Porozumienie na murze, czyli sztuka nie musi dzielić
18.07.2010
, aktualizacja: 18.07.2010 20:37
Kilkudziesięciu artystów z Polski, Niemiec i Stanów Zjednoczonych przez tydzień malowało we Wrocławiu murale promujące tolerancję i międzykulturowy dialog. Choć zanosiło się na skandal, to promowane hasła udało się wprowadzić w życie
ZOBACZ TAKŻE
- Porozumienie na murze, czyli od skandalu do współpracy (31-07-10, 06:00)
- Co spotkało amerykańskich studentów w Gross-Rosen (20-07-10, 06:00)
- Zagraniczni artyści odebrali trudną lekcję tolerancji (15-07-10, 22:00)
- Konkursowego murala zderzenie z zabytkiem (04-07-09, 05:00)
W piątek opisaliśmy skandaliczny incydent. Na powstającym na podwórku przy ul. Barlickiego w ramach akcji Divercity muralu, ktoś domalował hasło "Witamy na ulicach terroru. Jebać Żydów". Zapachniało międzynarodowym skandalem. Tym bardziej że podwórko dzień wcześniej odwiedził ambasador USA Lee Feinstein.
Podejrzenia padły na obserwujących malowidło 12 - i 13-latków, mieszkańców okolicznych kamienic. Chłopcy nie ukrywali negatywnego stosunku do artystów. Zamiast muralu promującego tolerancję woleliby mieć na podwórku herb ukochanego Śląska Wrocław. Artyści rozpoczęli negocjacje. Jeden z nich, Lukas Pauer z Niemiec, dostał od nastolatków wlepkę z herbem klubu. Obiecał, że postara się wpleść ją w mural.
- Od słowa do słowa doszliśmy do porozumienia. Nasi goście z zagranicy namalowali na innej ścianie chłopcom herb Śląska, a ci w zamian obiecali opiekować się muralem i pilnować, by nikt go nie zniszczył - opowiada Aleksandra Konopko z Towarzystwa im. Edyty Stein, organizatora akcji malowania murali.
Po powstaniu herbu atmosfera rzeczywiście się zmieniła.
Konopko: - Chłopcy włączyli się w nasze prace. Doglądali, podpytywali i rzeczywiście pilnowali, by nic złego już się nie wydarzyło. Przy okazji nauczyli się techniki mieszania farb, bo nasi artyści niekoniecznie znali odcienie herbu Śląska i chłopcy musieli nimi troszkę pokierować.
W sobotę w Domu Edyty Stein odbył się wernisaż podsumowujący tygodniową akcję malowania. Na zaproszenie organizatorów zjawiło się wielu okolicznych mieszkańców. Przyszli też chłopcy od herbu.
- Nawet niebrzydki ten mural - oceniał jeden z nich, który jeszcze w czwartek nie przejmował się, że ktoś oszpecił go antysemickim napisem. Wtedy mówił, że "Żydów trzeba jebać, bo z nich się robi szare mydło". W sobotę już się tego wstydził.
Chłopcy chętnie pozowali do zdjęć z herbem. Ale nie wszyscy.
- Takich głupot nagadaliście ostatnio w gazecie, że wstyd się w wami pokazywać - śmiał się z chłopców jeden z ich starszych kolegów, którego zapraszali do wspólnego zdjęcia.
- To było takie tam pier - próbował tłumaczyć jeden z małolatów.
Akcja okazała się sporym sukcesem. Również w oczach starszych mieszkańców podwórka przy Barlickiego.
- Nareszcie coś się tutaj dzieje. Może to początek czegoś dobrego? - zastanawiała się pani Grażyna, mieszkanka ul. Żeromskiego, która zjawiła się na wernisażu. - Już sam fakt, że udało im się dogadać z tymi małolatami, to już sukces.
Aleksandra Konopko z Domu Edyty Stein już planuje kolejne akcje: - Jesteśmy właścicielami muru okalającego nasz dom. Myślimy już o tym, w jaki sposób nawiązać dalszą współpracę z tymi chłopcami. Chcielibyśmy pokazać im, że tylko od nich zależy, jak podwórko będzie wyglądało. Czy będzie obskurne i obdrapane, czy kolorowe i schludne.
Podejrzenia padły na obserwujących malowidło 12 - i 13-latków, mieszkańców okolicznych kamienic. Chłopcy nie ukrywali negatywnego stosunku do artystów. Zamiast muralu promującego tolerancję woleliby mieć na podwórku herb ukochanego Śląska Wrocław. Artyści rozpoczęli negocjacje. Jeden z nich, Lukas Pauer z Niemiec, dostał od nastolatków wlepkę z herbem klubu. Obiecał, że postara się wpleść ją w mural.
- Od słowa do słowa doszliśmy do porozumienia. Nasi goście z zagranicy namalowali na innej ścianie chłopcom herb Śląska, a ci w zamian obiecali opiekować się muralem i pilnować, by nikt go nie zniszczył - opowiada Aleksandra Konopko z Towarzystwa im. Edyty Stein, organizatora akcji malowania murali.
Po powstaniu herbu atmosfera rzeczywiście się zmieniła.
Konopko: - Chłopcy włączyli się w nasze prace. Doglądali, podpytywali i rzeczywiście pilnowali, by nic złego już się nie wydarzyło. Przy okazji nauczyli się techniki mieszania farb, bo nasi artyści niekoniecznie znali odcienie herbu Śląska i chłopcy musieli nimi troszkę pokierować.
W sobotę w Domu Edyty Stein odbył się wernisaż podsumowujący tygodniową akcję malowania. Na zaproszenie organizatorów zjawiło się wielu okolicznych mieszkańców. Przyszli też chłopcy od herbu.
- Nawet niebrzydki ten mural - oceniał jeden z nich, który jeszcze w czwartek nie przejmował się, że ktoś oszpecił go antysemickim napisem. Wtedy mówił, że "Żydów trzeba jebać, bo z nich się robi szare mydło". W sobotę już się tego wstydził.
Chłopcy chętnie pozowali do zdjęć z herbem. Ale nie wszyscy.
- Takich głupot nagadaliście ostatnio w gazecie, że wstyd się w wami pokazywać - śmiał się z chłopców jeden z ich starszych kolegów, którego zapraszali do wspólnego zdjęcia.
- To było takie tam pier - próbował tłumaczyć jeden z małolatów.
Akcja okazała się sporym sukcesem. Również w oczach starszych mieszkańców podwórka przy Barlickiego.
- Nareszcie coś się tutaj dzieje. Może to początek czegoś dobrego? - zastanawiała się pani Grażyna, mieszkanka ul. Żeromskiego, która zjawiła się na wernisażu. - Już sam fakt, że udało im się dogadać z tymi małolatami, to już sukces.
Aleksandra Konopko z Domu Edyty Stein już planuje kolejne akcje: - Jesteśmy właścicielami muru okalającego nasz dom. Myślimy już o tym, w jaki sposób nawiązać dalszą współpracę z tymi chłopcami. Chcielibyśmy pokazać im, że tylko od nich zależy, jak podwórko będzie wyglądało. Czy będzie obskurne i obdrapane, czy kolorowe i schludne.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Porozumienie na murze, czyli sztuka nie musi dz...
zuzannabr
18.07.10, 22:28
brawo, pani Aleksandro...można było dojść do porozumienia, przeciez i młodzi artyści rozumieja, ze miejscowe dzieciaki chcą mieć na murze coś, co lubią... to jest ich otoczenie. napis »
-
na Bliskim Wschodzie
kangur_01
19.07.10, 01:25
na Bliskim Wschodzie jest jeden wielki mur powinni "nasi" artysci promowac swoje hasla tam»
-
Porozumienie na murze, czyli sztuka nie musi dz...
bayadera
19.07.10, 14:57
Ciekawe co to za artysci co lataja po swiecie i wypisuja rozne 'kocham murzynka z Zanzibaru'(najlepiej muzulmanina) po roznych murach w obcych krajach. A rozne ambasadory przyjezdzaja »
Najczęściej czytane24 htydzień




