Po pijanemu wykoleił pociąg Intercity, posiedzi 4 lata
07.06.2010
, aktualizacja: 07.06.2010 16:38
Na cztery lata więzienia skazał w poniedziałek trzebnicki sąd rejonowy maszynistę Artura K., który 13 października wykoleił w Szewcach pod Wrocławiem pociąg PKP Intercity relacji Kraków - Świnoujście.
ZOBACZ TAKŻE
- Policja szuka świadków wypadku pociągu pod Trzebnicą (17-02-10, 15:06)
- Maszynista, który wykoleił pociąg, miał trzy wyroki za picie (14-10-09, 13:36)
- Dlaczego pociągi jeżdżą pod niespecjalnym nadzorem (13-10-09, 18:37)
- Kompletnie pijany maszynista wykoleił pociąg (13-10-09, 06:30)
SERWISY
34-letni Artur K. wsiadł do kabiny maszynisty na wrocławskim Dworcu Głównym z sześcioma piwami. Pił je szybko, jedno po drugim. Kierownik pociągu zeznał, że nie zauważył nic niepokojącego w zachowaniu maszynisty, nie było po nim widać, że jest pijany. Po wypadku okazało się, że Artur K. miał ponad trzy promile alkoholu w organizmie.
Prokuratorowi wyjaśnił, że nie pamięta, jak doszło do katastrofy, bo zasnął. Dlatego w miejscu, gdzie pociąg powinien jechać najwyżej 40 km na godzinę, pędził około 100 km/godz.
Pociąg PKP Intercity relacji Kraków - Świnoujście wiózł 205 pasażerów i 11 osób obsługi. Podczas katastrofy lokomotywa odczepiła się od wagonów, z których aż 11 z 12 wypadło z szyn. Lokomotywa zatrzymała się kilkaset metrów dalej. Artur K. próbował uciec, ale strażnicy SOK odnaleźli go w pobliskich krzakach.
Cudem nikt z pasażerów poważnie nie ucierpiał. Drobne obrażenia - stłuczenie głowy i uraz kręgosłupa szyjnego - odniosła tylko jedna osoba. Ale ruch kolejowy na trasie Wrocław-Poznań był całkowicie zablokowany przez kilka godzin. Straty materialne spowodowane wykolejeniem oszacowano na prawie 4 mln zł.
Podczas śledztwa wyszło na jaw, że Artur K. był już trzykrotnie karany za prowadzenie samochodu po pijanemu. Jest też alkoholikiem, przechodził leczenie odwykowe. Ale te wszystkie fakty zataił, starając się o pracę w PKP Intercity.
- Okazało się, że firma nie miała obowiązku ani nawet możliwości sprawdzenia, czy osoba, która stara się o przyjęcie do pracy, nie była wcześniej karana za jazdę pod wpływem alkoholu - mówi Tadeusz Tratkowski, zastępca prokuratora rejonowego w Trzebnicy. - Po katastrofie to zostało zmienione.
PKP Intercity wprowadziło też nowe procedury - obowiązkowe badanie alkotestem wszystkich maszynistów każdorazowo przed rozpoczęciem pracy.
Prokuratura w Trzebnicy oskarżyła Artura K. o spowodowanie po pijanemu katastrofy w ruchu lądowym. Groziło mu do 15 lat więzienia.
Oskarżony od wypadku siedzi w areszcie. Przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia. Postanowił dobrowolnie poddać się karze. Uzgodnił z prokuratura jej wymiar: cztery lata więzienia i dziesięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ma też zapłacić PKP Intercity 10 tys. zł jako częściowe wyrównanie poniesionej przez firmę szkody oraz wpłacić 500 zł na rzecz jednego ze szpitali.
W poniedziałek sąd zgodził się na takie rozwiązanie. - Jesteśmy zadowoleni z wyroku - mówi prokurator Tratkowski.
Prokuratorowi wyjaśnił, że nie pamięta, jak doszło do katastrofy, bo zasnął. Dlatego w miejscu, gdzie pociąg powinien jechać najwyżej 40 km na godzinę, pędził około 100 km/godz.
Pociąg PKP Intercity relacji Kraków - Świnoujście wiózł 205 pasażerów i 11 osób obsługi. Podczas katastrofy lokomotywa odczepiła się od wagonów, z których aż 11 z 12 wypadło z szyn. Lokomotywa zatrzymała się kilkaset metrów dalej. Artur K. próbował uciec, ale strażnicy SOK odnaleźli go w pobliskich krzakach.
Cudem nikt z pasażerów poważnie nie ucierpiał. Drobne obrażenia - stłuczenie głowy i uraz kręgosłupa szyjnego - odniosła tylko jedna osoba. Ale ruch kolejowy na trasie Wrocław-Poznań był całkowicie zablokowany przez kilka godzin. Straty materialne spowodowane wykolejeniem oszacowano na prawie 4 mln zł.
Podczas śledztwa wyszło na jaw, że Artur K. był już trzykrotnie karany za prowadzenie samochodu po pijanemu. Jest też alkoholikiem, przechodził leczenie odwykowe. Ale te wszystkie fakty zataił, starając się o pracę w PKP Intercity.
- Okazało się, że firma nie miała obowiązku ani nawet możliwości sprawdzenia, czy osoba, która stara się o przyjęcie do pracy, nie była wcześniej karana za jazdę pod wpływem alkoholu - mówi Tadeusz Tratkowski, zastępca prokuratora rejonowego w Trzebnicy. - Po katastrofie to zostało zmienione.
PKP Intercity wprowadziło też nowe procedury - obowiązkowe badanie alkotestem wszystkich maszynistów każdorazowo przed rozpoczęciem pracy.
Prokuratura w Trzebnicy oskarżyła Artura K. o spowodowanie po pijanemu katastrofy w ruchu lądowym. Groziło mu do 15 lat więzienia.
Oskarżony od wypadku siedzi w areszcie. Przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia. Postanowił dobrowolnie poddać się karze. Uzgodnił z prokuratura jej wymiar: cztery lata więzienia i dziesięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ma też zapłacić PKP Intercity 10 tys. zł jako częściowe wyrównanie poniesionej przez firmę szkody oraz wpłacić 500 zł na rzecz jednego ze szpitali.
W poniedziałek sąd zgodził się na takie rozwiązanie. - Jesteśmy zadowoleni z wyroku - mówi prokurator Tratkowski.
Najnowsze wiadomości
-
Próby iluminacji wrocławskiego stadionu na Euro [FOTO]
-
Dobre Strony czytania najmłodszym poznacie na Solnym
-
Awangarda elektroniki na festiwalu Avant. Przyjadą gwiazdy
-
Piątek we Wrocławiu. Zobacz miasto na zdjęciach
-
Wypadek na Legnickiej: ciężarówka potrąciła kilkulatka
-
Iran, Tajlandia, Wenezuela w jeden wieczór? To możliwe
-
Pojawiła się szansa na rozejm we wrocławskim MPK
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
jeszcze sędziemu na browar, prokuratorowi
macqbat
07.06.10, 18:28
na flaszke, daj jeszcze drobne z kieszeni i spi...laj»
-
6 piw = 3 promile?
r0b0l
07.06.10, 19:20
coś nie tak4 lata i 10 tysi kary? to chyba zachęta dla kolejnych pijaków»
-
Po pijanemu wykoleił pociąg Intercity, posiedzi...
ogabignac
07.06.10, 21:09
dlaczego zapłaci tylko 10 tys zamiast 4 mln?»
Najczęściej czytane24 htydzień



