Józef Pinior: bez "Solidarności" bylibyśmy inni

Rozmawiał Wojciech Szymański
30.08.2010 , aktualizacja: 30.08.2010 18:22
A A A Drukuj
- Bez wątpienia w roku 1980 tworzyły się zręby naszej obecnej wspólnoty obywatelskiej. To było autentyczne i silne. Gdyby nie "Solidarność" i Sierpień '80, bylibyśmy dziś inni - mówi Józef Pinior, były działacz wrocławskiej opozycji demokratycznej
Józef Pinior
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Józef Pinior
- Z „Solidarności” roku 1980 pozostał szyld i związkowy aparat. Na pierwszą „Solidarność” patrzymy dziś przez pryzmat archiwalnych zdjęć i filmów. Ale ani wtedy, ani później związek nie był prawdziwą wspólnotą. Większość z 10 milionów jego członków w 1981 roku działała z pobudek konformistycznych - uważa dr Jarosław Klebaniuk, psycholog społeczny z Uniwersytetu Wrocławskiego. Czytaj więcej

Jego opinię prezentowaliśmy na łamach „Gazety” w sobotę. W poniedziałek z dr. Klebaniukiem polemizował nasz dziennikarz Mirosław Maciorowski. Pisał: „Jarosław Klebaniuk formułuje szereg ocen, które, przyznam, mnie zdziwiły. A najbardziej, że w 1980 roku Polacy nie stworzyli trwałej wspólnoty. Jestem przeciwnego zdania. Uważam, że największym sukcesem tego czasu nie było nawet założenie wolnych związków zawodowych, tylko właśnie stworzenie fundamentu wspólnoty obywatelskiej, na którym wszyscy dziś stoimy”. Maciorowski nazwał poglądy dr. Klebaniuka lewicowymi. Czytaj więcej

Dziś z oboma stanowiskami dyskutuje związany z lewicą Józef Pinior, uczestnik wydarzeń z roku 1980, były działacz wrocławskiej opozycji demokratycznej i były przewodniczący dolnośląskiej "Solidarności".

Rozmowa z Józefem Piniorem

Wojciech Szymański: Dr Jarosław Klebaniuk stawia tezę, że u podstaw protestów z roku 1980 i powstania "Solidarności" leżały przede wszystkim sprawy socjalne i ekonomiczne. Czy zgadza się Pan z taką oceną Sierpnia '80?

Józef Pinior*: To absurdalny pogląd. Historia i fenomen „Solidarności” nie są białą plamą, zostały bardzo solidnie opisane i zbadane nie tylko w Polsce, lecz także na świecie. Stawianie tezy, że protesty z sierpnia 1980 roku miały li tylko charakter ekonomiczny, jest nieuprawnione. Prawda bowiem jest taka, że „Solidarność” była ruchem robotniczym, który łączył kwestie socjalne z postulatami wolności politycznych, sprawiedliwości. Nie można tego wymazywać z historii i nie wolno obu spraw - postulatów ekonomicznych i wolnościowych - traktować odrębnie. One są ze sobą nierozerwalnie związane - w historii ruchu robotniczego, począwszy od XIX wieku, zawsze były.

Chcę też - jako człowiek lewicy - wyraźnie zaprotestować przeciwko stawianiu znaku równości pomiędzy poglądami doktora Klebaniuka a lewicą. Takiego porównania dokonał redaktor Maciorowski. Opinie wrocławskiego naukowca nie mają nic wspólnego z lewicowością. Idę o zakład, że od jego poglądu odcięliby się zarówno liderzy działających dziś partii lewicowych, jak i na przykład środowiska związane z "Krytyką Polityczną". Jak można powiedzieć, że krytyczny dla "Solidarności" pogląd dr. Klebaniuka jest lewicowy, skoro "Solidarność" to przecież także m.in. Jacek Kuroń, człowiek przez całe życie z lewicą związany.

Klebaniuk mówi, że "Solidarność" tworzyli ludzie o różnych poglądach. Jednocześnie według niego nie stworzyli oni wspólnoty, którą po latach nazwano właśnie fenomenem "Solidarności". Uważa, że z "S" z roku 1980 został szyld i aparat.

- Nie zgadzam się z tym. Jeśli chodzi o dzisiejszą działalność związku, to można ją krytykować, sam czasem to czynię, ale nie można zapominać, że jest to wciąż duży związek zawodowy, z którym trzeba się liczyć i który występuje w obronie praw pracowniczych, miejsc pracy. Oczywiście, że nie jest on tak potężny jak przed laty, ale nie zmienia to faktu, że wciąż pozostaje silną reprezentacją ludzi pracy. Natomiast całkowicie nie mogę pogodzić się z tezą, że po roku 1980 zostało tak mało, jak twierdzi doktor Klebaniuk.

On mówi, że sierpniowe postulaty, które w większości miały charakter ekonomiczny, nie zostały zrealizowane, bo po 1989 roku odeszły od nich wyrosłe z "Solidarności" elity rządzące.

- Teza, że z "Solidarności" tamtego czasu został tylko szyld i aparat, jest absurdalna. Mówię o tym nie tylko jako uczestnik tamtych wydarzeń. Bez wątpienia w roku 1980 tworzyły się zręby naszej obecnej wspólnoty obywatelskiej. To oczywiście nie było podręcznikowe społeczeństwo obywatelskie, jakie znamy dziś. Ale myśmy wtedy zaczęli budować więzi społeczne niepolegające wyłącznie na przynależności do jakiejś grupy etnicznej czy religijnej, tylko oparte na poczuciu obywatelskości.

To było autentyczne i silne. Uważam, że w jakimś sensie przetrwało do dziś, a było szczególnie ważne na początku lat 90., gdy tworzyła się wolna Polska. Sierpień '80 stał się ideowym i duchowym fundamentem polskiej demokracji. Dał nam godność i dumę z tego, że do zmian doprowadziliśmy sami, że nie wpłynęły na to jedynie - choć oczywiście bardzo ważne - procesy geopolityczne. "Solidarność" to był przecież ruch, w którym niezwykle ważną rolę pełniły dążenia wolnościowe. My do Europy nie przyszliśmy z pustymi rękami. Bez "Solidarności" i Sierpnia '80 bylibyśmy dziś inni.

* Józef Pinior - były działacz wrocławskiej opozycji demokratycznej, wraz z Władysławem Frasyniukiem w roku 1980 tworzył struktury dolnośląskiej "Solidarności"; w stanie wojennym poszukiwany listem gończym, aresztowany w 1983 roku. W latach 2004-2009 poseł do Parlamentu Europejskiego, teraz pracownik naukowy Uniwersytetu Ekonomicznego.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy