Porozumienie na murze, czyli od skandalu do współpracy
31.07.2010
, aktualizacja: 30.07.2010 17:55
Na podwórku przy ul. Nowowiejskiej, tuż za domem Edyty Stein, murale malują razem 18-letni Patryk i 26-letni Turron Patterson, czarnoskóry artysta z Nowego Orleanu. Obrazy, jakie tam powstają, to szczęśliwy finał skandalu z antysemickim napisem
ZOBACZ TAKŻE
- Porozumienie na murze, czyli sztuka nie musi dzielić (18-07-10, 20:37)
- Zagraniczni artyści odebrali trudną lekcję tolerancji (15-07-10, 22:00)
Zaczęło się niezbyt przyjemnie - dwa tygodnie temu mural, nad którym pracowali zaproszeni przez Towarzystwo im. Edyty Stein artyści z Polski, Niemiec i ze Stanów Zjednoczonych, został spaskudzony napisem "Jebać Żydów", który pojawił się dzień po tym, jak podwórko odwiedził Lee Feinstein, ambasador USA w Polsce. Skandal wisiał w powietrzu - na miejscu pojawiła się straż miejska, o sprawie napisała "Gazeta".
- Ale postanowiliśmy nie wzywać policji - zaznacza Dominik Ptak, dyrektor Towarzystwa. - Taka interwencja nie rozwiązałaby problemu, a tylko zwiększyłaby barierę między nami a dzieciakami z sąsiedztwa, które pewnie stały za tą akcją. Wyszliśmy z założenia, że sami załatwimy tę sprawę najlepiej.
Rozwiązaniem okazało się wspólne działanie - artyści z nowoorleańskiej organizacji Ya/Ya pod kierownictwem Jany Napoli wspólnie z dzieciakami malują obraz na murze za Domem Edyty Stein. Znalazło się na nim wszystko, co bliskie młodym twórcom i co kojarzy im się z Wrocławiem. W akcji bierze udział troje artystów (obok Jany także Turron Patterson i Madania Graves z Nowego Orleanu) i 13 dzieciaków z sąsiedztwa. Na murze znalazły się m.in. trzy herby Śląska Wrocław, nad którymi pracują razem z Turronem Patryk i Damian, pudel dziewięcioletniej Laury, która marzy o własnym psie i właśnie odkryła, że lubi się paćkać farbami, miś 10-letniej Karoliny, jej ulubiona maskotka oraz serce z kluczykiem 11-letniej Oli ("bo się zakochałam, ale ten ktoś mnie nie kocha, więc chciałabym mieć kluczyk do jego serca" - tłumaczy). Będą też piłka i samochody, żeby obraz nie stał się zbytnio dziewczyński. Kamila i Weronika wpadły na pomysł, żeby na gałęziach namalowanego drzewa znalazły się imiona wszystkich, którzy pracowali nad muralem.
Jana Napoli jest zachwycona współpracą z dzieciakami z wrocławskiego Śródmieścia: - Mają w sobie prawdziwie niezależnego ducha - mówi artystka. Założona przez nią organizacja Ya/Ya pomaga młodym ludziom odkrywać w sobie talenty. - I widać, że czują się bezpiecznie na tym podwórku i w swoim towarzystwie. Mają mnóstwo energii. Łatwo je pokochać.
Nikt już nie szuka winnego tamtego zamieszania. Być może jest nim jeden z autorów obrazu na murze, ale dziś nie ma to już żadnego znaczenia. O to, dlaczego wulgarny napis pojawił się na podwórku przy Nowowiejskiej, pytam Patryka. - Może ktoś nie chciał, żeby zamalowywać jego podwórko? - odpowiada pytaniem. - Może zareagował, bo ktoś zajął jego teren?
Przyznaje, że teraz dzięki obrazom na murach czuje, że na podwórku zrobiło się fajnie, kolorowo. - Teraz jest nasze, wspólne - mówi i dodaje, że dzięki akcji wszyscy poczuli się bardziej u siebie. Ale gwarancji, że efekt ich pracy nie zostanie popsuty, nie potrafi dać: - Może i to ktoś kiedyś zasmaruje. Ale na pewno nie my. Bo to jest nasze.
- Może dziwnie to zabrzmi, ale jestem zadowolony, że ten wulgarny napis pojawił się na murze - mówi dyrektor Ptak. - Oczywiście cały ten incydent nie był przyjemny, ale spowodował coś szalenie pozytywnego. Uświadomiliśmy sobie, że działamy w bardzo konkretnym otoczeniu, które musimy brać pod uwagę. Z drugiej strony dla dzieciaków, które mieszkają w okolicy, przestaliśmy być obcy. Teraz możemy powiedzieć, że podwórko jest nasze, wspólne - dodaje.
Aleksandra Konopko z Towarzystwa: - Zanim to się wydarzyło, wejście do Domu było tylko od ulicy. Teraz jesteśmy otwarci także od strony podwórza.
Towarzystwo nie chce poprzestać na jednorazowej akcji, mimo że jego dyrektor zdaje sobie sprawę, że będzie to trudne - na integrację ze środowiskiem brakuje pieniędzy: - Ale właśnie rusza remont piwnicy Domu i może jeszcze w sierpniu, a może na początku września, zacznie działać tam świetlica dla młodzieży z sąsiedztwa. Będą wygodne kanapy, stoły z komputerami. Pracujemy też nad programem, który pozwoli zagospodarować naszym gościom wolny czas. Najważniejsze jednak, że wiedzą już, że to miejsce jest dla nich otwarte.
Komentuje Magda Piekarska, "Gazeta Wyborcza"
Ta historia przypomina jeden z amerykańskich filmów o trudnej młodzieży - zaczyna się od zadymy, jednak bombę udaje się rozbroić i następuje happy end. Tyle że zamiast nauczycieli i uczniów, tu główne role grają cudzoziemscy artyści i dzieciaki, które lato spędzają na podwórku. Ale finał jest równie budujący - porozumienie ponad podziałami i wspólna artystyczna akcja, której wynikiem jest mural z drzewami, ławeczką i herbem piłkarskiego Śląska. Ja jednak nie wierzę w krzepiące hollywoodzkie zakończenia i wiem, że jednorazowa akcja niewiele potrafi zmienić. Żeby nastąpiła prawdziwa integracja, musi za nią iść solidna praca - taka codzienna, dużo mniej fotogeniczna i kolorowa od wspólnego malowania muralu. Dobrze, że ludzie z Towarzystwa im. Edyty Stein zdają sobie z tego sprawę. I trzymam kciuki, żeby Dom Edyty Stein stał się dla jego sąsiadów czymś więcej niż odremontowanym muzeum, kłującym w oczy na tle sypiących się śródmiejskich kamienic - wspólnym domem.
- Ale postanowiliśmy nie wzywać policji - zaznacza Dominik Ptak, dyrektor Towarzystwa. - Taka interwencja nie rozwiązałaby problemu, a tylko zwiększyłaby barierę między nami a dzieciakami z sąsiedztwa, które pewnie stały za tą akcją. Wyszliśmy z założenia, że sami załatwimy tę sprawę najlepiej.
Rozwiązaniem okazało się wspólne działanie - artyści z nowoorleańskiej organizacji Ya/Ya pod kierownictwem Jany Napoli wspólnie z dzieciakami malują obraz na murze za Domem Edyty Stein. Znalazło się na nim wszystko, co bliskie młodym twórcom i co kojarzy im się z Wrocławiem. W akcji bierze udział troje artystów (obok Jany także Turron Patterson i Madania Graves z Nowego Orleanu) i 13 dzieciaków z sąsiedztwa. Na murze znalazły się m.in. trzy herby Śląska Wrocław, nad którymi pracują razem z Turronem Patryk i Damian, pudel dziewięcioletniej Laury, która marzy o własnym psie i właśnie odkryła, że lubi się paćkać farbami, miś 10-letniej Karoliny, jej ulubiona maskotka oraz serce z kluczykiem 11-letniej Oli ("bo się zakochałam, ale ten ktoś mnie nie kocha, więc chciałabym mieć kluczyk do jego serca" - tłumaczy). Będą też piłka i samochody, żeby obraz nie stał się zbytnio dziewczyński. Kamila i Weronika wpadły na pomysł, żeby na gałęziach namalowanego drzewa znalazły się imiona wszystkich, którzy pracowali nad muralem.
Jana Napoli jest zachwycona współpracą z dzieciakami z wrocławskiego Śródmieścia: - Mają w sobie prawdziwie niezależnego ducha - mówi artystka. Założona przez nią organizacja Ya/Ya pomaga młodym ludziom odkrywać w sobie talenty. - I widać, że czują się bezpiecznie na tym podwórku i w swoim towarzystwie. Mają mnóstwo energii. Łatwo je pokochać.
Nikt już nie szuka winnego tamtego zamieszania. Być może jest nim jeden z autorów obrazu na murze, ale dziś nie ma to już żadnego znaczenia. O to, dlaczego wulgarny napis pojawił się na podwórku przy Nowowiejskiej, pytam Patryka. - Może ktoś nie chciał, żeby zamalowywać jego podwórko? - odpowiada pytaniem. - Może zareagował, bo ktoś zajął jego teren?
Przyznaje, że teraz dzięki obrazom na murach czuje, że na podwórku zrobiło się fajnie, kolorowo. - Teraz jest nasze, wspólne - mówi i dodaje, że dzięki akcji wszyscy poczuli się bardziej u siebie. Ale gwarancji, że efekt ich pracy nie zostanie popsuty, nie potrafi dać: - Może i to ktoś kiedyś zasmaruje. Ale na pewno nie my. Bo to jest nasze.
- Może dziwnie to zabrzmi, ale jestem zadowolony, że ten wulgarny napis pojawił się na murze - mówi dyrektor Ptak. - Oczywiście cały ten incydent nie był przyjemny, ale spowodował coś szalenie pozytywnego. Uświadomiliśmy sobie, że działamy w bardzo konkretnym otoczeniu, które musimy brać pod uwagę. Z drugiej strony dla dzieciaków, które mieszkają w okolicy, przestaliśmy być obcy. Teraz możemy powiedzieć, że podwórko jest nasze, wspólne - dodaje.
Aleksandra Konopko z Towarzystwa: - Zanim to się wydarzyło, wejście do Domu było tylko od ulicy. Teraz jesteśmy otwarci także od strony podwórza.
Towarzystwo nie chce poprzestać na jednorazowej akcji, mimo że jego dyrektor zdaje sobie sprawę, że będzie to trudne - na integrację ze środowiskiem brakuje pieniędzy: - Ale właśnie rusza remont piwnicy Domu i może jeszcze w sierpniu, a może na początku września, zacznie działać tam świetlica dla młodzieży z sąsiedztwa. Będą wygodne kanapy, stoły z komputerami. Pracujemy też nad programem, który pozwoli zagospodarować naszym gościom wolny czas. Najważniejsze jednak, że wiedzą już, że to miejsce jest dla nich otwarte.
Komentuje Magda Piekarska, "Gazeta Wyborcza"
Ta historia przypomina jeden z amerykańskich filmów o trudnej młodzieży - zaczyna się od zadymy, jednak bombę udaje się rozbroić i następuje happy end. Tyle że zamiast nauczycieli i uczniów, tu główne role grają cudzoziemscy artyści i dzieciaki, które lato spędzają na podwórku. Ale finał jest równie budujący - porozumienie ponad podziałami i wspólna artystyczna akcja, której wynikiem jest mural z drzewami, ławeczką i herbem piłkarskiego Śląska. Ja jednak nie wierzę w krzepiące hollywoodzkie zakończenia i wiem, że jednorazowa akcja niewiele potrafi zmienić. Żeby nastąpiła prawdziwa integracja, musi za nią iść solidna praca - taka codzienna, dużo mniej fotogeniczna i kolorowa od wspólnego malowania muralu. Dobrze, że ludzie z Towarzystwa im. Edyty Stein zdają sobie z tego sprawę. I trzymam kciuki, żeby Dom Edyty Stein stał się dla jego sąsiadów czymś więcej niż odremontowanym muzeum, kłującym w oczy na tle sypiących się śródmiejskich kamienic - wspólnym domem.
Najnowsze wiadomości
-
54-letni mężczyzna zamarzł w pobliżu swojego domu
-
Studenci Politechniki Wrocławskiej będą budować mosty
-
Od jutra koniec z wielkimi mrozami na Dolnym Śląsku
-
Wrocławianie rozmawiają o Darwinie w rocznicę urodzin
-
Bieg na Igrzyska po raz pierwszy w Dusznikach [FOTO]
-
Zimowy nordic walking wystartował w Dusznikach-Zdroju
-
Dwie osoby zginęły podczas pożaru na ul. Bydgoskiej
- 33 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Porozumienie na murze, czyli od skandalu do wsp...
umciaciarumcia
31.07.10, 10:52
Jakież to poprawne politycznie: czarnuch maluje herb wukaesu i nie dostałwріеrdοlu od łebków z podwórka. Też mi to przypomina amerykański film. W amerykańskim »
-
Człowiek ma genetycznie w budowaną w psychikę
ilirian
31.07.10, 12:33
potrzebę nienawiści. I nic na to nikt nie poradzi, można mu wmówić, że trzebakochać tego czy tamtego, ale to niewiele pomoże. Znajdzie sobie jakiś innyobiekt. Jak nie będzie nienawidził »
-
Porozumienie na murze, czyli od skandalu do wsp...
sympatiaplus
01.08.10, 18:03
Towarzystwo im. Edyty Stein od wielu lat jest dobrze prowadzone. Ma pomysł na siebie. Dociera do młodych ludzi. Potrafi zaradzić problemom,takim jak ten ostatni.To chyba najpiękniejszy, »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
