Szlaki Dolnego Śląska: Świat widziany z szybowca
03.08.2010
, aktualizacja: 03.08.2010 21:05
- Latamy, bo daje to niesamowitą frajdę lub chcemy zrealizować marzenia z dzieciństwa. Skaczemy, bo chcemy się bać i nigdy z ziemi nie zobaczymy tego, co widać z góry - opowiadają dolnośląscy instruktorzy szybownictwa, skoków ze spadochronem i lotniarstwa
ZOBACZ TAKŻE
- Technikum mechanicznie uruchomiło podniebną specjalizację (05-08-10, 13:55)
- Szlaki Dolnego Śląska: Nie lubię płaskich tras (27-07-10, 21:51)
- Szlaki Dolnego Śląska: Kajakiem swobodnie i bez tłoku (20-07-10, 18:23)
- Szlaki Dolnego Śląska: konno przez góry i lasy (13-07-10, 19:09)
SERWISY
Dolnośląskie aerokluby mogą pochwalić się długimi tradycjami szybowcowymi. We Wrocławiu 50 lat temu swoją karierę lotnika, właśnie od szybowców, zaczynał jedyny polski kosmonauta gen. Mirosław Hermaszewski. W ciągu roku we Wrocławiu i Jeleniej Górze szkoli się około 50 osób.
Jerzy Musiał, instruktor szybowcowy wrocławskiego aeroklubu z niemal 60-letnim doświadczeniem: - Najstarszy uczestnik kursu miał 62 lata. Wielu dorosłych przychodzi do nas, bo chce zrealizować dziecięce marzenia o lataniu. Większość szkolenie traktuje jako jednorazową przygodę, ale są tacy, którzy znajdują w tym swoje hobby. Przychodzą też młodzi ludzie, którzy chcą być lotnikami, i karierę zaczynają właśnie od szybowców.
Podstawowe szkolenie szybowcowe trwa około trzech tygodni. W tym czasie kursanci mają 40 godzin zajęć teoretycznych z instruktorami oraz wykonują 60 lotów treningowych. Kurs kończy się odbyciem 10 samodzielnych lotów. - Wrażenia, jakie towarzyszą lotom szybowcem, są niesamowite. Szybownicy potrafią spędzić w powietrzu cały dzień. Latając w górach, mamy możliwość wznosić się na wysokości nawet sześciu kilometrów. Bywa, że podlatują do nas ptaki: bociany lub jastrzębie - opowiada Krzysztof Kłosowski, instruktor szybowcowy z Jeleniej Góry.
Musiał: - Nie ma dwóch takich samych lotów na szybowcu. W ciągu dnia można przelecieć nawet 750 kilometrów i osiągać prędkość nawet do 200 kilometrów na godzinę. Szybowce to najpiękniejsze, co może być w lotnictwie.
Na spadochronie do Odry
W jeleniogórskim i wrocławskim aeroklubie można też spróbować skoków ze spadochronem. - W ciągu roku swój pierwszy skok na lotnisku w Szymanowie oddaje około 100 osób, na dalsze skakanie decyduje się co 10. z nich - mówi Jacek "Azja" Brzeziński, instruktor spadochronowy z Wrocławia.
Aby skoczyć ze spadochronem, trzeba skończyć 16 lat. - Najstarszy czynny skoczek we Wrocławiu ma 75 lat. Skacze od 1953 roku. Aktualnie jest w trakcie rehabilitacji, ale jak wyzdrowieje, to pewnie będzie dalej skakał - zapewnia Brzeziński. - Idąc na kurs spadochronowy, płacimy, żeby się bać. Niektórzy kursanci chcą porównać to doznanie np. ze skokami na bungee.
Skoczkowie uczniowie mogą skakać tylko na lotniskach i pod okiem instruktorów. Po oddaniu minimum 50 skoków z samodzielnym otwarciem czaszy spadochronu można przystąpić do egzaminu, po którym można skakać samodzielnie.
- To hobby wymaga czasu i pieniędzy. Jeśli ktoś jest dobry, to już po 100 skokach wyląduje na stadionie. Mój tysięczny skok wykonałem na plac, na którym dzisiaj stoi galeria handlowa przy pl. Grunwaldzkim - wspomina Brzeziński. Na koncie ma 5659 skoków.
W 2008 roku Brzeziński wygrał w australijskim Toogoolawah mistrzostwa świata w skoku na celność. Skakał również na barkę zacumowaną na Wiśle, na wrocławski Rynek, do Odry i na lodowiec w Szwajcarii.
Na lotni jak ptak
W Aeroklubie Ziemi Wałbrzyskiej można przejść kurs pilotażu lotni. Nauka odbywa się w trzech etapach, a po wylataniu 10 godzin można przystąpić do egzaminu na pełnoprawnego pilota.
- Latanie na lotni jest dość trudne. Nie wszyscy są w stanie się tego nauczyć. Potrzeba dużo czasu i cierpliwości. Latanie nie jest naturalną czynnością dla człowieka. Ucząc się tego, musi robić wiele rzeczy wbrew sobie - mówi Andrzej Bińkowski, wiceprezes Aeroklubu Ziemi Wałbrzyskiej. - Mimo to warto spróbować. Nasi piloci latają w okolicach Śnieżki i zamku Książ. Duże wrażenie robi oglądanie z powietrza górskich wąwozów - dodaje.
Niezwykłe jest oglądanie zachodu słońca na wysokości około 400 metrów nad ziemią. - Na ziemi jest już szaro, a w powietrzu rozpoczyna się prawdziwy festiwal światła. Wielu lotniarzy lata wieczorami, by to zobaczyć. Ludzie, którzy chcą przekonać się na własne oczy, jaki to widok, zapisują się na loty w tandemie - opowiada Bińkowski.
Niestety, na Dolnym Śląsku nie ma wielu miejsc, gdzie można swobodnie polatać na lotniach. Lotniarze z Wałbrzycha i okolic korzystają najczęściej z szybowiska w Mieroszowie. Miejsca do latania na lotniach i paralotniach są też w Kowarach, Rudniku i Wołowej Górze.
- Nasi lotniarze nie mogą swobodnie korzystać ze stoków narciarskich jak w Czechach lub Niemczech. Tam lotniarze wjeżdżają kolejką na szczyt i latają bez przeszkód - mówi Bińkowski.
Ale lotniarstwo staje się coraz bardziej modnym sportem. W wałbrzyskim aeroklubie szkolenia przeszli m.in. ksiądz, jeden z wojewodów, kilku prezydentów miast i przedsiębiorców.
- Latają młodzi i starzy, łączy ich pasja. Nikt nie szuka w tym sporcie ekstremalnych wrażeń. Chodzi raczej o oderwanie się od codzienności. W powietrzu jest spokojnie, można tam świetnie wypocząć - przekonuje Bińkowski.
Jerzy Musiał, instruktor szybowcowy wrocławskiego aeroklubu z niemal 60-letnim doświadczeniem: - Najstarszy uczestnik kursu miał 62 lata. Wielu dorosłych przychodzi do nas, bo chce zrealizować dziecięce marzenia o lataniu. Większość szkolenie traktuje jako jednorazową przygodę, ale są tacy, którzy znajdują w tym swoje hobby. Przychodzą też młodzi ludzie, którzy chcą być lotnikami, i karierę zaczynają właśnie od szybowców.
Podstawowe szkolenie szybowcowe trwa około trzech tygodni. W tym czasie kursanci mają 40 godzin zajęć teoretycznych z instruktorami oraz wykonują 60 lotów treningowych. Kurs kończy się odbyciem 10 samodzielnych lotów. - Wrażenia, jakie towarzyszą lotom szybowcem, są niesamowite. Szybownicy potrafią spędzić w powietrzu cały dzień. Latając w górach, mamy możliwość wznosić się na wysokości nawet sześciu kilometrów. Bywa, że podlatują do nas ptaki: bociany lub jastrzębie - opowiada Krzysztof Kłosowski, instruktor szybowcowy z Jeleniej Góry.
Musiał: - Nie ma dwóch takich samych lotów na szybowcu. W ciągu dnia można przelecieć nawet 750 kilometrów i osiągać prędkość nawet do 200 kilometrów na godzinę. Szybowce to najpiękniejsze, co może być w lotnictwie.
Na spadochronie do Odry
W jeleniogórskim i wrocławskim aeroklubie można też spróbować skoków ze spadochronem. - W ciągu roku swój pierwszy skok na lotnisku w Szymanowie oddaje około 100 osób, na dalsze skakanie decyduje się co 10. z nich - mówi Jacek "Azja" Brzeziński, instruktor spadochronowy z Wrocławia.
Aby skoczyć ze spadochronem, trzeba skończyć 16 lat. - Najstarszy czynny skoczek we Wrocławiu ma 75 lat. Skacze od 1953 roku. Aktualnie jest w trakcie rehabilitacji, ale jak wyzdrowieje, to pewnie będzie dalej skakał - zapewnia Brzeziński. - Idąc na kurs spadochronowy, płacimy, żeby się bać. Niektórzy kursanci chcą porównać to doznanie np. ze skokami na bungee.
Skoczkowie uczniowie mogą skakać tylko na lotniskach i pod okiem instruktorów. Po oddaniu minimum 50 skoków z samodzielnym otwarciem czaszy spadochronu można przystąpić do egzaminu, po którym można skakać samodzielnie.
- To hobby wymaga czasu i pieniędzy. Jeśli ktoś jest dobry, to już po 100 skokach wyląduje na stadionie. Mój tysięczny skok wykonałem na plac, na którym dzisiaj stoi galeria handlowa przy pl. Grunwaldzkim - wspomina Brzeziński. Na koncie ma 5659 skoków.
W 2008 roku Brzeziński wygrał w australijskim Toogoolawah mistrzostwa świata w skoku na celność. Skakał również na barkę zacumowaną na Wiśle, na wrocławski Rynek, do Odry i na lodowiec w Szwajcarii.
Na lotni jak ptak
W Aeroklubie Ziemi Wałbrzyskiej można przejść kurs pilotażu lotni. Nauka odbywa się w trzech etapach, a po wylataniu 10 godzin można przystąpić do egzaminu na pełnoprawnego pilota.
- Latanie na lotni jest dość trudne. Nie wszyscy są w stanie się tego nauczyć. Potrzeba dużo czasu i cierpliwości. Latanie nie jest naturalną czynnością dla człowieka. Ucząc się tego, musi robić wiele rzeczy wbrew sobie - mówi Andrzej Bińkowski, wiceprezes Aeroklubu Ziemi Wałbrzyskiej. - Mimo to warto spróbować. Nasi piloci latają w okolicach Śnieżki i zamku Książ. Duże wrażenie robi oglądanie z powietrza górskich wąwozów - dodaje.
Niezwykłe jest oglądanie zachodu słońca na wysokości około 400 metrów nad ziemią. - Na ziemi jest już szaro, a w powietrzu rozpoczyna się prawdziwy festiwal światła. Wielu lotniarzy lata wieczorami, by to zobaczyć. Ludzie, którzy chcą przekonać się na własne oczy, jaki to widok, zapisują się na loty w tandemie - opowiada Bińkowski.
Niestety, na Dolnym Śląsku nie ma wielu miejsc, gdzie można swobodnie polatać na lotniach. Lotniarze z Wałbrzycha i okolic korzystają najczęściej z szybowiska w Mieroszowie. Miejsca do latania na lotniach i paralotniach są też w Kowarach, Rudniku i Wołowej Górze.
- Nasi lotniarze nie mogą swobodnie korzystać ze stoków narciarskich jak w Czechach lub Niemczech. Tam lotniarze wjeżdżają kolejką na szczyt i latają bez przeszkód - mówi Bińkowski.
Ale lotniarstwo staje się coraz bardziej modnym sportem. W wałbrzyskim aeroklubie szkolenia przeszli m.in. ksiądz, jeden z wojewodów, kilku prezydentów miast i przedsiębiorców.
- Latają młodzi i starzy, łączy ich pasja. Nikt nie szuka w tym sporcie ekstremalnych wrażeń. Chodzi raczej o oderwanie się od codzienności. W powietrzu jest spokojnie, można tam świetnie wypocząć - przekonuje Bińkowski.
Najnowsze wiadomości
-
Dzisiaj Kuchar, jutro Hołowczyc i Koksu. Trwa Auto Show
-
Wygraj wejściówkę i spotkaj się z Agnieszką Holland
-
Takie auta zobaczysz na targach motoryzacyjnych [FOTO]
-
Euroszpitale dla eurovipów. Mają w czym wybierać
-
Grupa działaczy Ruchu Palikota przechodzi do SLD
-
Ponad 160 firm walczy o unijne dotacje, a budżet mały
-
Cyfrowa łączność na kolei? Będą testy na Dolnym Śląsku
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Szlaki Dolnego Śląska: Świat widziany z szybowca
ainabs
04.08.10, 08:06
WitamJak dla mnie zabrakło najważniejszej informacji, mianowicie podania cen, poza napisaniem że jest to drogie.»
-
A paralotnie to nie istnieją?
uniwr
04.08.10, 16:14
Jak już autor poleca szkolenie na lotni w Wałbrzychu, to wykazuje się kompletnąnieznajomością tematu. Wrocławiakowi naprawdę lepiej, taniej i bliżej jestwyszkolić się na paralotni w »
-
Re: Szlaki Dolnego Śląska: Świat widziany z szybo
alto11
04.08.10, 16:19
Temu instruktorowi z wrocławia to ja bym we wszystko nie wierzył.Świetnie się kiedyś umiał przymocować do odpowiednich instytucji opiekujących się nami za komuny i teraz chyba też. »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć