NFZ podważył raport komisji ASK o klinice ginekologii

Tomasz Wysocki, Marzena Kasperska
08.07.2010 , aktualizacja: 08.07.2010 21:38
A A A Drukuj
Powołana w Akademickim Szpitalu Klinicznym komisja, która badała, czy nie doszło do nadużyć przy wykonywaniu histeroskopowych badań macicy, napisała w swoim raporcie nieprawdę o liczbie przeprowadzonych zabiegów.
Konferencja prasowa w ASK: Od lewej Jerzy Rudnicki, Mariusz Zimmer oraz Bogusław Beck
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Konferencja prasowa w ASK: Od lewej Jerzy Rudnicki, Mariusz Zimmer oraz Bogusław Beck
Histeroskopii było więcej, niż wynika z ustaleń szpitalnej komisji. Jak dowiedzieliśmy się w Narodowym Funduszu Zdrowia, władze ASK już wycofały się z liczby podanej w raporcie.

Przyznały, że w 2007 roku lekarze z kliniki ginekologiczno-położniczej wykonali histeroskopii tyle, ile wyliczył dolnośląski Narodowy Fundusz Zdrowia. Za NFZ takie dane podała "Gazeta".

Dyrekcja ASK zmieniła zdanie w sprawie liczby wykonanych histeroskopii przy Dyrekcyjnej podczas niedawnego spotkania z szefostwem NFZ. Doszło do niego po konferencji prasowej z końca czerwca, na której dyrektor medyczny ASK i przewodniczący komisji Bogusław Beck przedstawił raport z jej prac. Twierdził m.in., że klinika przebadała tylko 944 pacjentki, a nie 988, jak informowała "Gazeta".

Na spotkaniu z dziennikarzami Beck kilkakrotnie odnosił się do publikacji "Gazety" na ten temat. - To, co podaje "Gazeta", to kłamstwa. To słychać, widać i czuć - atakował. Podkreślał, że raport komisji szpitalnej został przygotowany bardzo rzetelnie.

Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego NFZ: - Kierownik naszego działu monitorowania i analiz zirytował się, kiedy usłyszał o zarzutach komisji szpitalnej. Wynikało z nich przecież, że nasze dane, na które później powołała się "Gazeta", są nieprawdziwe. Naszym obowiązkiem było wyjaśnienie tej sprawy i poprosiliśmy o szczegółowe wyliczenia dotyczące liczby histeroskopii. Szpital wycofał się z tego, co przedstawił opinii publicznej, i przyznał, że badań było tyle, ile wynika z materiałów NFZ.

Raport komisji szpitalnej przygotowało pięć osób. Wśród nich, obok dr Becka, było m.in. dwoje ginekologów z kliniki przy ul. Dyrekcyjnej - Joanna Michniewicz i Marek Tomiałowicz. Dr Michniewicz pracuje też w prywatnym gabinecie należącym do jej szefa, kierownika kliniki prof. Mariusza Zimmera.

Komisja pracowała od stycznia. Powołano ją po tym, jak trójka ginekologów - prof. Jerzy Zalewski, dr Jerzy Heimrath oraz dr Marek Elias - zarzuciła nadużycia szefowi kliniki prof. Zimmerowi. Najpoważniejsze oskarżenie mówi o tym, że w klinice wykonuje się bez wskazań lub wręcz przy przeciwwskazaniach inwazyjne histeroskopowe badania macicy. Dla porównania w tym samym okresie w szpitalach klinicznych w Poznaniu wykonano 70 takich zabiegów, natomiast w Lublinie - 14. Wszystkie dane na temat liczby zabiegów, podobnie jak te z kliniki przy Dyrekcyjnej, pochodzą z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Sprawę histeroskopii w klinice kierowanej przez prof. Zimmera bada także Naczelna Izba Kontroli, odrębne dochodzenia prowadzą Najwyższa Izba Lekarska oraz rzecznik dyscyplinarny dla nauczycieli akademickich powołany przez Ministerstwo Zdrowia.

Nie udało nam się uzyskać komentarza rzecznika Akademickiego Szpitala Klinicznego.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 38 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    92 głosy