Wrocławska mecenas oskarżona o płatną protekcję
03.08.2010
, aktualizacja: 03.08.2010 21:11
Adwokat Monika J. odpowie przed sądem za to, że powołując się na wpływy w prokuraturze, obiecała rodzinie mężczyzny podejrzanego o usiłowanie oszustwa, iż za łapówkę uchroni go przed aresztowaniem. Kobieta przekonuje, że jest niewinna.
SERWISY
Mieszkaniec Lubina Arkadiusz M. był poszukiwany przez policję jako podejrzany o dokonanie kilku przestępstw, m.in. usiłowania oszustwa. Jego matka wynajęła adwokat Monikę J. z Wrocławia. Kobieta prowadziła równolegle kilka spraw Arkadiusza M. W przesłanym właśnie do sądu akcie oskarżenia przeciwko Monice J. lubińska prokuratura rejonowa przekonuje, że pani adwokat zaproponowała matce Arkadiusza M., iż jej syn nie pójdzie do aresztu, jeżeli zapłacą prokuratorowi prowadzącemu sprawę 3,5 tys. zł. Powoływała się przy tym na swoje znajomości w lubińskiej prokuraturze.
Matka podejrzanego zgodziła się i 1 lipca 2008 roku przekazała jej 4 tys. zł. Kobieta wierzyła, że 3,5 tys. zł będzie łapówką dla prokuratora. Zresztą Monika J. tego samego dnia miała ją zapewnić, że przekazała pieniądze prokuratorowi, a ten decyzję o poszukiwaniu Arkadiusza M. ma anulować i "wszystko załatwić z policją".
Arkadiusz M. przestał się ukrywać i wrócił do domu, gdzie został zatrzymany przez policję jako poszukiwany listem gończym.
Na sądowym korytarzu, kiedy wraz z prokuratorem czekali na rozprawę aresztową, ten podsłuchał, jak podejrzany mówił, że przecież matka dała łapówkę, więc nie powinien zostać aresztowany. Zawiadomił o tym przełożonego i wszczęto śledztwo. Jego wynikiem jest właśnie akt oskarżenia przeciwko mecenas Monice J. o płatną protekcję.
Kobieta nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że została pomówiona. Że przecież reprezentuje Arkadiusza M. w trzech innych sprawach, a 4 tys. zł, które dostała od jego matki, stanowiły jej honorarium. W styczniu 2009 roku sąd dyscyplinarny zawiesił ją w wykonywaniu zawodu adwokata. Teraz jej sprawę osądzi Sąd Rejonowy w Lubinie. Grozi jej nawet osiem lat więzienia.
Matka podejrzanego zgodziła się i 1 lipca 2008 roku przekazała jej 4 tys. zł. Kobieta wierzyła, że 3,5 tys. zł będzie łapówką dla prokuratora. Zresztą Monika J. tego samego dnia miała ją zapewnić, że przekazała pieniądze prokuratorowi, a ten decyzję o poszukiwaniu Arkadiusza M. ma anulować i "wszystko załatwić z policją".
Arkadiusz M. przestał się ukrywać i wrócił do domu, gdzie został zatrzymany przez policję jako poszukiwany listem gończym.
Na sądowym korytarzu, kiedy wraz z prokuratorem czekali na rozprawę aresztową, ten podsłuchał, jak podejrzany mówił, że przecież matka dała łapówkę, więc nie powinien zostać aresztowany. Zawiadomił o tym przełożonego i wszczęto śledztwo. Jego wynikiem jest właśnie akt oskarżenia przeciwko mecenas Monice J. o płatną protekcję.
Kobieta nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że została pomówiona. Że przecież reprezentuje Arkadiusza M. w trzech innych sprawach, a 4 tys. zł, które dostała od jego matki, stanowiły jej honorarium. W styczniu 2009 roku sąd dyscyplinarny zawiesił ją w wykonywaniu zawodu adwokata. Teraz jej sprawę osądzi Sąd Rejonowy w Lubinie. Grozi jej nawet osiem lat więzienia.
Najnowsze wiadomości
-
Dzień Matki już w sobotę. Czekamy na życzenia dla mam
-
Żołnierze ostro strzelali. Na wirtualnej strzelnicy
-
Zbigniew Zamachowski: Wszystko jest w rękach ucznia
-
Kot Bobik kontra kot Dante: Pojedynek na ul. Szewskiej
-
Na zakupy do galerii z prezydentem Wałęsą [FELIETON]
-
Pod zderzeniu busa z cysterną droga nr 5 odblokowana
-
"To nie kwestia ego". Czarnecki na otwarciu Sky Tower [FOTO]
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Wrocławska mecenas oskarżona o płatną protekcję
j-50
04.08.10, 06:37
Prawda jest taka, że w Polsce tylko ryby nie biorą. Czepiają się zaś koniaczku dla psora. A ja strasznie koniaku nie lubię.»
Najczęściej czytane24 htydzień




