Zagraniczni artyści odebrali trudną lekcję tolerancji
15.07.2010
, aktualizacja: 15.07.2010 20:27
Od kilku dni artyści z Polski, Niemiec i Stanów Zjednoczonych malują we Wrocławiu murale mające promować hasła tolerancji, równości i międzykulturowego dialogu. Jeden z obrazów, powstający na Śródmieściu, ktoś w nocy "przyozdobił" hasłem: "Jebać Żydów"
ZOBACZ TAKŻE
- Kultura zajmuje pustostany na wrocławskim Nadodrzu (16-03-11, 13:00)
- Porozumienie na murze, czyli od skandalu do współpracy (31-07-10, 06:00)
- Co spotkało amerykańskich studentów w Gross-Rosen (20-07-10, 06:00)
- Porozumienie na murze, czyli sztuka nie musi dzielić (18-07-10, 20:37)
RAPORTY
Akcja malowania murali odbywa się w ramach międzynarodowego tygodnia sztuki zaangażowanej społecznie Divercity organizowanego przez wrocławskie Towarzystwo im. Edyty Stein. Akcję wspierają m.in. Muzeum Narodowe we Wrocławiu i niemiecka instytucja kultury Atrium-Berlin. W ramach tygodnia odbywają się warsztaty antydyskryminacyjne, wykłady, pokazy tańca i sztuki street art, czyli m.in. malowania murali. Za te ostatnie odpowiedzialna jest grupa młodych artystów z Polski, Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Poprzez swoje obrazy chcą oni krzewić idee tolerancji i równości. Powstają dwa murale: przy pl. Orląt Lwowskich i w podwórku przy ul. Barlickiego. Grafficiarze malujący przy Barlickiego w nocy ze środy na czwartek dostali lekcję tolerancji w polskim wydaniu. Kiedy wczoraj rano wrócili, by kontynuować zaczętą pracę, ich oczom ukazał się napis: "Witamy na ulicach terroru. Jebać Żydów". Obok skróty WKS, HWDP i JP (od jebać policję).
- Musieliśmy przetłumaczyć naszym gościom, co oznaczają te bazgroły. Uznali, że to dla nich kolejna lekcja. Ale nie chcą rezygnować z pracy, bo przecież jej celem jest właśnie krzewienie wartości przeciwnych do tego, co tu napisano - opowiada Aleksandra Konopko z Towarzystwa im. Edyty Stein.
Dominik Ptak, dyrektor Domu im. Edyty Stein, tym, co się wydarzyło, jest podłamany: - Okoliczni mieszkańcy okazywali malarzom sympatię, cieszyli się, że zamiast obskurnej ściany będą mogli z okien popatrzeć na kolorowy mural. Dobrze, że nie stało się to dzień wcześniej, kiedy naszym gościem był ambasador USA Lee Feinstein. To dopiero byłby wstyd...
O sprawie wulgarnych napisów członkowie towarzystwa powiadomili straż miejską. Strażnicy przyjechali, obejrzeli mural, zapisali treści, spisali zawiadamiających i odjechali.
Sławomir Chełchowski, rzecznik wrocławskiej straży miejskiej: - Tego rodzaju teksty to przestępstwo polegające na nawoływaniu do nienawiści. Sprawa została przekazana policji, która będzie prowadziła dochodzenie mające ustalić sprawców.
Podwórko, w którym powstaje mural, to typowa śródmiejska studnia. Kamienice odrapane, pośrodku kubły na śmieci, a na pobliskim murku siedzi czwórka chłopaków, wiek na oko 12-13 lat.
- Przecież to prawda, co tam napisane. Żydów trzeba jebać, bo z nich się robi szare mydło. Czytałem w internecie - przekonuje pierwszy z nich.
- Nie lubimy Żydów, tak jak nie lubimy innych klubów piłkarskich - wtrąca drugi.
Trzeci: - My chcieliśmy mieć tutaj herb Śląska. Jego by nikt nie ruszył.
- A widzieliście kiedyś w życiu jakiegoś Żyda? - pytam.
Żaden nie odpowiada.
Artyści tworzący mural nie załamali się antysemickim hasłem. Już wczoraj zostało ono zamalowane.
Lukas Pauer, artysta z Niemiec, na temat przyczyn zajścia ma swoją teorię: - To nie jest tak, że oni nienawidzą Żydów. Pewnie nawet nie rozumieją tego, co napisali. Zobaczyli, że malujemy, i weszli z nami w interakcję. Zauważ, że napis jest tylko tam, gdzie jeszcze nie nałożyliśmy farb. Może mają respekt dla tego, co robimy? Trzeba z nimi rozmawiać.
Od czwórki wysiadujących na murku chłopców Lukas dostał wlepkę z herbem Śląska Wrocław. - Umieścimy ten herb w naszym obrazie. Może wtedy będą go szanować? Tak obiecywali - mówi Lukas.
Przed klatką schodową na innym murku przesiaduje starsza pani Kazimiera, obok niej stoją oparte o ścianę kule. Mieszka tu od 22 lat. Cieszyła się, że ktoś w końcu nada tym szarym ścianom trochę koloru.
- Ale wyszło jak zawsze. Wszystko zniszczą. Drzewa połamią, ławki połamią, ściany pobazgrają - ubolewa.
- Kto? - dopytuję.
- Jak to kto? Te dzieciaki, z którymi rozmawialiście. To było wczoraj ok. 23. Sąsiadka widziała.
Niech zrozumie choć jeden - komentuje Jacek Harłukowicz, Gazeta Wyborcza
Antysemicki napis przy Domu im. Edyty Stein to najprawdopodobniej chuligański wybryk okolicznych dzieciaków. Znudzeni wakacjami spędzanymi na podwórku, na którym nie da się grać w piłkę, chwycili za spreje i dali bezmyślny upust nudzie i frustracji. Młodzież, z którą rozmawiałem, plecie antyżydowskie androny, nie mając pojęcia, o czym mówi.
Ale w całej tej historii jest element budujący. Artyści nie obrazili się na rzeczywistość, ale w nią weszli. Zaczęli rozmowę z mieszkającą tam młodzieżą, dla której nie jest to ględzenie rodziców, nudny nauczycielski wywód, lecz dialog z ludźmi, którzy robią coś ciekawego. Jeśli choć jeden z tych młodych ludzi zrozumie, co znaczy słowo tolerancja, to sztuka zaangażowana społecznie spełni swój cel.
Oświadczenie Towarzystwa im. Edyty Stein we Wrocławiu
W związku ze zniszczeniem muralu przy ul. Żeromskiego 51 powstającego w ramach projektu DIVERCITY. Od 11. do 18. lipca w Domu Edyty Stein przy ul. Nowowiejskiej 38 odbywa się zorganizowany przez Towarzystwo im. Edyty Stein wraz z partnerami międzynarodowy projekt DIVERCITY wrocławski tydzień zaangażowanej społecznie sztuki ulicznej. W ramach projektu młodzi artyści z Niemiec, Polski i Stanów Zjednoczonych wspólnie pracują nad muralami i pokazem streetdance, których przesłanie odnosi się do idei tolerancji, równości i dialogu międzykulturowego. Przed przystąpieniem do malowania wszyscy uczestnicy projektu wzięli udział w warsztacie antydyskryminacyjnym. W związku z ideą projektu oraz działalnością programową Towarzystwa im. Edyty Stein, która ma na celu wspieranie dialogu międzykulturowego (w tym m.in . porozumienia chrześcijańsko-judaistycznego i polsko-niemieckiego) wyrażamy głębokie ubolewanie i sprzeciw wobec przejawów nietolerancji, do których dochodzi w naszym mieście. Wczoraj artyści rozpoczęli malowanie muralu przy ul. Żeromskiego 51 (tylna ściana warsztatu samochodowego ARP Serwis), wejście na podwórko od strony ul. Barlickiego 32-34. Dzisiaj rano zastaliśmy na nieukończonym jeszcze dziele napisy m.in . treści antysemickiej. Jesteśmy wstrząśnięci takim zachowaniem, tym bardziej, że wielu spośród okolicznych mieszkańców wyraziło swoje zadowolenie, że na ich podwórku powstaje mural DIVERCITY i z zaciekawieniem przyglądało się działaniom artystów. Niektórzy mieszkańcy okolicznych ulic (Barlickiego i Żeromskiego) wyrazili dzisiaj również swoje oburzenie wobec napisów, które pojawiły się w nocy na muralu. Pragniemy podkreślić, że od początku projekt DIVERCITY cieszy się dużym zainteresowaniem i wsparciem z różnych stron. Swoje uznanie dla idei projektu i zaangażowania artystów wyraził również Lee Feinstein Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce i Benjamin Ousley Naseman Konsul ds. pracy i kultury z Konsulatu Generalnego Stanów Zjednoczonych w Krakowie, który odwiedził wczoraj młodych twórców podczas ich pracy. Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby działania odbywające się w ramach projektu DIVERCITY zostały uszanowane i spotkały się z tą samą tolerancją, do której się odnoszą. Jesteśmy świadomi, że podobne akty nietolerancji i wandalizmu miały już miejsce we Wrocławiu (m.in . Synagoga pod Białym Bocianem i Cmentarz Żydowski przy ul. Lotniczej), dlatego chcemy jeszcze raz podkreślić, że nie godzimy się na takie przejawy nietolerancji i słownej agresji, zdecydowanie się im sprzeciwiamy i wspieramy wszelkie działania antydyskryminacyjne. Mamy nadzieję, że zgodnie z planem uda się nam w najbliższą sobotę pokazać szerokiej wrocławskiej publiczności niezniszczone dzieła artystów DIVERCITY. Zapraszamy na wernisaż do Domu Edyty Stein (ul. Nowowiejska 38) w sobotę 17. Lipca 2010 o godz. 19.00.
W imieniu Towarzystwa im. Edyty Stein Dominik Ptak, wiceprezes Towarzystwa im. Edyty Stein
- Musieliśmy przetłumaczyć naszym gościom, co oznaczają te bazgroły. Uznali, że to dla nich kolejna lekcja. Ale nie chcą rezygnować z pracy, bo przecież jej celem jest właśnie krzewienie wartości przeciwnych do tego, co tu napisano - opowiada Aleksandra Konopko z Towarzystwa im. Edyty Stein.
Dominik Ptak, dyrektor Domu im. Edyty Stein, tym, co się wydarzyło, jest podłamany: - Okoliczni mieszkańcy okazywali malarzom sympatię, cieszyli się, że zamiast obskurnej ściany będą mogli z okien popatrzeć na kolorowy mural. Dobrze, że nie stało się to dzień wcześniej, kiedy naszym gościem był ambasador USA Lee Feinstein. To dopiero byłby wstyd...
O sprawie wulgarnych napisów członkowie towarzystwa powiadomili straż miejską. Strażnicy przyjechali, obejrzeli mural, zapisali treści, spisali zawiadamiających i odjechali.
Sławomir Chełchowski, rzecznik wrocławskiej straży miejskiej: - Tego rodzaju teksty to przestępstwo polegające na nawoływaniu do nienawiści. Sprawa została przekazana policji, która będzie prowadziła dochodzenie mające ustalić sprawców.
Podwórko, w którym powstaje mural, to typowa śródmiejska studnia. Kamienice odrapane, pośrodku kubły na śmieci, a na pobliskim murku siedzi czwórka chłopaków, wiek na oko 12-13 lat.
- Przecież to prawda, co tam napisane. Żydów trzeba jebać, bo z nich się robi szare mydło. Czytałem w internecie - przekonuje pierwszy z nich.
- Nie lubimy Żydów, tak jak nie lubimy innych klubów piłkarskich - wtrąca drugi.
Trzeci: - My chcieliśmy mieć tutaj herb Śląska. Jego by nikt nie ruszył.
- A widzieliście kiedyś w życiu jakiegoś Żyda? - pytam.
Żaden nie odpowiada.
Artyści tworzący mural nie załamali się antysemickim hasłem. Już wczoraj zostało ono zamalowane.
Lukas Pauer, artysta z Niemiec, na temat przyczyn zajścia ma swoją teorię: - To nie jest tak, że oni nienawidzą Żydów. Pewnie nawet nie rozumieją tego, co napisali. Zobaczyli, że malujemy, i weszli z nami w interakcję. Zauważ, że napis jest tylko tam, gdzie jeszcze nie nałożyliśmy farb. Może mają respekt dla tego, co robimy? Trzeba z nimi rozmawiać.
Od czwórki wysiadujących na murku chłopców Lukas dostał wlepkę z herbem Śląska Wrocław. - Umieścimy ten herb w naszym obrazie. Może wtedy będą go szanować? Tak obiecywali - mówi Lukas.
Przed klatką schodową na innym murku przesiaduje starsza pani Kazimiera, obok niej stoją oparte o ścianę kule. Mieszka tu od 22 lat. Cieszyła się, że ktoś w końcu nada tym szarym ścianom trochę koloru.
- Ale wyszło jak zawsze. Wszystko zniszczą. Drzewa połamią, ławki połamią, ściany pobazgrają - ubolewa.
- Kto? - dopytuję.
- Jak to kto? Te dzieciaki, z którymi rozmawialiście. To było wczoraj ok. 23. Sąsiadka widziała.
Niech zrozumie choć jeden - komentuje Jacek Harłukowicz, Gazeta Wyborcza
Antysemicki napis przy Domu im. Edyty Stein to najprawdopodobniej chuligański wybryk okolicznych dzieciaków. Znudzeni wakacjami spędzanymi na podwórku, na którym nie da się grać w piłkę, chwycili za spreje i dali bezmyślny upust nudzie i frustracji. Młodzież, z którą rozmawiałem, plecie antyżydowskie androny, nie mając pojęcia, o czym mówi.
Ale w całej tej historii jest element budujący. Artyści nie obrazili się na rzeczywistość, ale w nią weszli. Zaczęli rozmowę z mieszkającą tam młodzieżą, dla której nie jest to ględzenie rodziców, nudny nauczycielski wywód, lecz dialog z ludźmi, którzy robią coś ciekawego. Jeśli choć jeden z tych młodych ludzi zrozumie, co znaczy słowo tolerancja, to sztuka zaangażowana społecznie spełni swój cel.
Oświadczenie Towarzystwa im. Edyty Stein we Wrocławiu
W związku ze zniszczeniem muralu przy ul. Żeromskiego 51 powstającego w ramach projektu DIVERCITY. Od 11. do 18. lipca w Domu Edyty Stein przy ul. Nowowiejskiej 38 odbywa się zorganizowany przez Towarzystwo im. Edyty Stein wraz z partnerami międzynarodowy projekt DIVERCITY wrocławski tydzień zaangażowanej społecznie sztuki ulicznej. W ramach projektu młodzi artyści z Niemiec, Polski i Stanów Zjednoczonych wspólnie pracują nad muralami i pokazem streetdance, których przesłanie odnosi się do idei tolerancji, równości i dialogu międzykulturowego. Przed przystąpieniem do malowania wszyscy uczestnicy projektu wzięli udział w warsztacie antydyskryminacyjnym. W związku z ideą projektu oraz działalnością programową Towarzystwa im. Edyty Stein, która ma na celu wspieranie dialogu międzykulturowego (w tym m.in . porozumienia chrześcijańsko-judaistycznego i polsko-niemieckiego) wyrażamy głębokie ubolewanie i sprzeciw wobec przejawów nietolerancji, do których dochodzi w naszym mieście. Wczoraj artyści rozpoczęli malowanie muralu przy ul. Żeromskiego 51 (tylna ściana warsztatu samochodowego ARP Serwis), wejście na podwórko od strony ul. Barlickiego 32-34. Dzisiaj rano zastaliśmy na nieukończonym jeszcze dziele napisy m.in . treści antysemickiej. Jesteśmy wstrząśnięci takim zachowaniem, tym bardziej, że wielu spośród okolicznych mieszkańców wyraziło swoje zadowolenie, że na ich podwórku powstaje mural DIVERCITY i z zaciekawieniem przyglądało się działaniom artystów. Niektórzy mieszkańcy okolicznych ulic (Barlickiego i Żeromskiego) wyrazili dzisiaj również swoje oburzenie wobec napisów, które pojawiły się w nocy na muralu. Pragniemy podkreślić, że od początku projekt DIVERCITY cieszy się dużym zainteresowaniem i wsparciem z różnych stron. Swoje uznanie dla idei projektu i zaangażowania artystów wyraził również Lee Feinstein Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce i Benjamin Ousley Naseman Konsul ds. pracy i kultury z Konsulatu Generalnego Stanów Zjednoczonych w Krakowie, który odwiedził wczoraj młodych twórców podczas ich pracy. Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby działania odbywające się w ramach projektu DIVERCITY zostały uszanowane i spotkały się z tą samą tolerancją, do której się odnoszą. Jesteśmy świadomi, że podobne akty nietolerancji i wandalizmu miały już miejsce we Wrocławiu (m.in . Synagoga pod Białym Bocianem i Cmentarz Żydowski przy ul. Lotniczej), dlatego chcemy jeszcze raz podkreślić, że nie godzimy się na takie przejawy nietolerancji i słownej agresji, zdecydowanie się im sprzeciwiamy i wspieramy wszelkie działania antydyskryminacyjne. Mamy nadzieję, że zgodnie z planem uda się nam w najbliższą sobotę pokazać szerokiej wrocławskiej publiczności niezniszczone dzieła artystów DIVERCITY. Zapraszamy na wernisaż do Domu Edyty Stein (ul. Nowowiejska 38) w sobotę 17. Lipca 2010 o godz. 19.00.
W imieniu Towarzystwa im. Edyty Stein Dominik Ptak, wiceprezes Towarzystwa im. Edyty Stein
Najnowsze wiadomości
-
Tajemnice książek i edytorstwa poznasz podczas spaceru
-
Sztuka wygodnego życia na wystawie w Muzeum Narodowym
-
Duety nieistniejące zatańczą w środę w Imparcie
-
Na Żernickiej pękła rura wodociągowa. Zamknięta ulica
-
Gołębiewski uciekł przez świetlik. Zapłaci tylko karę
-
Podpiszą umowę, a Ziajka wybuduje wał na Kozanowie
-
W środę otworzą czwartą Castoramę - przy Magnolii Park
- 66 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Zagraniczni artyści odebrali trudną lekcję tole...
rk111
15.07.10, 22:23
I aż dziw się robi że w Polsce jest prawie 50 % kretynów popierających PiS i malujących takie chamskie napisy.»
-
Zagraniczni artyści odebrali trudną lekcję tole...
dott84
16.07.10, 09:14
Najgorsze jest to, że te dzieciaki naprawdę nie wiedzą co piszą. Przeczytał winternecie i uznał to za jedyną słuszną prawdę. Nikt mu nie wytłumaczył. Wszkole jeszcze na historii nie »
-
Zagraniczni artyści odebrali trudną lekcję tole...
stoneborn
16.07.10, 13:53
Te dzieci najpierw nalezaloby uczyc od podstaw. Ktore z nich wie o Naczelniku Kosciuszce, pulkowniku Kuklinskim albo rotmistrzu Pileckim? Gdzie sa ich rodzime wzorce?Tymczasem w tym krotkim »
Najczęściej czytane24 htydzień





