Wademekum globtrotera: pakuj się i ruszaj w świat

not. Aneta Augustyn
11.07.2010 , aktualizacja: 12.07.2010 11:49
A A A Drukuj
Republika Tuwy Tomasz Deko Republika Tuwy
Hotele to dla mnie dobrowolne, odpłatne wiezienie. W podróży trzeba być blisko ludzi i ich zwyczajów - opowiada Tomek Deko, podróżnik i fotograf
Tomasz Deko w Republice Tuwy zimą tego roku
Archiwum rodzinne
Tomasz Deko w Republice Tuwy zimą tego roku
Szamanka Daria - Ak Dowurak - Republika Tuwy
Tomasz Deko
Szamanka Daria - Ak Dowurak - Republika Tuwy
Republika Tuwy
Tomasz Deko
Republika Tuwy
Tomek jest jednym z podróżników, których przepytujemy co tydzień w wakacyjnym cyklu. Tych, którzy podróżują za niewielkie pieniądze, za to z pomysłem i odwagą, z dala od utartych szlaków. - Miasto to dla mnie tylko miejsce do życia od poniedziałku do piątku. Jestem tu tylko żeby zarabiać, w weekendy uciekam w góry - mówi Tomek. Studiował na Uniwersytecie Ekonomicznym, teraz uczy się w szkole fotograficznej Afa i pracuje handlując drewnem egzotycznym. Podróżuje od 10 lat: zaczął od Ukrainy, zjechał Albanię, Białoruś, Rosję, Czarnogórę, Rumunię. - Europa Zachodnia mnie nie nęci, bo jest niezmienna, natomiast Europa Środkowo-Wschodnia zmienia się bardzo dynamicznie, na moich oczach giną klimaty jak ze Stasiuka - opowiada 29-latek. Lada tydzień jedzie do Kosowa, a w przyszłym roku po raz czwarty na Syberię. - Tam rzeczywiście mam poczucie wolności - opowiada wrocławianin. - Poszukuję rejonów, które zachowały swoją tożsamość, w których przetrwał szacunek do tradycji.

Fotografuje życie codzienne: przygotowywanie posiłku, pracę, odpoczynek, religię. Od trzech lat zbiera materiały do dokumentu o koczownikach z Republiki Tuwy , która jest głównym celem jego ostatnich podróży - można je obejrzeć na www.tomekdeko.pl .



Najbardziej szaloną podróż odbyłem...

... przed trzema laty, kiedy po raz pierwszy pojechałem na Syberię do Republiki Tuwy. Niewiele wiedziałem o tej autonomicznej republice Federacji Rosyjskiej, przy granicy z Mongolią. Nie znałem kraju ani języka, zacząłem się go uczyć chwilę przed wyjazdem oraz w trakcie podróży. W Moskwie okazało się, że pieniędzy wystarczy mi na dojazd na miejsce i ewentualnie skromny pobyt, ale na powrót na pewno zabraknie. Dzięki gościnności współtowarzyszy podróży oraz mieszkańców Tuwy przez miesiąc głód raczej mi nie doskwierał. Przy okazji spróbowałem wielu przysmaków które można spotkać tylko u koczowników: podgardla i wnętrzności barana, surowej wątroby zawijanej w słoninę... Podróżowanie po krajach o których niewiele wiemy jest najbardziej emocjonujące . Dla mnie bardzo ważna jest również przestrzeń, której na Syberii nie brakuje: republika Tuwy to kraj wielkości połowy Polski, a tylko 300 tys. mieszkańców. Bogactwo natury jest porażające: wysokie góry, pustynie, słone jeziora, step, tajga. Do tego bogactwo kultury: przetrwały tam stare zwyczaje, technika śpiewu gardłowego, szamanizm Cztery razy w roku ci ludzie przenoszą się z jurtami, z całym dobytkiem w kolejne miejsca.

Najbardziej mrożącą krew w żyłach przygodę przeżyłem w...

... Kyzyłu, stolicy Republiki Tuwy, w jurcie przy klinice szamańskiej. Na noc szamanka wyznaczyła stróża, który miał pilnować porządku. Na początku stróż pukał co godzinę i sprawdzał, czy wszystko jest ok. Po dłuższej przerwie, o trzeciej nad ranem wrócił z dwoma kolegami. Wszyscy byli wyraźnie podpici. "Stróż" obudził mnie: -Wstawaj koledzy chcą cię poznać. Po serii zdawkowych pytań rozmowa zeszła na pieniądze. Byli ciekawi ile wart jest mój aparat, chcieli, abym dał im pieniądze na wódkę. Nie byli w stanie uwierzyć, że Europejczyk podróżuje bez gotówki. W portfelu miałem jedynie bilet powrotny i drobne na przeżycie. Po godzinie nerwowej dyskusji i prawie szarpaniny jeden z Tuwińców krzyknął: "Cisza!" i zapytał, ile zarabiam w Polsce. Bez rewelacji, odparłem zgodnie z prawdą. Powiedział mi, że niedługo urodzi mu się dziecko i w związku z tym będzie potrzebował pomocy. Zostawił mi adres, abym przysłał mu pieniądze. Zasugerował, że wystarczy 10-20 tys. rubli (1000- 2000 zł.) i opuścił jurtę życząc mi spokojnej nocy.

Co kraj, to obyczaj...

o czym łatwo przekonać się zwłaszcza na Wschodzie, gdzie obcy, przyjezdny jest zupełnie inaczej przyjmowany niż w krajach Europy zachodniej. Goszcząc w przypadkowo poznanej rodzinie w Rumunii, w miejscowości Bicaz Aderlean, wraz ze znajomymi zostaliśmy zaproszeni na kolacje do gospodarzy. Po chwili na stole pojawił się kopiasty talerz kiełbas. Posiłek był przepyszny, szczególnie po całym dniu w górach . Po chwili gospodarz, trochę na migi, trochę po rumuńsku, wytłumaczył że zgodnie z tradycją nie wyjdziemy dopóki nie zjemy wszystkiego. Po szóstej kiełbasce wszyscy mieli dosyć...

Z kolei w Azji, w z jurcie koczowników podczas kolacji gospodarz spytał czy smakuje mi jedzenie. Dodał, że przygotowywała je jedna z jego córek i że jest bardzo ładna, zaradna i pracowita. Po kilku minutach zaproponował, i żebym jechał do Polski, sprzedał wszystko co mam, wrócił i ożenił się. Obiecał nam jurtę i stado baranów.

TOP 5 niezbędnych rzeczy w podróży ...

... to aparaty: średni format i mały obrazek, wraz z kosmetyczką pełną negatywów, plecak, śpiwór i trochę gotówki. Resztę zawsze się jakoś zorganizuje. Najważniejsze są chęci.



Miejsce przeklęte, do którego nigdy nie wrócę...

... to dowolny kompleks hotelowy. Uważam że to dobrowolne, odpłatne wiezienie. Nie wyobrażam sobie podróżowania bez poznawania mieszkańców danego regionu, bez mieszkania z nimi, spędzania razem czasu, wspólnych posiłków i wspólnej pracy. Tylko w ten sposób możemy poznać daną kulturę i obyczaje, a dla fotografa-dokumentalisty to szczególnie ważne. W rzeczywistości nie ma dla mnie takiego miejsca - sam decyduję, w która stronę się wybieram i gdzie się zatrzymam.

Pieszo, rowerem czy na wielbłądzie? Ulubiony sposób podróżowania...

... w Azji zdecydowanie pieszo w połączeniu z lokalnymi środkami transportu, głównie pociągiem oraz autostopem. To najlepsza opcja, bo pozwala zobaczyć najwięcej i zbliżyć się do mieszkańców danego kraju. Uczę się jazdy konnej, żeby móc pokonywać stepy konno. W Europie Środkowo-Wschodniej idealny jest własny leciwy, ale sprawny samochód, bo daje swobodę przemieszczania się i niezależność.

Rady dla debiutanta...



... spakuj się i ruszaj w drogę. Nieważne dokąd, każdy znajdzie miejsce dla siebie. Ja sam do wielu miejsc wracam z ogromną radością. Jako dokumentalista staram się wracać do rodzin, osób które fotografowałem i zostawiać im gotowe odbitki. To niezapomniane chwile, kiedy traktują mnie jak członka rodziny.

Wademekum globtrotera - podróżujesz z pomysłem i pasją? Napisz do nas: aneta.augustyn@wroclaw.agora.pl

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów