"Przyjazne miasto" a nieudany produkt urban card
15.06.2010
, aktualizacja: 15.06.2010 10:11
Wrocław chwali się, że wprowadza supernowoczesną kartę miejską, na której będą kodowane bilety okresowe komunikacji miejskiej, a karta ta zastąpi istniejące papierowe bilety imienne oraz na okaziciela. Jednak urban card na obecnych zasadach to kompletne nieporozumienie.
ZOBACZ TAKŻE
- Nie chcę się bawić w szukanie czynnego biletomatu (06-12-10, 14:15)
- Kartę miejską można wyrabiać spokojniej. Do listopada (29-09-10, 12:18)
- Ile jest warta nowa karta? Skarbnik miasta o Urbancard (17-08-10, 09:00)
- Wrocławianie nie chcą kupować Urbancard. Będą musieli (13-08-10, 09:00)
- Doładowanie karty miejskiej w kolizji z rowerzystami (24-06-10, 15:53)
Obecnie aby kupić papierowy bilet imienny na dwie linie (jazda tramwajem czy autobusem na podstawie biletów jednorazowych jest nieopłacalna i niekonkurencyjna cenowo w stosunku do samochodu), wystarczyło pójść do odpowiedniego punktu sprzedaży, by otrzymać odpowiedni bilet z datą od do. Należało pamiętać o podpisaniu biletu i na tym koniec. Co prawda tych punktów sprzedaży nie było za wiele, w niektórych notorycznie brakowało biletów, w innych, jak na przykład urzędy pocztowe czas oczekiwania na bilet był bardzo długi.
Obecnie wraz z nadejściem urban card, czyli biletu wersji elektronicznej, reklamowanej na niemal każdym przystanku, proces kupna biletu okresowego znacznie się skomplikował.
Najpierw trzeba złożyć wniosek o kartę. Można pójść osobiście do odpowiedniego punktu i wypełnić wniosek. Niby proste, tylko że karty nie dostanie się po wypełnieniu wniosku, ale trzeba odczekać pięć dni i dopiero wtedy dostaniemy upragniony dokument uprawniający nas do kupna biletu. Punktów, w których przyjmują wnioski, jest nawet sporo we Wrocławiu, ale punktów wydawania kart zdecydowanie mniej.
Na przykład mieszkaniec Leśnicy, który przez wiele lat kupował sobie bezproblemowo bilet okresowy na pętli w Leśnicy, po wymarzoną urban kart musi jechać aż w okolice Magnolii Park. Zatem dwie wizyty w punkcie obsługi klienta i czas oczekiwania pięć dni. Do tej pory była jedna wizyta i bilet od ręki.
Jest jeszcze droga elektroniczna - można wprawdzie złożyć wniosek online, ale jest jedno "ale". System, owszem, przyjmuje wniosek, ale i tak konieczna jest wizyta w punkcie obsługi klienta i złożenie podpisu. Zatem droga elektroniczna, z założenia prostsza, sprowadza się znowu do dwóch wizyt i pięciodniowego oczekiwania. Jedyna różnica to wypełnienie wniosku w domowym komputerze i wysłanie elektronicznego zdjęcia zamiast papierowego.
Tak na marginesie - transmisja danych osobowych: imię i nazwisko plus numer PESEL odbywa się w sposób niekodowany, a więc ktoś może dane przechwycić.
W przypadku teoretycznie łatwiejszym, elektronicznym, nasz podpis pod wniosek i odbiór karty jest możliwy tylko w jednym punkcie we Wrocławiu. Osoby składające papierowe wnioski mogą sobie wybrać spośród dziewięciu miejsc to położone najbliżej miejsca zamieszkania.
Jak już dostaniemy imienną urban card, to musimy kupić bilet. Nie ma możliwości dostania karty bez biletu i kupienia biletu w późniejszym terminie. To jakiś absurd. Jeśli ktoś do pracy jedzie samochodem i zamierza tylko wyrobić sobie kartę miejską, aby za jakiś czas załadować na niej bilet okresowy, to obecne rozwiązanie jest absurdalne.
To jest tylko urban card, a trzeba jeszcze kupić i zakodować bilet. Ze strony www.urbancard.pl można dowiedzieć się, że bilet da się kupić w automatach, ale tylko w specjalnych czytnikach można sprawdzić ważność biletu. Do tej pory na tekturowych biletach widniała data ważności, teraz w elektronicznym modelu tego nie będzie.
Na zakończenie warto zastanowić się, co się stanie z nadejściem nowego roku akademickiego na wrocławskich uczelniach. Bilety tekturowe znikną ze sprzedaży z początkiem września. Pojawi się sporo młodych ludzi zachęconych przez wyższe uczelnie do studiowania w "przyjaznym mieście", czyli we Wrocławiu. I na wejściu wydadzą sporo studenckiej kasy na bilety jednorazowe. Uczelnie wrocławskie zachęcają do studiowania w mieście, a urban card działa w odwrotnym kierunku.
Obecnie wraz z nadejściem urban card, czyli biletu wersji elektronicznej, reklamowanej na niemal każdym przystanku, proces kupna biletu okresowego znacznie się skomplikował.
Najpierw trzeba złożyć wniosek o kartę. Można pójść osobiście do odpowiedniego punktu i wypełnić wniosek. Niby proste, tylko że karty nie dostanie się po wypełnieniu wniosku, ale trzeba odczekać pięć dni i dopiero wtedy dostaniemy upragniony dokument uprawniający nas do kupna biletu. Punktów, w których przyjmują wnioski, jest nawet sporo we Wrocławiu, ale punktów wydawania kart zdecydowanie mniej.
Na przykład mieszkaniec Leśnicy, który przez wiele lat kupował sobie bezproblemowo bilet okresowy na pętli w Leśnicy, po wymarzoną urban kart musi jechać aż w okolice Magnolii Park. Zatem dwie wizyty w punkcie obsługi klienta i czas oczekiwania pięć dni. Do tej pory była jedna wizyta i bilet od ręki.
Jest jeszcze droga elektroniczna - można wprawdzie złożyć wniosek online, ale jest jedno "ale". System, owszem, przyjmuje wniosek, ale i tak konieczna jest wizyta w punkcie obsługi klienta i złożenie podpisu. Zatem droga elektroniczna, z założenia prostsza, sprowadza się znowu do dwóch wizyt i pięciodniowego oczekiwania. Jedyna różnica to wypełnienie wniosku w domowym komputerze i wysłanie elektronicznego zdjęcia zamiast papierowego.
Tak na marginesie - transmisja danych osobowych: imię i nazwisko plus numer PESEL odbywa się w sposób niekodowany, a więc ktoś może dane przechwycić.
W przypadku teoretycznie łatwiejszym, elektronicznym, nasz podpis pod wniosek i odbiór karty jest możliwy tylko w jednym punkcie we Wrocławiu. Osoby składające papierowe wnioski mogą sobie wybrać spośród dziewięciu miejsc to położone najbliżej miejsca zamieszkania.
Jak już dostaniemy imienną urban card, to musimy kupić bilet. Nie ma możliwości dostania karty bez biletu i kupienia biletu w późniejszym terminie. To jakiś absurd. Jeśli ktoś do pracy jedzie samochodem i zamierza tylko wyrobić sobie kartę miejską, aby za jakiś czas załadować na niej bilet okresowy, to obecne rozwiązanie jest absurdalne.
To jest tylko urban card, a trzeba jeszcze kupić i zakodować bilet. Ze strony www.urbancard.pl można dowiedzieć się, że bilet da się kupić w automatach, ale tylko w specjalnych czytnikach można sprawdzić ważność biletu. Do tej pory na tekturowych biletach widniała data ważności, teraz w elektronicznym modelu tego nie będzie.
Na zakończenie warto zastanowić się, co się stanie z nadejściem nowego roku akademickiego na wrocławskich uczelniach. Bilety tekturowe znikną ze sprzedaży z początkiem września. Pojawi się sporo młodych ludzi zachęconych przez wyższe uczelnie do studiowania w "przyjaznym mieście", czyli we Wrocławiu. I na wejściu wydadzą sporo studenckiej kasy na bilety jednorazowe. Uczelnie wrocławskie zachęcają do studiowania w mieście, a urban card działa w odwrotnym kierunku.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 78 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
"Przyjazne miasto" a nieudany produkt urban card
erhapl
15.06.10, 10:52
Panie Piotrze Wilczyński,to wszystko prawda,co Pan pisze. Od samego początku w setkach postów wrocławianie zwracali uwagę na opisane problemy. Teraz czekamy,aby gazeta,w imieniu swoich »
-
Wielki Brat (znaczy się Sternik) czuwa
wielki_czarownik
15.06.10, 15:26
Teraz władze miejskie będą miały pełen dostęp do informacji gdzie kto jedzie, a jak rozszerzą tą kartę o nowe funkcje, to także gdzie i za co płaci, do jakiego muzeum chodzi, a nawet z kim »
-
G**** prawda. Studenci lubią być nowocześni.
piotreek_w
18.08.10, 03:30
Karta wcale nie odstrasza studentów, przeciwnie. Młodzi ludzie doskonalepotrafią docenić takie unowocześnienia. Wrocław rozwija się w znakomitymtempie i nic dziwnego, że stale wprowadza się »
Najczęściej czytane24 htydzień




