Ile jest warta nowa karta? Skarbnik miasta o Urbancard
17.08.2010
, aktualizacja: 16.08.2010 21:43
Tylko dwa tygodnie zostały do likwidacji okresowych biletów MPK w formie papierowej. Od 1 września będzie można korzystać tylko z biletów elektronicznych. Do tej pory niewiele osób je jednak wyrobiło.
ZOBACZ TAKŻE
- Z dziennika znalezionego pod zepsutym biletomatem (30-12-10, 10:00)
- Pasażerowie skarżą się na psujące się biletomaty (05-10-10, 18:34)
- Kartę miejską można wyrabiać spokojniej. Do listopada (29-09-10, 12:18)
- Urbancard można odbierać we wszystkich placówkach BZ (01-09-10, 12:14)
- Miasto przedłużyło żywot biletów okresowych. O miesiąc (20-08-10, 11:42)
- Wrocławscy studenci nie muszą wyrabiać Urbancard (19-08-10, 08:00)
- The Story of Urban Card (18-08-10, 14:59)
- Wrocławianie nie chcą kupować Urbancard. Będą musieli (13-08-10, 09:00)
- Doładowanie karty miejskiej w kolizji z rowerzystami (24-06-10, 15:53)
- "Przyjazne miasto" a nieudany produkt urban card (15-06-10, 10:11)
- Doładuj kartę miejską w internecie i biletomacie (01-06-10, 10:13)
- Dotkniesz ekranu i doładujesz wrocławską kartę miejską (18-05-10, 15:40)
- Od wtorku we Wrocławiu wprowadzają bilet elektroniczny (10-05-10, 18:00)
- Wrocław wreszcie ma szansę na Kartę Miejską (01-12-09, 08:00)
- Wrocławska Karta Miejska tylko w wersji dla ubogich (13-10-09, 08:00)
- Wrocławianie szybko nie dostaną superbiletu (19-06-08, 07:00)
- Urzędnicy chcą karty miejskiej jak w Lizbonie (28-05-08, 20:39)
SERWISY
SONDAŻ
Na naszym forum internauci wyliczają minusy nowej przejazdówki. Marcin Urban, skarbnik miejski odpowiedzialny za wdrożenie projektu, przekonuje jednak, że warto mieć Urbancard.
Magda Nogaj: Zacznijmy od nazwy Urbancard, bo już ona budzi kontrowersje wśród pasażerów. Dlaczego karty nie można było nazwać po polsku?
Marcin Urban, skarbnik miejski: Ależ jest polska. Pełna nazwa brzmi Wrocławska Karta Miejska Urbancard. Samo Urbancard to tylko marka, logo. W języku angielskim urban znaczy miejski. Chcieliśmy ułatwić wymawianie nazwy turystom. Wybraliśmy ją poprzez głosowanie w zespole, który pracuje nad wdrożeniem Wrocławskiej Karty Miejskiej.
A jakie były inne propozycje?
- W sumie było kilkadziesiąt pomysłów, np. Magna Carta, czyli z łaciny wielka karta. Trudno powiedzieć, co autor miał na myśli, no, może poza historią. Trochę to napuszone. Potem WROcart oraz Wrocek, ale byłoby to nie do wymówienia dla obcokrajowców.
Ale to chyba nie jest karta dla turystów, skoro na jej wyrobienie trzeba czekać pięć dni.
- Karta jest także dla turystów, przecież można zamówić ją przez internet, strona jest w czterech językach: polskim, angielskim, francuskim i niemieckim. Potem wystarczy tylko zgłosić się po odbiór. Poza tym w maju i czerwcu karta była wydawana od ręki. Tylko teraz trwa to kilka dni, bo wszyscy zostawili sobie jej wyrobienie na ostatnią chwilę.
Może dlatego pasażerowie zwlekają, bo uzyskanie karty jest uciążliwe. Do tej pory wystarczyło pójść do kiosku i kupić bilet, a teraz trzeba zrobić sobie zdjęcie, złożyć wniosek i drugi raz zgłosić się po odbiór gotowej karty. Tymczasem nie zyskujemy żadnych dodatkowych udogodnień, bo karta pełni na razie wyłącznie rolę zwykłego biletu.
- Wyrobienie karty rzeczywiście jest kłopotliwe, ale to jednorazowa czynność. Wkrótce ten wysiłek zacznie procentować. Już teraz posiadacz karty ma pięcioprocentową zniżkę na korzystanie z aquaparku. Do końca roku chcemy, by kartą można było płacić za zakupy, przy wejściu do parku wodnego i ogrodu zoologicznego. W przyszłym roku będzie można opłacać nią parking oraz posługiwać się w bibliotekach.
Od początku mówiliśmy, że wdrożenie całego systemu trwać będzie półtora roku do dwóch lat. Nie da się z dnia na dzień wprowadzić na kartę wszystkich funkcji. To dopiero początek.
Dlaczego - dopóki karta nie ma innych funkcji - nie zostawiliście pasażerom możliwości wyboru: albo bilet papierowy, albo elektroniczny? Obawiacie się, że jeśli nie byłoby przymusu, nikt by nie kupił Urbancard?
- Urbancard nie kupuje się. Jest za darmo. Płaci się za sam bilet. Poza tym zostawiamy wybór: bilet jednorazowy pozostanie w formie papierowej.
To żadna alternatywa, bo ten bilet jest nieopłacalny, jeśli codziennie korzysta się z komunikacji miejskiej.
- Bilety papierowe, ich drukowanie i dystrybucja rocznie kosztują miasto około 8 mln zł. Są znacznie droższe niż ich wersja elektroniczna. Nie chcemy utrzymywać jednocześnie dwóch systemów. Tradycyjne przejazdówki są poza tym prostsze do sfałszowania. Wycofując je od 1 września, eliminujemy tę możliwość. W przypadku Urbancard możemy lepiej nadzorować, czy właściwie prowadzone są kontrole biletów, bo każda z nich jest rejestrowana przez system.
Z tego samego powodu już na etapie wyrabiania karty sprawdzacie, czy ktoś ma prawo do ulgi?
- Jak najbardziej.
Dlaczego nie pozostawicie tego użytkownikom? Przecież jeżeli kupię bilet ulgowy, a nie mam prawa z niego korzystać, to i tak przy najbliższej kontroli będę musiała zapłacić karę. Przez to sprawdzanie ulg długo był problem z kupnem biletów semestralnych.
- To ma służyć przejrzystości i szczelności systemu. Ulga jest wgrana na kartę i później nie trzeba już pokazywać legitymacji. Poza tym dzięki temu na pewno wzrosną dochody z biletów, a więc i pieniądze na poprawę komunikacji. Bilety semestralne też można już kupić bez żadnego kłopotu, nawet jeśli ktoś ma legitymację ważną tylko do końca września lub października. Po tym okresie pasażer będzie musiał po prostu okazać podczas kontroli, że przedłużył ważność legitymacji. Lepiej jednak, by zgłosił to w biurze Urbancard, bo wtedy nie będzie musiał wozić ze sobą dodatkowych dokumentów. Informacja o uldze zostanie umieszczona na karcie. Poza tym dzieci między 4. a 16. rokiem życia mają automatycznie wpisaną ulgę i nie muszą mieć legitymacji ani innych dokumentów.
Wielu pasażerów niepokoi to, że chcąc wyrobić sobie kartę, muszą podać oprócz imienia i nazwiska m.in. swój adres i numer PESEL. Po co wam takie informacje?
- Te dane potrzebne są w przypadku utracenia karty, np. jeśli ją zgubimy lub zostanie nam skradziona. Możemy wtedy odzyskać niewykorzystane na karcie środki, poza tym wyrobić duplikat. W przyszłości Urbancard będzie miała coraz to bogatsze zastosowanie. Wtedy będzie służyć za nasz identyfikator w systemach informatycznych należących do różnych instytucji. Proszę się nie martwić. Te dane są dobrze zabezpieczone.
Magda Nogaj: Zacznijmy od nazwy Urbancard, bo już ona budzi kontrowersje wśród pasażerów. Dlaczego karty nie można było nazwać po polsku?
Marcin Urban, skarbnik miejski: Ależ jest polska. Pełna nazwa brzmi Wrocławska Karta Miejska Urbancard. Samo Urbancard to tylko marka, logo. W języku angielskim urban znaczy miejski. Chcieliśmy ułatwić wymawianie nazwy turystom. Wybraliśmy ją poprzez głosowanie w zespole, który pracuje nad wdrożeniem Wrocławskiej Karty Miejskiej.
A jakie były inne propozycje?
- W sumie było kilkadziesiąt pomysłów, np. Magna Carta, czyli z łaciny wielka karta. Trudno powiedzieć, co autor miał na myśli, no, może poza historią. Trochę to napuszone. Potem WROcart oraz Wrocek, ale byłoby to nie do wymówienia dla obcokrajowców.
Ale to chyba nie jest karta dla turystów, skoro na jej wyrobienie trzeba czekać pięć dni.
- Karta jest także dla turystów, przecież można zamówić ją przez internet, strona jest w czterech językach: polskim, angielskim, francuskim i niemieckim. Potem wystarczy tylko zgłosić się po odbiór. Poza tym w maju i czerwcu karta była wydawana od ręki. Tylko teraz trwa to kilka dni, bo wszyscy zostawili sobie jej wyrobienie na ostatnią chwilę.
Może dlatego pasażerowie zwlekają, bo uzyskanie karty jest uciążliwe. Do tej pory wystarczyło pójść do kiosku i kupić bilet, a teraz trzeba zrobić sobie zdjęcie, złożyć wniosek i drugi raz zgłosić się po odbiór gotowej karty. Tymczasem nie zyskujemy żadnych dodatkowych udogodnień, bo karta pełni na razie wyłącznie rolę zwykłego biletu.
- Wyrobienie karty rzeczywiście jest kłopotliwe, ale to jednorazowa czynność. Wkrótce ten wysiłek zacznie procentować. Już teraz posiadacz karty ma pięcioprocentową zniżkę na korzystanie z aquaparku. Do końca roku chcemy, by kartą można było płacić za zakupy, przy wejściu do parku wodnego i ogrodu zoologicznego. W przyszłym roku będzie można opłacać nią parking oraz posługiwać się w bibliotekach.
Od początku mówiliśmy, że wdrożenie całego systemu trwać będzie półtora roku do dwóch lat. Nie da się z dnia na dzień wprowadzić na kartę wszystkich funkcji. To dopiero początek.
Dlaczego - dopóki karta nie ma innych funkcji - nie zostawiliście pasażerom możliwości wyboru: albo bilet papierowy, albo elektroniczny? Obawiacie się, że jeśli nie byłoby przymusu, nikt by nie kupił Urbancard?
- Urbancard nie kupuje się. Jest za darmo. Płaci się za sam bilet. Poza tym zostawiamy wybór: bilet jednorazowy pozostanie w formie papierowej.
To żadna alternatywa, bo ten bilet jest nieopłacalny, jeśli codziennie korzysta się z komunikacji miejskiej.
- Bilety papierowe, ich drukowanie i dystrybucja rocznie kosztują miasto około 8 mln zł. Są znacznie droższe niż ich wersja elektroniczna. Nie chcemy utrzymywać jednocześnie dwóch systemów. Tradycyjne przejazdówki są poza tym prostsze do sfałszowania. Wycofując je od 1 września, eliminujemy tę możliwość. W przypadku Urbancard możemy lepiej nadzorować, czy właściwie prowadzone są kontrole biletów, bo każda z nich jest rejestrowana przez system.
Z tego samego powodu już na etapie wyrabiania karty sprawdzacie, czy ktoś ma prawo do ulgi?
- Jak najbardziej.
Dlaczego nie pozostawicie tego użytkownikom? Przecież jeżeli kupię bilet ulgowy, a nie mam prawa z niego korzystać, to i tak przy najbliższej kontroli będę musiała zapłacić karę. Przez to sprawdzanie ulg długo był problem z kupnem biletów semestralnych.
- To ma służyć przejrzystości i szczelności systemu. Ulga jest wgrana na kartę i później nie trzeba już pokazywać legitymacji. Poza tym dzięki temu na pewno wzrosną dochody z biletów, a więc i pieniądze na poprawę komunikacji. Bilety semestralne też można już kupić bez żadnego kłopotu, nawet jeśli ktoś ma legitymację ważną tylko do końca września lub października. Po tym okresie pasażer będzie musiał po prostu okazać podczas kontroli, że przedłużył ważność legitymacji. Lepiej jednak, by zgłosił to w biurze Urbancard, bo wtedy nie będzie musiał wozić ze sobą dodatkowych dokumentów. Informacja o uldze zostanie umieszczona na karcie. Poza tym dzieci między 4. a 16. rokiem życia mają automatycznie wpisaną ulgę i nie muszą mieć legitymacji ani innych dokumentów.
Wielu pasażerów niepokoi to, że chcąc wyrobić sobie kartę, muszą podać oprócz imienia i nazwiska m.in. swój adres i numer PESEL. Po co wam takie informacje?
- Te dane potrzebne są w przypadku utracenia karty, np. jeśli ją zgubimy lub zostanie nam skradziona. Możemy wtedy odzyskać niewykorzystane na karcie środki, poza tym wyrobić duplikat. W przyszłości Urbancard będzie miała coraz to bogatsze zastosowanie. Wtedy będzie służyć za nasz identyfikator w systemach informatycznych należących do różnych instytucji. Proszę się nie martwić. Te dane są dobrze zabezpieczone.
1
2
następne »
Najnowsze wiadomości
-
Legnica: mężczyzna spłonął w pożarze w kamienicy
-
Paralotniarz omal się nie utopił, uratowali go wędkarze
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
-
Euroszpitale dla eurovipów. Mają w czym wybierać
-
Grupa działaczy Ruchu Palikota przechodzi do SLD
- 349 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Ile jest warta nowa karta? Skarbnik miasta o Ur...
maks-777
17.08.10, 09:14
Po prostu debil. W dodatku konsekwentny i nie dający się ze swego debilizmuwyprowadzić.W każdym cywilizowanym kraju zwykle od 20 lat można w byle automacie kupićkażdy rodzaj biletu. Dzienne,»
-
Ile jest warta nowa karta? Skarbnik miasta o Ur...
cioran89
17.08.10, 10:21
Dla mnie jest logiczne, że jak trzeba wyrobić 600 tysięcy kart, to nie może być wykonane od ręki. Ludzie przestańcie mówić, że karta jest wdrożona, bo będzie działać dopiero od 1 września.»
-
Czy już nie będzie możliwości wykupić 1 przejazdu?
mr.statler
17.08.10, 10:50
Albo ja czegoś nie rozumiem, albo nie dowidzę.Na stronie w zakładce Rodzaje biletów dostępowych minimalnym okresem jest 7 dni. Czy to znaczy , że jak chce przejechać raz tramwajem , to muszę»
Najczęściej czytane24 htydzień




