Pieniądze na horyzoncie, czyli kto zarabia na Erze

Ewa Orczykowska, Tomasz Wysocki
27.07.2010 , aktualizacja: 27.07.2010 21:55
A A A Drukuj
Tysiące ludzie przyjechało na tegoroczny festiwal Era Nowe Horyzonty. Przede wszystkim oglądają filmy, ale przy okazji zostawiają pieniądze w hostelach, knajpach i barach. W najbardziej popularnych lokalach klientów jest nawet o 30 procent więcej niż przed festiwalem
Studenci z Warszawy, Zuzanna i Karol, przyjechali do Wrocławia specjalnie na festiwal Era Nowe Horyzonty
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Studenci z Warszawy, Zuzanna i Karol, przyjechali do Wrocławia specjalnie na festiwal Era Nowe Horyzonty
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Zuzanna i Karol, studenci z Warszawy, przyjechali na festiwal Era Nowe Horyzonty do Wrocławia tylko na trzy dni. Zamierzają obejrzeć po dwa filmy dziennie (bilet na jeden seans kosztuje 16 zł). - Nocujemy w akademiku Zodiak. Za jedną noc płacimy 30 zł od osoby - mówi Karol.

Do tego kilkadziesiąt złotych dziennie na śniadania i obiady. - Wieczorami planujemy pochodzić po pubach. Bez szaleństw, ale i tak wydamy w nich kolejnych kilkadziesiąt złotych - liczy Zuzanna.

W sumie para młodych warszawiaków zostawi we Wrocławiu około 500 zł. Podzielą się nimi organizatorzy festiwalu oraz właściciele restauracji i pubów.

W klubokawiarni Mleczarnia uczestnicy festiwalu pojawiają się od samego rana. Potem jest coraz gęściej. Ogródek jest pełen gości do późnych godzin nocnych. - W festiwalowy weekend tłum był na wszystkich trzech poziomach. W porównaniu z innymi wakacyjnymi weekendami mamy o 30 procent więcej klientów - mówi Tomasz Dymarek z klubu przy ul. Włodkowica.

Śniadanie w Mleczarni kosztuje od 7 do 18 zł, obiadowy zestaw tostów około 18 zł. W Cegielni ul. Więziennej na porcję makaronu lub sałatkę trzeba wydać nie więcej niż 20 zł. To dosyć popularna wśród uczestników Ery Nowe Horyzonty restauracja. - Dzienny obrót w trakcie festiwalu wzrasta o mniej więcej 15-20 procent - przyznaje Piotr Stachelski, właściciel Cegielni, i od razu zastrzega: - Ale w pierwszym roku po przeniesieniu festiwalu do Wrocławia było dużo lepiej.

W barze STP przy ul. Kuźniczej można się najeść już za 15 zł. Najwięcej ludzi w koszulkach z logo festiwalu filmowego pojawia się tam około godz. 21, bo na godzinę przed zamknięciem zestaw obiadowy kosztuje o połowę mniej. Taniej jest w barze Miś przy ul. Kuźniczej, gdzie najwięcej schodzi pierogów ruskich (za 2,63 zł), kopytek (za 3,13 zł) i pierogów leniwych (po 2,36). Surowe buraczki festiwalowicze mogą dostać już za 61 gr.

- Latem w okolicy jesteśmy najtańsi i bez konkurencji, bo bary Mewa oraz Jacek i Agatka na wakacje się zamykają - mówi Cecylia Kotlik z Misia. - W lipcu dzienny obrót w Misiu wynosi około 1 tys. zł. To mniej niż w roku akademickim, ale więcej niż w innym okresie wakacji.

Na obecności kinomanów nie wszyscy korzystają w takim samym stopniu. Najbardziej tłoczno jest w lokalach najbliżej kina Helios (Mleczarnia, Szajba) i tych w Rynku, które mają ogródki. Na przykład ogródek w Coffee Planet wypełnia się co wieczór przed każdym seansem do ostatniego miejsca. - Goście zostają jeszcze długo po zakończeniu pokazu - mówi Ewelina Tuśnio, menedżerka klubu.

Obłożone są hostele w ścisłym centrum miasta, gdzie nocleg kosztuje od 45 do 110 zł za osobę. - W najbliższym tygodniu wolne mamy tylko pojedyncze miejsca - mówi Mateusz Mormul z Royal Hostel przy ul. Kazimierza Wielkiego. - W czasie festiwalu jest więcej rezerwacji długoterminowych, niektórzy mieszkają u nas przez całą imprezę.

Tylko pojedyncze miejsca zostały także w Babel Hostel przy ul. Kołłątaja, gdzie uczestnicy festiwalu mają 10-procentową zniżkę.

Wydaje się jednak, że potrzeby gości ENH na filmach i jedzeniu się kończą. Stanisław Orliński ze sklepu z pamiątkami przy Rynku przyznaje: - Na razie uczestnicy festiwalu pamiątki kupują sporadycznie, a jeśli już, to wydają na nie najwyżej po kilkanaście złotych. Być może przyjdą po nie pod koniec festiwalu.

Festiwalowicze sporadycznie korzystają także z turystycznych meleksów. - Mamy najwyżej po dwie grupy dziennie. Najczęściej jeździmy z nimi pod Halę Stulecia i na pokazy fontanny. Więcej klientów jest podczas dużych imprez sportowych, na przykład podczas międzynarodowych meczów siatkówki - przyznaje Krzysztof Cegiełka z firmy Eco-Tur, obsługującej meleksy.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Pieniądze na horyzoncie, czyli kto zarabia na E... remigiusz_ciolek 27.07.10, 23:35

    Zapomniano dopisać tekst sponsorowany przez organizatorów ENH.»

  • W STP najeść za 15 zł? Wolne żarty. zamknij_oczy 28.07.10, 00:02

    Za tą kwotę owszem, naje się, ale raczej drobna dziewczyna, dziecko albo anorektyk. Normalny facet jak ja wyda ok 25 zł, wliczając smaczny kompot za 2 zł. Wiem co mówię - czasami jem w STP »

  • A ile zarabia Gutek? michal.rus 28.07.10, 01:19

    Phi, artykulik do bani... Myślałem, że ktoś wreszcie napisze prawdę ile na tymfestiwalu zarabia naczelny filantrop kinematograficzny w naszym kraju... Tomogłoby być naprawdę ciekawe... »