Wstyd tego nie znać: kościół w Żórawinie
30.07.2010
, aktualizacja: 30.07.2010 20:04
Protestancki szlachcic ufundował tak okazałe wyposażenie i wystrój kościołowi, że wprawiły one w zdumienie członków Komisji Redukcyjnej podczas przejęcia kościoła przez katolików w 1654 roku. Dziś ze świetności świątyni pozostało to, czego nie dało się z niej wynieść, a i tak zachwyca klasą i rozmachem przedsięwzięcia
ZOBACZ TAKŻE
- Wstyd nie znać, szkoda nie wiedzieć: Śląski Wawel (20-08-10, 18:00)
- Wstyd tego nie znać: Chojnik - urok ruin i legend (12-08-10, 18:27)
- Wstyd tego nie znać: Lancelot i Ginewra z Siedlęcina (06-08-10, 18:54)
- Wademekum globtrotera: Gdy parzy kierownica roweru (01-08-10, 20:27)
- Wstyd nie wiedzieć, szkoda nie znać - Dobromierz (16-07-10, 21:14)
SERWISY
Żórawinę, oddaloną o kilkanaście kilometrów od Wrocławia, turyści odwiedzają rzadko. Wieś ma długą historię, której ślady odnotowują dokumenty już w XII wieku. Niegdyś stały tu dwór i bogate folwarki, a do dziś przetrwał gotycki obronny kościół Świętej Trójcy. Skromna bryła nie zapowiada bogactwa wnętrza kryjącego niezwykły skarb - malowidła i wyposażenie stworzone przez najlepszych twórców doby manieryzmu. Najwybitniejsze dzieła tego czasu powstawały w Pradze, na dworze władającego Śląskiem Rudolfa II, cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, króla Czech i Węgier. To właśnie tam zawrotną karierę zrobił skromny, ale wyedukowany ród Hanniwaldtów. Z pięciu synów sukiennika z Bolesławca jeden zmarł młodo, drugi uchodził za naukowca, jeździł na wyprawy do Konstantynopola, przez 11 lat sprawował urząd burmistrza rodzinnego miasta. Kolejny brat wżenił się w bogatą rodzinę w Dolnej Austrii, następny po studiach medycznych w Wittenberdze zrobił karierę na praskim dworze. Za to najmłodszy, Simon, zdobył tytuł doktora prawa na uniwersytecie we Frankfurcie nad Odrą, wrócił do Bolesławca, by wziąć ślub, jednak jego wybranka została porwana przez Valentina Bibrana i została matką jego licznego potomstwa. Simon ożenił się ponownie i w 1561 roku udał się do Pragi, gdzie został rzecznikiem praw mieszkańców Bolesławca. Zatrudnił się w Kamerze Śląskiej, odpowiedniku dzisiejszego urzędu wojewódzkiego, i z czasem stał się jej kanclerzem. Jego wpływy wzrosły, gdy biskupem wrocławskim został Martin von Gerstman, kuzyn i przyjaciel z dzieciństwa. Gromadził posiadłości ziemskie, wśród których znalazła się Żórawina. Ale to nie Simon, a jego synowie przyczynili się do powstania tu perły manieryzmu. Pierworodny Andreas, też prawnik kształcony we Frankfurcie i w Padwie, to szara eminencja dworu Rudolfa II. Karierę zaczął od przejścia na katolicyzm oraz pracy w kancelarii biskupa Andreasa Jerina, z czasem zajmował coraz wyższe szczeble w hierarchii urzędniczej państwa Habsburgów. Piął się po nich dzięki makiawelizmowi i protekcjom, stając się tajnym radcą Cesarstwa, ministrem stanu. Przyjaźnił się z humanistami i artystami wiodącymi prym w Pradze i to prawdopodobnie to on wspomógł brata w tworzeniu śląskiego arcydzieła w Żórawinie. Adam, też służący Habsburgom, pozostał protestantem. Postanowił przetworzyć gotycki, otoczony fosą kościół w dzieło wyjątkowe. Zatrudnił najwybitniejszych twórców z Wrocławia oraz sprowadził z Pragi dzieła najznamienitszych autorów ówczesnego czasu - choćby "Chrzest Chrystusa" Bartolomeusa Sprangera czy odlaną z brązu rzeźbę "Biczowanie Chrystusa" Andriena de Vries. Wydał fortunę.
Kościół do lat 50. ubiegłego stulecia opierał się przeciwnościom historii - przetrwał konflikty religijne i przemarsze wojsk. Jego wyposażenie rozdysponowano do zbiorów muzealnych Warszawy oraz Wrocławia. W świątyni pozostało to, co ściśle związano z architekturą: płaskorzeźby fantastycznych stworów strzegące portali, kamienna ambona oraz chrzcielnica. Do dziś podziwiać można freski na sklepieniach. Ich program ikonograficzny to pełen aluzji wykład moralizatorsko-teologiczny w duchu Marcina Lutra. Uzupełnieniem dekoracji ściennej jest cykl malowideł pokrywających balustradę empory szlacheckiej, którego twórca bazował na najpopularniejszym grafikach ówczesnej protestanckiej Europy.
Buta Adama Hanniwaldta, oparta na protekcji i przywilejach przyznanych przez cesarza - podlegał jedynie monarszemu Urzędowi Zwierzchniemu, występował na równi z właścicielami dziesięciu śląskich państw i majątków - drażniła władze Wrocławia i doprowadziła szlachcica nuworysza do klęski. Przywileje nadane przez Rudolfa II zostały cofnięte przez jego następcę Macieja I, stracił Żórawinę, zmarł w zapomnieniu w 1632 roku.
Wstyd tego nie znać
Zabytków na Dolnym Śląsku mamy tysiące. Niektóre są obowiązkowym punktem w programie wycieczek krajoznawczych, niektóre, jak choćby Kościoły Pokoju, wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Coraz lepszą promocję mają monumentalne założenia klasztorne zakonu Cystersów, miasta także kuszą swoimi atrakcjami turystycznymi. Ciągle jednak wiele jeszcze jest miejsc niezwykle ważnych historycznie i pięknych, które wciąż pozostają na uboczu głównych tras turystycznych.
Chcemy je Wam polecić, bo naprawdę wstyd ich nie znać!
Kościół do lat 50. ubiegłego stulecia opierał się przeciwnościom historii - przetrwał konflikty religijne i przemarsze wojsk. Jego wyposażenie rozdysponowano do zbiorów muzealnych Warszawy oraz Wrocławia. W świątyni pozostało to, co ściśle związano z architekturą: płaskorzeźby fantastycznych stworów strzegące portali, kamienna ambona oraz chrzcielnica. Do dziś podziwiać można freski na sklepieniach. Ich program ikonograficzny to pełen aluzji wykład moralizatorsko-teologiczny w duchu Marcina Lutra. Uzupełnieniem dekoracji ściennej jest cykl malowideł pokrywających balustradę empory szlacheckiej, którego twórca bazował na najpopularniejszym grafikach ówczesnej protestanckiej Europy.
Buta Adama Hanniwaldta, oparta na protekcji i przywilejach przyznanych przez cesarza - podlegał jedynie monarszemu Urzędowi Zwierzchniemu, występował na równi z właścicielami dziesięciu śląskich państw i majątków - drażniła władze Wrocławia i doprowadziła szlachcica nuworysza do klęski. Przywileje nadane przez Rudolfa II zostały cofnięte przez jego następcę Macieja I, stracił Żórawinę, zmarł w zapomnieniu w 1632 roku.
Wstyd tego nie znać
Zabytków na Dolnym Śląsku mamy tysiące. Niektóre są obowiązkowym punktem w programie wycieczek krajoznawczych, niektóre, jak choćby Kościoły Pokoju, wpisane są na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Coraz lepszą promocję mają monumentalne założenia klasztorne zakonu Cystersów, miasta także kuszą swoimi atrakcjami turystycznymi. Ciągle jednak wiele jeszcze jest miejsc niezwykle ważnych historycznie i pięknych, które wciąż pozostają na uboczu głównych tras turystycznych.
Chcemy je Wam polecić, bo naprawdę wstyd ich nie znać!
Najnowsze wiadomości
-
Gintrowski i młodzi artyści zaśpiewają o AK [WIDEO]
-
Best in show: najpiękniejsze spojrzenia naszych kotów
-
Miłobędzka zawsze stała z boku. To będzie jej rok
-
Historyczne wizerunki Dolnego Śląska [STARE RYCINY]
-
Maja Włoszczowska gwiazdą filmową? Wybrała igrzyska
-
Zbadaj sobie aurę. Targi niezwykłości w Hali Stulecia
-
Jeśli taksówki żółte, to pan prezydent na niebiesko
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Wakacje z "Gazetą". Odwiedź kościół w Żórawinie
dolnoslonzok
01.08.10, 07:09
Kiedy Warszawka odda zagrabione na całym Śląsku zabytki?»
Najczęściej czytane24 htydzień





