Intensywne opady na Dolnym Śląsku: zalane domy i ulice

Karolina Drogowska
18.07.2010 , aktualizacja: 18.07.2010 21:21
A A A Drukuj
Podtopione przez wybijające studzienki Kłodzko Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta Podtopione przez wybijające studzienki Kłodzko
W weekend przez Dolny Śląsk przeszła fala deszczów. Choć opady trwały zaledwie kilka godzin, w niektórych miejscowościach wyrządziły większe szkody niż podczas ostatniej powodzi. Najgorzej było w Nowej Rudzie i w gminie Marcinowice.
SERWISY
W niedzielę późnym wieczorem poziom rzek wciąż jeszcze w 10 miejscach przekraczał stany ostrzegawcze, a w trzech alarmowe, w tym w Białobrzeziu na Ślęży, w Mościsku na Piławie i w Gniechowicach na Czarnej Wodzie. - Sytuacja jest już opanowana, a poziom rzek powoli opada. O godz. 19 odwołano ostrzeżenie o opadach - mówił Mariusz Gisman z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Z powodu deszczów i silnych wiatrów w niedzielę w województwie około 1000 domów nie miało prądu. Większości z nich do wieczora udało się przywrócić dostawy energii.

W weekend dużo pracy mieli strażacy z powiatu kłodzkiego. W samym Kłodzku podmyte zostały piwnice kilkunastu domów. W Nowej Rudzie w sobotę między godz. 15 a 16 spadły aż 123 litry wody na metr kw. Woda spływała z gór, wylał potok Dzik płynący przez dzielnicę Słupiec.

- Takiej wody nie pamiętają najstarsi mieszkańcy miasta. Razem z gradem lała się z nieba strumieniami i płynęła ulicami Słupca, zalewając domy i sklepy. Do tego wiał bardzo silny wiatr - wspomina Marzena Wolińska, wiceburmistrz Nowej Rudy. - Zniszczone zostały dwie główne ulice, połamane zostały drzewa i słupy energetyczne, woda wlała się do około 30 domów.

Silny nurt powalił zbudowane z cegieł mury oporowe potoku. Strażacy ewakuowali pięć osób.

Wolińska narzeka, że choć od lat zwracała się do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej z prośbą o oczyszczenie i naprawę koryta potoku, nikt od wojny nic przy nim nie robił. - W poniedziałek na pewno będę jechała do Wrocławia na prywatną rozmowę z zarządem i zaproszę ich do Nowej Rudy, żeby zobaczyli, jakie szkody wyrządziła u nas woda. Przynajmniej częściowo można było tego uniknąć.

Przez całą niedzielę na ulicach Słupca trwało wielkie sprzątanie. Strażacy i mieszkańcy usuwali m.in. muł z koryta potoku.

Wczoraj niebezpiecznie było też w gminie Marcinowice, gdzie wylały Czarna Woda i Wieprzówka. Wójt Jerzy Guzik w niedzielę nad ranem ogłosił alarm przeciwpowodziowy: - Zaczęło się gradobiciem w sobotę. Najbardziej ucierpieli rolnicy. Duża część upraw została zniszczona. Tuż przed świtem w niedzielę mieliśmy czterogodzinną intensywną ulewę. Podniósł się poziom rzek i dodatkowo spływa woda z gór.

W nocy z soboty na niedzielę zalane zostało przedszkole w Kraskowie. Teraz wymaga poważnego remontu. W niedzielę najgorsza sytuacja była w Zebrzydowie, gdzie zalanych zostało około 20 domów.

Wczoraj strażacy i mieszkańcy walczyli też w Strzelcach i Szczepanowie. Domy były zabezpieczane workami z piaskiem. Na szczęście skończyło się na niewielkich podmyciach.

- Jesteśmy zalewani rok w rok, czasami nawet po kilka razy. Teraz było praktycznie tak samo jak podczas powodzi pięć tygodni temu - żali się wójt. - Od lat prosimy o wybudowanie zbiornika Kątki-Zebrzydów, który zbierałby napływającą do nas wodę. Bezskutecznie. Mimo że wykonano już wszystkie plany, budowa zbiornika ma się rozpocząć najwcześniej za cztery lata, a i to nie jest pewne.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy