Jurek czyli Józek. Filmowa wersja legendarnej akcji
26.07.2010
, aktualizacja: 25.07.2010 21:21
4 września ruszają zdjęcia do "80 milionów" Waldemara Krzystka, opowieści o legendarnej akcji wyprowadzenia z banku pieniędzy wrocławskiej "Solidarności". Jednym z bohaterów tamtych wydarzeń był Józef Pinior, ale nie wyraził zgody na wykorzystanie swojej postaci. W filmie prawdopodobnie zamiast Józka będzie Jurek
"Wszelkie podobieństwo do osób i wydarzeń mających rzeczywiście miejsce we Wrocławiu w latach 1980-1982 jest tylko i wyłącznie podobieństwem" - taka informacja w napisach będzie otwierała film. Ale zarówno twórcy, wrocławska publiczność, jak i bohaterowie wiedzą, że fabuła odwołuje się do prawdziwej historii - największego skoku na bank w powojennej Polsce. Opowieści o legendarnych 80 milionach wrocławskiej "Solidarności".
Józef Pinior, Stanisław Huskowski i Piotr Bednarz na 10 dni przed ogłoszeniem stanu wojennego podjęli z placówki NBP na ul. Ofiar Oświęcimskich 80 milionów złotych. Posiadali stosowne uprawnienia, więc z dzisiejszej perspektywy ta akcja nie wydawała się niczym spektakularnym. Jednak w latach 80. była czymś więcej niż skokiem na bank.
Bohaterowie filmu Krzystka to: ks. kardynał (Adam Ferency), Staszek (Wojciech Solarz), Piotrek (rola jeszcze nieobsadzona), Władek (Filip Bobek) i, niestety, nie Józek, a Jurek (Krzysztof Czeczot). Film będzie po części obrazem sensacyjnym - z brawurowymi pościgami, suspensem i bohaterami, którzy nie boją się ryzyka. Będą też wątki melodramatyczne - jeden związany ze Staszkiem i jego żoną, drugi z fikcyjnymi postaciami - opozycjonistą Maksem i Natalią, uwodzącą go agentkę, która udaje dziennikarkę francuskiej telewizji.
Waldemar Krzystek: - To, co ci chłopcy wtedy zrobili, pozwala spojrzeć na rzeczywistość stanu wojennego z nowej perspektywy. Nie tej smutnej, patetycznej, do jakiej przywykliśmy. Dlatego moja opowieść o 80 milionach "Solidarności" będzie także filmem sensacyjnym. Nie w tym oczywistym sensie - wszyscy wiemy, jak się ta historia skończyła. Źródłem napięcia będzie raczej odpowiedź na pytanie, jak do tego doszło. Pojawi się też klimat komediowy, bo w rzeczywistości stanu wojennego żart i dowcip były obecne, a stres rozbrajało się humorem.
Józef Pinior jest jedyną osobą, która nie wyraziła zgody na użycie swoich danych osobowych w filmie. Nie chce tłumaczyć powodów swojej decyzji. - Na razie - zaznaczył. - To dlatego, że jestem przed kolejnymi rozmowami z producentami tego filmu. Do tej pory nie wyraziłem jednak zgody.
Zdradził nam jedynie, że powodem był scenariusz: - Bo to nie jest film o 80 milionach. Może o wrocławskim podziemiu, o opozycji, ale nie o naszej akcji. Więc na razie mnie w tym filmie nie ma.
Stanisław Huskowski nie miał podobnych skrupułów. Postać, którą gra Wojciech Solarz, nosi w filmie jego nazwisko. Mało tego - poza opozycyjnym wątkiem w scenariuszu znalazła się także historia miłosna, której jest bohaterem, luźno wzorowana na wątkach z jego życia.
Huskowski: - Wyraziłem zgodę na wykorzystanie mojego nazwiska i historii, jeszcze zanim przeczytałem pierwszą wersję scenariusza. Zdając sobie sprawę, że to nie będzie dokument ani film historyczny, ale fabuła powstała na kanwie tamtych wydarzeń. Absolutnie nie roszczę sobie pretensji do cenzurowania czegokolwiek. Wiem, że to ma być film atrakcyjny dla publiczności, więc kurczowe trzymanie się faktów jest kwestią drugorzędną. Dlatego też nie mogę zrozumieć, dlaczego Józef Pinior się wycofał. Jego rola w tych wydarzeniach była kluczowa i na początku prac nad tym projektem był jego entuzjastą. Zaprosił nas, producenta i reżysera filmu na wspólny obiad z księdzem kardynałem. Mam nadzieję, że zmieni decyzję. Dlatego apeluję: Józek, wyluzuj. Do tego trzeba podejść z dystansem.
Waldemar Krzystek wierzy, że brak zgody Piniora to nieporozumienie, które przed rozpoczęciem zdjęć uda się wyjaśnić. - Mam wrażenie, że wynika on z tego, że Józef Pinior nie czytał ostatecznej wersji scenariusza. Byłoby przykro, gdyby Józek musiał pozostać w filmie Jurkiem. Ja nie chcę nikomu robić krzywdy tym filmem i nie chcę robić na złość. I byłoby mi przykro, gdybym musiał pozbawić Józefa Piniora w tym filmie jego wizerunku i jego historii.
Pinior to niejedyna postać, która pojawia się w filmie w sposób mniej dosłowny od Staszka, Piotrka czy Władka. W kilku scenach zobaczymy Przemysława Bluszcza jako Bogdana Stroińskiego, drukarza kolportującego opozycyjne ulotki. Dla wrocławian powinno być jasne, że chodzi o Bogdana Zdrojewskiego.
Zdjęcia rozpoczną się sceną bitwy demonstrantów z ZOMO na moście Grunwaldzkim i potrwają dwa miesiące. Budżet filmu to niespełna jedna dziesiąta tytułowych milionów - obraz będzie kosztował 7,5 mln zł. Tylko do pierwszej sceny będzie potrzebnych około trzech tysięcy statystów. W ścieżce dźwiękowej zostaną wykorzystane piosenki zespołów Maanam i Perfect (sam ksiądz kardynał będzie potajemnie słuchał z kaseciaka "Chcemy być sobą"), a cały film będzie promował utwór grupy Strachy na Lachy, skomponowany specjalnie na tę okazję. Równolegle z fabułą będzie powstawał dokument o solidarnościowych milionach, autorstwa Michała Rogalskiego.
Józef Pinior, Stanisław Huskowski i Piotr Bednarz na 10 dni przed ogłoszeniem stanu wojennego podjęli z placówki NBP na ul. Ofiar Oświęcimskich 80 milionów złotych. Posiadali stosowne uprawnienia, więc z dzisiejszej perspektywy ta akcja nie wydawała się niczym spektakularnym. Jednak w latach 80. była czymś więcej niż skokiem na bank.
Bohaterowie filmu Krzystka to: ks. kardynał (Adam Ferency), Staszek (Wojciech Solarz), Piotrek (rola jeszcze nieobsadzona), Władek (Filip Bobek) i, niestety, nie Józek, a Jurek (Krzysztof Czeczot). Film będzie po części obrazem sensacyjnym - z brawurowymi pościgami, suspensem i bohaterami, którzy nie boją się ryzyka. Będą też wątki melodramatyczne - jeden związany ze Staszkiem i jego żoną, drugi z fikcyjnymi postaciami - opozycjonistą Maksem i Natalią, uwodzącą go agentkę, która udaje dziennikarkę francuskiej telewizji.
Waldemar Krzystek: - To, co ci chłopcy wtedy zrobili, pozwala spojrzeć na rzeczywistość stanu wojennego z nowej perspektywy. Nie tej smutnej, patetycznej, do jakiej przywykliśmy. Dlatego moja opowieść o 80 milionach "Solidarności" będzie także filmem sensacyjnym. Nie w tym oczywistym sensie - wszyscy wiemy, jak się ta historia skończyła. Źródłem napięcia będzie raczej odpowiedź na pytanie, jak do tego doszło. Pojawi się też klimat komediowy, bo w rzeczywistości stanu wojennego żart i dowcip były obecne, a stres rozbrajało się humorem.
Józef Pinior jest jedyną osobą, która nie wyraziła zgody na użycie swoich danych osobowych w filmie. Nie chce tłumaczyć powodów swojej decyzji. - Na razie - zaznaczył. - To dlatego, że jestem przed kolejnymi rozmowami z producentami tego filmu. Do tej pory nie wyraziłem jednak zgody.
Zdradził nam jedynie, że powodem był scenariusz: - Bo to nie jest film o 80 milionach. Może o wrocławskim podziemiu, o opozycji, ale nie o naszej akcji. Więc na razie mnie w tym filmie nie ma.
Stanisław Huskowski nie miał podobnych skrupułów. Postać, którą gra Wojciech Solarz, nosi w filmie jego nazwisko. Mało tego - poza opozycyjnym wątkiem w scenariuszu znalazła się także historia miłosna, której jest bohaterem, luźno wzorowana na wątkach z jego życia.
Huskowski: - Wyraziłem zgodę na wykorzystanie mojego nazwiska i historii, jeszcze zanim przeczytałem pierwszą wersję scenariusza. Zdając sobie sprawę, że to nie będzie dokument ani film historyczny, ale fabuła powstała na kanwie tamtych wydarzeń. Absolutnie nie roszczę sobie pretensji do cenzurowania czegokolwiek. Wiem, że to ma być film atrakcyjny dla publiczności, więc kurczowe trzymanie się faktów jest kwestią drugorzędną. Dlatego też nie mogę zrozumieć, dlaczego Józef Pinior się wycofał. Jego rola w tych wydarzeniach była kluczowa i na początku prac nad tym projektem był jego entuzjastą. Zaprosił nas, producenta i reżysera filmu na wspólny obiad z księdzem kardynałem. Mam nadzieję, że zmieni decyzję. Dlatego apeluję: Józek, wyluzuj. Do tego trzeba podejść z dystansem.
Waldemar Krzystek wierzy, że brak zgody Piniora to nieporozumienie, które przed rozpoczęciem zdjęć uda się wyjaśnić. - Mam wrażenie, że wynika on z tego, że Józef Pinior nie czytał ostatecznej wersji scenariusza. Byłoby przykro, gdyby Józek musiał pozostać w filmie Jurkiem. Ja nie chcę nikomu robić krzywdy tym filmem i nie chcę robić na złość. I byłoby mi przykro, gdybym musiał pozbawić Józefa Piniora w tym filmie jego wizerunku i jego historii.
Pinior to niejedyna postać, która pojawia się w filmie w sposób mniej dosłowny od Staszka, Piotrka czy Władka. W kilku scenach zobaczymy Przemysława Bluszcza jako Bogdana Stroińskiego, drukarza kolportującego opozycyjne ulotki. Dla wrocławian powinno być jasne, że chodzi o Bogdana Zdrojewskiego.
Zdjęcia rozpoczną się sceną bitwy demonstrantów z ZOMO na moście Grunwaldzkim i potrwają dwa miesiące. Budżet filmu to niespełna jedna dziesiąta tytułowych milionów - obraz będzie kosztował 7,5 mln zł. Tylko do pierwszej sceny będzie potrzebnych około trzech tysięcy statystów. W ścieżce dźwiękowej zostaną wykorzystane piosenki zespołów Maanam i Perfect (sam ksiądz kardynał będzie potajemnie słuchał z kaseciaka "Chcemy być sobą"), a cały film będzie promował utwór grupy Strachy na Lachy, skomponowany specjalnie na tę okazję. Równolegle z fabułą będzie powstawał dokument o solidarnościowych milionach, autorstwa Michała Rogalskiego.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 26 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Jurek czyli Józek. Filmowa wersja legendarnej a...
pssz
26.07.10, 09:18
Pamietam te czasy. Ciekawe co wyjdzie ztego filmu. »
-
To nie byly pieniadze komuny, tylko skladki ..
heraldek
26.07.10, 10:56
....czlonkow Solidarnosci....czy to byl "skok na wlasne pieniadze"...»
-
Jurek czyli Józek. Filmowa wersja legendarnej a...
simgall
27.07.10, 10:37
Budowanie etosu przez Huskowskiego i Zdrojewskiego. Pinior,który rzeczywiściebył znanym opozycjonistą ma umiar. Dystansuje się od takiego lansu. »
Najczęściej czytane24 htydzień







