych przemian w tej części świata. Z wątpliwymi tezami Jarosława Klebaniuka doskonale polemizowali Józef Pinior, Mirosław Maciorowski i Ludwik Turko. Natomiast ja chciałbym spojrzeć na wydarzenia sprzed 30 lat ze współczesnej perspektywy. Do dzisiaj bowiem możemy korzystać z owoców solidarnościowego zrywu. Na różne sposoby.
Po pierwsze wolność. Bez "Solidarności" nie byłoby wolności u nas i w tej części Europy. Kropka. Po drugie solidarność. Idea ciągle aktualna, często niedoceniana. Pomimo różnic światopoglądowych, wyznania czy profesji w 1980 roku ludzie potrafili być razem ze względu na większe dobro. Różnice poszły na bok, ponieważ pojawiły się warunki i cel, dla którego warto było ryzykować. Z tych wydarzeń płynie nauka, do której dzisiaj powinniśmy sięgać. Niestety, w życiu publicznym brakuje solidarności - konieczne w demokracji różnice koncepcji i programów zastąpiły całkowicie myślenie o wspólnych wartościach. Na poziomie obywatelskim jest nieco lepiej - potrafimy pomagać powodzianom z innej gminy. Ale to ciągle za mało.
Po trzecie historia. Piękna, wzruszająca, budująca wspólnotę Polaków. Sierpień '80 to moment historii, do którego możemy odwoływać się naprawdę wszyscy. Jest to równocześnie potencjalny atut Polski na arenie międzynarodowej. Solidarność to także Europa - jeśli ma być prawdziwie zjednoczona, nie może pominąć tego doświadczenia ze swojej historii. Boli mnie, że państwo polskie nie umiało dotąd wykorzystać tego skarbu. Z podziwem patrzę, jak Niemcy potrafią opowiadać o innym ważnym symbolu - murze berlińskim. W Polsce w 30. rocznicę Sierpnia nie wydarzyło się nic wielkiego, na międzynarodową skalę.
To tylko trzy najważniejsze sprawy. I jeszcze jedna - wrocławska. W zeszły piątek otworzyliśmy wystawę "Solidarny Wrocław", jak się okazuje, jedyną dużą rocznicową wystawę czasową w Polsce. Władysław Frasyniuk, Kornel Morawiecki, Józef Pinior i wielu innych ludzi obecnych na otwarciu, związanych z różnymi środowiskami, oceniło pozytywnie ten projekt. Okazuje się, że we Wrocławiu można mówić o historii ponad podziałami, w atmosferze budującej. Opowiadając o "Solidarności", zachęcamy do solidarności. W ciągu kilku dni wystawę odwiedziło kilka tysięcy osób. Widocznie jest to historia budząca zainteresowanie i potrzebna.
** Marek Mutor, dyrektor Ośrodka "Pamięć i Przyszłość", były radny miejski, były działacz wrocławskiego PiS
Na zakończenie dyskusji oddajemy głos ludziom urodzonym w latach 80. - Michałowi Sysce* i Markowi Mutorowi**
Michał Syska: Mit przeżył
Prof. Karol Modzelewski, jedna z najwybitniejszych postaci opozycji demokratycznej, tak opisywał atmosferę końca lat 80.: „Jak przyszły dwie fale strajków, to okazało się, że te strajki robią bardzo młodzi ludzie, którzy nie mają wiele wspólnego ani z »Solidarnością « z lat 1980-1981, ponieważ wtedy chodzili do szkoły, ani z »Solidarnością « podziemną, bo do niej nie należeli”. Dlaczego więc robotnicy w 1988 roku nawiązywali do „Solidarności”? „Bo mit przeżył. (...) I strajkujący, żeby kraj ich zrozumiał i poparł, musieli wołać nie tylko o podwyżkę, ale i o »solidarność « dla wszystkich” - stwierdza prof. Modzelewski.
Tymczasem dla Mirosława Maciorowskiego dowodem na przetrwanie wspólnoty zrodzonej w Sierpniu'80 były wyniki wyborów do Sejmu kontraktowego oraz budowa społeczeństwa obywatelskiego w III RP. Warto więc przypomnieć, że frekwencja wyborcza 4 czerwca 1989 roku wyniosła zaledwie 62 proc. Wyniki wyborów świadczyły zaś po prostu o delegitymizacji obozu władzy. Z kolei słabość społeczeństwa obywatelskiego jest przez wielu badaczy uważana za jedną z ułomności polskiej transformacji.
Sierpień'80 jest mitem, który może być różnie interpretowany. Dla konserwatysty pierwsza "S" była po prostu patriotycznym i niepodległościowym zrywem. Dla liberała - przede wszystkim obywatelskim ruchem na rzecz praw człowieka, zaś dla ludzi lewicy - masowym ruchem pracowniczym. I wszystkie te trzy narracje są uprawnione. Na tym właśnie polegał fenomen Sierpnia'80. Dla mnie - co oczywiste - najbliższa jest ta trzecia opowieść o "Solidarności", mówiąca o samoorganizacji pracowników, wyrastająca z przyjętego na pierwszym zjeździe związku programu "Rzeczpospolita Samorządna", który był wielkim manifestem wolnościowego, demokratycznego i oddolnego socjalizmu. Przyjęty w grudniu 1989 roku kierunek przemian gospodarczych z tzw. terapią szokową na pewno nie wyrastał z aspiracji i dążeń robotników strajkujących dekadę wcześniej.
Wybierając jedną z opowieści o Sierpniu'80 - niepodległościową, liberalną lub lewicową, wybieramy także ocenę tego, co wydarzyło się później. To może nas dzielić. I nie ma w tym nic złego. Powinno nas jednak łączyć przekonanie, że wydarzenia sprzed 30 lat były ważną i pozytywną kartą naszej historii.
* Michał Syska - dyrektor Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle'a we Wrocławiu, członek zespołu "Krytyki Politycznej"
Marek Mutor: Idea wciąż aktualna
Co stało się w sierpniu 1980 roku? Bardzo dużo. Powstał ruch, ale też ucieleśniła się idea, dzięki której możliwe było zapoczątkowanie procesu prowadzącego do pozytywnych przemian w tej części świata. Z wątpliwymi tezami Jarosława Klebaniuka doskonale polemizowali Józef Pinior, Mirosław Maciorowski i Ludwik Turko. Natomiast ja chciałbym spojrzeć na wydarzenia sprzed 30 lat ze współczesnej perspektywy. Do dzisiaj bowiem możemy korzystać z owoców solidarnościowego zrywu. Na różne sposoby.
Po pierwsze wolność. Bez "Solidarności" nie byłoby wolności u nas i w tej części Europy. Kropka. Po drugie solidarność. Idea ciągle aktualna, często niedoceniana. Pomimo różnic światopoglądowych, wyznania czy profesji w 1980 roku ludzie potrafili być razem ze względu na większe dobro. Różnice poszły na bok, ponieważ pojawiły się warunki i cel, dla którego warto było ryzykować. Z tych wydarzeń płynie nauka, do której dzisiaj powinniśmy sięgać. Niestety, w życiu publicznym brakuje solidarności - konieczne w demokracji różnice koncepcji i programów zastąpiły całkowicie myślenie o wspólnych wartościach. Na poziomie obywatelskim jest nieco lepiej - potrafimy pomagać powodzianom z innej gminy. Ale to ciągle za mało.
Po trzecie historia. Piękna, wzruszająca, budująca wspólnotę Polaków. Sierpień '80 to moment historii, do którego możemy odwoływać się naprawdę wszyscy. Jest to równocześnie potencjalny atut Polski na arenie międzynarodowej. Solidarność to także Europa - jeśli ma być prawdziwie zjednoczona, nie może pominąć tego doświadczenia ze swojej historii. Boli mnie, że państwo polskie nie umiało dotąd wykorzystać tego skarbu. Z podziwem patrzę, jak Niemcy potrafią opowiadać o innym ważnym symbolu - murze berlińskim. W Polsce w 30. rocznicę Sierpnia nie wydarzyło się nic wielkiego, na międzynarodową skalę.
To tylko trzy najważniejsze sprawy. I jeszcze jedna - wrocławska. W zeszły piątek otworzyliśmy wystawę "Solidarny Wrocław", jak się okazuje, jedyną dużą rocznicową wystawę czasową w Polsce. Władysław Frasyniuk, Kornel Morawiecki, Józef Pinior i wielu innych ludzi obecnych na otwarciu, związanych z różnymi środowiskami, oceniło pozytywnie ten projekt. Okazuje się, że we Wrocławiu można mówić o historii ponad podziałami, w atmosferze budującej. Opowiadając o "Solidarności", zachęcamy do solidarności. W ciągu kilku dni wystawę odwiedziło kilka tysięcy osób. Widocznie jest to historia budząca zainteresowanie i potrzebna.
** Marek Mutor, dyrektor Ośrodka "Pamięć i Przyszłość", były radny miejski, były działacz wrocławskiego PiS
Najnowsze wiadomości
-
Dzień Matki już w sobotę. Czekamy na życzenia dla mam
-
Żołnierze ostro strzelali. Na wirtualnej strzelnicy
-
Zbigniew Zamachowski: Wszystko jest w rękach ucznia
-
Kot Bobik kontra kot Dante: Pojedynek na ul. Szewskiej
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Pod zderzeniu busa z cysterną droga nr 5 odblokowana
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
O co walczyła "Solidarność" - mówią młodzi pol...
rhayader.pl
04.09.10, 01:40
Popatrzyłem na zdjęcia tych "młodych polityków" i już po mordach widać, że nic dobrego z nich nie wyrośnie. Od razu widać, że politycy...»
-
O co walczyła "Solidarność" - mówią młodzi pol...
korcia2000
04.09.10, 09:39
Myślę, że dr Klebaniuk ma dużo racji. Pamiętajmy, że konflikt w 1980 r. nierozpoczął się na Wybrzeżu tylko w Lublinie. I że poszło tam o podwyżkę cen wstołówce. Podobnie postulaty gdańskie »
-
O co walczyła "Solidarność" - mówią młodzi pol...
pawel_zet
07.09.10, 22:10
Strajki 1988 - o których wspomniał Michał - są istotne. Zorganizowali je ludzie odwołujący się do "S" jako do pewnego mitu. I chociaż to tak naprawdę być może właśnie tym strajkom »
Najczęściej czytane24 htydzień





