Alfabet zbrodni po wrocławsku

Magda Piekarska
24.06.2010 , aktualizacja: 25.06.2010 10:16
A A A Drukuj
Zło może zaatakować w każdym miejscu Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta Zło może zaatakować w każdym miejscu
Na Sępolnie na panie czyha seryjny morderca. W parku Szczytnickim koło pergoli grupka uczniów znajduje kobiecą dłoń z polakierowanymi na różowo paznokciami. Na placu Solnym z okna wypada poseł. W biurowcu w centrum miasta tajemnicza sekta próbuje cofnąć czas. Policja dwoi się i troi, żeby wyjaśnić przyczyny tych zbrodni. Jednak na przeszkodzie stoi nasz znak firmowy - słynne wrocławskie korki
Nawet niewinny spacer może się zakończyć porcjowaniem zwłok
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Nawet niewinny spacer może się zakończyć porcjowaniem zwłok
Mordercą może być każdy. Szanowany lekarz, wielbicielka twórczości Słomczyńskiego, policjant, nauczycielka z podstawówki, architekt, ochroniarz w biurowcu, a także członkowie tajnej organizacji. Motywy? Zemsta, nienawiść do kobiet, zazdrość, wiara w zjawiska nadprzyrodzone albo chęć przejęcia władzy nad światem
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
Mordercą może być każdy. Szanowany lekarz, wielbicielka twórczości Słomczyńskiego, policjant, nauczycielka z podstawówki, architekt, ochroniarz w biurowcu, a także członkowie tajnej organizacji. Motywy? Zemsta, nienawiść do kobiet, zazdrość, wiara w zjawiska nadprzyrodzone albo chęć przejęcia władzy nad światem
To nie wyciąg z prasowych kronik kryminalnych, ale raport na temat fikcyjnych zbrodni opisanych w opowiadaniach nagrodzonych podczas ubiegłorocznego Międzynarodowego Festiwalu Kryminału. Wyróżnione prace - plus te, które zostaną nagrodzone w tym roku - ukażą się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Tymczasem dla zaostrzenia apetytu na zbrodnie po wrocławsku i pobudzenia pisarskich talentów serwujemy kryminalne wrocławskie menu. Można w nim znaleźć wszystko, co zrodziło się w umysłach autorów nagrodzonych opowiadań - miejsca zbrodni, motywy, sprawców i ofiary. A przede wszystkim Wrocław - umieszczenie akcji w naszym mieście było bowiem warunkiem przystąpienia do konkursu.

Raport powstał na podstawie 12 tekstów: "Cienia strachu" Macieja Prochowskiego, "Kruczego pióra" Dominika Kondziołki, "Sprzątaczy" Marty Guzowskiej, "Memento" Agnieszki Krawczyk, "Motyla" Krzysztofa Sowika, "Maskarady" Kariny Stefaniak, "Zegara czasu" Adrianny Michalewskiej, "Grupy wsparcia" Andrzeja Warenczuka, "Leć, leć ku niebu" Joanny Pachli, "Śmiertelnej gry" Piotra Matysiaka, "Smaku zbrodni" Joanny Lis, "Cichych domków" Joanny Sarneckiej. Ciekawostką jest, że wśród autorów tylko dwójka to wrocławianie. Reszta opisywała nasze miasto z pamięci bądź z wyobraźni.

Tegoroczny konkurs na opowiadanie kryminalne, w którym kluczową rolę odegra Wrocław, został właśnie ogłoszony. Nagrodą jest udział w warsztatach, które odbędą się na przełomie listopada i grudnia podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału. Najlepsze prace ukażą się drukiem. Termin zgłoszeń mija 15 września. Szczegółowe informacje na stronie www.portalkryminalny.pl

A jak Alex

Joe Alex. Pseudonim Macieja Słomczyńskiego, kluczowy w opowiadaniu "Ciche domki", w którym fascynacja jego twórczością popycha bohaterkę, skromną, samotną literaturoznawczynię, do zbrodni. I nie jest to jedyny dowód na zgubną moc, jaką kryją w sobie niewinne z pozoru lektury. Z mordowaniem dobrze rymuje się też twórczość Edgara Allana Poego - pod dyktando jego prozy pewien wrocławski architekt w"Kruczym piórze" brutalnie rozprawia się z młodymi i ślicznymi kobietami. Grozą może przejąć także przykład pani Wandy z "Leć, leć ku niebu", nauczycielki wrocławskiej podstawówki, która bajeczkami o Piotrusiu Panie zachęca swoich uczniów do nauki latania kończącej się w nurtach Odry. O tym, że od nadmiaru książek można stracić trzeźwy ogląd rzeczywistości, przekonuje też przykład Gucia ("Smak zbrodni"), mola książkowego z wrocławskiej biblioteki, który znajdując szkielet za jednym z regałów, podejrzewa o popełnienie zbrodni panią Helenkę, poczciwą bibliotekarkę.

C jak ciało

W większości przypadków to ono jest punktem wyjścia dla krwawych opowieści. Staruszka otruta w starej willi w Milanówku, biznesmen przerzucony przez barierkę w Galerii Dominikańskiej (kończy w fontannie na poziomie -1, z głową roztrzaskaną o kamienną żabę), poseł, który wypadł z okna kamienicy na placu Solnym (niestety, nie wiadomo, z której kamienicy). Uczennica zamordowana w parku Szczytnickim, młoda architektka najdosłowniej przepołowiona, znaleziona z kruczym piórem w dłoni, gej zasztyletowany w ciemnym podwórku, prześliczna rudowłosa zagazowana w wiejskiej piwnicy, dzieci utopione w Odrze, przystojniak z roztrzaskaną głową, wyłupionymi oczami i odciętymi opuszkami palców w nowoczesnym biurowcu i policjanci zastrzeleni przez konwojowanego handlarza narkotyków. Uff! I pomyśleć, że tylko dwie osoby poniosły w pełni zasłużoną śmierć - seryjny morderca grasujący na Sępolnie, który ginie z rąk dzielnego wojaka, i mafioso w "Śmiertelnej grze", którego ciało pomaga policjantowi upozorować własną śmierć i porzucić Warszawę. Oczywiście, na rzecz Wrocławia. "W jakimś przewodniku wyczytał, że Wrocław to największe skupisko budownictwa zabytkowego w Polsce i jedno z większych w Europie. Zawsze chciał przyjechać i zobaczyć to na własne oczy, a nigdy nie miał czasu. A teraz miał go mnóstwo. Może tutaj odnajdzie spokój? Któż to wie. Podniósł walizkę, swoje brzemię, swoją przeszłość, swoją przyszłość i ruszył przed siebie. Nadrzeczna mgła otaczała go z zewnątrz" (patrz: "O jak Odra").

D jak dziennikarka śledcza

Alicja z "Kruczego pióra" ma piękne imię i na tym, niestety, kończą się jej uroki. To dziennikarka śledcza lokalnej gazety, która zajmuje się sprawą brutalnych morderstw na młodych kobietach. "Zjawiła się punktualnie. Gruba, w wytartym skórzanym płaszczu, z pomiętym petem w kąciku ust". Spotyka się z bohaterem pod szklaną fontanną. W trakcie rozmowy spluwa do niej bez skrępowania. Potem jest jeszcze gorzej - na spotkaniu, oczywiście w Literatce, popija rum z colą, wydmuchuje dym prosto w twarz rozmówcy, strząsa popiół do szklanki i dłubie w nosie. Zalety? Hojność. Na zakończenie rzuca na stół pięćdziesięciozłotowy banknot, dodając: "Wypij coś na mój koszt i do usłyszenia". Widać, że kwestia dziennikarskich zarobków nie została tu poparta stosownym researchem autora. Na osłodę mamy jednak historię jak z melodramatu - Alicja śledzi seryjnego mordercę ze szczególną pasją, bo jedną z jego ofiar była dziewczyna dziennikarki.

E jak ekspert

W odróżnieniu od większości policjantów (patrz "P jak psy") może zrobić wrażenie na płci przeciwnej nie tylko siłą swojego intelektu. Ten z "Mementa" nazywa się Jacek Wilczyński, jest profesorem uniwersyteckim, zajmuje się nazistowskimi spiskami i najwyraźniej biblioteczny kurz nie szkodzi mu na urodę, bo bardzo przypomina Daniela Craiga. I choć między nim a Anetą, minister obrony narodowej po przejęciu władzy przez partię kobiet, zaczyna iskrzyć, to, niestety, happy endu nie będzie - naziści wciąż trzymają się mocno (patrz "N jak naziści").

G jak Główny

Dworzec Główny. Odgrywa kluczową rolę w kilku opowieściach. To tu czeka na Joannę żołnierz Krzysztof, zaniepokojony wieściami o seryjnym mordercy grasującym w mieście. Tu spotykają się Iga i Witek, młodzi architekci, którzy przyjeżdżają do Wrocławia za chlebem, nie wiedząc, że ta decyzja to kiepski pomysł. To na dworcu poznajemy Karla Huntera, potomka dawnych breslauerów, który trafia do Wrocławia, żeby prowadzić śledztwo w sprawie zagadkowych morderstw. A przy okazji - wskrzesić Hitlera.

K jak korki

Gdyby nie one, przynajmniej jedna z kryminalnych intryg zakończyłaby się w zupełnie inny sposób. Policjantka Joanna z "Maskarady" utknęła w nich jednak na dobre. Choć może dzięki temu zachowała życie - gdyby na czas dotarła do klubu gejowskiego, dowiedziałaby się, że groźny Elegant w skórzanych rękawiczkach to jej własny szef, który tej wiedzy na pewno by jej nie wybaczył. Z kolei w "Leć, leć ku niebu" korki spełniają tę samą rolę co rozmowy gangsterów o hamburgerach w "Pulp fiction" - spowalniają akcję i pozwalają nam dowiedzieć się, z czym na co dzień - poza pracą w policji - musi mierzyć się policjantka Anka.

L jak Literatka

Ulubione miejsce spotkań. Tutaj, nie zwracając uwagi zwykłych gości, spotykają się członkowie Grupy Wsparcia, byli pensjonariusze szpitala psychiatrycznego, którzy pod kierownictwem swojego lekarza dokonują zemsty na nieuczciwych doradcach finansowych kierujących inwestycjami ze szkodą dla swoich klientów. Tu Iga i Witold, bohaterowie "Kruczego pióra", umawiają się na pierwszą randkę przy malinowej herbacie Dilmah, nieudaną, bo przerwaną desantem autorów zaproszonych na Festiwal Kryminału. Tu wreszcie, już po śmierci Igi, Witold szuka pomocy u Alicji, dziennikarki śledczej (patrz: "D jak dziennikarka śledcza").

M jak morderca

Jak w każdym dobrym kryminale, i tu może być nim każdy. Szanowany lekarz psychiatra, wielbicielka twórczości Macieja Słomczyńskiego, policjant, nauczycielka z podstawówki, architekt, ochroniarz w biurowcu, a także członkowie tajnej organizacji. Motywy? Zemsta, nienawiść do kobiet lub dzieci, zazdrość, wiara w zjawiska nadprzyrodzone, np. zegary, które potrafią cofnąć czas, albo chęć przejęcia władzy nad światem. Często także literatura (patrz: "A jak Alex").

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów