Po pijanemu wykoleił pociąg Intercity, posiedzi 4 lata

Katarzyna Lubiniecka
07.06.2010 , aktualizacja: 07.06.2010 16:38
A A A Drukuj
Pociąg pośpieszny Kraków - Świnoujście wypadł z szyn w Szewcach pod Wrocławiem Fot. Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta Pociąg pośpieszny Kraków - Świnoujście wypadł z szyn w Szewcach pod Wrocławiem
Na cztery lata więzienia skazał w poniedziałek trzebnicki sąd rejonowy maszynistę Artura K., który 13 października wykoleił w Szewcach pod Wrocławiem pociąg PKP Intercity relacji Kraków - Świnoujście.
SERWISY
34-letni Artur K. wsiadł do kabiny maszynisty na wrocławskim Dworcu Głównym z sześcioma piwami. Pił je szybko, jedno po drugim. Kierownik pociągu zeznał, że nie zauważył nic niepokojącego w zachowaniu maszynisty, nie było po nim widać, że jest pijany. Po wypadku okazało się, że Artur K. miał ponad trzy promile alkoholu w organizmie.

Prokuratorowi wyjaśnił, że nie pamięta, jak doszło do katastrofy, bo zasnął. Dlatego w miejscu, gdzie pociąg powinien jechać najwyżej 40 km na godzinę, pędził około 100 km/godz.

Pociąg PKP Intercity relacji Kraków - Świnoujście wiózł 205 pasażerów i 11 osób obsługi. Podczas katastrofy lokomotywa odczepiła się od wagonów, z których aż 11 z 12 wypadło z szyn. Lokomotywa zatrzymała się kilkaset metrów dalej. Artur K. próbował uciec, ale strażnicy SOK odnaleźli go w pobliskich krzakach.

Cudem nikt z pasażerów poważnie nie ucierpiał. Drobne obrażenia - stłuczenie głowy i uraz kręgosłupa szyjnego - odniosła tylko jedna osoba. Ale ruch kolejowy na trasie Wrocław-Poznań był całkowicie zablokowany przez kilka godzin. Straty materialne spowodowane wykolejeniem oszacowano na prawie 4 mln zł.

Podczas śledztwa wyszło na jaw, że Artur K. był już trzykrotnie karany za prowadzenie samochodu po pijanemu. Jest też alkoholikiem, przechodził leczenie odwykowe. Ale te wszystkie fakty zataił, starając się o pracę w PKP Intercity.

- Okazało się, że firma nie miała obowiązku ani nawet możliwości sprawdzenia, czy osoba, która stara się o przyjęcie do pracy, nie była wcześniej karana za jazdę pod wpływem alkoholu - mówi Tadeusz Tratkowski, zastępca prokuratora rejonowego w Trzebnicy. - Po katastrofie to zostało zmienione.

PKP Intercity wprowadziło też nowe procedury - obowiązkowe badanie alkotestem wszystkich maszynistów każdorazowo przed rozpoczęciem pracy.

Prokuratura w Trzebnicy oskarżyła Artura K. o spowodowanie po pijanemu katastrofy w ruchu lądowym. Groziło mu do 15 lat więzienia.

Oskarżony od wypadku siedzi w areszcie. Przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia. Postanowił dobrowolnie poddać się karze. Uzgodnił z prokuratura jej wymiar: cztery lata więzienia i dziesięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ma też zapłacić PKP Intercity 10 tys. zł jako częściowe wyrównanie poniesionej przez firmę szkody oraz wpłacić 500 zł na rzecz jednego ze szpitali.

W poniedziałek sąd zgodził się na takie rozwiązanie. - Jesteśmy zadowoleni z wyroku - mówi prokurator Tratkowski.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 49 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów