Wademekum globtrotera: Wszędzie są ludzie i pomagają
25.07.2010
, aktualizacja: 25.07.2010 21:08
Właśnie skończył samotną podróż kanadyjką przez Odrę, od źródła w Czechach po Bałtyk. Wcześniej przepłynął całą Wisłę i Wartę
ZOBACZ TAKŻE
- Wademekum globtrotera: Z wirusem przemieszczania się (24-08-10, 19:28)
- Wademekum globtrotera: Rowerem przez Madagaskar (15-08-10, 17:45)
- Wademekum globtrotera: Gdy parzy kierownica roweru (01-08-10, 20:27)
- Wademekum globtrotera: Zrezygnuj z wyjazdów all inclusive (18-07-10, 21:15)
- Wademekum globtrotera: pakuj się i ruszaj w świat (11-07-10, 15:18)
- Wademekum globtrotera: Z czarnym kamieniem w kieszeni (05-07-10, 07:00)
Kolejny z naszych podróżników, których przedstawiamy co tydzień, jeszcze niedawno był zawodowym kuratorem dla dorosłych. - Półtora roku temu rzuciłem sąd, żeby móc swobodniej planować wyprawy - mówi Rafał Woldan. Obecny kierownik jednej z wrocławskich bibliotek jest grotołazem i alpinistą: wspinał się na Mont Blanc, Elbrus, norweskie lodospady; eksplorował europejskie jaskinie. - Od chęci zobaczenia czegoś istotniejsza jest możliwość zdobycia celu: góry, rzeki, trudnej trasy - mówi 38-latek.
Ostatnio najważniejsze stały się kajaki, na których przepłynął ponad 4 tys. km. Spłynął Wisłą i Wartą, a kilka dni temu pokonał na dmuchanej kanadyjce Odrę: zaczął w czeskich górach, gdzie woda sięgała mu do kostek, skończył, wpływając do Bałtyku w Dziwnowie. 850 km w niespełna trzy tygodnie. - Prawdopodobnie jestem pierwszą osobą, która przepłynęła kanadyjką Odrę jednym ciągiem - opowiada.
Najbardziej szaloną podróż odbyłem...
Przed dwoma laty w Rosji, kiedy wspólnie z moją dziewczyną spłynęliśmy 150 km Umbą za kołem polarnym. Po półtora tygodniu wiosłowania na kanadyjce dotarliśmy do Morza Białego. Byliśmy poza cywilizacją, bez telefonów, bez możliwości wezwania pomocy, na wymagającej górskiej rzece. Panował dzień polarny. A najbardziej szalone było to, że pojechałem tam z Aśką po ledwie dwóch miesiącach znajomości.
Najbardziej mrożącą krew w żyłach przygodę przeżyłem...
Podczas eksplorowania jaskini na wyprawie w Austrii w 1997 roku. Spadłem do odkrytej przez siebie studni jaskiniowej. Ciemność jak w ciemni fotograficznej. Nie miałem poczucia czasu; do dziś nie wiem, czy minęło kilka, czy kilkanaście godzin. Kiedy koledzy przyszli mi z pomocą, byłem w szoku. Pozwoliło mi to wyjść z jaskini o własnych siłach, ale gdy tylko znalazłem się na bezpiecznym terenie, nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Wielokrotnie byłem narażony na kontuzję czy nawet ryzykowałem życiem. Tolerancja na adrenalinę stale rośnie.
Co kraj, to obyczaj...
Wielokrotnie doświadczyłem niesamowitej serdeczności i bezinteresownej pomocy. Kiedyś wywróciliśmy się na Umbie, porwały nas półtorametrowe fale, nurt wytłukł nas po kamieniach i wyrzucił dwa kilometry dalej. Kanadyjki nie puściłem, ale straciliśmy wiosła, część ubrań. Zaopiekowali się nami rosyjscy myśliwi: odnaleźli wiosła, napoili wódką, nakarmili barszczem i surowym łososiem, i jeszcze dali milicyjną czapkę w prezencie.
Bardzo podoba mi się, jak wypoczywają Czesi. Polak zasuwa cały rok albo bierze kredyt i leży plackiem na plaży w Egipcie. Czech każdy weekend spędza z rodziną na rowerze, w kajaku, konno, na biegówkach. Uprawiają sporty i turystykę masowo, bez dużych pieniędzy, ale z pasją.
Top 5 niezbędnych rzeczy w podróży...
Koniecznie latarka, ot, taki nawyk grotołaza. Plecak, coś do spania - namiot, hamak czy śpiwór. Trochę jedzenia i nie za dużo pieniędzy. To nieprawda, że "jak się nie ma miedzi, to się na d... siedzi". Nie trzeba wielkich środków, żeby ruszyć w świat.
Miejsce przeklęte, czyli nigdy tam nie wrócę...
Nie istnieje, do większości miejsc wróciłbym bardzo chętnie.
Pieszo, rowerem czy na wielbłądzie? Ulubiony sposób podróżowania...
To ten, który wymaga wysiłku fizycznego: rower, górska kanadyjka czy pieszo. Poza tym daje niezależność, możliwość dostania się w każde miejsce. Takie niezbyt szybkie pokonywanie odległości pozwala przyjrzeć się drobiazgom, poznać ludzi. Samochód czy samolot odbierają nam takie możliwości.
Rady dla debiutanta...
Daj się ponieść marzeniom. Nie bój się, że droga daleka i niepewna, że brak pieniędzy. Nie obawiaj się, jak będą wyglądały dalsze etapy podróży. Wszystko się ułoży, wszędzie są ludzie, którzy pomogą w trudnych sytuacjach.
Ostatnio najważniejsze stały się kajaki, na których przepłynął ponad 4 tys. km. Spłynął Wisłą i Wartą, a kilka dni temu pokonał na dmuchanej kanadyjce Odrę: zaczął w czeskich górach, gdzie woda sięgała mu do kostek, skończył, wpływając do Bałtyku w Dziwnowie. 850 km w niespełna trzy tygodnie. - Prawdopodobnie jestem pierwszą osobą, która przepłynęła kanadyjką Odrę jednym ciągiem - opowiada.
Najbardziej szaloną podróż odbyłem...
Przed dwoma laty w Rosji, kiedy wspólnie z moją dziewczyną spłynęliśmy 150 km Umbą za kołem polarnym. Po półtora tygodniu wiosłowania na kanadyjce dotarliśmy do Morza Białego. Byliśmy poza cywilizacją, bez telefonów, bez możliwości wezwania pomocy, na wymagającej górskiej rzece. Panował dzień polarny. A najbardziej szalone było to, że pojechałem tam z Aśką po ledwie dwóch miesiącach znajomości.
Najbardziej mrożącą krew w żyłach przygodę przeżyłem...
Podczas eksplorowania jaskini na wyprawie w Austrii w 1997 roku. Spadłem do odkrytej przez siebie studni jaskiniowej. Ciemność jak w ciemni fotograficznej. Nie miałem poczucia czasu; do dziś nie wiem, czy minęło kilka, czy kilkanaście godzin. Kiedy koledzy przyszli mi z pomocą, byłem w szoku. Pozwoliło mi to wyjść z jaskini o własnych siłach, ale gdy tylko znalazłem się na bezpiecznym terenie, nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Wielokrotnie byłem narażony na kontuzję czy nawet ryzykowałem życiem. Tolerancja na adrenalinę stale rośnie.
Co kraj, to obyczaj...
Wielokrotnie doświadczyłem niesamowitej serdeczności i bezinteresownej pomocy. Kiedyś wywróciliśmy się na Umbie, porwały nas półtorametrowe fale, nurt wytłukł nas po kamieniach i wyrzucił dwa kilometry dalej. Kanadyjki nie puściłem, ale straciliśmy wiosła, część ubrań. Zaopiekowali się nami rosyjscy myśliwi: odnaleźli wiosła, napoili wódką, nakarmili barszczem i surowym łososiem, i jeszcze dali milicyjną czapkę w prezencie.
Bardzo podoba mi się, jak wypoczywają Czesi. Polak zasuwa cały rok albo bierze kredyt i leży plackiem na plaży w Egipcie. Czech każdy weekend spędza z rodziną na rowerze, w kajaku, konno, na biegówkach. Uprawiają sporty i turystykę masowo, bez dużych pieniędzy, ale z pasją.
Top 5 niezbędnych rzeczy w podróży...
Koniecznie latarka, ot, taki nawyk grotołaza. Plecak, coś do spania - namiot, hamak czy śpiwór. Trochę jedzenia i nie za dużo pieniędzy. To nieprawda, że "jak się nie ma miedzi, to się na d... siedzi". Nie trzeba wielkich środków, żeby ruszyć w świat.
Miejsce przeklęte, czyli nigdy tam nie wrócę...
Nie istnieje, do większości miejsc wróciłbym bardzo chętnie.
Pieszo, rowerem czy na wielbłądzie? Ulubiony sposób podróżowania...
To ten, który wymaga wysiłku fizycznego: rower, górska kanadyjka czy pieszo. Poza tym daje niezależność, możliwość dostania się w każde miejsce. Takie niezbyt szybkie pokonywanie odległości pozwala przyjrzeć się drobiazgom, poznać ludzi. Samochód czy samolot odbierają nam takie możliwości.
Rady dla debiutanta...
Daj się ponieść marzeniom. Nie bój się, że droga daleka i niepewna, że brak pieniędzy. Nie obawiaj się, jak będą wyglądały dalsze etapy podróży. Wszystko się ułoży, wszędzie są ludzie, którzy pomogą w trudnych sytuacjach.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Wademekum globtrotera. Wszędzie są ludzie i pom...
j-50
26.07.10, 00:13
Fajne! Też tak robiłem za młodu, choć były inne czasy (wtedy komuch na to ciężko pozwalał lub wcale). Dzisiaj trzeba sobie zdawać sprawę, że większość żonatych i dzieciatych nie może sobie »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć