Na walkę z powodzią potrzebne są aż cztery miliardy

Michał Kokot
18.06.2010 , aktualizacja: 17.06.2010 19:48
A A A Drukuj
Nie dwa, ale cztery miliardy złotych będzie kosztować budowa inwestycji przeciwpowodziowych dla Wrocławia. Na razie zagwarantowana jest jedynie połowa tej kwoty
Kozanów, rok 1997
Fot. Mieczysław Michalak / AG
Kozanów, rok 1997
SERWISY
Chodzi o dwie wielkie inwestycje, o których eksperci mówią już od kilkudziesięciu lat - budowę zbiornika Racibórz na Opolszczyźnie oraz modernizację Wrocławskiego Węzła Wodnego. Obie zostały wpisane do przeciwpowodziowego Programu dla Odry 2006, który w 2001 roku przyjął Sejm. Rok później policzono, że ich budowa będzie kosztować 505 mln euro, czyli ok. 2 mld zł.

Przez kolejne lata obie inwestycje pozostawały na papierze. W efekcie rozpoczęcie modernizacji węzła wodnego ma już siedmioletnie opóźnienie (inwestycja miała zakończyć się dwa lata temu), a budowa zbiornika Racibórz - czteroletnie. Przez lata rząd nie potrafił znaleźć pieniędzy na ich budowę. Dopiero w 2007 roku powstało Biuro Koordynacji Projektu Ochrony Przeciwpowodziowej. Miało nadzorować budowę obu inwestycji, ale przez pierwszy rok też zrobiło niewiele. Z raportu NIK wynika, że do marca 2008 roku, gdy biurem kierował Zbigniew Hajłasz, wydano ledwie 0,7 proc. z 505 mln euro.

W ubiegłym tygodniu do Wrocławia przyjechała delegacja Banku Światowego, która monitoruje stan zaawansowania obu inwestycji. - W tej chwili niezależni konsultanci kończą szacowanie kosztów obu inwestycji - mówi prof. Janusz Zaleski, obecny dyrektor biura. - Już wiadomo, że będą kosztować nie 505 mln euro, a blisko dwa razy więcej: ponad miliard euro, czyli około 4 mld zł. Tyle będzie kosztować kilkuletnia zwłoka w przygotowywaniu tych inwestycji.

Zdaniem prof. Zaleskiego powstanie obu inwestycji nie jest zagrożone, pod warunkiem że rząd znajdzie dodatkowe źródło ich finansowania. - Kredyty z Banku Światowego i Banku Rozwoju Rady Europy gwarantują bezproblemowe finansowanie do 2012, a nawet 2013 roku. Został jeszcze rok na to, by rząd znalazł dodatkowe pieniądze, np. ze środków Unii Europejskiej bądź z innego źródła - mówi prof. Zaleski.

Ale pieniędzy na razie nie ma. Rząd zapewnia jedynie, że zdaje sobie sprawę, iż do inwestycji trzeba dołożyć. - Mimo że są to znaczne sumy wszyscy wiedzą, że lepiej zainwestować w ochronę przeciwpowodziową, niż później usuwać skutki kataklizmu. Dla rządu to absolutny priorytet - zapewnia Tomasz Siemioniak, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, który wczoraj wręczył dolnośląskim samorządowcom promesy na pokrycie strat po powodzi.

We wtorek Grzegorz Schetyna, przewodniczący klubu PO w Sejmie, zapewniał na łamach "Gazety", że rząd chce przez kolejne dziesięć lat przeznaczać od 0,2 do 0,3 proc. PKB na inwestycje przeciwpowodziowe. Włodzimierz Karpiński (PO), przewodniczący sejmowej podkomisji ds. zapobiegania powodzi, potwierdza: - W niedługim czasie zgłosimy projekt ustawy, zgodnie z którą rząd co roku będzie odprowadzał określony procent środków z budżetu na inwestycje przeciwpowodziowe. To zagwarantuje ich powstanie.

Ale niektórzy dolnośląscy posłowie twierdzą, że środki te i tak nie trafią na Dolny Śląsk. - W tym roku powodzi na Dolnym Śląsku praktycznie nie było. Znacznie bardziej ucierpiały miejscowości w dorzeczu Wisły, i to tam w pierwszej kolejności powinny iść środki. My mamy Program dla Odry 2006, który idzie dobrze. Wydaje mi się mało realne, że rząd znajdzie dodatkowe miliardy na ochronę przeciwpowodziową Dolnego Śląska - mówi Stanisław Huskowski, poseł PO.

Zbiornik Racibórz ma być gotowy do 2014 roku. Według prof. Zaleskiego największą przeszkodą, by zmieścić się w czasie, jest brak ustawy pozwalającej na szybkie wywłaszczenie właścicieli gruntów, na których mają powstać inwestycje przeciwpowodziowe. Jeśli Sejm nie przegłosuje jej do końca września, zbiornik nie powstanie do końca 2014 roku.

Włodzimierz Karpiński: - Mamy już projekt ustawy, w najbliższy wtorek będziemy mieli pierwsze jego czytanie, w środę kolejne. W lipcu projekt trafi pod obrady Sejmu i Senatu i będzie czekał na podpis prezydenta. Zdążymy do września.



Komentuje Michał Kokot: Nie czekajmy na kolejną powódź

Po raz pierwszy od wielu lat widać determinację rządu do walki z powodzią. Tempo prac sejmowej podkomisji, która ma przygotować ustawę wywłaszczeniową pod inwestycje przeciwpowodziowe, jest - jak na polskie realia - błyskawiczne. Budzi nadzieje także zapowiedź Grzegorza Schetyny, że rząd będzie przeznaczał na zabezpieczenia przeciwpowodziowe co roku konkretną ilość środków. Do tej pory nie mówiono o tym tak jasno i konieczne inwestycje miały coraz większe opóźnienia.

Dolny Śląsk miał to szczęście, że podczas ostatnich powodzi nieznacznie ucierpiał. Ale może to działać na naszą niekorzyść, bo uwaga skupia się zwykle na tych, którzy głośniej krzyczą, że dzieje im się krzywda. Dlatego teraz wszyscy dolnośląscy politycy, niezależnie od opcji politycznej, powinni zabiegać o środki, które pozwolą na zakończenie budowy zbiornika Racibórz i modernizacji Wrocławskiego Węzła Wodnego. Inaczej będziemy musieli zaczekać na kolejną wielką powódź, jak ta sprzed trzynastu lat.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos