Pieniądze na horyzoncie, czyli kto zarabia na Erze
27.07.2010
, aktualizacja: 27.07.2010 21:55
Tysiące ludzie przyjechało na tegoroczny festiwal Era Nowe Horyzonty. Przede wszystkim oglądają filmy, ale przy okazji zostawiają pieniądze w hostelach, knajpach i barach. W najbardziej popularnych lokalach klientów jest nawet o 30 procent więcej niż przed festiwalem
ZOBACZ TAKŻE
- Łączy ich miłość do kina (31-07-10, 19:00)
- Wrocław jak Jarocin (30-07-10, 01:00)
- "Martwe dusze" Łoźnicy (29-07-10, 00:00)
- Odrzucić 450 filmów i nie żałować (25-07-10, 12:45)
- Regulamin Konkursu "Jubileusz Era Nowe Horyzonty" (20-07-10, 17:28)
- Dzieci Romana Gutka, czyli generacja ENH (24-07-10, 13:25)
GALERIA ZDJĘĆ
- Zaczął się 10 Międzynarodowy Festiwal Era Nowe Horyzonty (22-07-10, 22:21)
SERWISY
Zuzanna i Karol, studenci z Warszawy, przyjechali na festiwal Era Nowe Horyzonty do Wrocławia tylko na trzy dni. Zamierzają obejrzeć po dwa filmy dziennie (bilet na jeden seans kosztuje 16 zł). - Nocujemy w akademiku Zodiak. Za jedną noc płacimy 30 zł od osoby - mówi Karol.
Do tego kilkadziesiąt złotych dziennie na śniadania i obiady. - Wieczorami planujemy pochodzić po pubach. Bez szaleństw, ale i tak wydamy w nich kolejnych kilkadziesiąt złotych - liczy Zuzanna.
W sumie para młodych warszawiaków zostawi we Wrocławiu około 500 zł. Podzielą się nimi organizatorzy festiwalu oraz właściciele restauracji i pubów.
W klubokawiarni Mleczarnia uczestnicy festiwalu pojawiają się od samego rana. Potem jest coraz gęściej. Ogródek jest pełen gości do późnych godzin nocnych. - W festiwalowy weekend tłum był na wszystkich trzech poziomach. W porównaniu z innymi wakacyjnymi weekendami mamy o 30 procent więcej klientów - mówi Tomasz Dymarek z klubu przy ul. Włodkowica.
Śniadanie w Mleczarni kosztuje od 7 do 18 zł, obiadowy zestaw tostów około 18 zł. W Cegielni ul. Więziennej na porcję makaronu lub sałatkę trzeba wydać nie więcej niż 20 zł. To dosyć popularna wśród uczestników Ery Nowe Horyzonty restauracja. - Dzienny obrót w trakcie festiwalu wzrasta o mniej więcej 15-20 procent - przyznaje Piotr Stachelski, właściciel Cegielni, i od razu zastrzega: - Ale w pierwszym roku po przeniesieniu festiwalu do Wrocławia było dużo lepiej.
W barze STP przy ul. Kuźniczej można się najeść już za 15 zł. Najwięcej ludzi w koszulkach z logo festiwalu filmowego pojawia się tam około godz. 21, bo na godzinę przed zamknięciem zestaw obiadowy kosztuje o połowę mniej. Taniej jest w barze Miś przy ul. Kuźniczej, gdzie najwięcej schodzi pierogów ruskich (za 2,63 zł), kopytek (za 3,13 zł) i pierogów leniwych (po 2,36). Surowe buraczki festiwalowicze mogą dostać już za 61 gr.
- Latem w okolicy jesteśmy najtańsi i bez konkurencji, bo bary Mewa oraz Jacek i Agatka na wakacje się zamykają - mówi Cecylia Kotlik z Misia. - W lipcu dzienny obrót w Misiu wynosi około 1 tys. zł. To mniej niż w roku akademickim, ale więcej niż w innym okresie wakacji.
Na obecności kinomanów nie wszyscy korzystają w takim samym stopniu. Najbardziej tłoczno jest w lokalach najbliżej kina Helios (Mleczarnia, Szajba) i tych w Rynku, które mają ogródki. Na przykład ogródek w Coffee Planet wypełnia się co wieczór przed każdym seansem do ostatniego miejsca. - Goście zostają jeszcze długo po zakończeniu pokazu - mówi Ewelina Tuśnio, menedżerka klubu.
Obłożone są hostele w ścisłym centrum miasta, gdzie nocleg kosztuje od 45 do 110 zł za osobę. - W najbliższym tygodniu wolne mamy tylko pojedyncze miejsca - mówi Mateusz Mormul z Royal Hostel przy ul. Kazimierza Wielkiego. - W czasie festiwalu jest więcej rezerwacji długoterminowych, niektórzy mieszkają u nas przez całą imprezę.
Tylko pojedyncze miejsca zostały także w Babel Hostel przy ul. Kołłątaja, gdzie uczestnicy festiwalu mają 10-procentową zniżkę.
Wydaje się jednak, że potrzeby gości ENH na filmach i jedzeniu się kończą. Stanisław Orliński ze sklepu z pamiątkami przy Rynku przyznaje: - Na razie uczestnicy festiwalu pamiątki kupują sporadycznie, a jeśli już, to wydają na nie najwyżej po kilkanaście złotych. Być może przyjdą po nie pod koniec festiwalu.
Festiwalowicze sporadycznie korzystają także z turystycznych meleksów. - Mamy najwyżej po dwie grupy dziennie. Najczęściej jeździmy z nimi pod Halę Stulecia i na pokazy fontanny. Więcej klientów jest podczas dużych imprez sportowych, na przykład podczas międzynarodowych meczów siatkówki - przyznaje Krzysztof Cegiełka z firmy Eco-Tur, obsługującej meleksy.
Do tego kilkadziesiąt złotych dziennie na śniadania i obiady. - Wieczorami planujemy pochodzić po pubach. Bez szaleństw, ale i tak wydamy w nich kolejnych kilkadziesiąt złotych - liczy Zuzanna.
W sumie para młodych warszawiaków zostawi we Wrocławiu około 500 zł. Podzielą się nimi organizatorzy festiwalu oraz właściciele restauracji i pubów.
W klubokawiarni Mleczarnia uczestnicy festiwalu pojawiają się od samego rana. Potem jest coraz gęściej. Ogródek jest pełen gości do późnych godzin nocnych. - W festiwalowy weekend tłum był na wszystkich trzech poziomach. W porównaniu z innymi wakacyjnymi weekendami mamy o 30 procent więcej klientów - mówi Tomasz Dymarek z klubu przy ul. Włodkowica.
Śniadanie w Mleczarni kosztuje od 7 do 18 zł, obiadowy zestaw tostów około 18 zł. W Cegielni ul. Więziennej na porcję makaronu lub sałatkę trzeba wydać nie więcej niż 20 zł. To dosyć popularna wśród uczestników Ery Nowe Horyzonty restauracja. - Dzienny obrót w trakcie festiwalu wzrasta o mniej więcej 15-20 procent - przyznaje Piotr Stachelski, właściciel Cegielni, i od razu zastrzega: - Ale w pierwszym roku po przeniesieniu festiwalu do Wrocławia było dużo lepiej.
W barze STP przy ul. Kuźniczej można się najeść już za 15 zł. Najwięcej ludzi w koszulkach z logo festiwalu filmowego pojawia się tam około godz. 21, bo na godzinę przed zamknięciem zestaw obiadowy kosztuje o połowę mniej. Taniej jest w barze Miś przy ul. Kuźniczej, gdzie najwięcej schodzi pierogów ruskich (za 2,63 zł), kopytek (za 3,13 zł) i pierogów leniwych (po 2,36). Surowe buraczki festiwalowicze mogą dostać już za 61 gr.
- Latem w okolicy jesteśmy najtańsi i bez konkurencji, bo bary Mewa oraz Jacek i Agatka na wakacje się zamykają - mówi Cecylia Kotlik z Misia. - W lipcu dzienny obrót w Misiu wynosi około 1 tys. zł. To mniej niż w roku akademickim, ale więcej niż w innym okresie wakacji.
Na obecności kinomanów nie wszyscy korzystają w takim samym stopniu. Najbardziej tłoczno jest w lokalach najbliżej kina Helios (Mleczarnia, Szajba) i tych w Rynku, które mają ogródki. Na przykład ogródek w Coffee Planet wypełnia się co wieczór przed każdym seansem do ostatniego miejsca. - Goście zostają jeszcze długo po zakończeniu pokazu - mówi Ewelina Tuśnio, menedżerka klubu.
Obłożone są hostele w ścisłym centrum miasta, gdzie nocleg kosztuje od 45 do 110 zł za osobę. - W najbliższym tygodniu wolne mamy tylko pojedyncze miejsca - mówi Mateusz Mormul z Royal Hostel przy ul. Kazimierza Wielkiego. - W czasie festiwalu jest więcej rezerwacji długoterminowych, niektórzy mieszkają u nas przez całą imprezę.
Tylko pojedyncze miejsca zostały także w Babel Hostel przy ul. Kołłątaja, gdzie uczestnicy festiwalu mają 10-procentową zniżkę.
Wydaje się jednak, że potrzeby gości ENH na filmach i jedzeniu się kończą. Stanisław Orliński ze sklepu z pamiątkami przy Rynku przyznaje: - Na razie uczestnicy festiwalu pamiątki kupują sporadycznie, a jeśli już, to wydają na nie najwyżej po kilkanaście złotych. Być może przyjdą po nie pod koniec festiwalu.
Festiwalowicze sporadycznie korzystają także z turystycznych meleksów. - Mamy najwyżej po dwie grupy dziennie. Najczęściej jeździmy z nimi pod Halę Stulecia i na pokazy fontanny. Więcej klientów jest podczas dużych imprez sportowych, na przykład podczas międzynarodowych meczów siatkówki - przyznaje Krzysztof Cegiełka z firmy Eco-Tur, obsługującej meleksy.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 17 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Pieniądze na horyzoncie, czyli kto zarabia na E...
remigiusz_ciolek
27.07.10, 23:35
Zapomniano dopisać tekst sponsorowany przez organizatorów ENH.»
-
W STP najeść za 15 zł? Wolne żarty.
zamknij_oczy
28.07.10, 00:02
Za tą kwotę owszem, naje się, ale raczej drobna dziewczyna, dziecko albo anorektyk. Normalny facet jak ja wyda ok 25 zł, wliczając smaczny kompot za 2 zł. Wiem co mówię - czasami jem w STP »
-
A ile zarabia Gutek?
michal.rus
28.07.10, 01:19
Phi, artykulik do bani... Myślałem, że ktoś wreszcie napisze prawdę ile na tymfestiwalu zarabia naczelny filantrop kinematograficzny w naszym kraju... Tomogłoby być naprawdę ciekawe... »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć