Trzeba wreszcie zinwentaryzować dolnośląskie zabytki

Beata Maciejewska
28.08.2010 , aktualizacja: 27.08.2010 21:49
A A A Drukuj
Na obrazie w kościele św. Marcina w Jaworze kilka dni temu odkryto sygnaturę Michaela Willmanna, najsławniejszego malarza Śląska.
Płótno przedstawiające Trójcę Świętą czekającą na Maryję jest już trzecim dziełem wielkiego mistrza baroku odnalezionym w tym roku. To nie cud, tylko efekt projektów naukowych stawiających sobie za cel poznanie i popularyzację śląskiej sztuk barokowej.

Dolny Śląsk jest prawdziwym skarbcem wypełnionym zabytkami najwyższej klasy. W całym kraju do rejestru zabytków architektury i budownictwa wpisano 61 213 obiektów, z tego 7675 z naszego regionu. Większość nie została porządnie zbadana. Po ponad 60 latach od wojny zdołano wydać tylko trzy tomy katalogu zabytków sztuki Śląska! Nawet najwspanialsze kościoły Wrocławia nie mają profesjonalnej dokumentacji fotograficznej, a co dopiero tak małe świątynie jak jaworska. Ratunkiem mogą być projekty naukowe prowadzone przez muzea regionalne przy wsparciu historyków sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego. Tak się właśnie stało w Jaworze.

Inspiracją do projektu, który dostał wsparcie finansowe ministra kultury, stał się fragment płótna przyniesiony dwa lata temu do muzeum przez lokalnego zbieracza osobliwości. Widać na nim tylko kawałek nóg i przepaskę na biodrach. A jednak żmudne śledztwo przeprowadzone przez pracowników jaworskiego muzeum dowiodło, że ten fragment płótna został wycięty z obrazu Willmanna "Ukrzyżowanie", wiszącego kiedyś w kaplicy zamkowej rodziny von Nostitz w Luboradzu. I to był początek następnego odkrycia. Tym razem w kościele św. Marcina.

- Teresa Chołubek-Spyt, dyrektor jaworskiego muzeum, postanowiła przygotować wystawę [będzie gotowa za miesiąc - red.] "Barokowy warsztat Michaela Willmanna pod lupą", pokazującą jego unikatową technikę malarską. Przygotowujemy katalog, badamy obrazy w okolicznych świątyniach - opowiada Arkadiusz Muła, historyk sztuki (kończy doktorat z barokowego malarstwa). Pod lupę został wzięty także kościół św. Marcina.

Za oględziny obrazów ołtarzowych Arkadiusz Muła zabrał się wraz z Marcinem Cibą, krakowskim konserwatorem specjalizującym się w renowacji dzieł Willmanna - to on odnowił na potrzeby wystawy przepiękny obraz Willmanna przedstawiający św. Jerzego, który z Lubiąża trafił na plebanię do Lubomierza.

Na jednym z płócien odkryli sygnaturę Willlmanna i datę "1688". - Zasłania ją kartusz podtrzymywany przez dwa rzeźbione putta. Sam obraz ukazujący scenę "Oczekiwania na Marię przez Trójcę Św. w otoczeniu Świętych" nie zwracał uwagi badaczy, bo znajduje się na wysokości ponad czterech metrów i można go dobrze obejrzeć tylko z ambony - tłumaczy Arkadiusz Muła. W kościele św. Marcina znajdują się jeszcze dwa płótna zdradzające pochodzenie z warsztatu Willmanna, ale bez dokładnych badań warstwy malarskiej nie można stwierdzić, kto jest ich autorem.

Być może czekają nas jeszcze większe odkrycia. Fundacja "Rariora artis", której przewodzi dr Magdalena Palica, realizuje obecnie przy współpracy z wrocławskimi historykami sztuki projekt "Śląskie kolekcje", w ramach którego badane są losy zaginionych lub zniszczonych dzieł sztuki znajdujących się niegdyś w rękach znanych śląskich mecenasów świeckich oraz kościelnych.

W tym roku powstał szlak kulturowy "Sztuka Michaela Willmanna w dawnym księstwie żagańskim", a planowane jest utworzenie szlaku na odcinku Jawor - Lusina. W Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze dyrektor Barbara Skoczylas-Stadnik przygotowuje obecnie wystawę o spuściźnie krzeszowskich cystersów. We wrześniu w Lubiążu zaprezentowana zostanie wystawa poświęcona tematyce 200 lat sekularyzacji opactwa lubiąskiego, a w połowie października w Jeleniej Górze odbędzie się międzynarodowa konferencja naukowa poświęcona dorobkowi artystycznemu terytoriów pogranicza czesko-łużycko-śląskiego. W całości dotyczy ona sztuki barokowej. Historycy sztuki pokażą, jakie skarby odkryli.

Komentuje Beata Maciejewska: Swego nie znamy

... sami nie wiemy, co posiadamy. Od końca wojny upłynęło już 65 lat. Najwyższy czas poznać dziedzictwo, nad którym jesteśmy zobowiązani sprawować pieczę. Ale żeby chronić skarby, trzeba najpierw wiedzieć, gdzie one są. Tymczasem sztuka śląskiego baroku jest wciąż mało znana.

Ludzie z pasją już są. Potrzebne jest wsparcie finansowe na badania i porządną dokumentację. Minister kultury przyznał pieniądze na wystawę i popularyzację sztuki "śląskiego Rembrandta", a dostał jeszcze oryginalnego "willmanna". To się nazywa dobra inwestycja.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów