Rozłam na Akademii Medycznej z powodu histeroskopii

Marzena Kasperska, Tomasz Wysocki
29.06.2010 , aktualizacja: 28.06.2010 20:27
A A A Drukuj
Awantura na posiedzeniu Rady Wydziału Lekarskiego wrocławskiej Akademii Medycznej. Poszło o raport komisji, która sprawdzała, czy w klinice ginekologiczno-położniczej przy ul. Dyrekcyjnej doszło do nadużyć. Część profesorów nie dopuściła do jego odczytania
Siedziba kliniki na Dyrekcyjnej
Fot. Maciej Świerczyński/AG
Siedziba kliniki na Dyrekcyjnej
Prof. Mariusz Zimmer, prorektor AM ds. dydaktyki i  szef kliniki przy Dyrekcyjnej
Fot. Łukasz Giza / AG
Prof. Mariusz Zimmer, prorektor AM ds. dydaktyki i szef kliniki przy Dyrekcyjnej
Dr Bogusław Beck, dyrektor medyczny Akademickiego Szpitala Klinicznego
Fot. Maciej Swierczynski / AG
Dr Bogusław Beck, dyrektor medyczny Akademickiego Szpitala Klinicznego
SERWISY
Rada Wydziału Lekarskiego, w której zasiadają m.in. szefowie klinik i zakładów, zebrała się w piątek na ostatnim posiedzeniu przed wakacjami. Jednym z punktów spotkania miało być odczytanie sprawozdania z prac komisji, którą w styczniu powołały władze Akademickiego Szpitala Klinicznego. Chodziło o ustalenie, czy w klinice kierowanej przez prorektora ds. dydaktyki AM prof. Mariusza Zimmera masowo wykonywano inwazyjne histeroskopowe badania macicy, nawet bez wskazań medycznych. Taki zarzut sformułowali trzej pracownicy tej kliniki: prof. Jerzy Zalewski, dr hab. Jerzy Heimrath oraz dr Marek Elias w artykule, który chcieli zamieścić w "Gazecie Uczelnianej" AM. Wydawnictwo nie zgodziło się na jego publikację. Sprawę ujawniliśmy w marcu w "Gazecie Wyborczej".

Ginekolodzy z Dyrekcyjnej: nie możemy dłużej milczeć- czytaj więcej

Pięcioosobowa komisja składała się z lekarzy ginekologów oraz pracowników działu kontroli szpitalnej, jej szefem był dr Bogusław Beck, dyrektor medyczny Akademickiego Szpitala Klinicznego. Pracowała od stycznia, na początku czerwca ogłosiła, że przy Dyrekcyjnej nie doszło do żadnych nadużyć.

To dr Beck miał przedstawić sprawozdanie na posiedzeniu Rady Wydziału Lekarskiego. Jednak przeciwko jego prezentacji zaprotestował prof. Marian Gabryś, ginekolog z kliniki przy ul. Chałubińskiego. - Sprawa jest tak prowadzona, że o tym, czy doszło do nadużyć w klinice przy Dyrekcyjnej, rozsądzały osoby, które nie są bezstronne. Były sędziami we własnej sprawie - mówi prof. Gabryś.

ASK okazał się łaskawym sędzią w swojej sprawie - czytaj więcej

Ginekolog zwraca uwagę, że główne tezy sprawozdania są od dawna dostępne na stronie internetowej Akademii Medycznej. - Odczytanie sprawozdania miało jeden cel - późniejsze ogłoszenie przez władze uczelni, że rada wydziału je zaakceptowała. Choć raport byłby tylko odczytany, a nie głosowalibyśmy, czy go przyjąć, czy nie. Władze uczelni wykorzystywałyby to jako argument na swoją rzecz - tłumaczy prof. Gabryś.

Prof. Jerzy Rabczyński, szef Katedry Patomorfologii AM, zaproponował, aby wyznaczyć grupę złożoną z samodzielnych pracowników uczelni, ginekologów, onkologów, patomorfologów, którzy przepytają, w jaki sposób sprawozdanie zostało przygotowane.

To prof. Rabczyński kwestionuje jakość wykonanych przy Dyrekcyjnej histeroskopii diagnostycznych. Twierdzi, że dużą ich część zrobiono niedokładnie albo nawet wcale.

Badali macice źle lub co najmniej niepotrzebnie - czytaj więcej

Dyskusja była bardzo emocjonująca. Profesorowie przeciwni prezentacji raportu mówili, że władze uczelni i szpitala uprawiają propagandę sukcesu. Dyrektor Beck wezwał dziekan wydziału profesor Antonowicz, aby zdyscyplinowała prof. Gabrysia.

- To skandaliczne zachowanie z jego strony - mówi prof. Gabryś. A prof. Rabczyński dodaje: - Przez kolumny cyfr w sprawozdaniu trudno byłoby się przebić. Tak przygotowany tekst nie odda istoty sprawy, nie przybliży jej wyjaśnienia.

Prof. Zimmer i obecny na sali prawnik, zaproszony przez dziekan Wydziału Lekarskiego, próbowali przeforsować czytanie raportu. Jak twierdzą świadkowie, szef kliniki przy Dyrekcyjnej w emocjonalnym wystąpieniu dziwił się, że członkowie rady nie chcą wysłuchać ustaleń komisji szpitalnej.

Prof. Rabczyński: - Tę sprawę nadal bada Najwyższa Izba Kontroli. Trzeba poczekać na wyniki jej pracy.

Oprócz NIK swoje dochodzenia prowadzą Narodowy Fundusz Zdrowia, Naczelna Izba Lekarska oraz powołany przez resort zdrowia rzecznik dyscyplinarny.

Profesorowie ochłonęli dopiero po głosowaniu, w którym większość wstrzymała się od głosu lub była przeciw odczytaniu raportu. To zdecydowało, że sprawozdania nie przedstawiono.

W poniedziałek nie udało nam się uzyskać komentarza rzecznika prasowego Akademii Medycznej.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów